Następny dzień wita mnie-zresztą zgodnie z prognozami-pochmurną pogodą. Cóż począć z rzeczywistością mleczną ponad Zakopanem ? Ano zwiedzić odremontowane cudo techniki w postaci kolejki na Kasprowy Wierch- tym bardziej , że jeszcze nie miałem ku temu okazji...
Nie mam zbyt wielkich nadziei na poprawę pogody, nieśpiesznie zatem , bo dobrze po godzinie 9 zjawiam się w Kuźnicach.
Nowy wagonik -istotnie wielki niczym mały pokój, dobrze przeszklony -unosi pasażerów w mgliste otoczenie. Widoki nader ograniczone, ale... , trzysta metrów przed górną stacją kolejki- otaczająca kabinę mgła rozjaśnia się- jeszcze chwilka i w wagoniku pośród pasażerów słychać rozlegające się zgodnie- wow !
Jesteśmy ponad chmurami -widok jak zwykle przy tego typu okazjach- niezapomniany.
Więcej- południowa część Tatr bezchmurna-wszystko zatrzymuje się na głównej grani Tatr i tylko gdzie nie gdzie, w rejonie Tomanowej Przełęczy i Suchego Kondrackiego- obłoki dymią -niczym w wielkim parującym garnku- usiłując się bezskutecznie przelać na stronę Doliny Cichej.
Chwilka zastanowienia się gdzie tu na spacer klimatyczny w tak sprzyjających okolicznościach. Decyduję się na przejście Doliną Cichą do Podbańskiej- niewielkiej miejscowości u wylotu.
Mało uczęszczanym, acz w dobrym stanie żółto znakowanym szlakiem w zakosy pośród upłazów opuszczam się na stronę Cichej. W miejscu gdzie szlak wchodzi w las -kończą się zakosy , a ścieżka łagodnie opada trawersem w stronę potoku. Na reglowej polance mijam się z turystką-jedną z dwóch osób(nie licząc kilku rowerzystów) spotkanych tego dnia w trasie.
Zgodnie z nazwą -dolina jest cicha i spokojna- jeno od czasu do czasu coś z lasu porykuje, co jest normalne- zważywszy na wrześniową porę. Od rozstaju pod Kasprowym, szlak wiedzie dróżką asfaltowaną , stąd obecność na nim miłośników dwóch kółek.
Ponieważ aura dopisuje, w rejonie Tomanowej dokonuję krótkiego zwiadu d. czerwonym szlakiem w stronę Kościeliskiej- zaciekawiony tablicą informującą "chodnik zruseny" . Faktycznie mosty na potokach w dobrym stanie, ale oznakowanie szlakowe na drzewach-zamalowane.
Szlakowskaz przy rozstaju Tomanowa informuje, że do Podbańskiej jest 3.15 h , ponieważ ostatni autobus w stronę Szczyrbskiego Plesa odchodzi o godzinie 15.05- daję z buta - tak , że odcinek w/w zajmuje mi 1.45.
Dolna wypłaszczona część doliny naznaczona jest śladem kalamity. Mam wrażenie -że powalonych drzew nikt tu nie uprząta, jeno przy drodze czasem mija się pułapki feromonowe instalowane by ograniczyć populację korników i innych robali.
Pozostały czas do przyjazdu autobusu zagospodarowuję w Podbańskiej w barze pod Swistem , przy browarku i wisience. Później to już seria przesiadek elektriczko-busianych , tak by wieczorkiem być w gotowości na podbój grani Krupówek - ale to już zupełnie inna historia....
C.d.n
I jeszcze obrazki:
1.Wagonik kolejki ponad chmury....
2-4.... i ponad chmurami.
5-6. Na stronę Tatr Zachodnich.
7-9.Idąc Cichą.