Witojcie Panocku w nasych skromnych progach.
mzak wpadnij do Tematy Nie Tylko Górskie i napisz cos o sobie w Przedstaw Się.
Miło mi powitac kolejnego górołaza
zdjecia rzeczywiscie swietne, ale jednak oglada sie lepiej kiedy sa w zalaczniku- przynajmniej mi.
Z tym wiekszym zainteresowaniem je oglądałam, bo nadal sie nie zmienilo to, ze mnie jeszcze w Krakonoszach nie widzieli.
"Gdy maja Cię wieszać poproś o szklankę wody - nigdy nie wiadomo co się stanie, zanim przyniosą"
(...) jeden z bunkrów /jeszcze nie doszukałem się historii ich powstania (...)
Witam
Z tego co wiem jest to jeden z bunkrów z tzw. umocnień Masaryka. Są to bunkry o wymiarach 8x6x2m, ze ścianami o grubości 1,2m. Znacznie bardziej rozbudowana jest część podziemna bunkra. Mieściło się tam 35 żołnierzy. Ponoć bunkrów jest 27. Czesi nazywają je "ropikami". Zbudowano je w latach 1936-1938 w przewidywaniu napaści Niemiec na Czechy. Jednak IMHO nigdy ich nie użyto, bo Czechy zostały zaanektowane przez Adolfa_H bez walki.
PS.W tym roku będę na Harrachovym Kamenu i przez Zadni Plech wrócę do Voseckiej Boudy.
W niedzielę pożegnałem się z Karkonoszami, bo wróce do nich dopiero za miesiąc...
Pogoda przewrotnie zmieniała się w miarę upływu dnia i wzrostu wysokości, bo w Karpaczu stabilnie i choć bez słońca
to z dobrym światłem, w Kotle Łomniczki wilgotno od mgły
, a wyżej tuż ponad krzyżem cmentarzyka szaro od chmury
.
Mając nadzieję na przedostanie się nad chmurzyska
ruszyłem w stronę wierzchołka, lecz na górze okazało się, że inna warstwa chmur nasunęła się znad poprzedniej
okoliczność ta skutecznie pozbawiła mnie możliwości zobaczenia czegokolwiek w dole ...
Jako, że nic nie trwa wiecznie, to i aura pokazała uśmiechnięta twarz i gdy kierowaliśmy się w niżej położone rejony
przejaśniło się nieco, by ostatecznie pokazać
promienne oblicze.
Po powrocie w okolice cywilizacji po nastawieniu aparatu i w trakcie dobiegu do grupy uczestników wycieczki potknąłęm się na jakimś cholernym kamyku i omc wywinąłem orła ...
I to by było na tyle
ps. moja pozycja na zdjęciu jest spowodowana nie tyle wymodelowaną pozą,
co raczej jedyną względnie pionową pozycją jaką byłem w stanie przyjąć
Pozdrawiam
ps2. dzięki Roman, juz teraz wiem co z tymi bunkrami teraz poszukam schronów pod nimi
Sylwestrze- powiem Ci tyle, że gdy ja żegnam się ze swoją Magurką przed jakimś dłuższym wyjazdem, to też nawet z paskudnej pogody potrafi się zrobić lampa! Tak jakby góra chciała mi powiedzieć: wracaj, pamiętaj żeś góralka magurczańska i tu twoje miejsce, zobacz jaka jestem piękna , nigdzie Ci tak dobrze nie będzie!
Miły spacerek, oby noga szybko doszła do stanu używalności . Pozdrawiam.
Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
Pozdrawiam z Karkonoszy, trochę mokre i wietrzne dziś były, ale przecież to nie powód by w Nie nie pójść, tym bardziej, że gromada wokół zacna, a granity zlane wodą i zimne nie nadawały się do wspinaczki ...
Zdjęcie przedstawia trochę rapu w Kotle Łomniczki
Wczoraj z Patrykiem i Rafalem pojechalismy do Karpacza w zamiarze grzecznego dojscia szlakiem na Sowia Przelecz i przekimania pod wiata schronu turystycznego.
Okolo 20.00 po zaparkowaniu pojazdu weszlismy w lesny szlak przyswiecajac sobie czolówkami, szlismy tak moze z 40 minut po czym jakos tak sie stalo, ze nasz szlak zmienil sie w "zrywkowa" sciezke, która sciagano z Czarnego Grzbietu sciete drzewo.
Okolicznosc ta, niespecjalnie nas zmartwila, gdyz trzech zuchów zaopatrzonych w sprzet piknikowo-biwakowi nie przejmuje sie byle bzdura i ... gdy skonczyla sie sciezka weszlismy w nieskalany jakimkolwiek sladem obecnosci czlowieka las ...
Las ciemny, noc ciemna, ksiezyca brak, szczescie, ze gwiazdy mrugaly nam wesolo na bezchmurnym niebie. Stok Czarnego Grzbietu prowadzil nas ku grzbietowi, troche nas wytrudzil, troche nas sprawdzil, troche pofiglowal ... podejscie bylo calkiem-calkiem, gdyz przez kolejne prawie 3 godziny fizykalnie zapoznawalismy sie z kolejnymi pietrami stoku, a mianowicie najpierw stare wolnostojace drzewa, pózniej przemieszane z lisciastym mlodnikiem, nastepnie jakies krzewy, sliskie kamienie pochowane w krzaczorach, wszedobylskie pnie zwalonych bezkorych, lecz slimaczo sliskich drzew, kikuty bezlistnych i ledwo co stojacych umarlaków, a jeszcze wyzej iglasty mlodnik, jakies trawiaste polanki i wreszcie doszlismy do ... gaszczu kosodrzewiny wyrosnietej na co najmniej 1.5 metra.
Powalczylismy z flora przedzierajac si? w jedynym slusznym nam kierunku, po czym znuzeni troche, aczkolwiek zwyciezcy odnalezls?my szlak i doszlismy w zaplanowane miejsce.
Po rozlozeniu dobytku zjedlismy kolacje, zapilismy calo?sc doprawionym winem, po czym zaleglismy w porze polowy nocy w spiworkach ulozonych sardynkowato na glebie pod daszkiem. Noc byla oczywiscie za krótka, ale za to nie zimna, rankiem zerwalismy sie prawie skoro swit i od wschodu skutecznie zaatakowalismy sniezke. Przy spodkach sniadanie i kawa, troche zdjec tego co dookola budzilo sie z rana, po czym przez Samotnie wrócilismy do cywilizacji.
Bylo sympatycznie i bardzo-bardzo akuratnie.
Trzy dni łażenia po karkonoskiej białości* - trek w gronie przyjaciół, to dobrze spędzony czas.
*w Karkonoszach zima, wiejba i chmurzyska, przez trzy dni mieliśmy okno pogodowe długości 20 minut, śnieg twardy nawiany, w zaspach nawet do połowy ud, częściowo zmrożony, temperatura w okolicach zera, wieczorami w wichrze spadała do -3/-4.
O! Jacy jesteśmy zaszczyceni, że Smoczysko ze swymi kamratami uraczył nas 3 rządkami i 4 fotografiami poinformować o swym szwędaniu po Karkach. Żeby się zaplątał do swoich sznurków?
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-11-2008 09:33 PM przez Stasiu.
Czyli to co Sylwek lubi najbardziej w Karkonoszach Super spędzasz czas-grunt to dobre towarzystwo, a widzę, że takowe było!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
no to czekam na troszkę więcej, bo tą ilością to tylko smaka rozbudziłeś
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska