Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Roztoka koło potoka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

Wasylisa napisał(a):
...Może powinnam była napisać, że to wszystko przy niskim zagrożeniu lawinowym ale uznałam to za oczywistość.


To by też wszystkiego nie wyjaśniło, bo np. szlak przez Grzesia na Wołowiec jest bezpieczny nawet jak nie jest zbyt bezpiecznie, a szlak z Wyżniej Chochołowskiej już nie:-)

To co napisał Pablo - podpisuje się pod tym również (jak Autor pozwoli Cool)

Jedynie co to przy obecnej pokrywie śnieżnej i wystającej kosówce bardziej na zejściu z Ornaku (w stronę Iwaniackiej Przełęczy) kładłbym nacisk na raki niż czekan. Choć oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie obydwu artefaktów i dobór co używamy w konkretnym miejscu w zależności od zaistniałej sytuacji.



A w ramach pewnej informacji o szlaku przez Jarząbczą - poniżej zdjęcie z zaznaczonym (w przybliżeniu) rejonem przebiegu letniego szlaku turystycznego w rejonie gdzie może być lawiniasto. Lawiniasto może być też oczywiście trochę poniżej tego koła - tylko grzbiet Czerwonego Wierchu zasłania pełen obraz.

[attachment=67173]

Wasyliso - tak przy okazji te wszystkie rady tutaj, to nie po to żeby Ci wmówić że nie da się chodzić zimą po wyższych partiach Tatr, tylko dlatego że zimowe Tatry potrafią być bardzo niebezpiecznie. Po swoich pytaniach też zapewne czujesz, że jest sporo czynników w Twoim przygotowaniu sprzętowym i doświadczeniu które to zagrożenie radykalnie zwiększają.

Pablo napisał(a):
...dołącz się do jakiejś ekipy, co tam jeszcze...


O!
To rozwiązanie problemów - czekan sam się znajdzieWink

Jest jeszcze jeden szczegół: zimą czasem bywa, że maszerowanie szlakiem jest gorszym pomysłem niż obok niego.

Dobrym przykładem jest schodzenie z Kopy Kondrackiej do Doliny Kondratowej czy trawersowanie Czubika:-)

szewczyczek napisał(a):
...

Jest jeszcze jeden szczegół: zimą czasem bywa, że maszerowanie szlakiem jest gorszym pomysłem niż obok niego.

Dobrym przykładem jest schodzenie z Kopy Kondrackiej do Doliny Kondratowej czy trawersowanie Czubika:-)


Bez wódki i długich wieczorów tematu nie omówisz do końca, się nie da.

szewczyczek napisał(a):
(...) czy trawersowanie Czubika:-)

Właściwie jego nie trawersowanie dla jasności Smile

Co do ekipy przypadkowej szczerze mówiąc mam czasem wątpliwości. Nie zawsze wiadomo jaka jest wiedza tak poznanych ludzi... Może się zdarzyć, że również są pierwszy raz zimą w Tatrach (to i tak chyba lepsze) albo np. drugi i udają, że już wszystko wiedzą (raczej gorsze). No ale można trafić faktycznie i pod fachową opiekę. Myślę, że trzeba samemu ocenić. A jak są wątpliwości co do fachowości takiej grupy to lepiej im nie powierzać swojego bezpieczeństwa.

Ekipa przypadkowa ma tę przewagę nad żadną, że jak walniesz łbem w lód, to oni wezwą TOPR. Na przykład. Ja nie jestem na nie, co do towarzystwa, tylko nie mam takowego do chodzenia po górach. Jak ktoś chce - zapraszam. Co do dyletantów udających znawców - nie znam się może na górach, ale znam się na ludziach i umiem wyczuć, gdy ktoś coś mówi, chcąc zrobić wrażenie, a nie tak po prostu. Znalezienie towarzystwa niemusi zaraz oznaczać bezkrytycznego słuchania zaleceń tegoż.

Co do raków, to nie zmieniłam zdania na temat ich użycia bez szkolenia, ale zaczęłam się zastanawiać nad czekanem. Tym sobie chyba krzywdy nie zrobię Wink ?

Ostatecznie będę chodzić po trasach typu Ścieżka Nad Reglami, wszystkie dolinki, drogi dojściowe do schronisk itp.

Pedro napisał(a):

szewczyczek napisał(a):
(...) czy trawersowanie Czubika:-)

Właściwie jego nie trawersowanie dla jasności Smile


Ja powyżej nie pisałem jaka panuje zasadaSmile

Jak Pablo napisał, temat to długi i warto poczekać co pokaże aura.
Z tegorocznego doświadczenia wyciągnąłem, że to właśnie pogoda decyduje czy wystarczą na zaśnieżonym szlaku kijki i stuptuty czy nie wystarczą nawet raki i czekany.

I najczęściej nasze długie planowania kończyły się w domu przed komputeremSmile

Wasyliso, ja tam nie wiem, czy trzeba jakiegoś specjalnego szkolenia chodzenia w rakach, szczególnie na takie zachodniotatrzańskie trasy jakie planujesz. Jak dla mnie to ubierasz i idziesz, wiadomo, nieco uważniej, żeby nie poharatać sobie stuptutów. Gorzej z wiązaniem, ale jak byś wypożyczała w jakimś sklepie sportowym, to pewnie dadzą Ci jakieś wskazówki.
Po pierwsze, wolę zakładać pierwszy raz z instruktażem. Głupio, żeby mi się odpięły w kluczowym momencie, jak Tadeuszowi Piotrowskiemu, jednemu z partnerów Kukuczki, w Himalajach.

Pamiętam też opowieść Łukasza o nodze rozciętej rakiem. Zakończoną morałem "nie noś raków, jak nie umiesz".

Do tego ja mam maleńką wadę postawy. Lewa stopa skręca mi delikatnie do środka. W zwykłych butach potrafię sama siebie skopać brzydko. Boję się, że zrobienie tego rakiem skończy się fatalnie dla mojej prawej kostki lub łydki po wewnętrznej stronie.

Wasylisa napisał(a):
Nowe pomysły po przemyśleniach:

Dzień 1: Doliną Strążyską, a potem Ścieżką nad Reglami do Schroniska w Dolinie Chochołowskiej. Czas wg mapy 5 h 25 min

Dzień 2: Doliną Starorobociańską na Siwą Przełęcz, potem masywem Ornaku na Iwaniacką Przełęcz i do schroniska na Halę Ornak. Czas 5 h 15 min

Dzień 3: Ze schroniska Ornak Doliną Kościeliską, potem Ścieżką nad Reglami, Doliną Małej Łąki w górę do Przełęczy Kondrackiej i stamtąd do schroniska na Halę Kondratową. Czas 5:05

Dzień 3 wariant łatwiejszy, ale dłuższy: zamiast Doliną Małej Łąki dalej Ścieżką nad Reglami aż do Kalatówek i stamtąd na Kondratową. Czas 6 h 25 min

Dzień 4: Z Hali Kondratowej przez Kalatówki na Nosalową Przełęcz, potem przez Wielki Kopieniec do Toporowej Cyrhli. Ew. gdyby było bardzo dobrze z czasem, żółty szlaczek do kapliczki w okolicy Kalatówek, dodatkowa godzinka. Czas bez tego: 3 h 50 min

Zakładam wychodzenie w trasę najpóźniej ok. 7 rano, czyli skoro świt, i dojście NAJPÓŹNIEJ o 16, czyli dwadzieścia kilka minut po zachodzie słońca, gdy jeszcze coś widać. Czyli na trasy latem zajmujące 5 h z kawałkiem (bez odpoczynków) przewiduję 9 h z odpoczynkami i zimowym spowolnieniem. Przy okazji, latem chodzę szybciej, niż czasy mapowe. Zimą nie powinno być tak źle. Jakieś pojęcie o tym, jak chodzę w śniegu (również przecierając szlak) jednak mam, nie wlokę się jak ostatnia łamaga.

Pierwszego dnia ostatni odcinek wypada mi Doliną Chochołowską, którą jestem w stanie - w razie czego - przejść po ciemku. Drugiego dnia mogę podobnie wystartować po ciemku nieco wcześniej. Od Iwaniackiej do Ornaku szłam latem, zawsze to jakiś plus na wszelki wypadek. Dnia trzeciego też pewnie przemierzę długość Kościeliskiej po ciemku, żeby na pewno dojść za dnia na Kondratową. Czwartego dnia mogę od biedy darować sobie Kopieniec, gdyby czas naglił, i wrócić Doliną Olczyską do Zakopanego.

Przed wyjściem zasięgnę języka o stanie szlaku i w razie oblodzenia nie będę się na niego pchała. Dajcie znać, czy ten nowy plan ma szanse bez raków i czekana.


Ave.

Tak na początek sprawdź czy wszystkie trasy proponowanae przez Ciebie są otwarte. Bo coś mi się kojarzy, że odcinek Ścieżki nad Reglami z Kościeliskiej do Chochołowskiej i Schronisko Ornak - Iwaniacka Przełęcz są zamknięte.

Generalnie słuszna uwaga, chociaż Ornak do Iwaniacka Przełęcz jest otwarty.
Aha.

A nie wiesz czy czynny jest też szlak na Stoły ?
W Andrzejki była tabliczka przy Stołach: "Szlak zamknięty do odwołania".
Dziękuję.

P.s. Zdjęcie z 30 listopada tego roku Smile Zobaczcie jak zwierza potrafią iść równo i gęsiego Wink

[attachment=67175]
Przez Iwaniacką Przełęcz na pewno otwarty, szłam nim pod koniec sierpnia Wink
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie