Bardzo ciekawie napisane Spoko.Podobne odczucia towarzyszyły mi w czasie zeszłorocznej,krótkiej wizyty na Litwie(z wyjątkiem granicy rzecz jasna).To samo głęboko wyciśnięte piętno minionej epoki-jakiś marazm,ogólne zaniedbanie.Np.na mapie drogowej-litewskiej dostrzegliśmy szosę (jak przypuszczaliśmy) -oznaczoną żółtym kolorem w pobliżu Niemna-vis a vis po drugiej stronie rzeki-Mickiewiczowskie Mierkinie.Żółty kolor z mapy jak się okazało odzwierciedlał stan faktyczny -była to droga gruntowa,a właściwie piaskowa-zatem żółta.Zaparkowaliśmy na poboczu gościńca-i poprzez łany pokrzyw dotarliśmy nad rzekę,Wrażenia niezapomniane.Nie mogę się niestety pochwalić zdjęciami.W czasie pózniejszego spływu kajakowego Czarną Hańczą-przez nieuwagę aparat wpadł do rzeki,co prawda odzyskany został szybko,ale było już po filmie...Kiedy wspominasz Spoko-Lwów-myślę o wspaniałych górach na wschodzie.Gorganach i Czarnohorze z kart książek Lenkiewicza.Czy koło historii oszczędziło piękne obiekty turystyczne wybudowane w okresie międzywojennym przez PTT czy WTN.Zapewne nie.Spotkał je smutny los opisany przez Ciebie-los kościołów i zabytków Lwowa.Jestem szczęśliwym posiadaczem albumu zdjęć górskich-"Góry wołają"z 1939 r.Przegłądając strony staram się wczuć w nastrój i historię tych wspaniałych gór.Czy ktoś jeszcze wie-gdzie są piękne Góry Czywczyńskie ?