Ładne te ostańce skalne w jesiennej mgle.a i pozostałe foty nastrojowe-przyjemnie się oglądało.
Ps
Zdjęcie siódme z postu 316-rewelka-muszę sobie kiedyś pstryknąć podobne-podpiszę "piwo krzepi":cool:
Zdjęcia rewelacyjne .Skałki jak tajemnicze duchy wyłaniające się z mglistej otchłani.
Qurde Sylwester potrzebuję takiego siłacza do obłożenia jaskini skałami .A jak kiedy przyjdzie Ci na myśl aby odwiedzić mnie w Suchej to przywieź taką skałę ze sobą
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Oj fajnie, fajnie.
A Karkonosze i mgły zawarły ze sobą jakieś tajemne przymierze.
Z moich dotychczasowych wędrówek część odbywała się w takiej scenerii.
Zdjęć niestety nie zamieszczę, bo nie miałam jeszcze cyfrówki, ale wspomnienia zostają...
Coż czas wracać do pracy, bo się rozmarzyłam...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/
wasyl napisał(a):
byłem w Karkonoszach raz. z pewnością jest to ciekawe miejsce naszego kraju do odwiedzenia, ale to obserwatorium... owszem potrzebne jest, ale psuje znacząco, wg. mnie przynajmniej, przyjemnośc wychodzenia.
Na Śnieżce "od zawsze" stały jakieś obiekty, a "spodki" od 1974 r zdążyły się już wtopić w krajobraz i niejako stały się symbolem tej góry /jak krzyż dla Giewontu/
Poniżej link dotyczący tematu: http://www.miastopodsniezka.pl/w-gorach-...orium-101/
pozdrawiam karkonosko.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2007 11:06 AM przez Sylwester.
dzięki za dobre słowa, a w sobotę zobaczycie jeszcze inne Karkonosze /pokażę Wam karkonoskie bunkry z I wojny/
Słyszałem, że w Sudetach-Czechosłowacja przed II w.ś w obawie przed Niemcami-wybudowała nielichy pas fortyfikacji( coś a la Linia Maginota we Francji).Rejon Karkonoszy po obu stronach granicy-to nie tylko piękno przyrody , ale też wiele ciekawych obiektów historycznych.No to czekam na wzmiankowane zdjęcia.
pozdrawiam
Dzień obudził się z uśmiechem promiennego słońca, nie było więc powodu by patrzeć na upływający czas, tym bardziej, że czas był akuratny by wyrwać się z duchoty 4 ścian …
Migiem dojechaliśmy do Karpacza, tu tradycyjnie przeszliśmy pod Karkonoski Park Narodowy i wtedy przyszło opamiętanie, „dokąd idziesz?” zawołało, „dokąd prowadzisz tą kobietę straceńcze?”, zadumałem się rozejrzałem, zobaczyłem jak cudowny dzień podarowała nam jesień i … skręciłem w lewo ku Orlinkowi. Niebawem weszliśmy w mniej atrakcyjną turystycznie, lecz tym bardziej kuszącą część Karkonoszy, nie niepokojeni obecnością innych zeszliśmy z leśnego duktu na szlak zielony, a później w prawo żółtym na „Betonowy Most”, dalej pustym rozszumiałym kaskadami Łomniczki i szelestem suchych liści szlakiem doszliśmy do schroniska „Łomniczka”. W Łomniczce mały popas, co nieco z rumowego termosu i twarzą ku południowemu słońcu pod ścianę, gdzie krzyż srebrny i litery ryte w miedzi - w miejsce, którego nie sposób w taki dzień jak dziś ominąć. Przy tabliczkach z imionami tych, którzy złączeni w jedno z górami pozostali w pamięci żyjących, chwila zadumy, płomyk lampki dla wspomnienia i dalszy marsz, tym razem ku schronisku u stóp Śnieżki. Na grzbiecie dzień rozpogodzony rozdawał hojnie i ciepło słoneczne i błękit niebieski, pozwolił nam odpocząć, trochę się rozleniwić i nim ostudził słońce poczekał, aż zejdziemy niżej. Nie pobyliśmy na grzbiecie tak długo jak chcieliśmy, bo czas tu za nami doczłapał i zaczął majstrować przy wskazówkach zegara zmniejszając nam ciągle długość pobytu w krainie listopadowej łagodności. Spod Śląskiego Domu zeszliśmy do Kotła Białego Jaru gdzie zapaliliśmy płomyczek tym 19, którzy 39 lat wcześniej stracili życie pod zdradziecką lawiną, przeszliśmy obok gościnnej Strzechy Akademickiej i zapomnieliśmy się na widok Samotni w Kotle Małego Stawu, ech życie, jak by się chciało zapomnieć o wszystkim i pozostać na zawsze w takich chwilach kiedy serce przenika czar tego co stworzyła natura, a ręka człowieka nie zeszpeciła piękna …
Marzenia, marzeniami, ale czas był by pójść dalej, więc wyszliśmy z bajkowego świata i niebieskim szlakiem przez Polanę doszliśmy na skraj Parku i oczywiście weszliśmy na cmentarz za Świątynią Wang, Napisy na nagrobkach nie pozwoliły mieć złudzeń, kto tu gospodarzył wcześniej, przysiedliśmy na chwilę, popatrzyliśmy na kamiennych świadków nieodległych czasów i w ostatnich promieniach mijającego dnia weszliśmy między żyjących by wrócić do siebie, powrócić domu.
Pozdrawiam, a teraz zdjęcia:
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2007 11:19 AM przez Sylwester.