powiedz Agnieszka czy i kiedy zamierzasz wreszcie pójść normalnie w góry, bo tymczasem, to mama robi z tobą wycieczki jak dla anemicznej 10 latki ... i nie używaj określenia wspinanie, bo nic co dotychczas robisz wspinaniem nie jest
Smoku, a może weź pod uwagę że Mama Agnieszki może nie czuć się na siłach iść tam, gdzie "trudniej" a Agnieszka nie ma z kim iść oprócz Mamy w te trudniejsze rejony?
I może teraz to głupio zabrzmi, ale nie każda anemiczna dziesięciolatka wejdzie tam, gdzie weszła Agnieszka.
Oczywiście Tobie nie dorównuje ani doświadczeniem ani zdobytymi szczytami, ale każdy robi to, na ile ma możliwości.
Jeden wspina się na Kościelcach, drugi chodzi z mamą po Starorobociańskim, trzeci chla piwsko na Krupówkach i wkleja zdjęcia na naszą klasę pt "ja w Tatrach", czwarty siedzi tylko w domu i tylko moze marzyć o Tatrach, bo jest w zaawansowanej ciąży i ma problem ze schodami a piaty wkleja na górskich forach relacje z Zoo i pisze o tym, jak to dziecko wali w nocnik, podczas gdy w tatrach był jedynie na kalatówkach.
pytanie dotyczyło "czy i kiedy zamierzasz pójść normalnie w góry", a nie "czy i kiedy zabierzesz mamę tam skąd nie będzie mogła zejść, o ile tam wejdzie"
powiedz Agnieszka czy i kiedy zamierzasz wreszcie pójść normalnie w góry, bo tymczasem, to mama robi z tobą wycieczki jak dla anemicznej 10 latki ...
Normalnie, czyli gdzie? Ja mam możliwość pojechania w góry tylko raz w roku na 8 dni. Jest tak, że w domu o kondycję nie za bardzo z mamą dbamy, więc w te marne 8 dni całego roku nie odrobimy.
Nie zawsze też jest tak, że pogoda dopisze, a jak leje nie będę lazła wysoko w góry.
Jeśli chodzi o moją mamę. Fakt jestem uzależniona od niej i to nie ona robi te wycieczki tylko razem te trasy wybieramy. Ona nie boi się o mnie, o to, że ja nie dam sobie rady tylko ona. Mama też chciałaby pójść jeszcze na Świnicę, Zawrat, Granaty, ale boi się, że to już nie ten wiek a przecież nie będę jej ciągnęła na siłę. Pragnę jeszcze przypomnieć, że w naszym gronie jest jeszcze Pani, która ma 61 lat i też jest już nieco osłabiona, a przecież jej nie powiemy, żeby została sobie w domu lub pojechała w innym terminie bo tak się składa, że bardzo dobrze się nam z nią chodzi.
Pewnie chciałabym sobie pojechać w Tatry jeszcze raz np w sierpniu bez mamy i Pani Eli i połazić gdzieś wyżej, ale nie mam z kim, bo nikt z moich znajomych gór nie lubi a sama w wyższe góry chybabym nie poszła. Poza tym na drugi wyjazd nie ma na to pieniędzy.
I przepraszam, że używałam złego określenia na to co robię, obiecuję poprawę.
do kogo dołączyć miała byś, zobacz ilu tu dobrych ludzi, co do terminu również można się skrzyknąć umówić i pokazać Ci stadnie to co dotychczas Cię omijało, a sprawa funduszy jest najmniej skomplikowana, bo rzecz polega jedynie na tym by tu rzucić hasło i trochę Ci pomóc, a moje wścibstwo dotyczyło niejako braku postępu w tym co robisz, a szkoda przecież każdego dnia, jeśli nie przynosi nowych wyzwań ... spytaj mamy czy Cię puści, a potem sprawę się tak urządzi by wszystko wypaliło ...
acha, jeszcze jedno: "normalnie" znaczy normalnie
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2010 07:39 PM przez Sylwester.
Nie martw się Aga. Na wszystko przyjdzie czas. Ja kiedyś też nie miałem ani centa na góry i kombinowałem na wszelkie możliwe sposoby - śpiąc w namiocie z worków na śmieci czy na ławkach pod schroniskiem.
Potem znalazła się praca i jakoś możliwości większe się pokazały. Na wszystko przyjdzie czas.
A co do Smoka..... Chyba wiem, po co tak napisał. Pewnie to miało być zaproszenie na wrzesień do Murowańca i propozycja wspólnego wyjścia "gdzieś wyżej".
Wiesz Agnieszko, wcale nie musisz chodzić sama w góry. Możesz się kiedyś dokleisz do jakiej wyprawy GŚ. Raz się nadarzy okazja, trzeba być cierpliwym. Wierz mi, wędrować z Forumowiczami GŚ to są dalsze dodatkowe przeżycia, które nie znajdziesz wśród niekopczykowej braci. Jeżeli chodzi o kasę, to trochę gorsza sprawa, kiedy jej się nie ma. Jednak i ten problem raz się rozwiąże. Mam nadzieję, że się dożyję doby, kiedy będziesz mogła chodzić po kopczykach wg swoich potrzeb.
Dzięki Sokół, nie martwię się
Smoku, pytałam mamę nie raz czy mnie puści - ale już nawet przestała mi odpowiadać. Sama nie pojedziesz i koniec.
A co do Murowańca we wrześniu. To raczej nie wypali z powodu szkoły. Tak tak wiem, że to weekend, ale po prostu nie ma szans, żebym ja tam na czas dojechała. Musiałabym opuścić albo piątek, albo poniedziałek, a że do pierwsze dni szkoły to w ogóle nie wchodzi w rachubę.
Aha aha i dochodzi jeszcze najważniejsza sprawa o której zapomniałam powiedzieć. Babcia. Babcia, która wymaga całodziennej opieki. Fakt pomaga mi i mamie w tej opiece wujek i kuzynka, ale oni też mają swój dom i swoje życie. Już i tak dużo robią kiedy ja jestem w szkole mama w pracy lub kiedy wyjeżdżamy z mamą do Zakopanego co roku. Trudno od nich wymagać, żeby "olali" wszystkie inne obowiązki i siedzieli z babcią tylko po to, żebym ja mogła sobie dwa razy lub więcej w roku jeździć w góry i spełniać swoje ambicje.
Witam.Proszę o pomoc w opracowaniu szlaków chodzi mi o przejście z Murowańca do schroniska na Hali Kondratowej nigdy tego odcinka nie robiliśmy a że wypad kilku dniowy więc bez sporego plecaka nie damy rady.Czekam na waszą pomoc !