Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Beskidy, Bieszczady, Góry Świętokrzyskie (/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Temat: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 (/showthread.php?tid=9987)


XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 19-12-2019 08:05 PM

Rozpoczynamy kolejną dekadę pożegnań letnich sezonów na Filipce. Jak długo jeszcze? Chyba w następnym roku sprawa się rozwiąże. Na razie mamy gdzie imprezować. Baza w znanym miejscu jest przygotowana do najazdu forumowiczów GŚ. W tym roku nas czeka kolejna dobroć. Święto państwowe przypada na poniedziałek i wiara forumowa ma pobyt na Filipce zabezpieczony o jeden dzień więcej. Czy był wykorzystany? Okaże się po dokończeniu relacji. Plany były ambitne. Na razie mamy ustalony termin 7 - 11 listopada. Ja w tym roku miałem na dodatek możliwość spędzenia na Filipce niemal dwa tygodnie. Najpierw przewietrzyłem rodzinkę, potem naordynowałem sobie dwa dni samotnika w chałupie i na koniec forumowa anabaza. Przyznam, że jeszcze parę dni więcej takiego stylu życia, to bym zwilczał i już nie powrócił do technokratycznej społeczności. Zazdroszczę pani Sikorowej tego klimatu.

Środa, 6. 11. 2019

Trzeci dzień samotności. No, nie tak wcale. W poniedziałek wieczór u pani Łabajowej, wtorek u Edka i środa znów u pani Łabajowej. Ten czas przeplatałem jeszcze normalnym trybem pracy. Poznałem chociaż, jak to mieli kiedyś tutejsi górale, kiedy jeździli do huty lub na kopalnię. Rano wstałem 3:45, wychodziłem 4:20. Trzeba było zejść 1,5 km lasem (o tej porze roku ciemno jak w ..., żeby zdążyć na autobus 4:45. Po tym doświadczeniu samotnika, czekałem w środę wieczorem na pierwszych bibowiczów - Bożenkę i Tomtura. Na szczęście im się nie udało mnie przychwycić, jak z długiej chwili zasnąłem pod świnią. Tomtur dojechał, no to biba filipkowa mogła się zacząć. Chałupa od razu była pełna niego. W ten dzień już nic ważnego się nie działo. Trzeba się było przygotować na następne dni.

Czwartek, 7. 11. 2019

Główny powitalny dzień. Chałupa zapełni się do ostatniego miejsca i nawet jeszcze więcej. Teraz już zapomniałem w jakiej kolejności się gromada zjeżdżała, ale pierwszy chyba dojechał Fazik i potem Janusz z Lidką. Spotkanie się z ludziskami, których się nie widziało rok ma wzruszającą atmosferę.
[attachment=86304]
Cały dzień nas czeka integracja poparta odwiedzinami gospódki pani Łabajowej. Cały tydzień oferuje świętomarcińską (Marcina 11.12.) gęś. My jednak nie korzystamy z całej plejady dań. Jadło trzeba zamówić. Ukradkiem patrzyłem na zarezerwowanych stołowników. Podawano - gęsią wątróbkę jako zakąskę, rosół z gęsi, główne danie - pieczona gęś, ziemniaki i czerwona kapusta, no i deser bez gęsich ingrediencji. Dziwi mnie, że nikt nie puknął z tego jedzenia. Wieczorem już w kupie na chałupie ostatecznie decydujemy, że następny dzień odwiedzamy Trójstyk.

Cdn...


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - szewczyczek - 19-12-2019 08:40 PM

Na Filipce się jakoś dużo zdjęć nie robi, co widać po fotorelacji, ale Tomtur się zmieścił.
Nie tylko chałupa pełna niegoBig Grin

Zazdroszcząc Łabajowej trzeba brać w pakiecie, że ma koło domu sporą imprezownięSmile


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 19-12-2019 11:14 PM

Więcej zdjęć będzie z samotnych wypraw.


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Pablo - 20-12-2019 11:08 PM

szewczyczek napisał(a):
...
Zazdroszcząc Łabajowej trzeba brać w pakiecie, że ma koło domu sporą imprezownięSmile


Łabajowej czy Sikorowej? uhm


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - szewczyczek - 21-12-2019 07:44 PM

No SikorowejSmile


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 22-12-2019 07:30 PM

Piątek, 8. 11. 2019

Rano nie trzeba się śpieszyć. Autobus nam jedzie 10:56 z Nawsia i do niego mamy 4 km z buta.
[attachment=86311]
Najpierw musimy rozpatrzyć problem z płaczliwym Fazikiem. Nie wiem co mu się stało? Czy ktoś mu powiedział, że z nami nie pójdzie na Trójstyk i będzie pilnował chałupy? Nawet bym podejrzewał kto. Jednak i dla niego znalazło się miejsce w autobusie.
[attachment=86312]
Pogoda nam sprzyja i możemy wyruszyć. Pierwotnie mieliśmy kimać na Łysą. Jednak wierzę, że pogoda wytrzyma do następnego dnia.
[attachment=86313]
Nie wiem, czy dawałem kiedyś zdjęcie tej kupy kamieni, która jest na grani pod Filipką. Jest jasne, że to dzieło jest stworzone ludzką ręką. W tej kupie jest zachowana cała ta mozolna praca ludzi, którzy obrabiali tutejsze pola. Nasuwa się pytanie, jak długo trwało usypanie czegoś takiego. Czy dzisiejszy turysta, który tutaj kroczy po szlaku, zastanawia się, że kiedyś góry nie służyły dla wypoczynku i relaksu. Po drodze mijamy jeszcze eko-farmę, gdzie Tomtur pozyskał nowych przyjaciół (patrz film) w postaci pieska rasy borderkolja i stadka kur rasy czeskiej kropenatki. Nie wiem, jak długo ta przyjaźń będzie trwała. Tomtur zachował się po macoszemu. Dla pieska nie miał żadnej zakąski (kiełbaskę zżarł sam) i nawet dla kurek nie zabrał chociaż kawałek suchego chleba.
[attachment=86314]
Lubię z Filipki schodzić do Nawsia. Przed końcem odkrywają ładne panoramaty już Beskidu Morawsko-Śląskiego z dominantą Kozubowej. Kolejny etap podróży, to przemieszczenie się komunikacją publiczną do wiochy Herczawa, która dla Republiki Czeskiej jest faktycznym "końcem świata". Do wiochy (kiedyś była częścią Jaworzynki), której mieszkańcy po IWW zadecydowali, że chcą być częścią Czechosłowacji, prowadzi długa droga.
[attachment=86315]
Przyjeżdżamy do Herczawy i od razu drałujemy na Trójstyk. Od teraz do kolejnego, powrotnego autobusu w Bukowcu, mamy ściśle ustalony czas.
[attachment=86316]
Z Herczawy trzeba na ustalone miejsce zejść w dół. Na zdjęciu już widać słowacką wiochę Czerne. Dominantą tego miejsca, już na stałe, stał się jednak most z drogą prowadzącą z Czadcy do Zwardonia. No nic, trzeba się pogodzić z taką rzeczywistością. Może nas chociaż cieszyć, że patrzymy na najwyższy na Słowacji. Pierwotnie miałem w planie uczestników poprowadzić kawałek szlakiem po każdym z trzech państw. Jednak czasowy harmonogram był nieuprośny (czekała nas jeszcze gospódka na Kolibiskach) i dlatego jedno państwo musiało być odprawione z kwitkiem. Czarny Piotruś pozostał na Słowacji.
[attachment=86317]
Jakieś dwa kilometry od Herczawy i powoli zbliżamy się do Trójstyku. Poprzedzająca łąka z wiatą, to Republika Czeska, lasek jest na Słowacji i ścieżka za wiatą to już w Polsce. Symbolem każdego państwa są wystawione granitowe obeliski. Jednak, żeby dostać się do właściwego oka (punktu) styku trzech granic, trzeba zejść do potoka, gdzie jest mały trójgraniasty słupek. Teraz potok wygląda raczej jako błotnisty padół i nie bardzo się poniektórym chciało tam schodzić. Zwłaszcza Tomasz. Ten jednak wnet sobie uświadomił historyczne znaczenie tego zdjęcia dla następnych generacji i zaryzykował zejście tyłkozjazdem.
[attachment=86318]
Szkoda, że nie było więcej czasu na urządzenie pikniku po wzorze Szewczyka (nie wolno tam rozpalać ognisko) i musieliśmy drałować dalej.
[attachment=86327]
Jeszcze jedno zdjęcie z tego miejsca. Chodnik jest po polskiej stronie, po prawej jest strona czeska i za padołem jest, jakby osamocona, strona słowacka. Niedawno tam był mostek, ale teraz go nie ma. Na myśl mi się nasuwa parafraza dowcipu: "Jeden dzień trzymali mostek Czesi, drugi dzień Polacy, trzeci dzień Słowacy a na czwarty dzień mostek wszystkim zebrała woda". Jednak budowa mostka jest na dobrej drodze. Ponoć w następnym roku już będzie. Teraz nadszedł czas, żeby chwilkę podreptać po Polsce. Nasza ustalona droga wiedzie przez Jaworzynkę.
[attachment=86319][attachment=86320]
Zbytnio się nie zatrzymujemy (wiadomo harmonogram), ale są widoki i to jest parkiet do popisu wiedzy Tomtura o tutejszych kopcach dla filipkowiczów, którzy nie są "tu stela". Przechodzimy Jaworzynkę i znów przekraczamy granicę. Powracamy do Republiki Czeskiej. Ostateczne miejsce docelowe dzisiejszej wyprawy jest na przystanku w Bukowcu. Szlak nas teraz prowadzi w stronę Girowej. Chyba ostatniej góry w pobliżu jeszcze nieodwiedzonej przez filipkowiczów.
[attachment=86321]
Była całkiem blisko. Szkoda, że nie było czasu tam zajść. My musimy obok tych domów zejść w prawo do Bukowca.
[attachment=86322]
Tomtur nam chyba nie zdradzi, nad czym tak dumał zapatrzony w siną dal. Jest blisko 14:00 i my po dwu godzinach (ech) lądujemy na przystanku "Obok szkoły".
[attachment=86323]
To nie są przerośnięci uczniowie czekający po lekcjach na autobus, ale my. Kolejna autobusowa anabaza nas zanosi aż do Wędryni, żeby nas autobus dowiózł aż pod samą gospódkę w Kolibiskach.
[attachment=86324]
Dzisiaj się jakoś nad każdym zdjęciem zastanawiam. I tutaj rozmyślam dlaczego filipkowicze mają takie smętne miny? Trasy nie było wiele, piwko akuratne, na chałupie nas czekają kolejni towarzysze i kulinarne i kulturowe wrażenia. Prawdziwa uczta dla ciała i duszy. To by człowiek miał mieć buzię uśmiechniętą. Dobrze, nie będę dalej rozumował. Opuszczamy królestwo pana Edka (dopiero jutro mamy tutaj główne dojście) i gramolimy się do chałupy. Ta już po naszym dojściu zaczyna praskać w szwach. Dojechali kolejni nocleżnicy. Rozpoczynamy też bogaty program wieczorowy. Na pierwszy plan idzie nieczęsto spotykane w dzisiejszych gospodarstwach domowych - pieczenie placków ziemniaczanych. Dzięki tomturowej pamięci możemy nawet wypróbować, jak się ręcznie tarło do tego celu ziemniaki.
[attachment=86325]
Z procedury wyrobu placków ziemniaczanych nie mam żadnego zdjęcia. Mam tylko ujęcie sytych biesiadników nad pustymi talerzami. Kolejny punkt wieczornego programu - muzyka i śpiew.
[attachment=86326]
Kiedy Mallaidh i Tratina wezmą się za gitary, to śpiew po chałupie rozlega się długo do nocy. Śpiewniki mają grube. W końcówce był jeszcze jeden punkt programu. Nocne odwiedzanie wierzchołka Filipki. Mnie, jako starszyźnie, nie robi dobrze późne chodzenie do łóżka i dlatego nie wiem jak ta nocna akcja przebiegała. Ode mnie to za ten dzień wszystko. Jutro nas czeka Łysa. Dobranoc.

Cdn...


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - gosia3ek - 23-12-2019 11:36 PM

Stasiu, chyba nikt z nasnie wyobraża sobie późnej jesieni bez Filipki Smile taki constans w kalendarzu...
Poprawcie mnie, Mati był chyba pierwszym dzieckiem w historii naszych spotkań filipkowych.???


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 24-12-2019 11:20 PM

Ma dobry start. Będzie miał co wspominać, kiedy on będzie dziadkiem na forum.


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - tratina - 25-12-2019 01:44 AM

Stasiu napisał(a):
Piątek, 8. 11. 2019

Kiedy Mallaidh i Tratina wezmą się za gitary, to śpiew po chałupie rozlega się długo do nocy. Śpiewniki mają grube.

Cdn...


Stasiu śpiew - nie wątpię, że rozlegał się Wasz po chałupie, ja dopiero dotarłam w sobotę rano... ale kto wie, może mój głos się tak niesie że u Was było słychać ;P


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - szewczyczek - 25-12-2019 06:30 AM

A czy placki nie były smażone dzień później?uhm


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 25-12-2019 09:41 AM

Jakoś mi się to pomyliło. Shy Co wtedy było na tych już pustych talerzach. uhm
Trati, moje wypadki pamięciowe, to jest kara za pisanie relacji zbyt późno.


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Fazik - 25-12-2019 10:48 AM

szewczyczek napisał(a):
A czy placki nie były smażone dzień później? uhm


Oj tam, czepiasz się szczegółów Toungue dzień w te czy nazad Wink


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - mirek - 25-12-2019 11:53 AM

Miałem w planie zawitać w piątek do was na szklaneczkę kofoli ale żona odradzała mi .Tydzień po wyjściu ze szpitala to trochę za szybko by było, teraz trochę żałuję bo w przyszłym roku nie wiadomo jak to ze spotkaniem Filipkowym będzie.


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Fazik - 25-12-2019 01:53 PM

mirek napisał(a):
(...) w przyszłym roku nie wiadomo jak to ze spotkaniem Filipkowym będzie.

Będzie Smile Stasiu ma wcale niemałe plecy Wink


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - mirek - 25-12-2019 02:02 PM

Fazik napisał(a):

mirek napisał(a):
(...) w przyszłym roku nie wiadomo jak to ze spotkaniem Filipkowym będzie.

Będzie Smile Stasiu ma wcale niemałe plecy Wink


Też tak myslę.ok


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - szewczyczek - 25-12-2019 08:22 PM

Stasiu napisał(a):
..., moje wypadki pamięciowe, to jest kara za pisanie relacji zbyt późno.


Też znam ten stan, jak czegoś nie wpiszesz od razu, będą niedociągnięcia. Ale nie ma co się przejmować, jak Fazik wskazał, nie ważne kiedy było śpiewanie, kiedy były placki. Ważne, że wiele się nie zmieniłook


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 27-12-2019 08:48 PM

Sobota, 9. 11. 2019

Na początku mał sprostowanie. Odwołuję co napisałem o plackach w piątkowej relacji. Faktycznie były robione w sobotę. Wystarczyło tylko popatrzeć na zdjęcia z następnego dnia i wszytko by było jasne. Placki będą dopiero dzisiaj, ale na koniec. Teraz nas czeka kolejny dzień wędrowania. Będzie to wyprawa na świętą górę wszystkich, którzy lubią wędrować po Beskidach Morawsko-Śląskich. Nawet przypominam, że Łysa Góra (1323 m) nie jest tylko najwyższą Morawsko-Śląskich B., ale (ważne dla historyków) i była najwyższą w dawnym Księstwie Cieszyńskim. Jeszcze nim zacznę, to pozwolę sobie w niektórych miejscach, dla porównania, przytoczyć zdjęcia z wyjścia na Łysą w roku 2012. Można na niektórych popatrzeć jak wydojrzali lub przypomnieć sobie tych, co już nie chcą z nami dreptać.
[attachment=86337][attachment=86338]
Na miejsce wyjścia pod Łysą trzeba nam było zajechać samochodami i do tego było potrzeba kierowców. Nasi filipkowiczę, to odpowiedzialne osoby i nie było problemu o tego typu osoby. Miejscem odepchnięcia się w stronę przystani Łysa nie zmieniło się. Paperzow. Tutaj Tomtur zawsze startuje na skiturach i zna każde drzewo. Zaraz po starcie grupa dzieli się na tych co lubią tradycję i dla tych co lubią poznawać nowe trasy. Możemy je nazwać od dziś trasą Tomtura i trasą TomaszaRT. Klasyka dwu niewierzących Tomaszów, którzy nie dają wiary trasie tego drugiego. Nawet sobie myślę, że każdemu w komórce mapowa aplikacja wychwalała jego trasę. Ja zostaję w grupie Tomtura i dlatego opiszę przebieg wyjścia z tej strony. Jak już pisałem, dla nas nic nowego.
[attachment=86339][attachment=86340]
Ścieżyna dobrze wydreptana, co oznacza, że nie tylko Tomtur tędy chodzi. Jest nieustannie pod górkę, ale żaden dramat. Tak akuratnie dla nabrania planowanego podwyższenia - w sumie 723 m na szczyt z Paperzowa. Dzisiaj jednak jest daleko do wczorajszej pogody. Na razie górny pułap chmur jest w okolicach 1000 aż 1100m i można oglądać pobliskie widoki.
[attachment=86341]
Kolejnym znakiem rozpoznawczym, że dobrze idziemy, jest budka myśliwska. Ta tam była i przed 7 laty. Jest zadokumentowana na filmiku (Filipka 2012), ale potwierdzam, że załączone zdjęcie jest z tego miejsca.
[attachment=86342][attachment=86343]
Wspominam to miejsce z tego powodu, że jesteśmy w połowie podchodzenia na Łysą. Nad nami we mgle czeka już odnoga Łysej - Zimny (1080 m). Nie widzimy, ale słyszymy jakiś dziwny ruch na drodze asfaltowej (już na czerwonym szlaku) wiodącej na szczyt. To pełno biegaczy kima pod górę.
[attachment=86344]
Chyba jakieś zawody w biegu pod górę. W domu popatrzyłem na strony internetowe:
https://lysacup.cz/clanek/ukaz/15 Tylko w skrócie - zawody Lysacup w terminie od 3.11.2019 do 22.2.2020. Startuje się każdy weekend z innego miejsca. My tam byliśmy, kiedy odbywały się drugie zawody. Biegło się od Zlatnika na wierzchołek. Odległość 8 km, przewyższenie 694 m. Zwycięzca przebiegł dystans za 40:12. To dla porównania z własnymi wynikami naszych biegaczy. Obok takiej kulisy dreptaliśmy aż na wierzchołek. Myślałem, jak będzie w schroniskach na górze, kiedy się zlecą wszyscy zawodnicy. Na szczęście spora część na górze nie zatrzymywała się i od razu drałowała w dół.
[attachment=86345][attachment=86346]
Dla porównania widzimy jaką mieliśmy pogodę teraz i jaką w roku 2012. Wchodzimy do schroniska i zauważamy, że grupa TomaszaRT już wygodnie dojada swój obiad. To znaczy byli od nas o wiele szybsi.
[attachment=86347]
My nie czekamy i do razu też wykupujemy posiłki. Oferta zaczyna się drolić. Dochodzimy, kiedy najsmaczniejsze dania się kończą. Jednak w myśl "głód jest najlepszym kucharzem", każdy zasycił swój żołądek jakimś żarciem. Od tej chwili już tworzymy jedną całość. Przed zejściem nas czeka obowiązkowe pstrykanie ekipy na wierzchołku.
[attachment=86348][attachment=86349]
Znów możemy porównać obie ekipy. Na wierzchołkowym słupie jest umieszczone blaszane kółko - punkt głaskania. Też głaskaliśmy, żeby następnym razem Łysa była dla nas więcej przystępna.
[attachment=86350]
Kto odgadnie czyja ręka akurat głaskała po pępku panią Łysą, kiedy pstryknąłem zdjęcie? Monotonia zejścia z Łysej. Schodzimy innym chodnikiem - do Krasnej.
[attachment=86351]
Tam pozostawiliśmy jedno autko dla kierowców. Co dalej opisywać. Dla mnie wycieczka udana. Pewny niedosyt chyba czują Ci, którzy byli tutaj pierwszy raz i nie zaznali ładnych widoków. Łysa ma faktycznie co oferować pod tym względem.
[attachment=86352]
Zejście do cywilizacji i nazad. Mijamy browarek w Wojkowicach. Nie mamy czasu. Czeka nas posiedzenie w zajezdni U Edka i to jest spory kawał drogi.
[attachment=86353]
U Edka nasza ekipa się ponownie rozrasta. Dochodzą też Ci, co nie byli z nami, ale chcą być uczestnikami kultury kolibiskowej. Jest to już tradycja i ten, który się nie uczestniczą w tej gościnie, jest automatycznie wykluczany z braterstwa fanów kolibiskowych. Polubiłem wchodzenie przy czołówkach na Filipkę. Ma to swój urok i zaczyna to być legendą w chodzeniu po górach bibowiczów GŚ. Na chacie czeka nas kolejne wyzwanie. Tym razem już faktycznie będziemy piekli placki. Jak już pisałem, dzięki pamięci Tomtura możemy przećwiczyć się w obieraniu i trzeniu ziemniaków własnoręcznie.
[attachment=86354]
Wszystkim obieranie i trzenie szło sprawnie. Skaleczeń nie odnotowano. Apteczka została nietknięta.
[attachment=86355]
W drugiej kolejności trzeba było tą masę ziemniaczaną przetworzyć w stan jadalny. Czy to dało się spożywać? Na to muszą odpowiedzieć inni. Ja tym razem przeszedłem na inną modyfikację.
[attachment=86356]
Ze skwarków przeszedłem na słodki wariant - ciepłe placki z masłem i posypane cukrem. Co było dalej, to już znów legenda. Wieczorne pogaduszki, muzyka, śpiew i nocna Filipka (znów beze mnie). Dobranoc.

Cdn...


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Pablo - 27-12-2019 09:33 PM

Cytat:
Dzięki tomturowej pamięci możemy nawet wypróbować, jak się ręcznie tarło do tego celu ziemniaki.

giggleokBig Grin i to jest humor prze duze H ok


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Pablo - 27-12-2019 10:07 PM

Cytat:
Kto odgadnie czyja ręka akurat głaskała po pępku panią Łysą, kiedy pstryknąłem zdjęcie?

Wiem czyja, nie powiem, bo widziałem Wink

Stasiu, jest progres, coraz więcej nas wchodzi na tą Łysą ok

Tak sobie czytam, a w okno mi stuka krupa śnieżna.


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 28-12-2019 07:01 PM

Niedziela i poniedziałek, 10. - 11. 11. 2019

Ciągu dalszego nie będzie. W niedzielę totalne nic nierobienie. Paweł pisze, że humoru sporo w mym opisie. Też chyba znalazłem jeden taki kawałek. Ja nawet mam wątpliwości, czy przypadkiem te placki nie piekliśmy w niedzielę. Pokazuje mi to data na zdjęciach. Raczej nic już nie wymyślam. Dopiero teraz mnie smuci, że nie wykorzystaliśmy sytuację i nie zaszliśmy chociaż do Edka. Powtórzył bym sobie podejście na czołówce. No i dokumentacji żadnej nie mam. Tylko jedno zborowe.
[attachment=86358]
Klasyka przed chałupą i jeszcze jedno pożegnalne, kiedy faktycznie to był koniec bibowania.
[attachment=86359]
Na zakończenie mogę dodać, że już sam wieczorem w poniedziałek ze smutkiem podsumowywałem ubiegłe dni. Na szczęście to było w gospódce u pani Łabajowej. I chandra mnie nie dopadła. We wtorek od rana polerowałem chałupę, żeby ją wrócić do pierwotnego stanu i jako czeresienka na torcie było podziękowanie za wsparcie pana Edka w znanym miejscu.

K O N I E C


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Pablo - 29-12-2019 04:45 PM

Dokładnie jak piszesz, placki były w niedziele Wink ale i tez mieliśmy "wycieczkę" w niedziele do pani Łabajowej Wink i inne indywidualne wyjścia.
Było zacnie jak zawsze ok
Dzięki za relację!


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Fazik - 29-12-2019 04:59 PM

W niedzielę była tez "wyrypa" na Stożek Big Grin
[attachment=86376]
Wizyta u pana Edka
[attachment=86377][attachment=86378][attachment=86379][attachment=86380]
Nie wiem co Tomtur robił Wojtkowi... ale obaj wyglądają na szczęsliwych Toungue Wink
[attachment=86381][attachment=86382][attachment=86383]
Szczyt
[attachment=86384]


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - yoter - 29-12-2019 08:23 PM

Dziękujemy Stasiu za relację!

A wyjazd w scenerii jesienno-zimowej.
[attachment=86385][attachment=86386]


RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - szewczyczek - 30-12-2019 08:55 AM

No i to tyle...

... z I spotkania GŚ-geriatrykówBig Grin


Fazik napisał(a):
Nie wiem co Tomtur robił Wojtkowi... ale obaj wyglądają na szczęsliwych


Ja też nie wiem, ale flaszka stoi mocna przed namiCool