Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Nic specjalnego - czyli udana wycieczka po beskidzkich ścieżkach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ostatnią niedzielę postanowiłem spędzić na odkrywaniu ziem okolicznych Beskidu Sądeckiego. Jeszcze kilku ścieżek w nim nie zdeptałem, więc o poranku samotnie uderzyłem do Tylmanowej, na zielony szlak na Błyszcz. Te nieuczęszczane szlaki mają to do siebie, że czasem przypominają dżunglę Wietnamu. Zdobywszy pierwszy kopczyk, przy okazji zbierając na głowę kilkanaście suto zastawionych pajęczyn, mogę cieszyć zaspane oko pierwszymi widokami. A szlak ten widokowy jest: mamy stoki Lubania, kopce Wyspowego od zachodu, Kotlinę Sądecką i Pasmo Radziejowej na wschódzie, a na południe...Pieniny na tle Tatr Wysokich.

[attachment=31440][attachment=31441][attachment=31442][attachment=31443]

Nie najgorzej jak na początek. Przerwę śniadaniową robię przy kapliczce na Błyszczu, wsłuchując się w kazanie, jakie ustami wiatru przesyła największy polski Turysta. [attachment=31445]
Następnie graniowym szlakiem żółtym wśród pół i grzybnych zagajników kieruję się na Dzwonkówkę. [attachment=31444]
Dopiero tam spotykam pierwszych ludzi (sztuk 5). Po drugim śniadaniu kieruję swój pusty brzuch ku Bacówce pod Bereśniekim. Brzuch zostaje napasiony kiełbasą po janosikowemu, a oczy widokiem na odsłaniające się po burzy Tatery. [attachment=31446][attachment=31447]

Samotne wędrowanie ma też tę zaletę, że pozwala spotkać się z mieszkańcami lasu. Oto i oni:
Bawół Beskidzki:[attachment=31448]
Mucha se-se:[attachment=31451]
Bąk Bzykacz: [attachment=31450]
Kotożbik: [attachment=31452]
Wilkopies:[attachment=31453]
Sarna Płochliwa: [attachment=31449]
Padalec Zwyczajny:[attachment=31454]
Żmij Zygzakowy* :[attachment=31455][attachment=31457][attachment=31456]

(albo Gniewosz Wkurzony ?czy ktoś może wie czym się bawiłem?Wink

Dziękuję za uwagę Big Grin

(więcej fotów tu)
Maciek, świetne zdjęcia Smile wycieczka też super Smile widokowo też ładnie ! jak to w naszym Beskidzie.
Jaki przyjemny temacik do porannej kawy Big Grin I ile zwierzątek Big Grin

Mallaidh, ten żmij to chyba jednak żmij- gniewosz na chyba okrągłe źrenice Smile

a ten bąk, to raczej trzmiel Smile

Dosia napisał(a):
Mallaidh, ten żmij to chyba jednak żmij- gniewosz na chyba okrągłe źrenice


Dzięki, następnym razem nie będę brał do łapki każdego napotkanego wężablinkWink
(tak, sprawdziłem, to jednak żmijeczka)

A mnie się najbardziej podoba zdjęcie Bawoła Beskidzkiego - taki prawie Żubr Smile
Żubr występuje w puszczy Toungue

(oraz w sklepach monopolowych...)
Widoki miałeś przyzwoite, towarztstwo faunistyczne też nie złe.
Nie wiem skąd w tytule to "Nic specjalnego...".

100 pkt za Miotła Smileok http://picasaweb.google.pl/Maciej11980/B...9017257186
Można by z tych bydlaków rozpocząć zasiedlanie Arki Noego.
No nareszcie jakaś wyprawa w Polsce gdzie pusto i cicho. ok Dla mnie w sam raz Smile

mieciur napisał(a):
A mnie się najbardziej podoba zdjęcie Bawoła Beskidzkiego - taki prawie Żubr Smile

A jak powszechnie wiadomo, dobrze jest posiedzieć przy żubrze. Wink

Mallaidh napisał(a):
Ostatnią niedzielę postanowiłem spędzić na odkrywaniu ziem okolicznych Beskidu Sądeckiego.

(albo Gniewosz Wkurzony ?czy ktoś może wie czym się bawiłem?Wink


Ciekawa i żywa okolica ok
Co do gadziny to niekiedy można pomylić jadowitą kuzynkę z gniewoszem ale pionowo ułożona źrenica nie pozostawia złudzeń, że zabawiałeś się ze żmijką.

Krótki wypadzik w Beskidy. Pierwszy raz opisuje wyjazd, więc jak cosik to wybaczcie.
W przedostatni weekend, (bo w ostatni pracowałam Sad) wybraliśmy się w Beskidy na kawałek szlaku Beskidzkiego pod namiotem. Oczywiście pakowanie na ostatnią chwilę i oboje z wielkimi plecorami do pracy.
Stwierdziliśmy, że jedziemy bez względu na to czy będzie padać czy też nie.
I tak: w czwartek wieczorkiem po pracy autobusem do Szczawnicy. I po minięciu granic Krakowa znany wszystkim podejrzewam dźwięk "psss" i do gardziołka Wink, i tak zostawiliśmy codzienność za sobą. Zagłębiając się w lekturze, gdy za oknem padało migiem znaleźliśmy się w Szczawnicy, gdzie nie padało, ale chyba długo to nie trwało bo gdy tylko ruszyliśmy zaczęło kropić, to jest tak jak się chmurę deszczową przywozi ze sobą. Odziani w pelerynki - (kurcze fortuna dla tego kto wymyśliłby składany gryf) - ale z tym też sobie poradziłam, ze światełkiem na czole ruszyliśmy w kierunku Bacówki pod Bereśnikiem. (swoją drogą świetne miejsce). Dochodząc do celu szukaliśmy miejsca na rozbicie, ale że padało i wszędzie było mokro stwierdziliśmy, że rozbijemy się przy bacówce, lecz jedynym miejscem gdzie było sucho okazało się miejsce pod wiatą na ognisko Wink i tak też zostało: (nasz nowy namiocik ledwo się tam mieścił)
[attachment=31486] [attachment=31487]

A noc była taka cieplutka jak się rozbijaliśmy ok 23. Ciepłe zupki wrzuciliśmy na ruszt i spać. Rano wstaliśmy i co - piękne słoneczko i widoczki. Poszliśmy tym razem na pyszną jajeczniczkę do bacówki.
Spakowani ruszyliśmy w stronę Dzwonkówki, po drodze piękne widoki i słoneczko, którego tak nam ostatnio brakowało:
[attachment=31488] [attachment=31489]

I tak po drodze mijając m.in. przełęcz Przysłop: [attachment=31490]
dotarliśmy na Prehybe. Co prawda mieliśmy inne plany, ale, że jak dla nas dawno nie byliśmy w górach i po drodze rozkoszowaliśmy się tym co nas otacza, zostaliśmy na Prehybie na noc. Po dotarciu zjedliśmy sobie obiadek na własnej maszynce oczywiście popijając zupką chmielową.
Rankiem, niestety pogoda nam się troszku popsuła, ale nie padało na szczęście. Przy śniadanku towarzyszył nam koncert gitarowy i pajęczynki : [attachment=31491]

Po spakowaniu ruszyliśmy w stronę Niemcowej przez Radziejową i Wlk. Rogacz.
[attachment=31492]

Schodząc z Radziejowej pogoda zaczęła się poprawiać Smile Na Wielkim Rogaczu mieliśmy sobie dziabnąć po zupce, ale spotkaliśmy trójkę turystów: dwie Panie i Pana. Spytaliśmy się czy możemy się dosiąść - bo była jedyna ławka - Oni oczywiście - no i brnąc dalej - zaczęli rozpalać ognisko i zaprosili nas na kiełbaski. Pomogliśmy, wszyscy wyjęli co mieli do zjedzenia by się podzielić, my z racji, że mięliśmy maszynkę zrobiliśmy herbatkę. I tak w miłym towarzystwie spędziliśmy czas przez ok 2 godz. POczęstowali nas jesio zupką chmielową, i niestety musieli się zbierać Sad. Mąż zostawił wizytówkę z zaproszeniem do sklepu górskiego bo byli chętni. My jesio spojrzeliśmy na widoczki i ruszyliśmy na Niemcową.
Słynna kapliczka z widokiem: [attachment=31493]
i my : [attachment=31494] [attachment=31495]

Jesio poranek i uchwycony ptak: [attachment=31497]

i Rytro wita: [attachment=31498]. Jesio obiadek i piffko w PTTK-u i powrót do rzeczywistości Sad

PoZdRaWiAm!
Jak miło, że ktoś poza grupą sądecką chodzi po Beskidzie Sądeckim Smile Fajna wycieczka, taka tradycyjna z namiotem, i zupkami Smile Szlaki którymi szliście są mi bardzo dobrze znane i przechodzone do bólu ale i tak z wielką przyjemnością zawsze tam wracam Smile
pozdrawiam Smile
Pozytywnie spędzony weekend. Psst. Smile

PiotrekDz napisał(a):

Pancerny tropik. Wink

Stron: 1 2
Przekierowanie