Dr Etker napisał "na piątym zdjęciu to chyba skrzydło anioła....."
Hella napisała "dla mnie pierwsze skojarzenie to również aniele skrzydło..."
Pozdrawiam "Odkrywcy", ja to widziałem podobnie, ale jako skrzydło skrzydlastego husarza, trochę miałem ochotę siąść plecami do niego, teraz by się okazało, że byłbym podobny do "upadłego anioła", ale nie miał mi kto aparatu potrzymać ... zaraz pokażę jeszcze fakturę tego materiału ...
co do pytania Helli odpowiadam, że to: "najnormalniejsza zimowa
tyczka szlakowa,
i tak oto z nienancka
i z niczyjej winy
z odpowiedzi dla Helli
zrobiły się rymy"
pozdrawiam i czarownice i zadowolonych i niezadowolonych i całą forumową brać
Karkonosze mają jak widać wiele wspólnego z "naszą" królową beskidów - Babią Górą (swoją drogą Karkonosz i Babia Góra, ciekawa byłaby z nich para a dzieci jakie niepokorne z tego związku ), przynajmniej tyczki wyglądają podobnie
Mnie na pierwszy rzut oka również to zdjęcie przypominało skrzydło husarii, może szarżowali we mgle na wroga i któryś z jeśćców jedno zgubił...
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
aby zachęcić brać formową do zmiany koloru z zielonego na bardziej dojrzałe chcę powiedzieć że pigwówka Anetty już czeka na konsumpcję w Karkonoszach
miło że ta lista robi się pokaźna
no wiesz - nie wiem jak to będzie, będę trochę blisko Ciebie w styczniu, utop flaszę w jakiej studni, bo inaczej marny jej los pzdr. a na bibę będzie wiśniówka i spiryt na miodzie
Coś mi się wydaje, że jako jedyni nie uwierzyliśmy w prognozy pogody, całe szczęście, że wyszliśmy z domu, bo tylko dzięki temu nagrodziła nas aura tym co na zdjęciach, łaskawe dziś były dla nas góry... potrzebującym przesyłamy energetyczny uśmiech z Karkonoszy, pzdr
MASAKRA!!! Nie wytrzymam no, jutro ma lać a ja oddałem kurtkę do reklamacji (kończył się czas gwarancji) i teraz nie mam w czym wyjść w góry a nawet z domu, wszystkie stare szmaty wywaliłem na śmietnik, jeszcze z tydzień i będzie spowrotem a od czwartku do roboty
Super wypad, Pozdrawiam.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...