Troszkę za duży jestem by preferować speleologię, aczkolwiek nie byłbym sobą gdybym nie szukał tego co ukryte przed gawiedzią, tego lata zrobiłem sobie "spływ" jaskinią pod Pisaną Skałą, ciasno, ziiimno, ale długo będę pamiętał tą prawie godzinę w "innym świecie" świecie pełnym tańczących cieni, głuchych nieziemsko odgłosów i totalnej izolacji od słonecznej /wtedy/ codzienności. W przyszłym roku na zasadzie przerywnika też tam wrócę, lecz nauczony boleśnie założę coś na stopy, by zabezpieczyć się przed następną pamiątkową blizną na pięcie. Dla zainteresowanych sprawą: Pisana Skała jest w Kościeliskiej, nazwa skały od międzywojennego prawie-grafitti tworzonego przez miastowych bywających w tych rejonach, jeden z otworów jest jednocześnie miejscem wypływu potoku, grugi nieco dalej w kierunku Ornaku i zazwyczaj ponad poziomem wody. Wewnątrz w korytarzach głębokość wody dochodziła /o ile chciałem sie przekonać/ do prawie metra, nurt bardzo-bardzo mocny, nie polecam i nie zachęcam do bezmyślnej eksploracji - po prostu pisze gdzie byłem...
Mile wspominam jeszcze pobyt w Mylnej gdzie zaszyłem się w jednej pieczarze na ponad 30 minut i w totalnej ciemności i ciszy słuchałem ... /wiecie co wtedy słychać?/ słuchałem hehehe bicia swojego serca, tam też wrócę i zrobie znów to samo, kto nie zna sprawy - polecam, pzdrawiam S.