Niedziela i poniedziałek, 10. - 11. 11. 2019
Ciągu dalszego nie będzie. W niedzielę totalne nic nierobienie. Paweł pisze, że humoru sporo w mym opisie. Też chyba znalazłem jeden taki kawałek. Ja nawet mam wątpliwości, czy przypadkiem te placki nie piekliśmy w niedzielę. Pokazuje mi to data na zdjęciach. Raczej nic już nie wymyślam. Dopiero teraz mnie smuci, że nie wykorzystaliśmy sytuację i nie zaszliśmy chociaż do Edka. Powtórzył bym sobie podejście na czołówce. No i dokumentacji żadnej nie mam. Tylko jedno zborowe.
Klasyka przed chałupą i jeszcze jedno pożegnalne, kiedy faktycznie to był koniec bibowania.
Na zakończenie mogę dodać, że już sam wieczorem w poniedziałek ze smutkiem podsumowywałem ubiegłe dni. Na szczęście to było w gospódce u pani Łabajowej. I chandra mnie nie dopadła. We wtorek od rana polerowałem chałupę, żeby ją wrócić do pierwotnego stanu i jako czeresienka na torcie było podziękowanie za wsparcie pana Edka w znanym miejscu.
K O N I E C