Odpowiedz  Napisz temat 
XI spotkanie GŚ na Filipce 2019
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019

Sobota, 9. 11. 2019

Na początku mał sprostowanie. Odwołuję co napisałem o plackach w piątkowej relacji. Faktycznie były robione w sobotę. Wystarczyło tylko popatrzeć na zdjęcia z następnego dnia i wszytko by było jasne. Placki będą dopiero dzisiaj, ale na koniec. Teraz nas czeka kolejny dzień wędrowania. Będzie to wyprawa na świętą górę wszystkich, którzy lubią wędrować po Beskidach Morawsko-Śląskich. Nawet przypominam, że Łysa Góra (1323 m) nie jest tylko najwyższą Morawsko-Śląskich B., ale (ważne dla historyków) i była najwyższą w dawnym Księstwie Cieszyńskim. Jeszcze nim zacznę, to pozwolę sobie w niektórych miejscach, dla porównania, przytoczyć zdjęcia z wyjścia na Łysą w roku 2012. Można na niektórych popatrzeć jak wydojrzali lub przypomnieć sobie tych, co już nie chcą z nami dreptać.
       
Na miejsce wyjścia pod Łysą trzeba nam było zajechać samochodami i do tego było potrzeba kierowców. Nasi filipkowiczę, to odpowiedzialne osoby i nie było problemu o tego typu osoby. Miejscem odepchnięcia się w stronę przystani Łysa nie zmieniło się. Paperzow. Tutaj Tomtur zawsze startuje na skiturach i zna każde drzewo. Zaraz po starcie grupa dzieli się na tych co lubią tradycję i dla tych co lubią poznawać nowe trasy. Możemy je nazwać od dziś trasą Tomtura i trasą TomaszaRT. Klasyka dwu niewierzących Tomaszów, którzy nie dają wiary trasie tego drugiego. Nawet sobie myślę, że każdemu w komórce mapowa aplikacja wychwalała jego trasę. Ja zostaję w grupie Tomtura i dlatego opiszę przebieg wyjścia z tej strony. Jak już pisałem, dla nas nic nowego.
       
Ścieżyna dobrze wydreptana, co oznacza, że nie tylko Tomtur tędy chodzi. Jest nieustannie pod górkę, ale żaden dramat. Tak akuratnie dla nabrania planowanego podwyższenia - w sumie 723 m na szczyt z Paperzowa. Dzisiaj jednak jest daleko do wczorajszej pogody. Na razie górny pułap chmur jest w okolicach 1000 aż 1100m i można oglądać pobliskie widoki.
   
Kolejnym znakiem rozpoznawczym, że dobrze idziemy, jest budka myśliwska. Ta tam była i przed 7 laty. Jest zadokumentowana na filmiku (Filipka 2012), ale potwierdzam, że załączone zdjęcie jest z tego miejsca.
       
Wspominam to miejsce z tego powodu, że jesteśmy w połowie podchodzenia na Łysą. Nad nami we mgle czeka już odnoga Łysej - Zimny (1080 m). Nie widzimy, ale słyszymy jakiś dziwny ruch na drodze asfaltowej (już na czerwonym szlaku) wiodącej na szczyt. To pełno biegaczy kima pod górę.
   
Chyba jakieś zawody w biegu pod górę. W domu popatrzyłem na strony internetowe:
https://lysacup.cz/clanek/ukaz/15 Tylko w skrócie - zawody Lysacup w terminie od 3.11.2019 do 22.2.2020. Startuje się każdy weekend z innego miejsca. My tam byliśmy, kiedy odbywały się drugie zawody. Biegło się od Zlatnika na wierzchołek. Odległość 8 km, przewyższenie 694 m. Zwycięzca przebiegł dystans za 40:12. To dla porównania z własnymi wynikami naszych biegaczy. Obok takiej kulisy dreptaliśmy aż na wierzchołek. Myślałem, jak będzie w schroniskach na górze, kiedy się zlecą wszyscy zawodnicy. Na szczęście spora część na górze nie zatrzymywała się i od razu drałowała w dół.
       
Dla porównania widzimy jaką mieliśmy pogodę teraz i jaką w roku 2012. Wchodzimy do schroniska i zauważamy, że grupa TomaszaRT już wygodnie dojada swój obiad. To znaczy byli od nas o wiele szybsi.
   
My nie czekamy i do razu też wykupujemy posiłki. Oferta zaczyna się drolić. Dochodzimy, kiedy najsmaczniejsze dania się kończą. Jednak w myśl "głód jest najlepszym kucharzem", każdy zasycił swój żołądek jakimś żarciem. Od tej chwili już tworzymy jedną całość. Przed zejściem nas czeka obowiązkowe pstrykanie ekipy na wierzchołku.
       
Znów możemy porównać obie ekipy. Na wierzchołkowym słupie jest umieszczone blaszane kółko - punkt głaskania. Też głaskaliśmy, żeby następnym razem Łysa była dla nas więcej przystępna.
   
Kto odgadnie czyja ręka akurat głaskała po pępku panią Łysą, kiedy pstryknąłem zdjęcie? Monotonia zejścia z Łysej. Schodzimy innym chodnikiem - do Krasnej.
   
Tam pozostawiliśmy jedno autko dla kierowców. Co dalej opisywać. Dla mnie wycieczka udana. Pewny niedosyt chyba czują Ci, którzy byli tutaj pierwszy raz i nie zaznali ładnych widoków. Łysa ma faktycznie co oferować pod tym względem.
   
Zejście do cywilizacji i nazad. Mijamy browarek w Wojkowicach. Nie mamy czasu. Czeka nas posiedzenie w zajezdni U Edka i to jest spory kawał drogi.
   
U Edka nasza ekipa się ponownie rozrasta. Dochodzą też Ci, co nie byli z nami, ale chcą być uczestnikami kultury kolibiskowej. Jest to już tradycja i ten, który się nie uczestniczą w tej gościnie, jest automatycznie wykluczany z braterstwa fanów kolibiskowych. Polubiłem wchodzenie przy czołówkach na Filipkę. Ma to swój urok i zaczyna to być legendą w chodzeniu po górach bibowiczów GŚ. Na chacie czeka nas kolejne wyzwanie. Tym razem już faktycznie będziemy piekli placki. Jak już pisałem, dzięki pamięci Tomtura możemy przećwiczyć się w obieraniu i trzeniu ziemniaków własnoręcznie.
   
Wszystkim obieranie i trzenie szło sprawnie. Skaleczeń nie odnotowano. Apteczka została nietknięta.
   
W drugiej kolejności trzeba było tą masę ziemniaczaną przetworzyć w stan jadalny. Czy to dało się spożywać? Na to muszą odpowiedzieć inni. Ja tym razem przeszedłem na inną modyfikację.
   
Ze skwarków przeszedłem na słodki wariant - ciepłe placki z masłem i posypane cukrem. Co było dalej, to już znów legenda. Wieczorne pogaduszki, muzyka, śpiew i nocna Filipka (znów beze mnie). Dobranoc.

Cdn...



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
27-12-2019 08:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 19-12-2019, 08:05 PM
RE: XI spotkanie GŚ na Filipce 2019 - Stasiu - 27-12-2019 08:48 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: