Witajcie, miała być wyprawa w tajemnicze miejsca w nieturystycznym rejonie Kotła Wielkiego Stawu, a wyszło grzybobranie w otulinie parku narodowego, przytargałem 2/3 plecaka opieniek, podgrzybków, maślaków, kozaków i 1 prawdziwka ... Teraz zamiast relacji zabieram się za czyszczenie grzybów.
W Karkonoszach już kolorowa jesień, zdjęciami pochwalę się wieczorem.
ps. Roman.d to miejsce z którego robiłem zdjęcie, to powrót w rejon gdzie jakiś czas temu spałem pod dachem z gwiazd.
Wodospad Podgórnej w Podgórzynie - to ten dwustopniowy zagrożony wysuszeniem z powodu poboru wody do prywatnej inwestycji
Kaskady w Dolinie Myi przy Szwedzkich Skałach - to ten mniejszy kaskadowy
Sylwek, tp przedostatnie zdjęcie; gdzie to jest?
Czy to jest na końcu Przesieki jak zaczyna się wejście do lasu w stronę Czeskiej Drogi do Przełęczy Karkonoskiej?
nie wiem/nie pamiętam, ale prawdopodobnie jest to droga od strony wodospadu Podgórnej z drugiej /od zaplecza/ strony Złotego Widoku i dalej drogą koło Wesołego Misia w stronę Podgórzyna, gdzieś tam, nie pamiętam dokładnie które to konkretnie miejsce, ale to ta część "nowoletniskowa Przesieki" nie jest to część Przesieki w kierunku Czech, wręcz przeciwnie ... sorki
Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2007 06:44 PM przez Sylwester.
Dziś zrobiliśmy to czego w ubiegłym tygodniu nie udało się zrealizować gdy na drodze planowanej wycieczki stanął grzybowy las.
Tym razem ignorując grzyby począwszy od Przesieki przez nieszlakowe ostępy przeszliśmy nad Szwedzkimi Skałami* skrajem Doliny Myi do Chomontowej Drogi, następnie koło Zamczyska* matecznikiem splątanego młodnika przedarliśmy się do Kotków*, tam obiad na skalnym stole, po czym na przełaj przez Polanę Bronka Czecha pod rozwidlenie szlaków biegnących do Strzechy i Samotni. Na rozwidleniu przed mostkiem zeszliśmy ze szlaku w dziki ostęp, tu klucząc sarnimi ścieżkami po przejściu młodnika i starego lasu podejściem wału morenowego wspięliśmy się pomiędzy wiekowymi zmurszałymi pniami umarłych drzew, labiryntem kosodrzewiny i po głazach koryta potoku pod próg Wielkiego Stawu. W międzyczasie jako przystawka: lśnienie refleksów słońca w leśnych potokach, smaczki barwnej jesieni zapisane w kolorowych liściach, dymiące pnie schnących w słońcu mokrych drzew, zamarznięte kropelki deszczu na igłach kosówki, dudnienie podziemnych potoków przesączających się pod zepchniętym przez lodowiec rumoszem, a na koniec Czarodziejski Wielki Staw jako królewskie danie główne. Mmm co to była za uczta ...
Co tu pisać, nie da się tego przekazać choćbym chciał...
zobaczcie sami jak to jest w Karkonoszach, przyjedźcie i zobaczcie, a tymczasem kilka zdjąć.
* grupy skalne
Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2007 08:24 PM przez Sylwester.
Coś z tej uczty zostało dla nas(nawet dużo- zdjęcia)
Fajnie masz w Karkonoszach z tymi skałkami .Ja w beskidach nie mam takich naturalnych stołów.
Fajny opis trafiający w sedno tego co jesień nam prezentuje.
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Oj to ja już chyba wczoraj spałem że tego nie przeczytałem??
I człowiek coraz bardziej nabiera apetytu na te Karkonosze, a zaznaczyłeś mnie na czerwono ??
Fajnie się czytało (z mapą w garści)
pozdrawiam
p
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach