Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (17): « Pierwsza < Poprzednia 1 2 [3] 4 5 6 7 Następna > Ostatnia »
Pomóż Asi....
Autor Wiadomość
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #31
RE: Pomóż Asi....

Tomku, jestem z WamiSmile
miło czytać takie wieści Smile
niech Asieńka wraca do Ciebie jak najszybciej Hug


25-05-2009 09:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #32
RE: Pomóż Asi....

Kochani,
cisza rzeczywiście jak przed burzą... (rehabilitacją w Bydgoszczy)
na weekend wybrałem się do Wrocławia - spotkałem się z kilkoma znajomymi, po raz pierwszy od dawna nie miałem żadnych zleceń, więc wypocząłem. Tymczasem moja Mama napisała maila o nowościach u Asieńki:

"Witam wszystkich,
dawno sie nie odzywałam mailowo.
[...]
Jesli chodzi o Asienke, to przygotowujemy ja do wyjazdu na miesieczna rehabilitacje w Bydgoszczy. Dzwonilam do Kliniki Rehabilitacji i ponfomowali mnie, ze trzeba Asienke wyposazyc w rzeczy niezbedne na basen. Kupilam juz sliczny czerwony (z bialymi wypustakmi) kostium jednoczesciowy, bialy czepek trzymajacy cieplo i klapki.
Czesc wynikow badan niezbednych przed przyjazdem juz mamy, reszta ma byc jutro po poludniu, wiec we wtorek bedzie mozna przefaksowac zarowno wniosek wypelniony przez neurologa jak i posiew moczu i z rurki tracheotomijnej. Wyjazd jest we czwartek karetka. Pojedzie razem z Asienka - Tomek i lekarz.
Teraz Tomek jest we Wroclawiu, a jutro jedzie do Bydgoszczy, podpisac umowe na lokum na caly czerwiec. Udalo mi sie zdobyc namiary na pana, ktory wynajmuje pokoje studentom. Teraz jest sesja i pokoje sie zwalniaja. Ale o tym dokladnie napisze pewnie Tomek.
Wczoraj bylam z Jurkiem u Asienki, byla rowniez Ania i jej siostra Basia. Basia obiecala napisac oddzielnego maila o swoich pozytywnych spostrzezeniach. Pozytywnych - bo wiem ze takie tylko sa.
Przyjechal rowniez Pan doktor junior. Jego wizyta bardzo duzo wniosla dobrego dla Asienki. Przede wszystkim wytlumaczyl Asience, ze przez ten miesiac pobytu w Izabelinie sa niesamowite postepy, wyliczyl jej, co juz potrafi i ze bedzie z dnia na dzien wiecej. Warunek jednak, Asia musi tez chciec i pracowac. Pokazal zdjecia swojego pacjenta Pana Jurka, chorego na stwadnienie rozsiane, Asienka uwaznie ogladala zdjecia nog (potworne wrazenie) przed leczeniem i amputacja (do ktorej na szczescie nie doszlo) i obecne zdjecia. Powiedzial, ze ma 30-to letnie doswiadczenie w leczeniu trudnych przypadkow, obiecal leczyc Asienke, opowiedzial (naukowo, co przemowilo do Malej) o neuronach, hipokampie itp. Poprosil Asienke o wspolprace, ze nie mozna myslec o tym co bylo, lecz o celu, ktory wspolnie wszyscy mamy osiagnac, a wiec ze Asienka chodzi, mowi, pisze, czyta, tanczy, rodzi dzieci, wraca do zawodu. Na pytanie, czy Asienka bedzie z nami pracowac, aby ten cel osiagnac, Asienka wyraznie przymknela oczy na TAK. O ten znak porosil lekarz. W dalszej czesci rozmowy pan doktro chcial sie umowic na taniec, zapytal sie Asienki, czy po osiagnieciu celu zatanczy z nim walca. Asienka nic nie odpowiedziala. Jurek Szymkiewicz podpowiedzial, ze pewnie Asienka wolalaby zatanczyc taniec Bolywood. Na takie pytanie pana doktora, Asienka potaknela przymknieciem oczu.
Poprawila sie tez cala biochemia u Malej. Krew juz nie jest taka gesta, mozna bylo pobrac do badan. Odnosimy wrazenie, ze caly personel przezywa ten wyjazd do Bydgoszczy. Wszyscy skacza nad Asienka, jedni podaja plyny i zapisuja ile, inni mierza ile moczu oddala. Chodzi o to, aby jak najszybciej wyplukac toksyny, i zwalczyc candide.
Pan doktor senior tez jest zadowolony z postepow Asienki. Powiedzial, ze wczoraj na jego prosbe zeby mocniej i szybciej oddychala, zrobila to.
Dzis u Malej byla Ania i Basia. Mowily mi przez telefon ze Asia bardzo duzo sie ruszala, wszyscy mamy lezki w oczach. Ale o tym napisze pewnie Basia, lub Ania. Nie chce im zabierac tej przyjemnosci.
Pozdrawiam Was wszystkich. Jestem pewna, ze cel niedlugo osiagniemy.
Buziaki,
Alisia
P.S. Jutro mam urlop (jeszcze zalegly) i bede z Jurkiem u Asienki.
"

Ja tymczasem dostałem strasznego powera. Czuję się świetnie, bo Asieńka faktycznie walczy, dzięki Wam leczenie idzie bardzo szybko... no i kocham tę Dziewczynę nad życie, a ona właśnie do tego życia wraca Smile Nie ma chyba nic piękniejszego. Nie wiem, na ile mogę Was zachęcać czy prosić, ale tylko tak dalej - uczestniczcie w terapii, w grupie wsparcia, zachęcajcie znajomych - im więcej ludzi, tym lepiej.
Stosujcie to, co doktor zalecił:
kierowanie się w postępowaniu odnośnie terapii następującymi punktami:
1. prawda (czyli to, co się dzieje z Asieńką, trzeba uznać stan faktyczny)
2. uległość (czyli zaufanie w terapię)
3. dyskrecja (czyli skrytość w intencjach)
4. pokój (czyli brak lęków)
5. czystość intencji (czyli brak warunków, interesowności)
6. cierpliwość w cierpieniu (mówi samo za siebie)
7. prostota (naturalność, intencje prosto z serca, prostota działania)
8. wolność ducha - punkt ten występuje po rozpoznaniu wszystkich poprzednich punktów w swoim działaniu. Wówczas można powtórzyć
oraz to 4-punktowe postępowanie życzeniowe:
1. Pomyśleć o czymś przyjemnym, ucieszyć się z czegoś dobrego w otoczeniu.
2. Pomyśleć, co się nie udało, co się zrobiło źle i odżałować.
3. Wyrazić bardzo konkretne życzenie odnośnie wyzdrowienia Asieńki.
4. Ucieszyć się z osiągniętego już postępu, empatycznie odczuć, jakby to było, gdyby już nam Asia wyzdrowiała.
Wiem, że Buddyści powtarzają dla Asi mantrę Buddy medycyny - to też pomaga, w zasadzie wyznanie nie ma znaczenia, działają też zwykłe wizualizacje, ważne po prostu, aby wystarczająco dużo osób skupiło się na jednym celu, a Asieńka wróci do zdrowia szybciej, niż się tego spodziewamy.

Dostałem też niedawno maila od Basi - jednej Asi koleżanek, które były u niej w weekend - dotyczącego ostatniego weekendu u Asi:

"Cieszę się bardzo, że Tomek dostał "strasznego powera" - to widać, po mojej siostrze Ani też Smile
To cieszy tym bardziej, że poprawę naprawdę widać gołym okiem. Asi organizm się wzmacnia, wraca do swojego własnego wyglądu, na twarzy i całym ciele, wyniki się poprawiają. Zaczęła (przynajmniej dla mnie, bo ja wcześniej nie słyszałam) wydawać dźwięki, jak kicha czy kaszle - robi to swoim własnym głosem! Jak tylko rurka będzie wyciągnięta - Asienka na pewno będzie prawować nad mówieniem.

W sobotę jak wiadomo był lekarz: opowiedział Asi (kolejny raz jak przypuszczam, ale ani o raz za dużo) o terapii, celu, który chcemy osiągnąć, słuchała bardzo uważnie, patrzyła na podsuwane fotografie leczonej nogi p. Jurka. Nie wiem, na ile Asienka uwierzyła, ufam, że tak, ale zdecydowanie potwierdziła chęć współpracy i ćwiczeń. Jednakowoż gdy doktor - który, uwielbia opowiadać o swoich dokonaniach opowiedział też o starowince, której wzbudził chęć życia do wigilii, świąt, imienin - próbując powielić powyższy wzór zapytał, czy Asia zechce z nim zatańczyć walca - został zignorowany Smile Nawet tańce bollywoodzkie nie wzbudziły Asie zainteresowania w kontekście doktora Toungue I to mnie cieszy, bo to pokazuje wyraźnie, że Asienka dokładnie wie, czego chce, ale może jeszcze wyraźniej widać, czego nie chce i jej nie zależy. Przynajmniej ja mam wrażenie, że nie chce być traktowana protekcjonalnie jak dziecko tylko jak dorosła, inteligentna osoba, którą jest. Po wyjściu doktora był hydromasaż - ale dopiero w niedzielę można było zauważyć, jak bardzo Asienka go nie lubi - zbierałyśmy się bowiem z Anią do niego dość wolno - jako, że przyjechałyśmy pół godzinki przed obiadem i nie byłyśmy pewne czy zdążymy, a poza tym Asienka miała cały czas kroplówkę (bodajże z glukozą) co sprawy nie ułatwia. W każdym razie jak tylko wspominałyśmy o hydromasażu, Asienka się spinała w sobie lub wzdychała - w każdym razie dało się zauważyć reakcję, i była to reakcja daleka od zachwytu. Niestety ma pecha Wink bo hydromasaże pomagają - i to też widać wyraźnie.

No ale od początku o niedzieli:
Jak przyszłyśmy, Asienka siedziała, właściwie półleżała przed telewizorem, z otwartymi oczami, ale niekoniecznie oglądała - może, ale niekoniecznie. Światło nie było zapalone i nie zapalałyśmy (wyłączyłyśmy zaś tv), co najwyżej lampkę nocną, żeby Asienki nie razić - i dziś nie zamknęła oczu tuż po naszym przyjściu - i nie spała prawie w ogóle, nie licząc ok.10 min pod koniec wizyty. Ania tuz po przywitaniu palnęła piękny wykład powtarzający teorię doktora i przekonanie nas wszystkich, że Asienka wyzdrowieje, że to będzie proces długi, powolny i bolesny (to Asia westchnęła głęboko, co nas rozczuliło) ale skuteczny i że Asia wyzdrowieje bo wszystkie przesłanki na tym świadczą. Asia słuchała uważnie, jak zawsze. Podczas telefonu do Tomka, puszczonego na głos też Smile Słuchała i wzdychała.

Posadziłyśmy Asienkę bardziej pionowo, co powodowało dwie podstawowe sprawy: po pierwsze że mogła ćwiczyć trzymanie głowy prosto oraz kręcenie powolutku w prawo i lewo - koniecznie z asekuracją głowy - właściwie czoła, oraz z odpoczynkiem co kilka minut. Po drugie Asia mogła lepiej ćwiczyć nogami i rękami - sama, bez hydromasażu! - spinała się w sobie i ćwiczyła na kilka sposobów na przemian: podnosiła raz lewą, raz prawą stopę, potem obie na raz, czasem tak ukośnie, że tylko palce szły do góry, czasem w pionie, na dobre kilka centymetrów nad poziom podpórek. Ćwiczyła też kolanka - i podnoszenie i ściskanie, najpierw raz, potem w seriach po dwa ściśnięcia, a na koniec udało jej się trzy razy pod rząd! Oczywiście nie muszę pisać o rzeczach tak oczywistych, jak to, że była chwalona za każdy najmniejszy sukces, że w tle szła nasza muzyka Big Grin i że szło jej naprawdę dobrze. Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że nikt nic nie nagrywał, nic nie było na pokaz, tylko ćwiczenia dla ćwiczeń i doskonalenia. Myślę, że najwyższa pora osłonić czymś "śruby" przy stopach wózka - zwłaszcza teraz, gdy Asienka podnosi stopy i stawia z powrotem - czasem na śrubach- jeśli nikt nie wymyśli czegoś wcześniej - mogę spróbować uszyć takie nakładki i przywieźć po Bydgoszczy (czy do Bydgoszczy jedzie wózek i materac Asienki?)

Podczas hydromasażu Asienka dalej podnosiła kolanka i palce u nóg - jakieś pół godzinki, po czym na parę/parenaście minut padła. W międzyczasie tych kilku godzin przewijała się obsługa ośrodka - pielęgniarka, opiekunka i raz lekarz senior, który zastrzegł, żeby Asienki nie dokarmiać bo dostaje wystarczająco dużo. Nie dokarmiamy bo i Asienka radzi sobie doskonale Smile

Muszę też napisać o samym ośrodku: nie jest taki "exclusive" jak Konstancin, ale jest przytulny i ciepły w sposób, który tworzą międzyludzkie relacje. Oczywiście pacjenci czasem rozrabiają, np. babcia woła pół godziny przed kolacją, że chce do łóżka, albo po prostu dlatego, że chciałaby czyjejś uwagi, ale pielęgniarki i opiekunki są w porządku. Może i się kontrolują ze względu na "Big Brothera", ale są chyba na większym luzie - rozmawiają, żartują - w Konstancinie żarty słyszałam tylko u pań sprzątających. Pielęgniarki najczęściej byłysłużbiste i najchętniej nieobecne. Te z Izabelina nie czekają aż się zawoła raz czy drugi tylko pojawiają się natychmiast - jedna opiekunka szczególnie mi zaimponowała, gdy prawie kończyła się Asi kroplówka, ale nie chciała skończyć, opiekunka co chwilę zaglądała do pokoju, mimo, że powiedziałyśmy, że zawołamy gdy będzie tuż pod koniec. Nie dała się spławić - i za to ma moje uznanie Smile Bo przecież gdyby którakolwiek z nas się zagapiła - byłaby to jej odpowiedzialność i krzywda dla pacjentki - oczywiście nic takiego się nie stało. Podczas powrotu rozmawiałam z panią z ośrodka, która przygotowuje posiłki - mówi, że do śniadania dodaje jajka, a do pozostałych posiłków mięso - w każdym razie są pachnące super i najwyraźniej spełniają swoje zadanie. W pokoju zaś nie jest tak duszno i wilgotno jak w Konstancinie - mniej się Asienka poci, a na korytarzu nie zauważyłam zapachu moczu, charakterystycznego dla niektórych korytarzy Konstancina (co najwyżej zapach papierosów) - oczywiście jest tu zdecydowanie mniej pacjentów ale to tez plus. Smile

Ogólnie widać, że ją tam hołubią i pilnują, żeby miała to, co najlepsze - kolejny raz powtórzę, że przeniesienie Asienki do Izabelina i pod opiekę doktora, którego nazwiska nie pamiętam więc nie będę rozpowiadać Wink było posunięciem może ryzykownym, ale ze wszech miar słusznym. Liczę na dalsze budujące wieści z Izabelina i Bydgoszczy

pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie
Basia
"

Tymczasem już wynająłem sobie pokój w Bydgoszczy. Dowiedziałem się, że muszę wziąć też czepek i kąpielówki dla siebie, bo będziemy z Asieńką razem ćwiczyć w basenie. Super! Będzie w końcu normalny kontakt fizyczny. Poza tym, niemalże jak Hindus wybierający się za granicę, mam już przygotowane słoiki z papryczkami chilli oraz puszeczki z curry, żeby móc sobie coś porządnego ugotować na tej stancji.
Z ostatniej chwili mogę jeszcze powiedzieć, że Asieńka już otwiera usta zgodnie z wolą. Wczoraj po prostu udało mi się umyć jej zęby, z czym wcześniej były kłopoty, bo Asieńka nie mogła dobrze otworzyć ust (pomijając ziewanie).

Dobra, nie zamęczam Was dłużej, post i tak będzie tasiemcowy. Jutro jedziemy, dam znać za jakiś czas, jak tam jest w nowym miejscu.
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam serdecznie,
Tomasz

PS.: Nie zapominajcie o pomaganiu, wizualizacjach, afirmacjach, czy innych technikach, które stosujecie Smile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2009 09:48 AM przez Galleahad.

03-06-2009 09:47 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #33
RE: Pomóż Asi....

Tomek-dzięki za pozytywne informacje, trzymam kciuki i możesz liczyć na moją pomoc w pozytywnym myśleniu o szybkim wyzdrowieniu Twojej AsiSmile



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
03-06-2009 02:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #34
RE: Pomóż Asi....

jestem z Wami ok


03-06-2009 03:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #35
RE: Pomóż Asi....

Kochani,

po pierwsze wybaczcie, że nie udzielam się też górsko na forum. Góry odstawiłem niestety na jakiś czas... tymczasem już na dobre zadomowiliśmy się w Bydgoszczy. W czwartek była gonitwa z dokumentami i ogólne przyjęcie Asieńki na oddział. W piątek Asieńka miała wymienioną rurkę na foniczną, poza tym było ustalanie zajęć / ćwiczeń, w weekend przerwa, bo baza rehabilitacyjna jest nieczynna. Ćwiczyliśmy więc sami. Dziś zaczęły się pierwsze ćwiczenia z oferty ośrodka.
Asieńka ma zapisaną fizjoterapię, fizykoterapię (pobudzanie bioprądem, prądem interferencyjnym), konsultacje z logopedą i psychologiem, masaż oraz kąpiel wirową. Dość dużo, żeby się zmieścić od 9:00 do 14:00. Dziś poza tym przez niski cukier trochę nam się kolejność zajęć posypała. Generalnie organizacja jest tam dość kiepska. Pacjenci muszą się sami umawiać na zajęcia, jak nie zdążą, trudno.

Dziś właśnie nie zdążyliśmy do logopedy, przełożyliśmy na jutro. Fizjoterapię przełożyliśmy na dziś o 13:00, reszta odbyła się normalnie. Jednak techniczna strona np. kąpieli jest dość skomplikowana. Sam zabieg trwa 10 min, za to przygotowanie (przebranie w kostium, zabezpieczenie rurki itp. potem suszenie i ponowne przebieranie - znacznie dłużej. Muszę lepiej popracować nad planowaniem czasu, bo zawsze jeszcze coś w międzyczasie wyniknie. A to jakaś pielęgniarka zechce zbadać cukier, a to wskoczy nam obiad, drugie śniadanie... Poza tym ośrodek jest duży, personel kiepsko opłacany (chyba dostali mniej funduszy na klinikę), przewiduje się redukcje, a i tak jest tylko jeden masażysta, który nie jest w stanie zdążyć z pracą, sporo ludzi myśli, żeby zmienić pracę. Szkoda...

Asieńka jednak już się tu dostała, więc korzystamy z tego, co jest. Decyzja w sprawie basenu zapadnie w następnym tygodniu, po wynikach posiewów. Tymczasem dziś mamy już pierwsze efekty terapii. Asieńka zaczęła reagować na prąd interferencyjny. Podciągała nogi do siebie, co w piątek jeszcze nie miało miejsca. Potem na fizjoterapii pani rehabilitantka dość mocno Asieńkę naciągała. Używała też maty z kolcami do akupunktury. Mata jest autentycznie ostra. Stanąłem na niej boso, żeby się przekonać - no dosłownie łóżko fakira. Kupiłem ją zresztą, żeby ćwiczyć też po godzinach, gdyż Asieńka bardzo silnie podciągała nogi i ręce w reakcji na te kolce. Pod koniec rehabilitacji posadziliśmy Asieńkę pionowo na kozetce, podparliśmy pod łokcie i za głowę. Spodziewałem się, że w pozycji pionowej trzeba będzie jej trzymać głowę, gdyż będzie opadać. A tu nie! Asieńka trzymała głowę sama pionowo, ramiona do tyłu, plecy prosto i tak przez 10 min. Jak tak dalej pójdzie, to będzie sama trzymać głowę i będzie łatwiej na basenie.

Nie wiem, co tam się u Was dzieje, ale jeśli stosujecie cały ten doping myślowy, to on działa Smile Tylko tak dalej.

Tu lekarze są dość powściągliwi w opiniach, ale porozmawiałem i widzę, że nie skreślają nikogo, że mają chęć wyleczenia, a nie przewinięcia pacjenta przez maszynę służby zdrowia. To już coś. Widzę jednak, że taki dzień jest dość męczący, a ja nie mogę się rozerwać, a czasem przydałby się ktoś, kto biegałby do rehabilitantów się umawiać, ktoś do opieki nad Asieńką i jeszcze czasem ktoś do konsultowania się z lekarzami. Bo nie może być, żebym jeździł trzy razy mierzyć cukier z Asieńką z sali gimnastycznej, zamiast żeby to lekarka przyszła do nas z glukometrem. Ale to się jeszcze dotrze mam nadzieję.

Jutro ciąg dalszy, dam znać, co dalej,
trzymajcie się ciepło!!


08-06-2009 06:48 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #36
RE: Pomóż Asi....

Smile dobrze czytać o poprawie zdrowia i efektach jakie płyną z rehabilitacji ... ok ok ok pozdrawiam karkonosko


08-06-2009 06:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #37
RE: Pomóż Asi....

Kochani,
długo się nie odzywałem, po części za sprawą Asieńki, u której spędzam codziennie po ok. 8 godz. dziennie, a po części z powodu pracy, która nierzadko pozwala mi oglądać poranny brzask przed zaśnięciem Smile

Na weekend była u nas Ania, Asi koleżanka z Krakowa. We trójkę raźniej, można było pogadać sensowniej, a poza tym Asieńka rzeczywiście lepiej reaguje na Anię. Ja się często zapominam i milknę zamiast mówić do Asieńki.

Ćwiczenia tu opierają się głównie na fizjoterapii, którą po pani Basi przejął teraz pan Dawid. Poza tym są jeszcze zabiegi elektryczne na fizykoterapii, konsultacje z logopedą i psychologiem, kąpiele wirowe i rehabilitacja we własnym zakresie. Teraz, w trzecim tygodniu rehabilitacji muszę przyznać, że Asieńka poczyniła znaczne postępy.

1. Zaczęliśmy Asieńkę sadzać na normalnych leżankach, opartą o poduszki, tak aby siedziała wyprostowana. Okazało się, że po kilku próbach Asieńka trzyma głowę.
2. Od kilku dni Asieńka stawiana jest w tzw. parapodium - stelażowym urządzeniu do pionizacji, umożliwiającym także chodzenie na usztywnionych kolanach i biodrach. Tu sprawa już trudniejsza, bo i plecy trzeba trzymać, albo chociaż oprzeć się rękoma z przodu o usztywnienie piersiowe. Za trzecim razem Asieńka poradziła sobie także z tym. Po długim ustawianiu i przyzwyczajaniu Asieńka znajduje pozycję, w której trzyma sama głowę pionowo - z lekkim odchyleniem do tyłu. Próbowałem kołysać parapodium, pchać głowę do przodu, Asia cały czas wraca do pozycji wyjściowej.
3. Pojawiły się now ruchy: Asia zgina palce u nóg do dołu, kręci głową, odwodzi rękę założoną przez czoło za głowę, szczególnie płynne są te ruchy, gdy Asieńkę się drażni np. trawką po twarzy. Wówczas oddala twarz normalnym wzdrygnięciem, bez śladu jakichkolwiek utrudnień ruchu.
4. Asia cały czas ma świadome i inteligentne oczy, przysypia raczej tylko na nudnych zabiegach, na których trzeba siedzieć i czekać, aż upłynie zadany w danym urządzeniu czas.
Dziś podeszła do mnie lekarka prowadząca Asi leczenie i zaproponowała nowy lek na odbudowę komórek nerwowych - od razu wykupiłem i od jutra zaczną podawać, żeby sprawdzić, czy są jakieś efekty może... Ponadto udostępniła urządzenie do elektrostymulacji mięśni. Powiedziała, że prowadzono eksperymenty, które przy konkretnym ustawieniu wartości prądu oraz pobudzaniu nim prawego nerwu przedramieniowego miały powodować wzrost świadomości ludzi po śpiączce. Zaczęliśmy stosować - jak na razie efektem jest to, że Asia ma w trakcie pobudzania oboje oczu skupione w tym samym punkcie - dotychczas często lewe oko nieznacznie uciekało...

Jutro będę szedł do prof. Hagnera, żeby spytać się o przedłużenie turnusu. Skoro są efekty, to przydałoby się pobyć tu dłużej. Może się uda.

Dawno nie dawałem znać, lecz wiem, że większość z Was pamięta o terapii zespołowej - to musi działać, w końcu samych ćwiczeń mamy tu zaledwie trzy tygodnie, nie licząc weekendów. Nie ukrywajmy, to dość mało, a pan Dawid był bardzo zdziwiony, że Asieńka tę głowę jednak trzymała. Zachęcam do dalszego stosowania naszego małego eksperymentu. Asieńka bardzo się stara, a jak personel widzi optymizm oraz postępy to wszystko też jakoś lepiej działa - od razu pojawiają się pomysły, pomoc itp.

To na razie tyle ode mnie - dam znać później o kolejnych wieściach,
pozdrawiam serdecznie,
Tomek

PS.: A jak wrócimy do Wawy, to chyba wezmę sobie kilka dni wolnego i skoczę na maraton w Tatry... jakby tak zrobić sobie na lekko przejście od Siwego Wierchu główną granią ile się da... tak z 48 godz. marszu, a w razie zmęczenia zejść przecież gęsto. Na razie to plan, lecz patrząc na obecne niedospanie i fizyczne zmęczenie to raczej posiedzę się gdzieś na jakiejś turni śtyrbnej, czy pobyczę na którymś wierchu, o ile słonko pozwoli Smile


24-06-2009 10:08 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #38
RE: Pomóż Asi....

Powodzenia i dzięki za wieści! Trzymam kciuki i przesyłam dużo pozytywnej energii do Asi!ok Wspaniale, że są postępy!



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
25-06-2009 07:53 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #39
RE: Pomóż Asi....

trzymam kciuki za Asieńkę i za Ciebie Tomku, obyś wytrwał...
dużo pozytywnej energii ślę w Waszą stronęSmile
jak będzie coś nowego wiadomo omku, to pisz!!


03-07-2009 01:04 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #40
RE: Pomóż Asi....

Dzięki kochani!

Wróciliśmy z Asieńką z Bydgoszczy. Tam Asia miała spory program ćwiczeń. Postępy świetne! Asieńka nabrała siły, podczas pionizacji wzmocniła mięśnie karku i coraz sprawniej trzyma głowę. Jest znacznie silniejsza, ma przytomniejsze oczy... dużo opowiadać. Będziemy dalej konsultować się ze specjalistami od rehabilitacji polisensorycznej itp. Idzie cały czas do przodu. Tymczasem po intensywnym miesiącu musiałem odpocząć. Siedzę sobie właśnie z Doktorem w kafejce w Zakopcu po trasie przez słowackie Tatry. Relacja i zdjęcia wkrótce.


06-07-2009 02:26 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Galleahad

****


Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #41
RE: Pomóż Asi....

Kochani,
dawno nie pisałem, ale tymczasem uzbierało się trochę nowości. Asieńka już dość konsekwentnie i logicznie komunikuje się z nami poprzez ruchy oczami i powiekami. Na razie literki nie działają, ale pewnie dlatego, że Asieńka nie ma na to ochoty. Za to odpowiedzi typu "TAK", "NIE" są logiczne. Ponadto Asia wykonuje polecenia - stara nam się pomagać podczas ćwiczeń. Potrafi napinać i rozluźniać mięśnie, gdy ją o to poprosimy. Poza tym ma dużo siły. W przypadku silnych bodźców (łaskotanie, kolce) jest w stanie odwrócić głowę, podnieść ręce, podciągnąć nogi, a nawet unieść się na łóżku.

Wciąż czekamy na usunięcie tej nieszczęsnej rurki tracheotomijniej, która uniemożliwia mówienie i utrudnia połykanie. Lekarze deliberują i trzeba będzie ich pospieszyć.
Niedawno przysłali już zamówione parapodium. To taki specjalny endoszkielet do pionizacji. Asia stoi w tym stabilnie, a głowę trzyma sama. Będę musiał jeszcze trochę doregulować urządzenie, ale właściwą funkcję już spełnia. Poza tym Asia wygląda już tak jak wcześniej - sylwetka, mięśnie, tylko włosy na razie do ramion.

Zbliża się też wrzesień - pewnie zastanawialiście się, co dalej, bo pisałem o wyjeździe na stypendium. Otóż podjąłem ważną decyzję. Nie jadę. Półroczna nieobecność z rzadkimi wizytami źle by wpłynęła na Asi kondycję psychiczną. Zresztą powiedziała mi, że nie chce, abym jechał. Ja sądzę, że też czułbym się tam źle - zamknięty w kręgu stancja-czytelnia, bez kontaktu z ludźmi. Trudno byłoby mi się skupić na nauce, szczególnie teraz, gdy nie miałbym z Asią żadnego kontaktu. Poza tym późniejsza praca na uczelni we Wrocławiu związałaby mnie z tym miejscem dość mocno, zresztą nie wiem, czy w ogóle bym taką pracę dostał. A ja pewnie będę potrzebny w Warszawie przez jakiś czas. Doktorat mogę zrobić później - zastanawiam się, czy da się te studia jakoś wstrzymać, czy będę musiał je rzucić... ale to omówię we Wrocławiu z kierownikiem studiów doktoranckich.

Za to mam nowy plan. Będę się ubiegał o miejsce na IPSKT (Interdyscyplinarnym Podyplomowym Studium Kształcenia Tłumaczy) na Uniwersytecie Warszawskim. Są to podyplomowe studia zaoczne przygotowujące do egzaminu tłumacza przysięgłego. Zajęcia odbywają się weekendy. Mam tylko nadzieję, że zdam egzamin. W ten sposób mogę zdobyć dobrze płatny zawód (a pieniądze na leczenie się przydadzą) i będę cały czas przy Asi.

Jak na razie mamy już 3,5 miesiąca terapii. W tym czasie udało nam się:
1. nawiązać i utrzymać z Asią kontakt,
2. wzmocnić Asię fizycznie, tak że obecnie ma tyle siły co wcześniej,
3. ustabilizować parametry biologiczne (infekcje, pracę organów itp.),
4. wzmocnić odruchy,
5. uzyskać u Asi ruchy rękoma i nogami zgodne z wolą - co z tego, że na razie nieporadne, trochę opóźnione... ale zawsze jest to coś, co Asieńka robi na własne polecenie,
6. wypracować odruch przełykania i rozpocząć pracę z głosem. Na razie rurka właściwie uniemożliwia mówienie, ale słychać czasem pojedyncze westchnienia i jęki,
7. postawić Asieńkę na nogi - na razie w parapodium, ale to dopiero początek.

Dlatego proszę Was, uczestniczcie dalej w terapii, to działa, może powoli, ale działa.

To na razie tyle nowości ode mnie. Napiszę jeszcze, co z tego wyszło.
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam,
Tomek


29-08-2009 11:52 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #42
RE: Pomóż Asi....

Życzę Wam Obojgu przychylności Losu w tej niełatwej sytuacji.


29-08-2009 12:30 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #43
RE: Pomóż Asi....

Tomek, trzymajcie się tam z Asią ciepło ! Podziwiam Cię za upór, niepoddawanie się i przeciwstawianie się przeciwnością losu. Myślę, że jeszcze jakiś czas i Asia znowu będzie chodzić. Będzie dobrze Smile


29-08-2009 01:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #44
RE: Pomóż Asi....

Ja również jestem myślami z Wami i wierzę, że wkrótce Asia wróci do dawnej kondycji. Wspaniały z Ciebie mąż Tomku..



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
29-08-2009 03:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #45
RE: Pomóż Asi....

życzę byś odzyskał wszystko co straciłeś


29-08-2009 03:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: