8. dzień: Przejście do schroniska Coldai - skok o tyczce
Trzeba zaraz na początku powiedzieć, że w ten dzień nie robiliśmy żadnych górskich wypraw. Ot tak sobie normalna dreptówa do schroniska. Dla niektórych czytelników może być nudnawo. Jak już pisałem, nasza baza była usytuowana w kampingu Palafavera u podnóża Mt. Pelmo z widokiem na Civettę. I ten widok przyciągał każdego dnia Tomturowe oczy. Było mi jasne, że on nie popuści i będzie chciał na nią wyjść. Faktycznie, Civetta jest z tego miejsca bardzo fotogeniczna. I ja mam chyba parę dziesiątek zdjęć. Z tego powodu w tym roku ją zbytnio nie fotografowałem i muszę sobie pomóc zdjęciem z innych lat.
- ujęcie z 2010 roku jest z trochę wyższego miejsca niż jest kamping
Wyprawa na ten szczyt miała być dostojnym zakończeniem naszego pobytu w Dolomitach. Wystarczą dla porównania dwa parametry - od kampingu na szczyt to jest około 1700 m, z tego samotna ferrata ma 900 m. Już dwa razy to szedłem i dlatego sobie powiedziałem, następnym razem na Civettę tylko z noclegiem w schronisku Coldai. Będzie to o 600 m mniej. Z tego powodu to będzie dzisiaj lajtowych 600 m do schroniska. Rano nie musimy chociaż wcześnie wstawać. I namiot nam wyschnie. W południe opuszczamy naszą bazę i na pieszo wychodzimy. Civetta posyła nam pierwsze pozdrowienie - słoneczko niemiłosiernie pali prosto na łby jak gdzieś na plaży a to jesteśmy na 1500 m. Jednak ostatnie dni nas dobrze wyćwiczyły w górskim boju i nie dla nas takie maniery. Pniemy po szutrowej drodze bez problemów. Kiedy skończył się las i droga się trochę wyprostowała, pokazał się szyderczo nasz jutrzejszy cel.
Tomtur chyba przeliczał ile potu go będzie stać odwiedzenie takiej piękności. Można już teraz przyznać, że ta piękność na drugi dzień wyciągła z nas ostatnie poty. Pierwszym przystankiem jest gospodarstwo Pioda (1816 m).
- ujęcie z 2008 roku
Gospodarz oferuje różne produkty, nawet i nocleg, nam jednak wystarczy woda cieknąca z wodopoju. Bydło jest na pastwisku i dlatego nie musimy się z nim przepychać. Od teraz trzeba drałować więcej pod kopczyk, aczkolwiek chodnik nie przekracza taternickiej normy.
Jest też czas na wygodny odpoczynek i podziwianie okolicznych widoków.
- z roku 2008 widok na Mt. Pelmo (w dole droga do gospodarstwa Pioda)
W tym miejscu to już kawałek do końca dzisiejszej wędrówki. O 14:00 jesteśmy przy schronisku Coldai (2132 m). Sporo ludzi, ale i tak o tej porze jesteśmy pierwsi kandydaci na nocleg. Dzięki karcie Alpenverein nocleg kosztuje 10 Euro, bez karty 20. No tak, ale co z napoczętym popołudniem i wieczorem? Najpierw dreptówa na pobliskie siodło Coldai z widokiem na drugą stronę Civetty. Następnie dreptanie w miejscu przy schronisku, popas własnych potraw i kosztowanie miejscowych nalewek (wiadomo zaoszczędziliśmy na noclegu
). Zapamiętałem jedną nazwę - Mugo. To był macerat gałązki sosny. Były też maceraty jakiegoś gorzkiego zioła i kminku.
Fotografowanie posuwającego się cienia Civetty na przeciwległe kopczyki też zabrało parę chwil.
Z czasem robiło się jednak nudnawo, bo jak długo można podziwiać widoki? Trochę czasu zabiliśmy zamówieniem jakiegoś jadła z oferty kuchni. Jak we Włoszech, to makaron z czymś. Jadło do nas migiem wpadło i trzeba było jeszcze swoim doprawić, ponieważ górskie powietrze jest i w Dolomitach wytrawne. Ostatnim punktem programu była zaplanowana sesja zdjęciowa zachodu słońca. Z tego powodu powtórnie drepczemy na siodło Coldai. Jednak trochę późno. Słońce się nam zdążyło schować za Marmoladę.
W tym miejscu mogę dodać, że tuż pod siodłem jest małe jeziorko Coldai, gdzie jest i miejsce na biwak (dla tych co niechą płacić w schronisku i wolą taszczyć swój przybytek). Nawet woda w jeziorze jest całkiem, całkiem. Z takimi wrażeniami i w niecierpliwym oczekiwaniu jutrzejszego dnia idziemy do legierka. Rano trzeba wcześnie wstawać. Muszę przyznać, że byłem trochę zawiedziony z noclegu. Spałem na składanym leżaku. Wiadomo, że ciało nocleżnika jest w takich warunkach zawsze jednakowo wygięte. Dupsko niżej a głowa i nogi wyżej. Bardzo niewygodna pozycja, zwłaszcza na boku. Tym wyżaleniem kończę dzisiejszy dzień. Dobranoc.
Cdn. Via ferrata Alleghesi na Civettę.