Witam serdecznie.
Pragnę się podzielić z Wami małą relacją z wycieczki integracyjnej na Jałowiec.
Pomimo mrozu,-18 ruszamy z Suchej Besk.w stronę Stryszawy Roztoki. W przyjemnym trzeszczącym pod butami śniegu ruszamy w siedmioosobowym składzie na szlak,gdzie wraz ze zdobywaniem wysokości otacza nas prawdziwie bajkowo- zimowy krajobraz. Docieramy na Jałowiec,a tu żywej duszy, młodzież wysyłamy pod szczyt-jest tam jedyne miejsce ,gdzie można popatrzyć na Tatry.My rozpalamy upragnione ognisko, i delektujemy się żurawinówką. Ognisko w takim miejscu i przy tak ślicznej pogodzie wynagradza człowiekowi trudy codziennego życia i pozwala ?jak to mówi kumpel Romek nacieszyć się ciszą?.Dzieci mają radochę szaleją po polanie, a my pieczemy kiełbaski i powoli zaczynamy uczę ,aby mieć siły do dalszej wędrówki. Na szczyt dociera jedyny poza nami turysta,trochę gawędzimy,częstujemy gościa kiełbaską i w tak miłej atmosferze mija nam czas- szkoda,że tak szybko,ale wszystko co dobre zawsze się kończy.
Dalsza wędrówka przebiega przez prywatne schronisko na Opacznym, Kolędówkę i w dół do Stryszawy.
Wycieczka bardzo udana, na szczytach ciepełko,dzieci bardzo zadowolone,już nam się marzy kolejny wypad w górki.
Pozdrawiam-Jacek
Udana wędrówka. Fajna strategia z tym pieczeniem kiełbasek. Widać, że można i podczas mrózu. Nie muszą to być letnie wieczory pod gwiazdami. Jedyny mankament zimowego ogniska jest ten, że grzeje tylko z jednej strony i trzeba się też obracać jak ta kiełbaska na patyku
Oj, wywiało ostatnio luda z domu. Nawet tęgie mrozy górołazom nie straszne. Ale co się dziwić, kiedy w zanadrzu ma się taką atrakcję, jak ognisko i pieczyste (kiełbaski). Też bym się ani chwili nie zastanawiał. Zawsze obiema ręcami popieram takie rodzinne inicjatywy, a szczególnie, kiedy biorą w nich udział dzieci. Jack66, mam nadzieję, że to nie był sporadyczny przypadek i takie wypady staną się niedługo waszą tradycją.
A Ty Staś, nie gderaj tyle, bo ognisko ma grzać kiełbaski, a nie Ciebie. Od tego jest co innego.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
Oj tak Stasiu udana wyprawa ,a ogrzewanie było też tak jak wspomniałem od środka,ale to już "cenzura", ze względu na dzieci.
Lapikusie ognisko w górach to sporadyczny przpadek,a wędrowanie rodzninne to nasze ulubione zajęcie w wolnej chwili już od paru lat.
na takie mrozy ognisko i pieczenie kiełbasek w śniegu mmmmm
fajne widoki z tego Jałowca (w końcu się trzeba będzie wybrać, bo wyjazd jak na razie jest przekładany cały czas )