Odpowiedz  Napisz temat 
Tatra Expedition 2015 - zimowa biba GŚ
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Tatra Expedition 2015 - zimowa biba GŚ

9.2.2015, dzień czwarty, poniedziałek

Wstajemy z nadzieją. Pogoda jest tak samo śnieżna, jak w niedzielę. Musimy wartko wyruszyć. W programie jest Gęsia Szyja i z tego powodu przejazd na Palenicę, a tu pada i pada. Przd schroniskiem robię zdjęcie ekipy uszczuplonej o opuściwszy nas wczoraj bibowiczów.
   
Tylko młody się gdzieś zapodział. No, nie jest tak ekspresywna, jak od Jacka ta trzymuszkieterowa, ale też się strałem tą nieforemną masę jakoś ustawić. Wyruszamy i znów zaczynamy się rozpadać. Wygląda mi to na przerwany naszyjnik z karalikami, które się człowiekowi rozsypują do forymy niepozbieralnej. Co tu wybrać. Jedni w lewo do Mylnej czy Raptowickiej, drudzy w prawo do Smoczej i jeszcze inni prosto do Kir. Z tego powodu żegna się z nami Pjack. Wybieram tą smoczą grupę i dajemy nura w Wąwóz Kraków. Coś tam jest przedreptane, ale trzeba uważać na głowy, żeby nas nie zasypała biała masa w ilości trochę więcej niż małej.
   
W niektórych miejscach poznać, że to z góry już zjechało. Szczęśliwie dochodzimy do drabinki prowadzącej do Jamy. Pablo próbuje w jakim stanie da się przejść.
   
Werdykt ostateczny brzmi - na bosaka się nie da, trzeba w szpilkach. Z tego powodu musimy się znów rozdzielić. Trójca - Emilia, Pablo i Tomtur wybierają wariant szpilkowy przez Smoczą, ponieważ to jest ich ostatnia gimnastyka górska i potem jadą do domu a czwórka - Anetta, Rycho, ja i Yoter wracamy, ponieważ nie możemy przegapić grupy od Mylnej, z którą jedziemy na Palenicę.
   
W Kirach jesteśmy o 11:30. Umówione hasło do zbiórki jest - Harnaś. Tam jeszcze raz wszyscy się zbieramy. I Ci od Mylnej i Ci od Smoczej. Grupa bibowa nieustannie się wyszczupla. Do Palenicy nas ostatecznie odjeżdża 9. Tam wtaczamy się o 14:00. Kolektyw jednogłośnie wybiera za kwatermistrza w Schronisku w Dolinie Roztoki (SwDR) Rycha. Pozostała ósemka idzie powymiatać od śniegu Gęsią Szyję.
   
Mamy sporo sił i dlatego tempo jest nadprzeciętne. Jak kolarze w pelotonie robimy zmiany na przodzie. Sporo tego śniegu już spadło i trzeba jednak przecierać. Sprawnie to szło do miejsca, kiedy niebieski szlak łączy się z czarnym od Polany pod Wołoszynem na początku Rusinowej Polany. Wychodzimy z lasu i od razu śnieg sięga nam powyżej kolan. Nie poszliśmy ku szałasie na Rusinowej, ale w lewo koło lasu. Jakiś skiturowiec nam wykreślił trasę. Nie wiem, jak inni mogli, ale moje tempo rapidnie obniżyło się. Można powiedzić, że wyglądałem jak dreptacz kapusty. Tylko zamiast kapusty dreptałem śnieg. Poruszałem nogami, ale niemal stałem w miejscu. Myślałem, że tych parę set metrów do zielonego nie dojdę. Wszyscy mi uciekli a ja drptałem i dreptałem. Wszyscy wiedzą, gdzie ta Gęś ma szyję, ale gdzie ma d...ę, to wiem tylko ja. Właśnie tam, gdzie i ja dostałem w d..ę i było śniegu po d...ę tj. skrót w zimowych warunkach od połączenia niebieskiego i czarnego do zielonego. Dojściem do zielonego kończę udreptywanie śniegu i już na szczyt Gęsi idzie się bez niespodzianek.
   
Gęś (149 m) nas przyjmuje o 15:30 sypaniem śniegu za kark. Robimy mniejszy postój do herbatki i pstrykania zdjęć.
   
Zdecymowana grupa bibowa wygląda szczęśliwa w tej zadymce. Mam jeszcze jedno zdjęcie, ale to jest przeznaczone do działu zagadek i zaraz po włożeniu relacji z poniedziałku, będzie czas i na zagadkę dla niewtajemniczonych. Pora wracać. Rycho ze schroniska daje sygnał telefonem, że wszystko przygotowane do przyjęcia. Kuchnia jest otwarta do 22:00. Schodzimy z powrotem. Niektórzy wynajmują konia zaprzęgowego (takie te pod ochroną) i zjeżdżają w dół.
   
Mamy własnonożnie przetarty chodnik i dlatego łatwo nam idzie. Na następnym zdjęciu starałem się przy zejściu pokazać jakie warunki były w miejscu, gdzie dreptałem w miejscu.
   
Śniegu faktycznie było sporo. Do Palenicy powracamy o 16:45. Gruoa się znów kruszy. Opuszczają nas Watażka z synem. Oni do domu, my do Roztoki. Cieszyłem się na zasłużoną kolację. Nasza siódemka przeżyła ostatni wieczór w kameralnym nastroju. Najpierw był wybierany wół bibowy. Taką ocenę mogłem wygrać tylko ja, ponieważ mi najlepiej pasował krowi dzwon i nie chwaląc się, umiem najlepiej buczeć. Co do innych powodów, muszą inni zdradzić.
   
Przed dobranocką nasz kwatermistrz przygotował dla nas grę: Postaw na milion. Było z tego pełno fajnej zabawy. Każdy chciał zostać milionerem. Wygrał jeden z nas.
   
Na zakończenie tego dnia mogę jeszcze dodać, że SwDR mnie mile zaskoczyło. Zasługuje na przednie lokaty w TOP-liście. Zdradzę tylko dwa powody (jest ich więcej) do tak pozytywnej oceny. Kuchnia czynna rano od 6:00 i nadprzeciętne wyposażenie turystycznej kuchni.
   
Dobranoc życzy Szewczyczek, który mi chciał odebrać nagrodę woła, ale mu się nie udało.

Cdn...uhm



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
19-02-2015 12:03 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Tatra Expedition 2015 - zimowa biba GŚ - Stasiu - 19-02-2015 12:03 AM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: