Odpowiedz  Napisz temat 
Magurka Wilkowicka 2008 = Forumowiczów GŚ biba
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Smile  Magurka Wilkowicka 2008 = Forumowiczów GŚ biba

Magurka Wilkowicka 2008 = Forumowiczów GŚ biba po raz wtóry

Motto (dedykacja własna dla Sokoła): "Prawdziwy górofil nieustannie w góry powraca, z tych samych pobudek, co mąż do swej żony po całodziennej pracy i to bez względu na to, czy jest w dobrym czy w złym nastroju."

W niżej podanym opisie postaram się przenieść swoje myśli i przeżycia na papier (wirtualny). Od początku biba była inaczej nastawiona niż biba w Izerach i Karkonoszach. Tutaj głównym celem było wzajemne poznanie się poprzez prowadzone rozmowy. Droga na Magurkę była tylko środkiem do osiągnięcia tego celu.
Najpierw parę technicznych danych dla tych co nie byli na bibie, żeby byli zorientowani.
DOBA : 6.12. - 7.12.2008
PRZESTRZEŃ: Magurka Wilkowicka, Beskid Mały
OBJEKTY (do spania): Schronisko PTTK Na Magurce
ODLEGŁOŚĆ: 7 km i 4,5 km
CZAS: 3 godz. i 1,5 godz.
SUBJEKTY:
- grupa Bielska: Sokół i Mar.an (gospodarze), Fazik, Tomtur i Bożenka, Margit i Krzysiek, Bober37, Galleahad, Przemo i Stasiu,
- grupa Międzybodzka: Snieshka i Dzienciol313, Gosia3ek i Mieciur, Mallaidh, Lelko i Pedro (nasz Wielki Brat)

Dzień pierwszy 6.12.

Znowu nastał ten dzień, kiedy trzeba było spakować wór i wyruszyć na spotkanie forumowej braci. Dla mnie dojazd do Bielska-Białej jest bułka z masłem. Z domu wystartowałem o 6:30, żeby na miejscu spotkania wylądować o 9:15. Droga, aż na przedwczesny odjazd jednego autobusu, przebiegała sprawnie. Zaraz na dworcu spotkałem Tomtura z żoną i odrazu rozpoczynamy poszukiwania dalszych bibowiczów. Tutaj dochodzi do komicznej sytuacji. Odległość dworzec PKS i dworzec PKP przemierzamy 3x i nikogo nie możemy znaleźć. Jeszcze, że jakaś mądra głowa wymyślała telefon komórkowy, bo chyba do dzisiaj byśmy tam błądzili jak latający Holender. Najpierw wpadamy w potężne ramiona Fazika i po ocknięciu się spokojnie już witamy parę Sokołów. Pojawienie się Fazika na bibie to jak wylądowanie UFO. Tylko ile wysiłku nas kosztowło zamknięcie opadłej szczęki Tomturowi. Jednak w myśl piosenki "mało nas, mało nas do pieczenia chleba" wyszukujemy między morzem tubylców naszych warszawiaków. Nareszcie ich wyłupujemy z tłumu - Bober, Galleahad i Przemo. Nie jest prawdą, że opóźnienie Margit z mężem było powodem do zajęcia jednej speluni, to wyschnięte podniebienia nie mianowanych bibowiczów były tego powodem.
   
Pojawienie się Margit z mężem wyzwoliło u Tomtura jego pomysłowość. Tym razem celem jego zainteresowania był mąż Margit. Chyba już nikt sobie nie przypomni, że na imię ma Krzysiek. Ze względu na swój wygląd, Tomtur oznaczył go za Vladimira "Wielkiego" P. I tak już chyba pozostanie. Jednak czas ruszyć dalej. Autobus o 10:30 odwozi naszą, już kompletną, grupę do Straconki. Tutaj nareszcie rozpoczyna się prawdziwa wyprawa. Dzielimy się na dwie grupki, Tych, którzy lubią chodzić naokoło i tych, którzy chodzą tylko na skróty (Tomtuor, Bożenka i Fazik) i muszą dotrzymywać reżym pitny. My mamy przed sobą trasę o długośći 7 km - Straconka (400 m) - Gaiki (808 m) - Przełęcz Przegibek (663 m) - Magurka Wilkowicka (909 m). Nie wiem jaką nagrodę wymyślił Sokół dla zwycięzcy, ale Mar.an tak szybko wyleciała z kopyta, że niekiedy było widać jak unosi się nad terenem (mężulek chyba porzyczył skrzydła).
   
W Izerach DrE narzucił tempo, teraz na Magurce Mar.an. Na szczęście postoje są częste i nastrój uwolniony.
       
Jednym powodem jest to, że w grupie mamy dwóch fotografów (Bober, Galleahad),
       
którzy swoje cacka wogóle nie osczędzają. Celem ich objektywów są wszyscy i wszystko. Kiedy osiągamy wierch Gaiki, robimy czas na większy postój. Trzeba napoić swoje spragnione gardła. Ja też chciałem wyciągnąć swój termos, ale pomyliłem strony w plecaku i namacałem inną buteleczkę. Mój zły manerw zauważyło bystre oko Sokoła. Dalej już nie było rady, musieliśmy osiągnięcie Gaików uczcić wypiciem jednym ze źródeł Karlowych Warów - Becherówką. Posileni tym napojem wyruszamy dalej. Nareszcie odkrywają się nam jakieś widoki, zwłaszcza na Beskidy Śląskie i grzebień Magurki aż po Czupel.
   
Czeka nas obniżenie w postaci Przełęczy Przegibek. To już ostatni postój przed dojściem do schroniska. Zbieramy resztki sił przed ostatecznym atakiem. Wyjadamy swoje zasoby.
   

cdn...



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2008 04:54 PM przez Stasiu.

09-12-2008 11:22 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Magurka Wilkowicka 2008 = Forumowiczów GŚ biba - Stasiu - 09-12-2008 11:22 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: