Kolejny dzień -to totalne załamanie pogody. Podejmuję próbę kolejnego spaceru klimatycznego, ale padające poziomo śniegi skutecznie zniechęcają. Czyżby początek zimy w Wysokich Tatrach ? Na to wygląda...
Spotkanie z Maćkiem ożywia nieco senno-listopadową atmosferę dżdżystych nieco dni-wyruszamy w poszukiwaniu lepszej pogody i warunków na Słowację.
Jeszcze dla poprawienia morale-zakup ziółek w przygranicznym sklepie na Łysej Polanie i fartowną taxi (jest po 15.09 i kurs do Popradu o godzinie 12.00 wypadł z rozkładu) jedziemy sobie do Tatrzańskich Kotlin. Cel - schronisko Szarotka, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg z braku miejsc przy Zielonym Plesie.
Dojście do schronu położonego na wysokości 1290m jeszcze w miarę bezśnieżne. Na miejscu oczywiście degustacja miejscowego specjału z którego zakład słynie-niezrównanej "polievky czesnakovej" - oczywiście aromat czosnku równoważymy specyfikiem dr. Jana Bechera z Karlovych Var .
Następny dzień to początkowo próba zapoznania się z walorami estetycznymi górnego piętra Doliny do Siedmiu Źródeł. Wycinamy nieco powyżej schroniska w bok dość wyraźną ścieżyną ( dawne znaki niebieskie) w stronę zamkniętego od 1978 r odcinka magistrali biegnącego wzdłuż grani Tatr Bielskich.
Pogoda jest dość mglista co dodaje tylko specyficznego uroku wycieczce... Od wysokości około 1350m wkraczamy w teren pokryty świeżym opadem śnieżnym, przekraczając Lawinowy Żleb napotykamy tropy niedawno idącego śnieżyną dość sporego misia. No to my za nim- tym bardziej , że zwierz zmyślny i miast drzeć po chaszczach wyraźnie preferuje wygodną ścieżynę.
Gdzieś tam od Steżek dobiegają nas jurne i tęskne zarykiwania ( albo zgłodniałe jak kto woli )-słowem wokół trochę tak jak w filmie "Goryle we mgle"...
Popod ścianami Astrowej Ściany a następnie Limbowej Skały wycinamy łagodnie wznoszący się trawers w niezwykle malowniczym otoczeniu. Dodatkowym urozmaiceniem są liczne tropy najróżniejszych animalsów na śniegu, po niejakim czasie napotykamy i ślad następnego niedźwiadka , trochę mniejszy od wcześniej spotkanych.
Jeszcze tylko w zakosy wśród stromiejącego lasu i stajemy na Przełączce nad Schodkami (1590m)-i tu ścieżka gubi się wśród zaśnieżonej kosodrzewiny porastającej tą część Koziego Grzbietu. Parę bezradnych kółek wokół własnej osi w poszukiwaniu dalszego dojścia do Skalnych Wrót i.... decydujemy się na odwrót- z racji dość kiepskiej widoczności i ogólnie złych warunków w terenie.
W sumie krótka przyjemna wycieczka i motywacja do odwiedzenia tych miejsc tatrzańskich w przyszłości i przy lepszej pogodzie.
Dalsza trasa to już przemarsz w ograniczonej widoczności, pośród zalegającego świeżo śniegu, zielonym szlakiem do Białego Stawu Kieżmarskiego, następnie odcinkiem magistrali do schronu przy Zielonym Plesie. Czeka nas tam kolejny nocleg i oczywiście mój ulubiony "kotlikovy gulasz".
Telefonicznie dowiaduję się , że najbardziej miarodajne prognozy ICM i weather nie przewidują w najbliższych dniach poprawy pogody-dalej opady deszczo-śniegu, kiepska widoczność -a co za tym idzie trudne warunki do uprawiania turystyki. Już nie letnie, a jeszcze nie zimowe... Podejmujemy decyzję o odwrocie.
Wyczekiwanie w tej sytuacji na poprawę i niejako kwitnięcie przy tej okazji w schronisku wydaje się być pozbawione sensu. Następnego dnia ewakuujemy się do Tatrzańskiej Łomnicy. A miało być tak pięknie...
I obrazy(część zdjęć autorstwa Maćka):
1.Z podejścia od Tatrzańskich Kotlin.
2.Widać już "Plesinivec".
3.Kolejno z pod Szarotki-Limbowa Skała,Rysia Skała, Wielka Jelenia Skała.
4."Becherovka" integruje.
5.Gdzieś tu zaczyna się ścieżka....
6...dobrze oznaczona(tablica w czterech językach).
7.We mgle....
8....odnajdujemy tropy...
9....goryli ?