18-12-2014, 01:46 PM
Stynskniona za kopczykami umyśliłam sobie wypad na początku stycznia z takim oto planem:
3 stycznia przyjazd wieczorem do Zakopanego (czy ktoś może polecić tanią kwaterę bez luksusów jak najbliżej dworca?)
4 stycznia Kuźnice - Murowaniec - Dolina Pańszczycy - Schr. Stara Roztoka
5 stycznia Roztoka - Morskie Oko - Szpiglasowa Przełęcz i rzut okiem do najbardziej magicznej doliny w Tatrach - powrót tą samą trasą
EDIT:
6 stycznia - cały dzień po górach, zaraz będę kombinować
7 stycznia - przemarsz z Roztoki do Toporowej Cyrhli, ew. niebieskim przez Rusinową Polanę, potem busik i Polski Bus do Wwy (bus o 15.45, więc plany na ten dzień muszą być skromne).
A teraz pytania i watpliwości:
1. Buty mam - sama nie wiem, jakie. Tzn. trudno mi określić, zimowe czy letnie. Niby porządny zamsz, przemakać nie przemakają, za kostkę są. Ale wiem, że gdy je kupowałam, byłam nastawiona na "nie" do górołażenia zimą i na pewno nie były "pod zimę" kupowane. Chociaż w zimie po mieście (w tym po zaspach w parku itd.) dają radę. Przy podejściu na Śnieżkę na poczatku maja, w nieco śnieżnych warunkach i raczej zimowym krajobrazie, też dały radę. Jak myślicie - wystarczy się zaopatrzyć w stuptuty, czy bez specjalnie zimowych butów ani rusz?
2. Podejście na Szpiglasa od MOKa robiłam latem w obie strony i pamiętam ten chodniczek jako wyjątkowo równy i łatwy - czy nie jest naiwnością z mojej strony sądzić, że da się tam i zimą podejść bez raków? Nie mam, nie umiem używać.
3. Jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć albo jest w stanie zaproponować modyfikację trasy na ciekawszą, to chętnie przyjmę.
Rozważałam także akcję - wjazd "najlepszym przyjacielem turysty" na Kasprowy i marsz do Przełęczy pod Kopą Kondracką, a potem zejście do Hali Kondratowej, ale nie umiem do tego "dokleić" sensownych tras na pozostałe dni.
Starałam się to układać tak, by móc dotrzeć na nocleg przed zmrokiem, ale gdybym miała towarzystwo, dopuszczam także dokańczanie trasy po zmroku na łatwym odcinku (dajmy na to przejście Czerwonych Wierchów, zejście do Kir o zachodzie słońca i przemarsz Kościeliską po ciemku). W wersji ekstremalnej wspaniałą przygodą byłoby oglądanie zachodu słońca z jakiegoś szczytu, ale takie szaleństwa to tylko w towarzystwie doświadczonego górołaza, który będzie mądry za nas oboje przy zejściu.
3 stycznia przyjazd wieczorem do Zakopanego (czy ktoś może polecić tanią kwaterę bez luksusów jak najbliżej dworca?)
4 stycznia Kuźnice - Murowaniec - Dolina Pańszczycy - Schr. Stara Roztoka
5 stycznia Roztoka - Morskie Oko - Szpiglasowa Przełęcz i rzut okiem do najbardziej magicznej doliny w Tatrach - powrót tą samą trasą
EDIT:
6 stycznia - cały dzień po górach, zaraz będę kombinować
7 stycznia - przemarsz z Roztoki do Toporowej Cyrhli, ew. niebieskim przez Rusinową Polanę, potem busik i Polski Bus do Wwy (bus o 15.45, więc plany na ten dzień muszą być skromne).
A teraz pytania i watpliwości:
1. Buty mam - sama nie wiem, jakie. Tzn. trudno mi określić, zimowe czy letnie. Niby porządny zamsz, przemakać nie przemakają, za kostkę są. Ale wiem, że gdy je kupowałam, byłam nastawiona na "nie" do górołażenia zimą i na pewno nie były "pod zimę" kupowane. Chociaż w zimie po mieście (w tym po zaspach w parku itd.) dają radę. Przy podejściu na Śnieżkę na poczatku maja, w nieco śnieżnych warunkach i raczej zimowym krajobrazie, też dały radę. Jak myślicie - wystarczy się zaopatrzyć w stuptuty, czy bez specjalnie zimowych butów ani rusz?
2. Podejście na Szpiglasa od MOKa robiłam latem w obie strony i pamiętam ten chodniczek jako wyjątkowo równy i łatwy - czy nie jest naiwnością z mojej strony sądzić, że da się tam i zimą podejść bez raków? Nie mam, nie umiem używać.
3. Jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć albo jest w stanie zaproponować modyfikację trasy na ciekawszą, to chętnie przyjmę.
Rozważałam także akcję - wjazd "najlepszym przyjacielem turysty" na Kasprowy i marsz do Przełęczy pod Kopą Kondracką, a potem zejście do Hali Kondratowej, ale nie umiem do tego "dokleić" sensownych tras na pozostałe dni.
Starałam się to układać tak, by móc dotrzeć na nocleg przed zmrokiem, ale gdybym miała towarzystwo, dopuszczam także dokańczanie trasy po zmroku na łatwym odcinku (dajmy na to przejście Czerwonych Wierchów, zejście do Kir o zachodzie słońca i przemarsz Kościeliską po ciemku). W wersji ekstremalnej wspaniałą przygodą byłoby oglądanie zachodu słońca z jakiegoś szczytu, ale takie szaleństwa to tylko w towarzystwie doświadczonego górołaza, który będzie mądry za nas oboje przy zejściu.
Bo że od Piątki łagodne łańcuszki mogą się zmienić w śmiercionośną ścianę to rozumiem, ale z tej drugiej strony...?
dzień wolny, mam więcej czasu do rozplanowania. Dam znac, jak coś wymyślę.
Rejestruję. Może nie będzie tak źle. Na razie jest w Taterkach jedynka i śniegu niewiele. Jednak na ten Szpiglas szpilki będą potrzebne. Jak się ich nie ma, to trzeba wypożyczyć. No i gdzieś się trzeba z nimi nauczyć dreptać. To nic trudnego, nałożyć na nogi i chodzić. Samo idzie. 

Nie ma specjalnego obeznania chodzić zimą po Taterkach a ona tam chce hasać samotnie.
Czy nie lepiej by Ci Wasylo było dołączyć do nas.