|
Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
|
| Autor |
Wiadomość |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Na jednej z fotek piesek wychodzi z igloo?
Z ciekawością czekam na cd. opowieści
|
|
| 07-11-2013 04:52 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
No tak teraz młodzi nie mają pojęcia jakie to były czasy ale co się dziwić dzisiejsi 30 latkowie nie mogą uwierzyć że był świat bez telefonu komórkowego
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 07-11-2013 06:52 PM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
To prawda z czasami mlodzi buduja igloo na wzgorzu lub jeziorkiem zimowa pora, a pozniej spia, nocleguja w nim . Obecnie mlodziez ma takie latwe czasy, przejechac sobie cala europe bez vizy i zobaczyc prawie caly swiat. Wtedy trzeba bylo naprawde bardzo myslec aby wyjechac poza granicami polski . Tylko uprzywilejowani mieli takie sobie szanse. ... Jak dla mnie w tym pierwszym dniu bylem bardzo zaskoczony Zadawalem sobie pytanie dlaczego uzyto broni wtedy kiedy przechodzilem kolo wojskowego posterunku. Po pewnym czasie na miejscu w Austri dowiedzialem sie ze od Maribor na Europe prowadzila narkotyk road. A przewaznie calym tym przerzutem Albanczycy sie zajmowali. Po odstrzalach z broni wzielem cel aby sie zatrzymac jak w najglebszym lesie i doczekac godziny 11 wieczorem, a wtedy podjac podroz na polnoc do granicy Austriackiej. Spogladam na zegarek w okolicy robil sie zmrok. odczekuje nastepne 30 min . Patrze na kompas i na gwiazdy wyruszam na polnoc, oswietlajac moja droge mala olowkowa latarka ktora daje mi tylko maly punk na drodze na emigracje Ustalilem sobie dokladnie po gwiazdach kierunek do granicy austriackiej . Pierwsza noc byla dosyc ciezka jak na poczatek. Odczuwalem kaca po alkoholu wypitym w hotelu przed wyjazdem. Czulem sie jak rusek w 2 wojnie po butelce alkoholu wielki bohater, chcialem zdobyc za wszelka cene to co mialem na mysli i pokonac wszelkie niemozliwe utrudnienia. Bylem w czubku glowy bohaterem pod wplywem alkoholu ktory nie wyparowal jeszcze z mojej glowy. Posuwalem sie do przodu krok po kroku. Moje oczy przyzwyczajaly sie powoli do nocy. Widzialem wrzystko w okolicy jak kot noca. Droga byla pagorkowata ale jak poczatku to nacialem sie na dwa wawozy z potokiem i musialem zrzucic linke. Najgorsze to ze musialem wyjsc na zewnatrz z tego wawozu. Wloczylem sie troche po wodzie i blocie. Jak na szczescie to mialem gwiezdna pogode cala noc bez chmurki Stale posuwalem sie do przodu na polnoc i nie wiedzialem gdzie sie znajduje. Wiedzialem tylko ze ide na polnoc. W okolicy zaczyna sie swit noc zanika. Spogladam na zegarek zbliza sie godzina 4 nad ranem . Wiec rozgladam sie za Hotelem lesnym, znalazlem byl to jeden najlepszy na swiecie. Byl polozony w najglepszych zaroslach a kolo mnie wodne zrodelko wytryskiwalo z ziemi. Bylem bardzo ucieszony za ta boska nagrode. Mialem wrzystko pod reka i wode i spanialy hotel w gaszczu. gdzies w okolicy slyszaalem rozglosy ludzi lezalem cicho i spokojnie. Zasypialem kilka razy i budzily mnie pily motorowo lesne. Kiedy znowu usnelem i przebudzilem sie spogladam a kolo mnie salamandra spoglada na mnie jak na dziwaka co ja tu robie w okolicy tego zrodelka. Doczekalem sie godziny 11 wieczorem . Byl to dla mnie najdluzszy czas w zyciu oczekiwania na ten zmrok. Bylem spakowany i pogode mialem gwiezdna na niebie, byl to dla mnie czas wdroge do celu. Nabralem sobie wody do 2 butelek i w droge . Posuwam sie wedlug kompasa i gwiazd na polnoc, droga wchodzi gesty las i byla czesciowo bagienna. Po pewnym czasie duzy kwik zgrzyt slysze w okolicy i szum zwierzyny slysze zwiewajacej przed demna. Wystraszylem stado dzikow, z tego bagienka. Odeszly gdzies i nie mialem juz pozniej klopotow z nimi. Ale jakis lisek uwzial sie na mnie i mnie przesladowal przez dluzszy czas po lesie. Wiec szedlem na polnoc do granicy. Nie znalem gdzie sie znajduje. Wyszedlem z lasu i wszedlem w gospodarstwo z winogronami. To miejsce najbardziej mnie wkurzalo. czulem sie jak w wojsku przechodzac przez druciane zasieki. Plantacja na mojej trasie byla w poprzek do granicy. Musialem sie czolgac od zasieku drucianego do zasieku drucianego idac do przodu nie moglem wyjsc na droge poniewaz psy grasowaly w poblizu. Ten winogronowo zasiekowe przejscie zajelo mi dlugi czas aby wydostac sie na otwarta przestrzen. Podchodze pod wzgorze zobaczylem budynek . Czytam napis w jezyku niemieckim. W tym momencie o malo moje serce nie wyskoczylo mi z mojej klatki piersiowej. Jestem , jestem tam gdzie pragnalem byc. Troche sie rozczulilem, chcialem zlapac za telephone komurkowy i dzwonic do Polski ale zauwazylem ze to dopiero przyszlosc. To jeszcze nie moj ostateczny cel. Idac do przodu przez nastepne 2 godziny szedlem kolo drogi jezeli cos sie poruszylo i uslyszalem glos w ciagu minuty schowalem sie w lesie. Mialem takze przyjemnosc czytania drogowych tablic w jezyku niemieckim Nadeszla godzina 4 nad ranem i postanowilem znalez nocleg w najlepszym hotelu w austrii byl on polozony w bujnej wysokiej trawie . Tym razem slyszalem rozmowy, byly to rozmowy w jezyku niemieckim juz tak sie nie przejmowalem bo bylem z dala od granicy i na terytoriach austriackich. Spalem lepiej tym czasie. Tylko mazylem o dobrym posilku. Bo przez 2 dni tej przechadzki spozylem tylko 4 czekoladki. Pozostalo mi jeszcze 2 czekoladki ale czulem sie troche oslabiony bez dobrego posilku. Wiec znowu czekam do godziny 11,30 wieczorem pakuje sie i wdroge idac na polnoc. Moje serce cala droga jest szczesliwe, takze zapomnialem o glodzie. Wiem ze jestem tak blisko swego zyciowego osiagniecia i zyciowego celu. Gdzies o godzinie 3 nad ranem dotarlem do miasteczka Leibnitz. Na budynku pojawia sie napis ze to policja. Pukam do drzwi, drzwi byly otwarte wiec wchodze. Za stolikiem na dobrym foteliku policjant sobie zdrzemke zrobil. Wystrzezyl oczy na mnie kiedy podszedlem do niego i powiedzialem mu ze jestem z polski i szukam azylu politycznego w Austrii. Byl to pierwszy wypadek w tej miescinie aby sobie ktos tak dalego odszedl od granicy i prosil o azyl w tej miejscowosci. Gosciu byl bardzo uprzejmy podzielil sie zemna ze sniadaniem a a po 6 rano zabral mnie do restauracji na dobre sniadanie. Dorwalem sie takze do prysznica ale wedlug przepisow trzymal mnie w celi. Przed 10 rano zabral mnie policyjnym wozem do Graz. Gdzie znowu przesiedzialem w celi przez tydzien czasu. Tutaj sprawdzali mnie pod kazdym kontem w ich wywiadzie. Nawet na 3 dni otrzymalem sasiada do celi ktory zostal zatrzymany za przemycanie narkotykow. Znal polski poniewaz mial dziewczyne mowiaca po polsku. Po tygodniu czasu zdecydowali mnie jednego tylko przewiez ich czarnym autobusem bez szyb az do Wiednia do Obozu Traiskirchen. Opisze znowu pozniej na ten temat obozu. Bylo to jedno wielkie dno na emigracji. Gdzie troche ludzi poprostu sie zalamalo i powracalo do kraju z kad przybyli. Cala trasa nie byla dla mnie tak dluga, mysle ze ze odleglosc tak do 40 km. noca byla dosyc trudna ale moje doswiadczenia nocne z polskich gor ulatwialy mi ta wedrowke. W tej drodze od wody dostalem jakas bacterie i mnie meczyla przez dluzszy czas. Jednak szczesliwie dotarlem do Austri .. A Canada byla w zasiegu mojej reki .... Na polnoc od Calgary i na zachod od Sundry poruszamy sie na zachod Red Deer River. Tam juz przy koncu zuzlowej szosie jest polozona Ya Ha Tinda ranch. Jest to podgorskie miejsce blisko parku gdzie straznicy parku trzymaja przez caly rok konie a takze zimowa pora. W to miejsce duzo wedrownikow na koniach przyjezdza i wjezdzaja do Bannf National Park i Takze do Jasper National Park. Spokojne miejsce mozna takze az setki kilometrow przejechac na rowerze gorskim. Tutaj zalaczam kilka zdjec z tego miejsca oraz wodospad w poblizu )
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2013 03:01 AM przez grizzly.
|
|
| 08-11-2013 01:04 AM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Czy jest na forum jakiś filmowiec? Ależ film by z tego wyszedł!!!!!!Albo książka!!! W ostateczności gra komputerowa!! Grizzly, no przecież nie można zostawić takiej historii bez echa!!! Niesamowite, to wszystko co piszesz (oczywiście zakładam, że to najprawdziwsza prawda ).
Czekam na kolejną odsłonę
|
|
| 08-11-2013 08:42 AM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2013 05:19 PM przez grizzly.
|
|
| 08-11-2013 05:01 PM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Jako, że odbiegamy od tematu forum, napisałam na priv.
|
|
| 09-11-2013 07:13 AM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Moze jutro zabiore pieska i pojedziemy do gor na narty. Dzwonilem do informacji i dowiedzialem sie ze juz sa pewne mozliwosci na narty w gorach. Podejde gdzies w zaplecze..... Ciag dalszy .. Z Polski do Canady do Gor Skalistych ) Z Grazu zostalem zabrany i podwieziony autobusem samotnie do obozu Traiskirchen. Autobus koloru czarnego bez widoku na zewnatrz. Po pierwsze mialem zapytanie do kierowcy dlaczego w Grazu trzymali mnie tak dlugo. On spomnial mi ze czekali na wiecej emigrantow aby podwiez ich do Traiskirchen. Przyjechalem do Obozu Tutaj znowu mieli dodatkowa aklimatyzacje dla nas, dla ludzi ktorzy ubiegali sie o emigracje w Austri. Tutaj w zamknietych pomieszczeniach czekalo sie przez 2 -4 tygodni na uchwale rzadu Austriackiego czy nalezy ci sie pobyt emigranta w Austri albo zwrot na granice i z powrotem do Polski lub do kraju z ktorego sie przybylo. Tu moglo rzeczywiscie byc dla niektorych potniecie , jezeli ktos z polski przeslal zle wiadomosci o danej osobie. A mogly byc takie przypadki Szpiegow bylo wszedzie w austri. obozy byly nasycone nimi. a takze polska polonia w austri byla zachwaszczona nimi. Po przybyciu do obozu znowu bylem odizolowany od swiata. Pomieszczenie bylo zamkniete i trzeba bylo przejsc ten okres probny. Na salach spalismy w kilka osob nawet do kilkanascie osob. Rodziny malzenstwo dostawali male 4 osobowe pokoiki a reszta spala na sali do 14 osob. Tutaj zapoznalem sie z wieloma emigrantami z europy wschodniej. Najwiecej bylo nas z polski . A pozniej z czechoslowacji. Wrzystcy czekalismy na na ten czas kiedy wydostaniemy sie na zewnatrz i zostaniemy znowu normalnymi ludzmi. W 95% ludzi z polski wyjechalo normalnie do austrii na paszport ktorzy zglaszali sie na policje i otrzymywali skierowanie do obozu. Oni mieli poprostu o wiele latwiejsza emigracje niz ja. W tym czasie nie potrzeba bylo wizy do austri na polski paszport. Bylo to jedyne zachodnie panstwo ktore mialo te ulgi dla Polakow. Ale policja w Wiedniu nie byla tak chetna dla emigrantow i bylo ciezko wyciagnac od nich wiadomosci o obozie dla emigrantow. Tutaj na sali spotkalem wiele ciekawych ludzi z Polski i z innych panstw europy wschodniej. Czasem ich opowiesci byly bardzo ciekawe jak sie przedostali na zachod. Jeden meszczyzna spomnial mi jego wyczyn jaki dokonal aby sie przedostac z Czechoslowacji na zachod. Spomnial mi ciekawa historie swego wyczynu. Pracowal dla exportu w Czechoslowacji w Pradze. Wlasnie do pociagu pakowali beczki z kapusta kiszona na export do Austri . Wiedzial dokladnie kiedy pociag bedzie odchodzil. Mial znajomosci wiec po tych znajomosciach w pewnym czasie wyrzucili z jednej beczki kapuste i jego wlozyli do niej. Przesiedzial w tej beczce 3 dni zanim dostal sie do austri ,opowiadal jak psami obszukiwali pociag i ladunek na tym pociagu kilka razy, ale psy nie wyczuly jego w beczce po kiszonej kapuscie. Nastepny meszczyzna byl malarzem na granicy, w pewnym momencie zbiegl z tego posterunku i byl goniony i ostrzeliwany przez sluzbe graniczna, az do momentu kiedy znalazl sie w rekach sluzb austriackich. Nawet sluzby Czeskie potrafily go scigac az do 100 metrow od granicy na teren austriacki. Byl takze zolnierz wartownik z posterunku granicznego , ktory uciegl ze szczelba na strone austriacka. Sluzby austriackie go zatrzymaly i mysleli ze to invazja rosyjska Byl a meszczyzna ktory z butla nurkowal i przeplynal Morave na strone austriacka. Opowiadal ze nie bylo az tak latwo bo od brzegow rzeki byly w rzece zasieki druty kolczaste i musial je az przez 15 min przecinac aby sie wydostac na druga strone. Byli na tej sali rozni ludzie z rozna ciekawa informacje ( swoja historie )jak oni przedostali sie do austri. I byli na tej sali takze studenci z Polski i dzieciaki wladz z polski na paszporcie i bandziory zlodzieje z polski ktorym rzad wtym czasie im pomagal w wyjezdzie na zachod a ci najgorsi mieli nam stale dokuczac i robic jak najgorsza sytuacje dla nas na emigracji. Studenci i inna mlodziez z polski zatrzymywali sie tutaj na poczatek bo mieli okazje otrzymac staly pobyt w austri i mozliwosc szukania sobie stalej pracy. Po przejsciu tego obozu i otrzymania wszelkich papierkow mogli sobie za darmo mieszkac w obozie pracowac przez 3 miesiace zarobic, wyjechac do polski na studia znowu powrocic mieszkac w obozie zarobic i wracac do polski. Dla obywatela z polski takiej mozliwosci nie bylo . Byly to tylko mozliwosci dla uprzywilejowanych a szczegolnie tych z warszawy. Bylo takze kilka rodzin zydowskich z Rosji ktorzy zatrzymywali sie w obozie aby nie jechac do Izraela, pragneli jechac do USA. Byli tu rozni ludzie z roznych narodowosci i zroznego wyksztalcenia. Po miesiacu czasu duzego oczekiwania wyszedlem z wieziennego budynku otrzymalem wszelkie dokumenta emigranta i poczulem sie wolny ) W tym momencie moglem szukac pracy i ubiegac sie o wyjazd do CCCAAA NNNAA DDYYY W moim sercu mialem na mysli Canade. Po pierwsze rozgladalem sie za praca. Znalazlem prace kolo Wiednia w zakladzie meblarskim. Za tydzien czasu zlozylem papiery w Canadyjskim Consulacie o emigracje do Canady. Do pracy chodzilem 5 dni w tygodniu zaczynalem prace o 8 rano do 4 po poludniu . Zarobialem okolo 380$ na miesiac w tym czasie. Bylem ucieszony ze wrzystko posuwa sie do przodu. Ale zycie nie bylo takie latwe. Przebywalem w obozie,spalem w pomieszczeniu 12 osobowa grupa ludzi. Tutaj na tej sali poznalem najwieksza cholote z Polski z Warszawy. Bylo ich czterech nie pracowali, zajmowali sie handlem papierosow i polskiej wody. Zrobili sobie w tym pomieszczeniu jako bar gdzie przychodzili inni ,pili, palili az do 4 rano. Spali do 12 w poludnie i co dziennie to samo. Ich szafki wypchane byly tym co w barze mozna sobie pozwolic. Nie mozna bylo wytrzymac nie mozna bylo spac Na uwagi ta cholota niezwracala na nas 8 osob co codziennie do pracy chodzili a oni to tylko sobie potrafili nas doprowadzac do nerwicowej choroby. Tak sobie pomyslalem ze musze z tym skonczyci cos zorganizowac. Ale to nie tylko bylo w naszym pomieszczeniu ale te pijanstwo odbywalo sie w innych pomieszczeniach a austriacy jakos przymykali oczy az to czasu kiedy mnie nerwy dopadly i postanowilem zrobic raz na zawsze porzadek na sali a szcegolnie na moje sali.... Ciag dalszy nastapi. Tutaj wloze kilka fajnych zdjec z Grooto Mountain , gora ktora znajduje sie na polnoc od Canmore. Podejscie ponad 1500 metrow jest prawie otwarta prze caly rok . Bilem kilka razy i nawet kilka razy zabralem pieska. Wejsc i zejsc zabiera od 6-7 godzin. Tutaj zdjecia z tej gorki
|
|
| 12-11-2013 01:22 AM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Ciag dalszy Poprostu nie mozna bylo przezyc te chuliganstwo na tej sali. Nie mozna bylo spac, okropne zmeczenie do pracy a ci mordercy naszych nerwow nie zwracali uwage na nas. Musialem cos zorganizowac aby zakonczyc z tym burdelem na sali. Umowilem sie z z osmioma normalnymi ludzmi, a byli to Czesi i Polacy. Powiedzialem im ze zrobie wielka rozrube. Nie musza nic robic tylko spomniec policji to co im powiedzialem. Planowalem i planowalem czasami bylo 8 ludzi i pilo az do rana a czasami bylo kilka. Wiec podeszlem do reszty na sali ze kiedy bedzie 4 lub mniej osob to zrobie zawieroche ze po tej rozrubie bedzie o wiele lepsze zycie tutaj w obozie. Jednego dnia na tej sali o 3 nad ranem pozastalo 3 z naszej sali i jeden z innej sali, bylo ich czworka pijanych , Wstalem z lozka zalozylem spodnie ubralem sie jak do pracy. Zwinalem poduszke w koc. Zabralem latarke i maly budzik zegar. Natapil czas do akcji. Poszedlem sobie do ubikacji i wyszedlem zaczaslem sie, wydalem ryk z ust jak Jurand ze Spychowa. Cala akcja trwala tyko poltora minuty. Byly to pijane pozostalosci na naszej sali. Poniewaz znajac judo i boxing. Mialem duzo szanse zakonczyc to wrzystko w krotkim czasie. Zlapalem najmniejszego za pasek od spodni i za koszulke pod broda, podnioslem go wgore przezucilem przez prawe ramie i wyzucilem go na najwiekszego drania z wielka sila. ten biedak przelecial przez stolik i upadl na drugiego obaj znalezli sie na podlodze. Jeden szybko zwial z naszej sali ktory byl obcy a trzeci tez oberwal. Ja zlapalem za 3 szafki z ich barem z alkocholem i papierosami wywrocilem na podloge gdzie wrzystkie butelki sie potlukly. Chwycilem za stol i rzucilem do drzwi wylamalem drzwi do pokoju. Nastapila cisza i skowyczenie poszkodowanych. Zlapalem za koc i poduszke wyskoczylem na dwor. Cala akcja trwala do 1,5 min. Ja juz bylem na dworze zdala od budynku, znowu polozylem sie spac w gestych zaroslach w trawie i tak spalem az przez 2 noce nie pojawiajac sie na sali. Budzilem sie z rana i wyjezdzalem do pracy a jadlem prze te dwa dni w pracy na ich kuchni do pracownikow. Po kilku dniach zkontaktowalem sie z moimi znajomymi z sali i powrocilem tam spac. Co sie okazalo ze za 5 min przyleciala policja zobaczyla ten wielki balagan to pierwsze zatrzymali tych pijanycch warszawiakow i wsadzili ich do specjalnego miejsca. A jednoczesnie byly rozmowy na temat papierosow i alkoholu. Byly zapytania ogolnie do kogo one naleza i jak tu sie one dostaja. Od tego czasu po mojej rozrubie policja zaczela sie interesowac tym nielegalnym handelkiem i na kazda salke zrobili nalot i pozamykali ich przemyt. Od tego czasu bardzo duzo ludzi znalo to co wyrobilem na tej sali i bardzo dziekowalo mi za to. nikto nie spomnial ze to ja bylem tylko spomnieli ze sie oni pomiedzy soba pobili. Nawet niektorzy spominali i pisali mnie ze spokoj byl dlugo po tej rozrubie,otrzymywalem listy az do Canady. Po mimo tego to ciagle jakies inne nieprzyjemnosci spotykaly emigrantow. Jeden goral z Zakopanego zakochal sie w goralce tez z Zakopanego. Podstawil sie albanczykom to tak bardzo go nozem napychali ze byl w ciezkim stanie we szpitalu i jego emigracja zakonczyla sie tragicznie. Albanczycy jak sie dowiedzialem to byli oplacani przez rzady panstw komunistycznych, aby jak najwiecej rozrob robic na terenie obozu. Ja szczegolnie ich unikalem nie mialem zadnych kontaktow z nimi. Po tej rozrobie patrzyli na mnie ale ich grupe obchodzilem z daleka czy w obozie czy na miescie. Byl jeden Czechoslowak na sali ktory chcial koniecznie wyjechac do Szwecji i niemogl otrzymac pozwolenia na emigracje. Zalamal sie bo zostawil dziewczyne ciagle mazyl o niej i pisal listy do Ambasady Czech o zezwolenie na powrot do kraju. A takze robil opisy swego pobytu w obozie jak wrzystko tu bylo tragicznie. Byl to nastepny zalamany na emigracji. Byl na mojej sali 17 letni z Pragi chlopak. Jego rodzice ojciec to sedzia w prokuraturze wojskowej w Pradze. Jego mama to sedzina w Pradze. Mieli powazne stanowiska a ich 17 letni syn na emigracji w Austri i ubiegal sie o azyl. Przyjezdzali osobno do Austri namawiajac go do powrotu. Byl uparty i pozostal. Po 3 miesiacach wyjechal do USA. Rodziny i malzenstwa mieli o wiele lepsze mozliwosci pobytu w Austri . Mogli sobie mieszkac po za obozem i zdala od tego burdelu. Czas uplywal dla mnie powoli. Po 1,5 miesiacu nie otrzymalem zadnej odpowiedzi z ambasady canadyjskiej na rozmowe. Troche sie tym przejalem . Tak ze postanowilem takze zlozyc aplikacje do ambasady Austrialijskiej na emigracje do australii i czekam. Co dziennie pracowalem w fabryce mebli oprocz soboty i niedziel w wolny czas zrobilem sobie wyjazdy autobusem do Salzburga i wkierunku alp. Wrzystko bylo piekne ale nie mialem zbyt duzo czasu na zwiedzanie. Czas uplywal powoli i ciagnal sie troche dlugo. Nareszcie otrzymalem dwa powiadomienia na rozmowe do Kanadyjskiej ambasady a na nastepny dzien do Austrialijskiej ambasady. Po rozmowie czekam cierpliwie z dnia na dzien na odpowiedz. Poczatkiem grudnia tego samego dnia dostalem dwie odpowiedzi Zostalem vise do Canady i Australli. I musialem odpowiedziec do kilku dni na propozycje wyjazdu. Zdecydowalem sie na Canade Bardzo ucieszony ze jade do Canady powiadomilem kierownika i znajomych w pracy . Znajomi Austriacy bardzo mi odmawiali ze dlaczego? jade do tej Canady. Mialem takze miejsce do ktorego mialem dotrzec w Canadzie. Byl to Edmonton w provincji Alberty. Kiedy spomnialem im ze lece do Edmonton to mi powiedzieli ze jest to takie miejsce tam gdzie biale niedzwiedzie chodza po ulicach. Jezeli chodzi o emigracje do najszybciej Polacy wyjezdzali do USA i zabieralo im tylko do 3 miesiecy oczekiwania na wize wjazdowa do USA. Najdluzej czeba bylo czekac na vize do Panstw europy zachodniej. Byli takze sobie ludzie ktorzy wyjechali na emigracje do Argentyny lub Venezueli. Kazdy z nas mial odpowiednie miejsce na swiecie aby dotrzec tam i zaczac nowe zycie. Dla mnie nadszedl ten najlepszy czas. 22 grudnia rano samolot wylecial z lotniska w Wiedniu w kierunku Toronto. Z Toronto przelot to Edmonton. Wysiadlem z samolotu z dwojka znajomych. Na nas czekala polka z emigracji na lotnisku i witala nas. Dla mnie zaczal sie nowy czapter zycia w Canadzie gdzie tak bardzo pragnalem wyjechac i emigrowac i tam zyc. Wsiedlismy do samochodu i wyjezdzamy po drodze byla masa sniegu na uboczach drogi az do 1,2 metra. W czasie jazdy przypomnialem sobie przestroge austriakow w pracy i powiedzialem sobie Welcome w krainie bialego misia.
|
|
| 12-11-2013 03:08 AM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2013 04:14 PM przez grizzly.
|
|
| 12-11-2013 03:25 PM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Grizzly, ta Twoja fotka
super, pusta droga, w oddali góry, aż się chce wskoczyć w autko.
|
|
| 12-11-2013 07:07 PM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
|
|
| 13-11-2013 05:27 AM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2013 03:17 PM przez grizzly.
|
|
| 15-11-2013 03:09 PM |
|
 |
grizzly
    
Postów: 1,250
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2013 05:41 AM przez grizzly.
|
|
| 16-11-2013 05:37 AM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
Na jednym ze zdjęć, jest przedziwnie poskręcane drzewo, coś niesamowitego.
Napiszesz jakie były Twoje początki w Canadzie?
|
|
| 16-11-2013 12:41 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Na temat Gor Skalistych w Canadzie.
|
|
| 16-11-2013 02:05 PM |
|
 |
|
|