Zainteresowanych informuję, że zima w Karkonoszach zagościła na dobre, dziś na dole mżawkowo i nijako, im wyżej tym zimniej, bo wyżej deszcz przeszedł w mroźny śnieżek, temperatura ochłodzona chmurą spadła do kilku stopni, na grzbiecie przywitała mnie sympatyczna zamieć ze spadłego śniegu podnoszonego wietrzyskiem ze zlodowaciałej pokrywy, odczuwalna temperatura w granicach -2, -3 stopni, pomimo najszczerszych chęci nie miałem możliwości by dłużej wystawić się na pieszczoty Karkonosza i po załatwieniu sprawy związanej z zaliczkowaniem imprezy sylwestrowej w Odrodzeniu po 4 godzinach pobytu w "lepszym świecie" zszedłem do cywilizacji, lecz wcześniej zobaczyłem pokazaną mi znienacka zimną, aczkolwiek kolorową tęczę /ostatnia fota/ ...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-12-2007 06:43 PM przez Sylwester.
witam wszystkich. Piękna ta zima Sylwester w Karkonoszach, zdjęć z pomorza oszczędzę żeby Ciebie i Gosi nie wystraszyć u nas bez śniegu ... ale poza tym jest pięknie
Witam po wietrzeniu, głowy mi jakoś nie urwało, wróciłem właśnie z Karkonoszy wyszło mi tego ponad 5 godzin w śniegu i 16 km w totalnej zadymce, co do warunków napiszę, że śnieg twardy, miejscami zmrożony przechodzący w lód, temperatura na wierchu -1/-2 stopnie C, wiatr trochę sobie ze mną potańcował i trochę mnie sponiewierał, trochę wyszczypał tu i ówdzie, doszedłem od Szklarskiej Poręby przez schr. p/Łabskim Szczytem na główny grzbiet, czerwonym - głównym szlakiem Sudeckim, choć bardziej po śnieżno lodowych polach zerkając na Garmina do Szrenicy na zasłużony gościniec i przez Halę Szrenicką i Kamieńczyk do cywilizacji. Nie zdecydowałem się na przejście do przyjaciół Czechów, nie wlazłem na czeskie kotły lawinowe /sorki Zibi/ bo nieco za mocno wiało, a nie zabrałem gapa "rękawa na twarz" i rękawic na zmianę, a wierzcie troszkę za ostro było, by bez tego co napisałem na kolejne godziny wystawiać się na igraszki lodowych szpilek ... ale co się odwlecze, to wiecie sami ...
Spotkałem w zamieci "Ludzia z mgły" Grześka z Wrocka, trochę pogadaliśmy, trochę powędrowaliśmy w chmurze, jak mnie odnajdzie w necie, to Go tu zaproszę. Pozdrawiam.
Zgadzam się doktorze, warunki niebywale wymagające co i sam Sylwester potwierdził ale karku nie schylił "szacun" .
Te okularki ze zdjęcia 5 w poście 368 wyglądają na takie "lotnicze" z epoki, fajne, można je dostać gdzieś w sklepie czy twój dziadek to "Czerwony Baron" ,jak się sprawują. na wietrze, czy lepiej tradycyjne gogle na nos włożyć??
Pozdrawiam.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
Ostańce o które pytał Paweł to najprawdopodobniej Trzy Świnki wilkiem byłem ja
Gogle to gogle motocyklowe kupione w sklepie z akcesoriami do motocykli ciężkich , usprawniłem je przewiercając powyżej i poniżej szkieł otwory dla lepszej wentylacji, w zadymce sprawiły się należycie.
Von Richthofenem nie jestem, choć trochę się nim interesowałem, a fakt, że nawet wrogowie oddali mu honor świadczy, o tym, że zajął należne mu miejsce w historii lotnictwa.
Dziękuję za komentarze, pzdr.
Nie będę Was zanudzał kolejnym opisem kolejnej swojej wycieczki po Karkonoszach, napisze jedynie, że z Karpacza ścieżką Bronka Czecha przez Polanę przeszliśmy skrajem Kotła Wielkiego Stawu na główny grzbiet i przez Słonecznik i Grzbiet Smogornii na wierzchołek Małego Szyszaka. Pogoda najpierw nijaka zmieniała się w miarę zdobywania wysokości, najpierw mgła, potem chmura, trochę gnanego wiatrem śniegu w oczy, aż do zasłużonej nagrody w postaci rozświetlonego słońcem błękitu nieba. Na górze temperatura trochę poniżej 0, śnieg zbity, osiadły, gęsty, wierzchem miejscami poprzecinany jęzorami naniesionych zasp, było zimowo i jak zwykle cudownie. Tyle opis, poniżej zdjęcia, które znudzonym powinny wynagrodzić kolejny powrót w "Moje Karkonosze". Pzdr.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-12-2007 10:56 PM przez Sylwester.