Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
Hej ho, hej ho, na Jasło by się szło...
I znów nadarzyła się okazja pojechać w Bieszczady. Tym razem nieco służbowo.
Zapytała mnie mama onegdaj, czy bym ją do Polańczyka nie podrzucił w niedzielę.
Dobra, mówię, ale to cię będzie kosztować. Słono. Stromo. I Jasło.
W sumie to cel wybraliśmy dopiero za Komańczą, pogoda była tak cudna, że grzechem byłoby nie skorzystać z ostatnich być może promieni słońca tej jesieni.
Skierowaliśmy więc pojazd do Roztok Górnych, prawie pod samo Ruskie Sedlo.
Stąd na Okrąglik wg. literatury 1.30. Na przełęczy zaskoczył mnie w sumie parking i spora ilość samochodów. Spodziewałem się jakiegoś zakazu nieco wcześniej...
Dobra, czas ruszyć w góry, czyli: focimy, ubieramy polary, ubieramy plecaki, robimy dwa kroki i.... ściągamy plecaki, ściągamy polary, ubieramy plecaki
Ok., można iść w podkoszulku . W końcu listopad mamy. Liście opadły to słonka nie zasłaniają. Tylko trochę zawiewa od sąsiadów.
Droga mija w pięknych okolicznościach bieszczadzkiej przyrody. Buczki już mocno wyłysiałe, pokurczone listki w kolorze rdzy na moim aucie, eh...aż chce się iść tak bez końca.
Ale nie pod górę! Dwa podejścia wycisnęły z nas trochę potu, mama się zapowietrzyła, jednak w końcu oczom naszym okazał się, a stopom poddał niejaki Okruchlak.
Jakże pięknie tu musiało być podczas pierwszego dnia biby! Te Rawki, Rabia Skała...może buków dokoła. Pięknie!
Po chwili wśród buków-karzełków idziemy na Jasło. Co ciekawe, idziemy po suchej ścieżce, praktycznie bez grama błota. Szok. Stuptuty wciąż wędrują w plecakach.
Na Jaśle rozsiadła się spora grupka turystów, a łokciami rozpychał się zimny wiatr. Popas zrobiliśmy sobie na północnych stokach góry, z widokiem na Łopiennik. Widoki dalekie sięgały pogórza na północy, Niskiego na zachodzie, no i pań połoninek na południu. Żal było odchodzić.
Drogę powrotną zrobiliśmy w godzinkę. Lekko, łatwo i przyjemnie. Nad głowami latali nam jeszcze lotniarze, których minęliśmy rozkładających swe sprzęty na polanie pod Okrąglikiem. Ci to dopiero musieli mieć zacny widok.
Po południu ładną drogą z Cisnej przez Buk dotarliśmy do Polańczyka. Sympatyczne miejsce, tak na pierwszy rzut oka. Zostawiwszy w sanatorium mamuśkę, odjechaliśmy w siną dal. A raczej wprost w korek do Leska.
P.S. W drodze powrotnej w miejscowości Samoklęski odpadł nam tłumik...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-11-2011 08:45 AM przez Mallaidh.
|
|