Odpowiedz  Napisz temat 
Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014

30.4.2017, dzień trzeci - Słowacki Raj to nie tylko drabinki

Kolejny poranek. Zaczyna być tradycją, że na bibie chociaż raz jest wspólne śniadanie ze wspólnym jedzeniem. Najlepiej pasuje do tego jajecznica.
   
Jasne, że musieliśmy z Mieciurem improwizować, ale na pewno wszystkim smakowała.
   
Na dzisiejszy dzień jest w planie całkiem inny rodzaj wycieczki, jak na Raj przystało. Turystom, zwłaszcza z Polski, jest Raj znany ten z północy i jego drabinkami i innymi ustrojstwami osadzonymi w roklinach. Mniej znana jest południowa część Raju, gdzie w centrum dominuje jezioro zaporowe - Palcmańska Masza, jaskinia i parę krasowych kopczyków. Jest też jedna dolinka - Zajmarska Roklina - o znanym wyposażeniu. Do zrealizowania naszych planów jest potrzebna jedna ofiara, która będzie obsługiwała pojazd samochodowy. Tą ofiarą stał się Mieciur. Inni mogli odetchnąć z ulgą. Wspólna jajecznica i może wczorajsze zmęczenie nas porządnie uśpiło. Wyjeżdżamy na wycieczkę stosunkowo późno. W miejscu startowym - wschodni portal tunelu Stratenskiego Kanionu - jesteśmy dopiero o 10:30.
   
Ciekawy kawałek starej drogi, która prowadzi obok rzeczki Hnilec wgryźniętego (jak inaczej) między skałami.
   
Naszym celem nie jest przejście całym kanionem, ale tutaj rozpoczyna się wygodne wejście na Hawranią Skałę (1153,5 m). Szlak prowadzi tradycyjną górską krainą.
   
Z początku trzeba sporo forsować potoczkiem, który uzmysłowił sobie, że będzie płynął akurat środkiem naszego szlaku. Na szczęście jak szybko się pojawił, tak szybko i zniknął. Chociaż dzisiaj nam przyjdzie dreptać w suchym. Z nabieraną wysokością zaczynają się co jakiś czas odkrywać górskie widoki.
   
Tutaj w dali można zobaczyć Kralową Holę. Sentymentalnie powracam myślami rok do tyłu. W zeszłym roku tam dreptaliśmy na wiosennej bibie. Człowiek już sporo tego nachodził. Czy można tak bez zezwolenia. W Raju chyba tak. Mamy nawet osobiste zezwolenie od gospodarza tego regionu. Z pieczątką.
   
Taaak, napotkać tutaj takie ślady są normalka. Dodajemy sobie odwagi. Jest nas pięciu. Ciekawe jakie myśli by mi przechodziły po głowie, kiedy bym tutaj przechodził sam. Na pewno za każdym drzewem bym widział misia. Parę zakrętasów na szlaku i po 1,5 godzince stajemy na przedwierzchołkowym tarasie widokowym Hawraniej Skały.
   
Przeczytałem w przewodniku, że tutejszy widok jest ładniejszy od Tomaszowskiego Wyhladu. Może i tak. Jednak spojrzenie w dół dają u obu skał jednakową porcję adrenaliny i jednakowe zaparcie się powietrza w płucach. Parę kroków i jesteśmy na szczycie Hawraniej S.
   
Pamiątkowego wspólnego zdjęcia z wierzchołka nie może zabraknąć.
   
Wydostajemy z plecaków swoje tradycyjne wierzchołkowe. Ze zdjęcia poznać, kto jest dzisiejszym kierowcą ekipowym. Kolejnym celem naszej dzisiejszej podróży jest Doczesne Źródło (Občasný prameň). Jeszcze nim tam dojdziemy, podchodzimy pod Hawranią Skałą.
   
Jest tam kolejna jaskinia, godne miejsce do penetrowania przez Zygmunta. Ten je tak lubi. Nas jednak interesuje Źródło. Ciekawe zjawisko. Ponoć do wywierania wody dochodzi okresami w periodzie 2-3 godziny.
       
My tam byliśmy w czasie, kiedy woda wywierała na całego. Może ktoś tam był, kiedy było sucho lub jeszcze lepiej, kiedy by dochodziło do zmiany. Nam się tej periody nie chciało pilnować i dlatego po opstrykaniu tego miejsca postanowiliśmy powrócić do parkingu. Schodzimy jednak innym szlakiem i dobrze zrobiliśmy. Końcówka prowadzi przez zarośnięty, stromy kanion Sokolich Skał.
       
Następnym razem chyba tędy jest lepiej podchodzić. Urok tego miejsca uznał i sam Mieciur a jego nie często coś zauroczy.
   
Nawet wiocha Stratena nie traci nic ze swej nazwy. Zejście do Stratenej dla większości kończy się pierwsza połowa dzisiejszej wycieczki. Jedynie Mieciur musi trochę dalej podreptać drogą po samochód. My relaksujemy. Rozpatrywujemy dalszy ciąg naszej wycieczki. Jest 14:30 i chyba Zejmarską Dolinę musimy sobie odpuścić. W ekipie brakuje targusów forumowych, którzy by potrafili poderwać pozostałych do dalszych wyczynów górskich. My się transformujemy w turystów wycieczki krajoznawczej. Naszym celem jest odwiedzenie jeziora zaporowego Palcmańska Masza.
   
Tutaj to jest całkiem inny Raj. Urlop raczej w stylu rekreacyjno-wodnym. Góry są tylko tutaj tłem. Szkoda, że nie zrobiliśmy rokliny. Była ona przedostatnia do przejścia w Raju. Jeszcze tutaj wrócimy, kiedy będziemy penetrować ferratę Kysela. Pora wracać do bazy. Po drodze zatrzymujemy się obok zagrody z ciekawie wyglądającym bydłem.
   
Ja już się z tym gatunkiem spotkałem na Szumawie (patrz relacja). Nazywa się Szkocka rasa wyżynna/Higland cattle. Zimą tutaj musi być zimno, kiedy hodują taki gatunek. Powrót do bazy podbijamy o 17:00. Dzisiaj nie korzystamy z oferty miejscowej kuchni Rumanki, ale puszczamy się do własnych zapasów. Jest tego sporo i nie możemy tego zostawić miejscowym kocurom. No i trzeba wykorzystać gril jednorazowy, przywieziony przez Tomtura. Ten wieczór mamy kolejny bonus. Całkowicie się przejaśnia i może piknikować przed chatą. Jest nam dobrze i wesoło. Dopiero chłód po zachodzie słońca nas wygania do chaty. Szkoda, że to już była ostatnia noc bibowa.
   
Bibowicze pozdrawiają z biesiady wieczorowej i życzą dobranoc.

Cdn...uhm



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
10-05-2017 08:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Potokami i po górach w Słowackim Raju ? jesienna biba GŚ 2014 - Stasiu - 10-05-2017 08:59 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: