Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Podkarpackie ścieżki dydaktyczne i spacerowe
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Zapraszam, może uda nam się razem połazić. Na forumbieszczadzkim mamy grupę witająca w Bieszczadach, z miłą chęcią Ci potowarzyszymy. Niestety, tylko poza sezonem.

chief napisał(a):
Dzięki za odpowiedzi...ale Smile...nie bardzo przepadam za cmentarzami, muzeami, cerkwiami...bardzie preferuje góry Cool
Czy znacie jakieś ciekawe szlaki w tej okolicy, no wiecie z łańcuchami, przepaściami, adrenaliną vampire ... albo po prostu ładne widokowo z jakimiś ciekawymi walorami przyrodniczymi.
Będę tam na jeden dzień, bo jadę do gościa z Nowego Żmigróda, który produkuje bębny. Potem chciałbym zrobić taki 5-6 godzinny wypad.
Nigdy w tym rejonie nie byłem. Będę samochodem.


Przegapiłam wątek i nie wiem czy nie jest już za późno.

Nie tak zaraz obok Nowego Żmigrodu ale niedaleko - Magura Wątkowska wraz z rezerwatem Kornuty, bardzo ładne i stosunkowo wysokie wychodnie skalne.

Podejście na Magurę Watkowską np. od Folusza, gdzie jest jeszcze jeden rezerwat - Diabli Kamień - też ciekawa wychodnia skalna.
Niedaleko jest też wodospad.

Inna propozycja - z drugiej strony przy trasie Dukla - Barwinek (ok. 30 km od Nowego Żmigrodu) - Cergowa z kilkoma jaskiniami (trzeba się czołgać) oraz bardzo ładny szczyt - Piotruś z niewysokim skalnym grzebieniem.

Niestety jeśli chodzi o widoki to nieco gorzej, te góry są przeważnie zarośnięte.

Zważywszy na odległość i czas do dyspozycji najlepsze będą chyba jednak Diabli Kamień koło Folusza i Kornuty.
Samochód można zostawić w Foluszu, gdzie jest parking i zrobić sensowne kółeczko.
Z Magury Wątkowskiej odleglejsze widoki są niestety tylko w kilku miejscach.

Przy okazji - w Foluszu jest sympatyczna smażalnia pstrąga, nie wiem czy czynna teraz w zimie, ale jadąc tam obok w niedzielę widziałam drogowskaz (nie wstępowaliśmy).

Edit:

Wklejam mapkę odpowiedniego obszaru (zapożyczona z portalu http://www.e-gory.pl):



Samochód można sobie zostawić obok smażalni (jest tam niewielki parking).
Do góry od parkingu w Foluszu można sobie podejść np. szlakiem czarnym najpierw obok Diablego Kamienia (kawałeczek ponad szlak prowadzi również czarno oznakowana ścieżka), potem od skrzyżowania z zielonym tym zielonym pod same Kornuty, obok rezerwatu jest ścieżka w dół pod skały.
Potem z powrotem na szlak zielony i zejście żółtym lub też, w zależności od czasu dalej zielonym na szczyt Magury Wątkowskiej (punkt widokowy, krzyż papieski) i nadal zielonym w dół.
Cała wycieczka powinna zająć jakieś mniej więcej 5 godz. Oczywiście jak będzie sporo śniegu to moze to być więcej.
Ale na razie za dużo śniegu w Beskidzie Niskim nie było.

Pozdrowienia

Basia

Ścieżka dydaktyczna im. Mirosława Poliszczuka Park Narodowy Połoniny, Słowacja

System parków narodowych na Słowacji jest rozbudowany, ochronie podlega aż 20 % słowackich gór. I cóż z tego, skoro panuje tu dwuwładza, a na zdecydowana większość terenów chronionych to lasy gospodarcze. Słowacy mają 5 stref ochronnych, w strefie 4 i 5 porównywalnej do naszej ochrony ścisłej jest tylko 7 % powierzchni parków narodowych. Myśmy mijali zręby, jedyna różnica to ta, że na obszarze chronionym nie prowadzi się zrębów kulisowych czyli nie wycina się pasów lasu. Są za to zręby całkowite, czyli na określonej przestrzeni tnie się wszystko co ma jakąkolwiek wartość. W okolicy Sniny widzieliśmy potężne tartaki i suszarnie drewna. Oczywiście także i składy drewna, a na nich drewno niezbyt cenne. Wątpię, aby polscy leśnicy wycinali tak młode drzewa.

PN Połoniny powstał w 1997 r., jest to najmłodszy park narodowy na Słowacji. Znajduje się w północno-wschodniej części tego kraju w Bukovskich Wrchach, tak Słowacy nazywają swoją część Bieszczadów. Jego pow. to 29805 ha, przeważnie znajdująca się w trzeciej kategorii ochrony, niestety tylko 6 % to pralasy będące w 5 kategorii ochrony czyli podlegają ścisłej ochronie. To największe i najstarsze drzewostany na Słowacji o charakterze zbliżonym do pierwotnego. PN Połoniny ma otulinę o pow. 10 973 ha będącą w drugiej kategorii ochrony. Park należy do 2 kategorii IUCN podobnie jak wszystkie parki narodowe w Polsce . Jego lesistość jest wysoka i wynosi 81 %, 16 % stanowią tzw. połoniny czyli wykaszane raz na rok lub raz na dwa lata łąki w pasie szczytowym pasma granicznego. Nie ma chętnych do prowadzenia wypasu kulturowego. Roślinność owych łąk ma charakter zbliżony do naszych połonin. W sumie rośnie tu około 1000 gatunków roślin naczyniowych, w tym wiele wschodniokarpackich z niewystępującym u nas jaskrem karpackim. Ciekawostką są tu jaskinie szczelinowe znajdujące się w okolicy granicy słowacko-ukraińskiej. Zostały przebadane, jedna z nich ma 28 m głębokości, a druga 26 m.
Park narodowy Połoniny to ostoja zwierząt. Żyje tu wiele gatunków chronionych, w tym 13 gatunków drapieżników: niedźwiedzie, wilki, rysie, żbiki, dość liczna jest populacja wydr. W 2004 r. z powrotem wprowadzono w środowisko żubry. Bobry zaś same się reintrodukowały przechodząc ze strony polskiej.
Pisząc o PN "Połoniny" warto wspomnieć o słowackich żubrach. Od 1999 r. Polska Akademia Nauk dzięki pomocy WWF realizuje program restytucji żubrów w Karpatach. Naukowcy chcą stworzyć metapoplację żubrów linii nizinno-górskiej, czyli mających domieszkę krwi żubra kaukaskiego żyjącą na terenie Polski, Ukrainy, Słowacji, Rumunii. W 2004 r. na terenie nieistniejącej wsi Ruskie naukowcy słowaccy stworzyli zagrodę aklimatyzacyjną do której przywieziono z ogrodów zoologicznych m.in. z Holandii i Szwajcarii samice, które wcześniej zostały sprawdzone pod względem genetycznym. Po roku 5 żubrów zostało wypuszczonych z zagrody. Po pewnym czasie dołączył do nich byk o imieniu Pisztal, który przybył na Słowację z Polski w poszukiwaniu jak to ładnie Słowacy mówią frajerek. Żubry zdziczały, czują się dobrze w nowym środowisku, rozmnażają się. Są monitorowane, część ma założoną obrożę telemetryczną. Niestety, w stadzie dochodzi do wypadków. Jedna z samic zdechła przy porodzie, nie udało się uratować maleństwa, zanim przybyli naukowcy wyziębiło się. Nie udało się też uratować żubrzyka, który uciekając przed człowiekiem spadł w przepaść. Złamał sobie nogę, został poddany operacji, wstawiono mu w nogę 6 platynowych płytek, po wybudzeniu się z narkozy zmarł. Do stada dołączane są następne żubry z hodowli, w ten sposób wzbogaca się pulę genową. Najsłynniejszy słowacki żubr ma na imię Arczi. To samiec, który bardzo lubi wędrować. Najdalsza jego wędrówka to przejście 176 km. Dotarł w okolice Nowej Spiskiej Wsi, gdzie postanowił zapoznać się w celu jednoznacznym z krowami w pewnej potężnej hodowli. Był z nimi przez kilka dni. Jeden z pastuchów zabrał krowy z pastwiska, chciał zagnać i jego ale żubr postawił się i nie chciał zejść z pastwiska. Wtedy Cygan troszeczkę zdenerwował się i zawiadomił właściciela hodowli, że jeden z byków jest dziwny i nie może sobie z nim poradzić. Gospodarz od razu wezwał naukowców, żubr z powrotem trafił do PN "Połoniny". Żubry słowackie podobnie jak polskie przemieszczają się sezonowo, zimą poszukują miejsc dogodnych do żerowania znajdujących się w osłoniętych dolinach. Dziennie żubry stadne pokonują 1-3 km, a wędrujące samce do 10 km. Żerują przeważnie w jednym miejscu w lesie od 1 do 3 dni, a w odsłoniętych dolinach 10-14 dni. Dziennie zjadają do 32 kg, latem 67 % ich pożywienia stanowią rośliny zielne, trawy, a 33 % kora, gałęzie i liście. Zimą są dokarmiane. Stado średnio liczy 10 osobników.

Ścieżka edukacyjna im. Mirosława Poliszczuka wiedzie wokół miejscowości Ulicz przez południową część pasma Nartaz będącego częścią Bukovskich vrchów. Ta ścieżka to jedyny szlak wiodący przez to pasmo położone zarówno po stronie słowackiej jak i ukraińskiej. Ma kształt pętli, zaczyna się i kończy przy budynku UG, czas przejścia to ponad 4 godziny, trasa dla początkujących turystów średniotrudna, suma przewyższeń 277 m. Liczy sobie 10 przystanków, posiada dobrą infrastrukturę szlakową w postaci mostku na Uliczce, wiat, platformy widokowej na na Holicy na wysokości 538 m n.p.m., tablic informacyjnych.
Ścieżka jest poświęcona Mirosławowi Poliszczukowi (1909-1997) leśnikowi,wielkiemu miłośnikowi Karpat Wschodnich, założycielowi pierwszej we wschodniej Słowacji organizacji, której celem była ochrona przyrody, pracownikowi CHKO Vychodne Karpaty. To on przyczynił się do skutecznej ochrony pralasów w rezerwatach Stuźica, Rabia Skala, Plasza i Rożok. Urodził się 27.5. 1909 r na dzisiejszej Ukrainie, studia skończył we Lwowie. w 1945 r. przeniósł się wraz ze swoją rodziną na Słowację, od 1950 r. pracował jako główny inżynier leśnictwa w Uliczu, tu w 1965 r. założył stowarzyszenie "obrońców przyrody" działające przy Muzeum Narodowym w Pradze, został pochowany w Uliczu. W tej miejscowości znajduje się jego pomnik - duży głaz z tablicą pamiątkową. Wędrując tą trasą możemy poznać nie tylko przyrodę PN Połoniny ale także zapoznać się z historią okolicy. Ścieżka bowiem wiedzie obok murowanej, neobarokowej cerkwi z 1867 r., polichromie z 1887 r., cmentarza z I wojny św. na którym pochowano 71 żołnierzy, w tym gen. Mikołaja Mikołajewicza Murbucha, upamiętnienia Rudolfa Winera (1907-1942), organizatora strajku pracowników leśnych w 1934 r. (został zamordowany przez węgierskich faszystów w Użgorodzie), w pałacyku z XVIII w. prowadzi tzw, drogą hrabiowską przez park dworski - ładna aleja dębowa w pasmo Nartazu.
Ładne panoramy są z Wysokiego Nartazu (545 m n.p.m.) i z Holicy (538 m.n.p.m.) - widok na Wyhrolat, Bukovskie vrchy, ukraiński Użański Park Narodowy, zahacza też i na polska stronę - Kińczyk Bukowski, Przełęcz Użocka.
Pasmo Nastazu było miejscem ukrywania się 50 osobowej drużyny przesłynnego herszta zbójnickiego Fedora Hlavatego, Rusina urodzonego w Ruskiej Woli - Nasti. Jest on zaliczany do grona najsłynniejszych zbójników, jego sława przewyższała sławę Janosika i Oleksy Dobosza razem wziętych. Działał on na terenie przygranicznym, rabował na obszarze dzisiejszej Słowacji i Polski w XV w. , w skład drużyny wchodzili poddani "humenskiego państwa". Szczególnie aktywnie działał w latach 1492-1495, wsławił się pogróżkami skierowanymi do rajców Bardejowa, za powiedzenie jego dwóch kamratów Timka i Vlaska zażądał okupu w wysokości 400 złotych, grodził w razie nie wpłacenia okupu spaleniem miasta . W muzeum w Bardejowie (kopia w muzeum ukraińskim w Świdniku) zachował się ten list z 12 lipca 1493 r. nazywany pierwszym karpackim komiksem - ?Vy zly a nespravedlivy lude Bardiowcy, vy ste naszych bratow daly zveszaty, ludy dobrich a nevinnich, jako mordere necnotlyvy, ktory any vam, ani zadnomu nicz nebili vinni. A pretos, gestli nam priatelom a rodovi ich za nich nepolozite czeteri sta zolotich ve zoloce do troch nedeli v klastore v Mogili v Cracova alebo v cartysov v Lechniczi, tedi na vaszych hordlech y na vaszym ymaniv y na vaszich podanich se bvd dvlvho, bvd cratko takto se mstiti budemy pocvd naszeho rodv stava. Tot list pysan s hor dzen svateho Jacvba? Poniżej były rysunki przedstawiające pożar miasta, szubienicę, rusznicę,szabli i nazwy złupionych przez bandę miast: Orawy, Murania, Dunagesz, Sanoka, Rymanowa i Przemyśla. Działalność tołhaji na szlakach handlowych zahamowała handel na szlakach wiodących do Polski dlatego też mieszczanie Koszyc wynajęli 400 zbrojnych za sumę 1600 denarów aby pojmali zbójników. Tylko w legendach zbójnicy rabują bogatych aby obdarowywać biednych, w rzeczywistości wszyscy ci, którzy mieli jakikolwiek dobytek obawiali się napadów. Drużyna przeważnie po większym rabunku i na okres zimowy chroniła się w Polsce. Fedot Hlavaty został pojmany w w 1495 r. i stracony w Trebieszowie. Pozostała legenda o jego skarbach schowanych gdzieś na stokach Nastazu, a być może tam gdzie przeważnie chronił się czyli w okolicach Stakcina, Ruskiej Wolovej, Viekiej Polany. Pod wzgórzem Kopyto przy studni znajduje się jest bałwan z hieroglifami? (nie potrafię tego przetłumaczyć, a nie byłam tam i nie widziałam), ponoć tu znajduje się zbójnicki skarb.
Opracowałam na podstawie wykładu pracownika PN Połoniny pani Ivety Buralowej, przewodnika "Naucny chodnik Miroslava Poliscuka" i informatora dla nauczycieli " Żijem pod Poloninami żijem tu sad". Niestety, nie mam słowackich czcionek, przepraszam za błędy.
Połonina Caryńska to rzucający się w oczy prawie pięciokilometrowy wał górski-dominanta bardzo dobrze widoczna z Ustrzyk Górnych i głównej drogi przebiegającej przez Bieszczady zwanej wielką obwodnicą.
Ma bardzo charakterystyczny kształt: trzy wierzchołki z wyraźnie widoczną asymetrię zboczy. Stoki południowe są bardziej strome od północnych. Przez wysiedlonych autochtonów kojarzona z cerkwią, przez współczesnych często nazywana cyce carycy. Niegdyś należała do dwóch gromad wiejskich: południowe stoki użytkowali mieszkańcy Berehów, a północne Caryńskiego. Połonina Caryńska to nazwa dzierżawcza wywodząca się właśnie od Caryńskiego. Słówko Caryńskie zaś pochodzi od rumuńskiego tara- pole. Wędrując szlakami nawet dziś możemy dostrzec ślady działalności rolniczej i pasterskiej dawnych mieszkańców. Możemy tu spotkać carynki-polany powstałe najprawdopodobniej przez czerteże (pierwotnie ta nazwa oznaczała jak pisze Wojtek Krukar obszar na którym obdarto drzewa z kory, aby uschły w celu karczunku" i gospodarkę żarową (wypalanie lasu pod uprawę), koszary (miejsce, gdzie na noc zganiano bydło), ślady dawnych łąk kośnych na połoninach porastające przez kupkówkę pospolita, obniżoną granicę lasu.
Połonina Caryńska to doskonałe miejsce do objaśnienia zagadnień z geologii i rzeźby terenu Bieszczadów. Wystarczy z jednego z jej wierzchołków spojrzeć na okolicę aby dostrzec charakterystyczną dla tego mezoregionu budowę rusztowo-kratową. Nasze góry są częścią Karpat Zewnętrznych. Zbudowane są z tzw. fliszu karpackiego czyli skał osadowych w przeważającej części piaskowców i łupków z dodatkiem m.in zlepieńców, margli, mułowców.
Tu właśnie można dostrzec różnice tektoniczne. Pasmo graniczne to płaszczowina dukielska zbudowana z piaskowców ciśniańskich, pasmo połonin zaś to płaszczowina śląska składająca się w dużej mierze z piaskowców krośnieńskich. Pomiędzy nimi znajduje się strefa przeddukielska czyli obszar wyerodowany w łupkach.
Miejsca zbudowane z odpornych na erozję utworów skalnych, w większości piaskowców tworzą długie, równoległe względem siebie grzbiety ciągnące się z północnego zachodu na południowy wschód zwane rusztem. Między nimi, w miejscu uskoków tektonicznych, które pocięły grzbiety górskie powstały poprzez erozję doliny rzeczne czyli kratowy układ dolin. Wyjątkowo malowniczy charakter ma przełomowy odcinek Prowczy-Nasicznego, którego dolina oddziela Połoninę Caryńską od Wetlińskiej.
Pierwszy szlak przez Połoninę Caryńską został wytyczony w 1935 r przez lwowski oddział PTT.
Więcej na temat udostępnienia turystycznego tej połoniny możecie przeczytać na
http://www.twojebieszczady.pl/carynska.php
Warto wiedzieć, że na Połoninie Caryńskiej można spotkać ciekawe gatunki zwierząt. Przede wszystkim żmije we wszystkich odmianach barwnych. Mi kilka lat temu na szlaku czerwonym - wejście z Berehów - na przłomie kwietnia i maja przydarzyła się dość stresująca przygoda . Musiałam pilnie zejść z trasy w okolicy carynki zarastającej brzozami i jałowcem. Po kilkunastu metrach usłyszałam syk. Zamarłam. Wlazłam na żmijowisko. Obok mnie było co najmniej kilkadziesiąt gadów. Część wylegiwała się na stosikach kamieni, które sięgały mi po wyżej kolan. Jestem alergiczką uczuloną na jady. Niektóre zaniepokojone żmije podniosły główkę tuż obok mojej nogi. To były bardzo długie chwile. Zaniepokojona grupa wysłała za mną swoich przedstawicieli. Na szczęście ich powstrzymałam. Po dość długim okresie czasu gady uspokoiły się i rozpełzły.

Wiecie co? Sierota Boża ze mnie. Zapomniałam, że pisałam już o Połoninie Caryńskiej tu http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...153&page=1
Mimo to zostawię tu ten tekst o geologicznej stronie zagadnienia.
Bukowe Berdo to jedna z najpiękniejszych gór w Bieszczadach. Jest częścią gniazda Tarnicy i Halicza. Pod względem krajobrazowym, przyrodniczym, geologicznym jest przeciekawy. Z jego wierzchołków rozlega się przepiękna panorama. Z jednej stony mamy widok na dolinę Roztoki, Obniżenie Górnego Sanu czyli worek bieszczadzki, a za nim Beskidy Skolskie, bliżej Wołowy Garb, Kopę Bukowską, Halicz, Kińczyk Bukowski, Rozsypaniec, Bieszczady Wschodnie, Krzemień (część tej panoramy widziecie na zdjęciu nr 2), a z drugiej na Połoniny Caryńska i Wetlińską, Dwernik-Kamień, Magurę Stuposiańską, Widełki, Kosowiec, Otryt.
Zaczniemy od geologii. Skały tworzące ten masyw należą "do warstw krośnieńskich dolnych fliszu karpackiego. Wykształcone są w postaci naprzemianległych warstw twardych piaskowców otryckich (występuje tu pięć głównych pakietów) przłożonyh tzw. fliszem drobnorytmicznym (utworzonym głównie z warstw miękkich łupków ilastych). Osiągają one 1200 m miąższości." Właśnie w tych warstwach wykształciły się różnorodne formy skalne występujące w partiach grzbietowych. na przestrzeni około 2 km ciągną sie nieprzerwanie ostańce skalne zwane w geomorfologii skałkami rezydualnymi. Są one ustawione pod kątem 30-40 stopni do powierzchni i nachylone w kierunku południowo-zachodnim.
Berdo to wg Krukara to " jeden z najczęściej występujących toponimów wysokiej części Bieszczadów. Pochodzi od prasłowiańskiego br'do góra, pagórek, tu oznacza stromą górę, przepaść."
Pod względem przyrodniczym to przeciekawa okolica. Wędrówkę polecam zaczynać na miejscu biwakowym "Widełki" stworzonym przez Nadleśnictwo Stuposiany. Tam oprócz wiaty, miejsca na ognisko możecie znaleźć pomniczek poświęcony bieszczadzkim żubrom i przyszpilone na tablicy informacyjnej fragmenty dokumentów i pamiętników opisujących początki reintrodukcji żubrów w Bieszczadach. To właśnie w tej okolicy, w dolinie potoku Zwór aklimatyzowano w 1963 r pierwsze ssaki tego gatunku. Należy pamiętać, że w Bieszczadach znajduje się jedyna na świecie populacja linii białowiesko-kaukaskiej posiadajaca domieszkę krwi gatunku, który wyginął.
Oprócz tego możecie w tej okolicy spotkać wszystkie ssaki i ptaki puszczańskie. Można tu na otwartych przestrzeniach spotkać czatownie dla ptaków drapieżnych, czyli wysokie tyczki z poprzeczką na szczycie. Ułatwiają one polowanie: myszołowom, orlikom krzykliwym i innym drapolom.
Wędrując przez las w partiach przyszczytowych warto obserwować zróżnicowanie lasów bukowych w strefie górnej granicy lasu (kiedyś takie zjawisko nazywano strefą walki). Powoli drzewostan wyskopienny przechodzi w drzewostan krywulcowy (znacznie niźszy), następnie w strefę krzewiastych buków o wysokości mniejszej niż 5 m o charakterystycznym szablastym wyglądzie, a potem strefę pojedyńczych buków i górną granicę występowania lasu. To wpływ wysokości i klimatu.
Na czterech wierzchołkach Bukowego Berda możecie zobaczyć unikatową roślinność naskalną, w tym bezcenne borówczysko bażynowe, gdzie rosną: bażyna obupłciowa, widłak wroniec, borówki czarna i brusznica, liczne mchy z bielistką siną i płonnikiem zwyczajnym. Wschodnie zbocza porastają w dużej ilości połoninowe zarośla jarzębinowe. To efekt zarastania ziołorośli, traworośli i borówczysk. Należy pamiętać o tym, że przed II wojną światową znadowały się od Widełek po wierzchołek 1313 liczne carynki, a połonina była wykorzystywana gospodarczo.
Pod względem turystycznym Bukowe Berdo opisał Piotr
http://www.twojebieszczady.pl/berdo.php.

Przez Bukowe Berdo przebiega wraz ze szlakiem ścieżka przyrodnicza "Bukowe Berdo" , BdPN wydał po niej przewodnik, który gorąco polecam. Trasa ma dwa warianty: most na Wołosatem w Pszczelinach - kulminacja Bukowego Berda 18 przystanków, Muczne - do rozwidlenia szlaków na grzbiecie Bukowego Berda 6 przystanków oznakowanych 1A - 6A. Ścieżka oznakowana jest kolorem zielonym, jej symbolem jest goździk kartuzek.
Spis treści
Przystanek 1. Dolina potoku Wołosaty (580 m n.p.m.)
Przystanek 2. Buczyna karpacka z dużym udziałem jodły (700 m np.m.)
Przystanek 3. Grzbiet jako ostra granica siedlisk i zbiorowisk roślinnych (880 m n.p.m.)
Przystanek 4. Młaka śródleśna (950 m n.p.m.)
Przystanek 5. Porównanie jaworzyny górskiej miesiącznicowej i buczyny karpackiej w podzespole miesiącznicowym (980 m n.p.m.)
Przystanek 6. Sukcesja roślinności leśnej na połoninie (980 m n.p.m.)
Przystanek 7. Sztuczna świerszczyna i żubrowisko (970 m n.p.m.)
Przystanek 8. Krzywulcowe formy buka na górnej granicy lasu (1010 m n.p.m.)
Przystanek 9. Historia i różnorodność połonin (1070 m n.p.m.)
Przystanek 10. Karły świerkowe (1110 m n.p.m.)
Przystanek 11. Wsie w dolinie Sanu (rozwidlenie szlaków) (1150 m n.p.m.)
Przystanek 12. Budowa geologiczna Bukowego Berda (1200 m n.pm.)
Przystanek 13. Połoninowe zarośla jarzębinowe (1190 m n.p.m.)
Przystanek nr 14. Roślinność naskalna (1210 m n.p.m.)
Przystanek 15. Różnorodność form skalnych (1220 m n.p.m.)
Przystanek 16. Panorama spod szczytu Bukowego Berda w kierunku zachodnim (1240 m n.p.m.)
Przystanek 17. Borówczysko bażynowe (1260 m n.p.m.)
Przystanek 18. Zabezpieczenia na szlakach i panorama w kierunku wschodnim (1310 m n.p.m.)

Przystanek 1 A. Czatownie dla ptaków drapieżnych (730 m n.p.m.)
Przystanek 2 A. szkółka leśna (750 m n.p.m.)
Przystanek 3 A. Lasy przedplonowe i ich przebudowa (800 m n.p.m.)
Przystanek 4 A. Życie drzewa i życie lasu - procesy kształtujące postać bukowego lasu (950 m n.p.m.)
Przystanek 5 A. Świerk i buk w bieszczadzkich lasach (970 m n.p.m.)
Przystanek 6 A. Górna granica lasu i ziołorośla (1090 m n.p.m.)

Tytuł: "Ścieżka przyrodnicza "Bukowe Berdo" przewodnik"
Autor: Anna Kucharzyk, Stanisław Kucharzyk, Klaudia Prędki, Ryszard Prędki
Wydanie: I
Stron: 68
ISBN: 83-88505-31-9
Wydawnictwo: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2004


Przystanek 7. Sztuczna świerszczyna i żubrowisko (970 m n.p.m.) str. 22-23
"Część polan śródleśnych, które przed wojną służyły jako łąki kośne, zalesiono w latach siedemdziesiątych. Na wyżej położonych polanach najczęściej wysadzano świerki (ryc. 15), które spełniać miały rolę przedplonu., tzn. przygotowywać glebę i zapewnić osłonę dla docelowych lasów bukowych. Dawne łąki porastają dziś równe rzędy kilkunastometrowych świerków, których igliwie powoduje zakwaszanie powierzchniowych poziomów gleby. Znaczne zwarcie drzew sprawia, że runo jest bardzo ubogie. Gdzieniegdzie zobaczyć można niewielkie kępki borówki czarnej (ryc. 15) i kosmatki gajowej (ryc.10) oraz pojedyncze konwalijki dwulistne (ryc. 15). Zalesienie tych polan miało w założeniach "uproduktywnić" jak to wówczas mówiono, tereny nieleśne. Zasadniczo doprowadzono jednak do zubożenia różnorodności florystycznej i krajobrazowej wielu partii naszych gór, gdyż zysk z zalesienia kulkudziesięciuarowych odległych polan na pewno nie zwrócił kosztów akcji. A jeszcze przed 40 laty była tu barwna carynka, na której pasły się świeżo sprowadzone w Bieszczady żubry (fot. 10). Do zagrody aklimatyzacyjnej w dolinie potoku Zwór pod Widełkami pierwszych sześć zwierząt trafiło jesienią 1963 r. z nadleśnictw w Pszczynie i w Niepołomicach. Kolejne żubry przybyły w 1964 r. (9 sztuk) i w 1966 r. (4 sztuki). osobniki wybrane do reintroducji należały do linii białowiesko-kaukaskiej, posiadającej domieszkę krwi jednego byka z Kaukazu, który przeżył w niemieckim ogrodzie zoologicznym do 1927 r. Zamkniętą z jednej strony masywem Widełek, a z drugiej Kiczerą, dolinę Zworu wybrano ze względów na jej niedostępność, licząc, ze przez długi czas będzie ona siedliskiem tych potężnych zwierząt przyzwyczajonych do życia w lasach nizinnych. Szybko jednak okazało się, ze żubry doskonale radzą sobie także w trudnych warunkach górskich i wysokie grzbiety nie stanowią dla nich żadnej przeszkody. Być może odezwała się w nich krew górskiego przodka, chociaż jak szacują naukowcy w puli genowej domieszka tej linii stanowi jedynie około 6 %. Zwierzęta rozpoczęły wędrówki po całych Bieszczadach, a najsłynniejszym wędrowcem okazał się żubr o imieniu Pulpit, który dotarł aż do Puszczy Niepołomickiej. Obecnie w okolicy Sianek, Zatwarnicy, Baligrodu, Lutowisk o Brzegów Dolnych występuje około 100 żubrów.
W 1976 i w 1980 roku do drugiej zagrody aklimatyzacyjnej w Woli Michowej przywieziono kolejnych 15 żubrów. Zwierzęta te rozmnożyły sie i rozprzestrzeniły między Cisną, Baligrodem i Komańczą i dzisiaj to stado liczy ponad 60 sztuk."
Jedną z pierwszych ścieżek wytyczonych na terenie BdPN była ścieżka przyrodnicza "Ustrzyki Górne-Wołosate" oznakowana symbolem salamandry. Ma ona około 4 kilometrów, rozpoczyna się w Ustrzykach Górnych, jednej z najbardziej znanych bieszczadzkich miejscowości turystycznych i na węźle szlaków, a kończy na torfowisku wysokim Wołosate. Wiedzie ona "krainą dolin" przez obszar ochrony częściowej, gdzie jest prowadzona ekstensywna gospodarka rolna. Część tutejszych pól i łąk jest wykaszanych, w okolicy można spotkać pasące się konie huculskie. Lubię to miejsce wczesną wiosną lub bardzo późną jesienią, latem raczej odradzam wędrówkę. Nigdy tam nie byłam na szkoleniu, kilka razy prosiłam Kolegów ale nie zgodzili się nią oprowadzać. Powód prozaiczny: w sezonie letnim w tej okolicy można spotkać tu bardzo często żmije. To prawda, kilkakrotnie obok torfowiska, gdzie czasami zatrzymuję się widziałam te piękne gady. Oczywiście, nie stanowią zagrożenia dla człowieka, czasami tylko broniąc się potrafią "dziabnąć". Moim zdaniem najważniejsza jest profilaktyka więc łażąc po tym terenie należy pamiętać o dobrym, wysokim obuwiu trekingowym i o ostrożności. Nawet, gdy po trasie żmij nie spotkacie to na pewno nie zmoczycie nóg, trasa bowiem wiedzie miejscami przez podmokle łąki. W okresie późnowiosennym te okolice wyglądają bajecznie pokryte łanami m.in. ostrożenia czy mięty.
Trasa liczy 19 przystanków.
1. Olszynka karpacka
2. Erozja rzeczna
3. Łęg wierzbowo-olchowy
4. Geologia
5. Życie w martwych drzewach
6.Przykłady zależności między gatunkami
7. Ślady historii
8. Łąka
9. Sukcesja roślin
10. Ekoton
11. Trzcinowisko
12. Dół potorfowy i podmokłe łąki na torfowisku
13. Wpływ odwodnienia na przyrodę
14. Ślady gospodarki pasterskiej
15. Grobla
16. Torfowisko wysokie
17. Ekosystem potoku
18. Dolina roztokowa
19. Powstawanie starorzecza.

Tytuł: "Ścieżka przyrodnicza Ustrzyki Górne-Wołosate"
Autor: Barbara Ćwikowska, Cezary Ćwikowski
Wydanie: I
Stron: 32 plus wkładka ze zdjęciami
ISBN: 83-903209-7-5
Wydawnictwo: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 1998

"Przystanek nr 13 Wpływ odwodnienia na przyrodę
Kolejny przykład ingerencji człowieka w naturalny ekosystem. W opisywanej części doliny Wołosatki występują gleby torfowe, torfowo-glejowe i gruntowo-glejowe. Typowe dla nich procesy glebotwórcze przebiegają w warunkach stałego uwilgotnienia terenu. W związku z występowaniem w podłożu warstw słabo przypuszczalnych łupków poziom wód gruntowych znajduje się bardzo płytko. Głębokie rowy melioracyjne naruszyły strukturę warstw geologicznych. Wraz ze systemem rur drenarskich odprowadzają znaczne ilości wody obniżając poziom wód gruntowych nawet o 2-3 metry. Woda stagnująca dawniej w zagłębieniach terenu odprowadzana jest do Wołosatki. Po osuszeniu zmienił się zarówno skład gatunkowy zespołów roślinnych, jak również fizyczne i chemiczne właściwości gleb. Przyjrzyjmy się bliżej glebie odsłoniętej przy rowie melioracyjnym. Wyraźnie widać występujący proces obsychania powierzchniowej, organicznej warstwy gleby, która uwilgacane jest tylko w okresie silnych opadów. ulega wtedy spęcznieniu, przez co powstają warunki beztlenowe. Wielokrotne zmiany warunków wilgotnościowych w glebie powodują zmniejszenie się stopnia zagęszczenia masy organicznej, przez co zmniejsza się porowatość ogólna i pojemność wodna. Masa organiczna zatraca strukturę włóknistą i przybiera postać ziarnistą. Postępuje proces tzw. murszenia gleb.
Zasypywanie rowów melioracyjnych spowoduje zatrzymywanie większej ilości wód opadowych oraz podniesienie poziomu wód gruntowych, nie dopuszczając do wysychania okresowo powstających "oczek" wodnych będących miejscem rozrodu płazów oraz środowiskiem życia wielu gatunków bezkręgowców."
Wołosate było specyficzną wsią, założoną na prawie wołoskim, gdzie żyła bardzo zachowawcza, dumna i krnąbrna społeczność. Wyróżniali się wśród Bojków oryginalną kulturą, kultywowaniem pogańskich i staroruskich zwyczajów (tu najdłużej przetrwało np. snochactwo, dziedziczenie majętności przez najmłodszego syna). Nie wchodzili w związki małżeńskie z osobami z okolicznych wsi. Dlaczego? Oni byli karalewscy ( Wołosate było królewszczyzną), a chłopi z innych wsi byli chłopami pańszczyźnianymi. Żenili się więc między sobą albo mężczyźni brali żony z Górnych Węgier czyli dzisiejszej Słowacji. Mieszkańcy Wołosatego bardzo często parali się zbójnictwem lub wykotem pańszczyźnianych chłopów (wykot to porwanie na życzenie, u nas pańszczyzna często miała drakońskie formy więc co bardziej zamożni chłopi płacili beskidnikom za porwanie i przewiezienie na drugą stronę łuku Karpat do nowych panów). Główną podstawą egzystencji było pasterstwo. Ponad to Wołosate było lokalnym centrum ceramiki i garncarstwa.
Bardzo ciekawe było tu poczucie narodowości. Bojkowie w większości byli rusińskimi góralami, grekokatolikami mówiącymi po chachłacku (gwara rusińska). W czasie spisu ludności w 1921 r. 819 osób mieszkało w 137 domach. 795 osób było wyznania grekokatolickiego, 24 osoby wyznania mojżeszowego ale określali się jako Polacy-450 osób i Rusini-369.

Przez Wołosate przebiega dwie ścieżki dydaktyczne: przyrodnicza "Ustrzyki Górne - Wołosate" o której pisze wyżej i przyrodniczo-historyczna "Wołosate - Tarnica" o której mowa jest w tym poście.
Ścieżka oznakowana kolorem zielonym ma 25 przystanków. Rozpoczyna się na cerkwisku, a kończy na Tarnicy.

Obok cerkwiska parkowcy zrekonstruowali studnię z żurawiem. Zachowały się bowiem: kamienna cembrowina, osikowe belki obudowy i fragmenty drewnianego wiadra. Pod studnią znajdują się drewniane wydrążone w pniu kadzie. Można zaczerpnąć wiadrem wody i napoić pasące się w okolicy konie huculskie. To jeden z najpiękniejszych widoków w Bieszczadach: stado hucułów pasące się pod Tarnicą. Warto zresztą zajrzeć do Hodowli Zachowawczej Koni Huculskich. Oczywiście istnieje możliwość zakosztowania jazdy w siodle. Kosztuje to grosze. W ubiegłym roku za kółeczko pod opieką instruktora płaciliśmy 2 zł.


Pójdźmy po ścieżce przyrodniczo-historycznej oznaczonej symbolem orlik krzykliwy. To jeden z 3 gatunków lęgowych żyjących w Polsce i w Bieszczadach z rodzaju Aquila. Oprócz niego występują: orzeł przedni i orlik grubodzioby. Można orliki krzykliwe dość często spotkać w okolicy Wołosatego swoistej mozaiki krajobrazowej. Ma tu znakomite warunki do życia: pojedyncze drzewa i zakrzewienia jako miejsce do czatowania w czasie polowania, potężne drzewa w niepenetrowanych przez człowieka lasach służące mu jako miejsca do gniazdowania, otwarte, bezleśne przestrzenie do polowania.
Jeden z ciekawszych przystanków na ścieżce to oczko wodne (okolice mostka), gdzie można spotkać: kumaka górskiego, traszkę karpacką i górską, żagnice, nartniki powierzchniowce. Dalej mamy możliwość poobserwowania wpływu koszenia na skład gatunkowy łąki, wtórnej sukcesji leśnej, carynki-półnaturalnej łąki kośnej, sztucznie wprowadzonego przez leśników drzewostanu świerkowy, buczyny karpackiej, , w tym fragmentów lasu o charakterze pierwotnym, polany przy górnej granicy lasu pozostałości po intensywnej gospodarce pasterskiej, górnej granicy lasu i połonin. Można tu obserwować skutki tzw. presji antropogenicznej tj. zniszczeń dokonanych przez turystów i zabiegi ochronne, zapobiegające dalszej erozji i rozdeptywaniu szlaków, prowadzone przez parkowców.
Kopuła Tarnicy jest centrum tzw. gniazda Tarnicy i Halicza obejmującego najwyższe szczyty w polskich Bieszczadach. Wznosi się nad kotłem Wołosatki na ponad 600 m. Zbudowana jest z odpornych na erozje piaskowców otryckich tkwiących wśród bardziej poddanych na erozję ławic utworów tzw. serii mieszanej, w zdecydowanej mierze składającej się z łupków. Podchodząc pod szczyt można zaobserwować rumowiska skalane zwane grechotami (w innych częściach Karpat Wschodnich nazywane gorganami). Jest to materiał z obrywów skalnych w kształcie pól i języków u podnóża których znajdują się tzw. wędrujące kamienie czyli pojedyncze bloki skalne. Na grechocie można spotkać cenną roślinność wschodniokarpacką i wysokogórską.
Połoniny mają charakter naturalny ale na ich obecny kształt wpływ miała gospodarka pasterska. "Masyw" Tarnicy należał do gromady Wołosate. Legenda mówi iż sołtys Wołosatego chcąc wspomóc króla Batorego oddał wszystkie pasące się woły na potrzeby wojska. Król w podzięce ofiarował mieszkańcom tej królewszczyzny na własność połoniny wokół Tarnicy i Szerokiego Wierchu. Wypasano tu przed I wojną św. trzy stada wołów tzw. bojków. Każde stado liczyło po 150 sztuk.
Tuż pod kopułą szczytową można spotkać jaskinie szczelinowe.
Z Tarnicy rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram, przy sprzyjających warunkach można zobaczyć Gorgany. Na szczycie jest krzyż tzw. papieski postawiony przez przewodników z rzeszowskiego PTTK, Ośrodek Duszpasterski Młodzieży w Jarosławiu. Na Tarnicę w Wielki Piątek odbywa się tradycyjnie pielgrzymki.
W tym roku na zniszczonej przez turystów kopule powstaną zabezpieczenia. Fragment szczytu zostanie ogrodzony metalową barierką około metrowej wysokości uniemożliwiającą wandalom zejście niżej i dalszą dewastację cennej roślinności.

Przystanek 1. Cerkwisko i cmentarz w Wołosatem
Przystanek 2. Wspomnienie o Wołosatem
Przystanek 3. Plan dawnej wsi Wołosate
Przystanek 4. Piętra roślinno-klimatyczne
Przystanek 5. Poznajemy rośliny wilgotnej łaki
Przystanek 6. Oczko wodne i jego mieszkańcy
Przystanek 7. Roślinność przy małym potoczku
Przystanek 8. Wpływ koszenia na skład gatunkowy i strukturę łąki
Przystanek 9. Carynka - półnaturalna łaką kośna
Przystanek 10. Carynka - półnaturalna łąka kośna
Przystanek 11. Ochrona ścisła i częściowa w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Przystanek 12. Sztuczny drzewostan świerkowy
Przystanek 13. Skąd takie buki?
Przystanek 14. Drzewa lekkonasienne są słabymi konkurentami
Przystanek 15. Jak turyści zachowują się na szlaku, erozja "turystyczna"
Przystanek 16. Obserwacja
Przystanek 17. Śródleśna polana, gdzie następuje sukcesja lasu
Przystanek 18. Las o charakterze pierwotnym
Przystanek 19. Procesy glebowe i morfogenetyczne
Przystanek 20. Polana przy górnej granicy lasu
Przystanek 21. Górna granica lasu i połoniny
Przystanek 22. Proces powstawania grechotów Występowanie olszyny zielonej
Przystanek 23. Przełęcz
Przystanek 24. Wysokogórskie bażyniska
Przystanek 25. Tarnica (1346 m n.p.m.)


Tytuł: "Ścieżka przyrodniczo-historyczna Wołosate-Tarnica"
Autor: Ryszard Prędki, Tomasz Winnicki
Wydanie: I
Stron: 39
ISBN: 83-903209-6-7
Wydawnictwo: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 1998

"Przystanek nr. 3 Plan dawnej wsi Wołosate
Tablica ustawiona w terenie sporządzona została w oparciu o mapę katastralną z 1852 r. Pokazuje ona układ łanów i rozmieszczenie zabudowań.
Przyjrzyj się odkrytej z ziemi piwnicy. Służyła ona do przechowywania ziemniaków lub innych jarzyn. Przykryta niegdyś grubym ziemnym dachem utrzymywała stabilną temperaturę - kilka stopni, zarówno zimą jak i latem. Piwnice takie były budowane prawie w każdym gospodarstwie, nieopodal chyży.
Dzisiaj w miejscu nieistniejącej wsi trudno odnaleźć jakiekolwiek pozostałości materialnej kultury tego regionu. Najnowsza historia tej ziemi jest obecnie zapisana przede wszystkim substancją przyrodniczą. W krajobrazie można dostrzec terasy dawnych pól. Grupy drzew owocowych, samotne wiązy, lipy i jesiony oznaczają miejsca dawnych domostw. Po przydomowych ogródkach kwiatowych pozostały niekiedy kępy chabra miękkowłosego lub smotrawy okazałej.
Te rodzime wschodniokarpackie gatunki, ze względu na ozdobne walory, były przenoszone przez dawnych mieszkańców z naturalnych stanowisk do ogródków przydomowych."
Jesienią ub. roku została oddana do użytku transgraniczna polsko-słowacka ścieżka edukacyjna "Udava-Solinka". Jest ona specyficzna albowiem liczy sobie trzy odcinki, jeden słowacki Osadne - Balnica 2,5 km oraz dwa polskie odcinki: "Doliną byłej wsi Balnica" długości 7 km wytyczony na terenie Nadleśnictwa Komańcza i "Solinka" pętla o długości 4,5 km na ternie Nadleśnictwa Cisna. Obie polskie trasy są połączone ze sobą szlakiem niebieskim granicznym, łącznik mam plus minus 2,5 km. Znam te okolice, ale jeszcze nie wędrowałam polskimi odcinkami ścieżki. Ponoć infrastruktura ścieżki jest bardzo dobra, znajdują się w Balnicy i w Osadnem parkingi? (no właśnie dla kogo? można tam wjechać samochodem?) wiata w Solince, platforma widokowa w Balnicy. Ścieżka została wytyczona przez Leśników w ramach projektu dofinansowanego przez Unię Europejską.
Oczywiście, wydano też przewodnik po polskich odcinkach ścieżki. Muszę przyznać, że naprawdę bardzo ładny, chyba najpiękniejszy w moich zbiorach. "Przewodnik po międzynarodowej ścieżce edukacyjnej "Udava-Solinka" jest trójjęzyczny, polsko-słowacko-angielski. Jego autorami są: Edward Orłowski, który napisał część poświęconą dolinie Balnicy i Roman Zielonka - dolina Solinki. Jest bardzo bogato ilustrowany, muszę przyznać, że część zdjęć przyrodniczych jest wprost rewelacyjna. Ich autorami są: Edward Orłowski, Roman Zielonka i Edward Marszałek. W przewodniku znajdują się także zdjęcia archiwalne. Środkowa część przewodnika zajmuje mapa. Na skrzydełkach okładki znajdują się krótkie charakterystyki Nadleśnictw: Komańcza i Cisna. Całość robi bardzo korzystne wrażenie.

Spis treści
Wstęp
Trasa doliną Balnicy

Przystanek nr 1
Bobry u źródeł rzeki Solinki
Przystanek nr 2
Kosaciec syberyjski na wilgotnej łące trzęślicowej
Przystanek nr 3
Krzyż na "grobie pańszczyzny"
Przystanek nr 4
Mieszkańcy lasu nad górną Osławą
Przystanek nr 5
Dokarmianie zimowe zwierzyny leśnej i zbiór siana na jego potrzeby
Przystanek nr 6
Powojenne zalesienia gruntów wsi Balnica
Przystanek nr 7
Cerkwisko i cmentarz w Balnicy
Przystanek nr 8
"Kowalowa" kapliczka z cudownym źródłem
Przystanek nr 9
Nadpotokowe skupiska ciemiężycy zielonej

Trasa po danej wsi Solinka (Nadleśnictwo Cisna)
Przystanek nr 1
Cerkwisko i cmentarz w Solince
Przystanek nr 2
Miejsce bytowania bobra europejskiego
Przystanek nr 3
Sukcesja naturalna
Przystanek nr 4
Las bukowy
Przystanek nr 5
Przebudowa drzewostanu
Przystanek nr 6
Strefa ekotonowa lasu
Przystanek nr 7
Zagospodarowanie turystyczne lasu

Zarys dziejów wsi Balnica
Zarys dziejów wsi Solinka

Tytuł: "Przewodnik po międzynarodowej ścieżce edukacyjnej "Udava-Solinka"
Autor: Edward Orlowski, Roman Zielonka
Wydanie: I
Stron: 36
ISBN:
Wydawnictwo: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych
Krosno

"Trasa doliną Balnicy - granica państwa - leśniczówka Balnica (Nadleśnictwo Komańcza)
Odcinek rozpoczyna się w punkcie końcowym słowackiego odcinka ścieżki, a kończy w miejscu parkingu samochodowego w pobliżu leśniczówki w Balnicy.
Początek trasy zlokalizowany jest na skraju polany w Balnicy, przy granicy państwa. Z polany maszerujemy na zachód drożyną leśną biegnącą przy torowisku, dochodzimy do oznakowanego miejsca, gdzie przechodząc przez tory schodzimy do przystanku nr 1 z platformą z której przy zachowaniu ciszy można obserwować bobry na rozlewisku.

Przystanek nr 1.
Bobry i źródeł rzeki Osławy
Bóbr europejski Castor fiber L. jest ziemnowodnym, największym gryzoniem na naszym kontynencie. Długość ciała do 100 cm, a ogona z pluskiem do 38 cm. Ciężar 20-25 kg. Niegdyś dość liczny na ternie całej Europy, jednak dla cennych futer został niemal zupełnie wytępiony. W Polsce jego zasięg występowania w krytycznym okresie ograniczony był do Suwalszczyzny. Prowadzona przez leśników konsekwentna akcja reintrodukcji, doprowadziła, że bóbr jest gatunkiem pospolitym na ternie całego kraju, choć w dalszym ciągu figuruje na liście "Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych" z kategorią NT ("bliski zagrożenia") i podlega ochronie prawnej.
Pierwszą nieudaną próbę wprowadzenia tego gatunku na teren Nadleśnictwa Komańcza było wpuszczenie 5 par do Osławy w pobliżu Woli Michowej przez Zakład Doświadczalny PAN w Popielnie wiosną 1982 roku, jednak po dwóch latach bobry popłynęły w dół rzeki. Dopiero wiosną 1999 roku, po wypuszczeniu kilku par przywiezionych z Nadleśnictwa Suwałki, bobry rozprzestrzeniły się i zadomowiły w tych stronach na dobre. Zamieszkują one niewielkie rozlewiska powstałe po spiętrzeniu wody tamami na śródleśnych strumieniach i rzeczkach ( w innych stronach zamieszkują również stawy i jeziora), miejsca, gdzie brzegi porastają drzewa osiki, iwy, brzozy i olchy, które po podgryzieniu i obaleniu, stanowią ich ulubione pożywienie (cienka kora, pędy). W ich diecie nie brakuje też roślinności wodnej i bagiennej. [...]
Wracamy na ścieżkę, którą dochodzimy do skrzyżowania dawnej drogi Balnica-Solinka z torami kolejki. Nową drogą dochodzimy do miejsca, przy którym skręcamy w lewo, aby po przejściu przez gęstą świerczynę i potok dotrzeć do podmoklej łąki, gdzie jest przystanek nr 2.
[...]"
"Przystanek nr 7
Cerkwisko i cmentarz w Balnicy
Cmentarz i stojąca niegdyś przy nim cerkiew zajmowały powierzchnię ok. 0,5 km ha ogrodzoną niskim kamiennym murkiem, którego resztki pozostały do dziś. Wejście prowadziło przez wkomponowaną w ogrodzenie dwukondygnacyjną murowaną dzwonnicę-bramę, mieszczącą w gorze trzy dzwony. W latach II wojny światowej, chcąc zapobiec zabraniu dzwonów przez niemieckie władze, ściągnięto dzwony i zakopano, zachowując w tajemnicy miejsce ukrycia. Schowane pod ziemią, przeleżały do czasów współczesnych. Największy z nich "Święty Michał" o obwodzie 330 cm i wadze 625 kg, został wykopany po przypadkowym odkryciu 24.04.2006 roku w obrębie dawnej chaty. Po konserwacji eksponowany jest w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Uzyskane informacje potwierdzają, że po zamówieniu na wystawę w Paryżu w 1927 r. został odlany z brązu przez ludwisarnię Felczyńskich z Przemyśla.
Ostatnia balnicka cerkiew p.w. św. Michała Archanioła wybudowana z drewna i konsekrowana w 1856 r. służyła jako filia parafii grekokatolickiej w Maniowie. Zniszczona została po 1945 roku. Pozostał po niej widoczny zarys fundamentów i kopiec gruzowiska zrujnowanego babińca.
Na przycerkiewnym cmentarzu wśród kilku lepiej zachowanych grobów, łatwo odszukać miejsca spoczynku dwóch miejscowych leśników Feliksa Pałasiewicza (1849-1919) i Piotra stachury (1865-1935). Potomkowie dawnych mieszkańców wsi odnowili kilka nagrobków i postawili niewielki obelisk informujący o tym, że stała tu cerkiew i spoczywają ich przodkowie. Powierzchnia cmentarza porośnięta jest łanami barwinka pospolitego Vinca minor L., zimozielonej krzewinki wysadzanej dawniej na cmentarzach jako roślina dekoracyjna, dziś podlegającej częściowej ochronie prawnej.
[...]"
O Osadnem piszę tu
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...522&page=4
O czym to ostatnio gadaliśmy?? Aha, Góry Słonne. Jak Góry Słonne to i kota 451 czyli Sobień. To dziwne ale o tym jednym z najbardziej znanych zakątków Podkarpacia niewiele wiemy. Na stronach internetowych, w publikacjach jest bardzo dużo nieścisłości, błędów. Jest to związane z tym, że nie mamy zapisków historiograficznych dotyczących tego ośrodka administracyjno-rezydencyjnego rodu Kmitów. Możemy opierać się przede wszystkim na badaniach archeologicznych sondażowych prowadzonych w latach 1938-39 przez T. Żurowskiego, a następnie po II wojnie św. przez Andrzeja Żaki i J. Janowskiego. Najwięcej informacji zgromadził w czasie trzech sezonów badawczych (1965-67) T. Żurowski.
Wyniki tych badań zostały opublikowane w formie sprawozdań.
Kiedy powstał tu pierwszy obiekt obronny nie wiadomo. W czasie pierwszych prac jeszcze przedwojennych odkryto tu stanowisko odlewnika żelaza z okresu wpływów rzymskich. Pierwsza konstrukcja drewniana powstała najprawdopodobniej jeszcze za czasów panowania książąt ruskich, być może w XI w. Najstarsza część baszty murowej być może została wzniesiona w XIII w.
Na pewno wykorzystano tu doskonałą linię obrony o charakterze naturalnym czyli strome wzniesienie dominujące nad okolicą otoczone z trzech stron przez potok Sobieńka i San (potok wpadał do rzeki u podnóża góry). Była tu także bardzo dobra dostępność materiałów budowlanych. Warownia strzegła ważnego szlaku handlowego, ponad to była położona na terenie styku wpływów politycznych i gospodarczych trzech państw: Rusi, Węgier i Polski. Czy Sobień został wzniesiony przez Węgrów? Tego nie wiemy. Wg T. Żurowskiego są widoczne wpływy węgierskie w typie budowli murowanej. Jest to: niwelacja terenu czyli ścięcie wierzchnich skał garbu i sztuczne uformowanie wzgórza. Materiał otrzymamy z niwelacji został użyty do wzniesienia konstrukcji obronnych.
Więcej możecie przeczytać na
http://www.zamki.res.pl/zaluz.htm ( Sobień leży na terenie wsi Monasterzec)
http://www.twojebieszczady.pl/den/sobien.php
Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1415 r. Był już około 14 lat we władaniu rodku Kmitów. Nie był ośrodkiem władzy dominalnej ale centrum dyspozycyjno-organizacyjnym dla otaczającego go zaplecza osadniczego zwanego państwem sobiańskim.
Następna informacja, która nie ma potwierdzenia w źródłach to ta iz zamek został zniszczony przez Węgrów. Najazd w 1474 r nie dotarł do tej części ziemi sanockiej. W latach 30-tych XVI w nastąpił powolny upadek warowni przede wszystkim z powodu utraty znaczenia traktu handlowego i z powodu niemożliwości dalszej rozbudowy ze względu na rozmiary wzgórza zamkowego.
Wszystkim zainteresowanym polecam znakomity artykuł Renaty Trawki "Zamek Sobień jako ośrodek administracyjno-rezydencjalny rodziny Kmitów" opublikowany w roczniku regionalnym "Kresy południowo-wschodnie 2004" i "Sobień nad Sanem" T. Żurowskiego w "Sprawozdaniach Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego" 1965, 1966, 1967.

Z Sobieniem jest związana jedna z najbardziej kontrowersyjnych królowych polskich Elżbieta z Pilczy, trzecia żona Jagiełły. Była bardzo wyrazistą postacią o niecodziennym życiorysie. Córka Ottona z Pilczy i Jadwigi była jedną z najpiękniejszych i najzamożniejszych panien na wydaniu w owym czasie. Tak o niej pisał Marcin Bielski w "Kronice Polski": "Król miał nieprzyjaciela gonić, wolał tymczasem weselić się w Sanoku. Aby jeszcze był młodą pojął, ale babę, Helżbietę, córkę Ottona z Pilicy, Wojewody Sandomierskiego, którą przed tem uniósł jeden Morawczyk, a potem mu ją drugi wyrwał, potem zaś była z Granowskim, Kasztelanem Nakielskim. Taż królowi nie wiedzieć z czego się spodobała, bo już stara była i wyschła od suchot, tak ludzie rozumieli, że go zaczarowała...". Ta "maciora połogami wykończona" jak pisał o niej Ciołek poślubiła 2 maja 1417 r. w Sanoku króla. Ich uczta weselna i noc poślubna odbyła się na Sobieniu. Ten królewski mariaż wywołał skandal. Parze królewskiej zarzucono m.in kazirodztwo. Wprawdzie duchowe (Jadwiga matka Elżbiety była matką chrzestną króla) ale mimo to musiano uzyskać dyspensę papieża przed koronacją. Małżeństwo było szczęśliwe mimo tego, że królowa była powszechnie znienawidzoną. Umarła dokładnie w trzy lata po poślubieniu króla. Długosz zanotował iż jej pogrzeb przypominał wesele tak ludzie cieszyli się z powodu jej odejścia.
Nie wiadomo czy król poślubił ją z miłości czy dla pieniędzy. Warto zaglądnąć do biografii "Królowa Elżbieta z Pilczy i Łańcuta" autorstwa Marii Nitkiewicz.
Dostępność turystyczna góry Sobień.
Szlak pieszy zielony łącznik Załuż-Góry Słonne-Przysłup 658 jest moim zdaniem atrakcyjny. Ma 4 km długości, czas przejścia 1.30 m. Jest łatwy, pierwszy odcinek ciekawy pod względem krajobazowym i krajoznawczym (bunkry Linii Mołotowa, zamek, panorama na dolinę Sanu), a potem dość nużący, gdyż wiedzie drogą zrywkową, a potem lasem. Można nim dojść do szlaku czerwonego Sanok-Przemyśl (trasa dobrze oznakowana) lub do szlaku żółtego Lesko-Góry Słonne (bardzo kiepsko wyznaczonego aczkolwiek atrakcyjnego, gdyż wiedzie przez legendarną "Złotą Górę" tak lotnicy nazywają szybowisko w Bezmiechowej).
Góry Słonne to raj na rowerzystów. Obok góry Sobień przebiega dwa szlaki rowerowe: Gminy Lesko "Góry Słonne" i "Szlak nadsańskich umocnień". W pobliżu wytyczono szlak szwejkowski i szlak ikon doliny Sanu.
Na razie zajmę się tym pierwszym Lesko-Łukawica-Załuż-Tyrawa Wołoska-Rakowa-Paszowa-Wańkowa-Olszanica-Uherce Mineralne-Glinne-Lesko, moim zdaniem co najmniej godnym polecenia. Mogą go sforsować ludzie o dość dobrej kondycji, należy uważać tylko na wzmożony ruch samochodowy. Najtrudniejszy odcinek to przepiękne serpentyny długości 4,5 km wiodące na Słonną. Trasa liczy 54 km, istnieje możliwość dwukrotnej modyfikacji szlaku. Suma podjazdów 470m, nawierzchnia dobra, asfaltowa.

Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna "Na górze Sobień" to jedna z najciekawszych na naszym terenie. Kiedyś była perfekcyjnie zrobiona, teraz niestety cała infrastruktura: schodki, kładki, pomosty wymaga naprawy. Ma kształt 3 km pętli zaczynającej się i kończącej się na parkingu pod Sobieniem. Przejście nią na niektórych odcinkach jest trudne dlatego też grupy muszą być nieliczne, do 20 osób, a dzieci do 12 lat powinny spacerować pod opieką dorosłych. Obowiązkowe obuwie górskie, ewentualnie sportowe. Czas przejścia około 2 godz, 7 przystanków. W czasie opadów i po deszczu nie zaleca się korzystania z infrastruktury ścieżki. Dlaczego są takie wymogi? Trasa jest mocno zróżnicowana, wiedzie przez wąwozy, mocno wycięte doliny potoków nad którymi przerzucono kładki, strome, błotniste stoki (ułatwiają przejście wycięte w w kłodach drzew stopnie). Jest to częściowo teren rezerwatu więc jesteśmy zobligowani do odpowiedniego zachowania.
Został wydany przez Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu bezpłatny przewodnik po ścieżce "Na górze Sobień" .

Tytuł: "Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna "Na górze Sobień"
Autor: Krzysztof Jurczak
Wydanie: II
Stron: 12
ISBN: 83-89479-10-9
Wydawnictwo: Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 2004

"Przystanek nr 4
Tablica przystankowa informuje nas o podziale powierzchniowym stosowanym w lasach. Kompleksy leśne w leśnictwach podzielone są na oddziały ze względów gospodarczych (ozn. numerami), a te składają się z wydzieleń wyznaczonych ze względów przyrodniczych (dominujący gatunek drzew, wiek, siedlisko itp). Na przystanku tym obserwujemy dorodny drzewostan o właściwym składzie gatunkowym, pełnym zwarciu i dobrej kondycji zdrowotnej. Ścieżka biegnąca dalej do przystanku 5 wiedzie w terenie o zróżnicowanej rzeźbie ternu.

Uwaga - rozpoczynający się odcinek jest bardzo niebezpieczny do przejścia, bądź ostrożny!

Na trasie mijamy strome jary, podejścia, skarpy, przechodzimy przez wiszące kładki.
W runie bogata roślinność: śledziennica skrętolistna, wilczomlecz migdałolistny, zawilec gajowy, lepiężnik i kępy widłaka jałowcowatego. Po trudnym odcinku osiągamy przystanek nr 5 (Platforma)."

Na dzień dzisiejszy ścieżka jest prawie nie do przejścia. Cała infrastruktura szlakowa zniszczona, nie wolno z niej korzystać. Oczywiście dla kogoś kto chodzi po górach przejście owa ścieżyną jest jak bułka z masłem, można co najwyżej uświnić się błotem po pachy łażąc po jarach. Samo wejście na szczyt Góry Sobień, do ruin zamku jest zabronione. Jesienią dwa lata temu była okiść (śnieg połamał wiele drzew), to rezerwat więc do tej pory nie została uprzątnięta. Sama platforma widokowa jest w dobrym stanie (panoramka typu cud miód i malina) ale już dojście do niej jest mocno sfatygowane.

http://www.zielonepodkarpacie.pl/obszary...ra-sobien/

Panorama
http://ewymiar.pl/panoramy-sferyczne/gra...=146&s=137
Dziś chciałabym zając się czymś atrakcyjnym, a jeszcze do końca nieodkrytym. Mówię o pozostałości Linii Mołotowa, schronach bojowych sowieckiej linii umocnień. Dzięki staraniom Kolegów z sanockiej promocji miasta wytyczono bardzo ciekawą trasę rowerową "Szlak nadsańskich umocnień". Wiedzie on doliną Sanu przez południową część obszaru Przemyskiego Rejonu Umocnień. Zaczyna się w Bóbrce, a kończy w Bachowie. Jest dobrze oznakowany, do pozostałości po umocnieniach można dojść lub czasami dojechać na rowerze ścieżynami. Należy pamiętać o jednym. Bunkry na szlaku są niezabezpieczone, wchodzenie do ich wnętrza grozi zdrowiu lub życiu człowieka. Eksploracja tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność. Szlak prowadzi nie tylko po Linii Mołotowa ale także pokazuje graniczne umocnienia niemieckie. Można także dzięki niemu zwiedzić cmentarze żołnierskie z II wojny św, pozostałości po strażnicach granicznych i punktach obserwacyjnych.
Jesteśmy pod górą Sobień, na terenie Załuża. Znajduje się tu 14 pozostałości po schronach bojowych , półkanonierach. Pod samym Sobieniem są dwa. Bardzo łatwo do nich dotrzeć. Jeden jest tuż obok drogi wiodącej do Leska. To dawny "żelbetowy schron bojowy do ognia bocznego, dwukondygnacyjny, wieloizbowy, dwustrzelnicowy, zachowana pozostałość peryskopu". Został wysadzony, zachowany w 30 %. Obok nad torami można zobaczyć półkanionierę artyleryjską . Została także wysadzona, "wymiary bunkra ok 6-8, fragmenty rozrzucone w promieniu około 20-30 m. drabinka stalowa w ścianie bunkra. Pozostałość rowu diamentowego".
Oczywiście posiłkowałam się przewodnikiem napisanym przez Kolegów Przewodników Roberta Bańkosza i Pawła Wójcika oraz Krzysztofa Plamowskiego i Arkadiusza Komskiego "Linia Mołotowa Przewodnik po rowerowym "Szlaku nadsańskich umocnień". Jest to bezpłatne wydawnictwo, mówiąc wprost trudno osiągalne. Przewodnik cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że najprawdopodobniej zostanie wznowiony komercyjnie.
Wszystkim zainteresowanym polecam stronę Pawła Wójcika
http://www.liniamolotowa.podkarpacie24.pl Ciekawostka: na stronie są umieszczone archiwalne zdjęcia umocnień autorstwa jednego z najbardziej znanych współczesnych malarzy poslkich Beksińskiego.
Dziś chciałabym Wam przedstawić bardzo interesujące aczkolwiek nie do końca turystycznie odkryte okolice Bykowiec. Znajduje się one ok. 7 km od Sanoka,Bykowce leżąś przy drodze wiodącej z Sanoka do Przemyśla - droga krajowa nr 28. Okolice typu: cud, miód i malina, bardzo cenne pod względem przyrodniczym, powinny zainteresować także miłośników historii, szczególnie II wojny św. i geologii.
Co tu się znajduje? Przede wszystkim rezerwat "Polanki" i ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna, starorzecze Sanu - wspaniale miejsce do obserwacji ptaków, Park Krajobrazowy Gór Słonnych i sieć NATURA 2000, liczne źródła wód mineralnych, wychodnie skalne min. "Duży Kamień' mający kształt baszty i "Mały Kamień" ponoć przypominający mur, krzyż pańszczyźniany, bunkry Linii Mołotowa (polecam stronę Kolegi Pawła Wójcika na ten temat, na niej są i takie smaczki jak zdjęcia Beksińskiego z okresu II wojny św. http://www.liniamolotowa.podkarpacie24.pl/pl/5), pomnik poświęcony podporucznikowi Marianowi Zarembie i jego 5 żołnierzom z batalionu strzelców podhalańskich, którzy polegli w walce z Niemcami, ich groby (piękna nagrobki znajdują się na cmentarzu sołeckim), cmentarz żołnierzy słowackich z 1941 r. O tym ostatnim dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy na szkoleniu prowadzonym przez Pawła. Pierwszy został wystawiony przez Niemców w czasie II wojny św, Ojciec naszego Kolegi Andrzeja Lenarta wysadził go w 1945 r w powietrze. Ten, który być może znacie jest drugim. Na marginesie Słowacy uprzątnęli cmentarz. (Z założenia to miała być nekropolia wszystkich Słowaków poległych na terenie Bieszczadów.)

Ten wątek poświęcony jest ścieżkom więc bliżej przedstawię ten interesujący szlak. Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna w rezerwacie przyrody "Polanki" ma kształt pętli i liczy sobie 2 km. Czas przejścia, oto jest pytanie - według przewodniczka 2 godz. Znajduje się tu 10 przystanków, tablice, oznakowana jest biało-czerwonym kwadratem. Przystanki mają tylko numery więc omawiając je powiem tylko, że ścieżka wiedzie lasem w bardzo urozmaiconym ternie, jest łatwa i była? jest? (nie wędrowałam nią w tym roku) znakomicie przygotowana (mostki, ławeczki, dylowanki), taras widokowy. Moim zdaniem największą atrakcją na niej są potoki i źródła wody mineralnej: siarczkowej, żelazistej i solanki (Góry Słonne to zniekształcona przez austriackich kartografów nazwa, powinno być Góry Słone, w nich znajdowały się słynne królewskie żupy solne). Po tej ścieżce nie raz wędrowałam z osobami niepełnosprawnymi, nie polecam jednak przejazdu wózkami.

Spis treści
Wstęp
Charakterystyka terenu
Dojazd do ścieżki
Organizacja przejścia ścieżką
przystanki

Tytuł: "Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna w rezerwacie przyrody "Polanki" w Bykowcach koło Sanoka"
Autor: praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 32
Wydawnictwo: Zarząd Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 2001

Rezerwat "Polanki"
"[...]Podłoże rezerwatu nie jest jednolite geologicznie. Północna część rezerwatu styka się z nasunięciami podśląskimi jednostki tektonicznej. Pozostały obszar obejmuje jednostka śląska, w budowie której biorą udzial warstwy krośnieńskie, lgockie dolne oraz grodziskie. W części przygrzbietowej rezerwatu znajdują się wcześniej wspomniane dwie formy skalne zbudowane z piaskowca ciężkowieckiego. Na tym podłożu geologicznym wykształciły się gleby brunatnoziemne. Rezerwat położony jest na wysokości od 350 m do 570 m n.p.m.
Takie warunki glebowe i klimatyczne wypłynęły na powstanie jednego typu siedliskowego lasu zwanego lasem górskim z bardzo dobrze wykształconym i cennym zbiorowiskiem - buczyną karpacką.
Interesująco przedstawia się zasobność botaniczna tego zakątka gór Słonnych. Do ściśle chronionych gatunków zielnych występujących w rezerwacie należą m.in.: podrzeń żebrowiec, parzydło leśne, gnieźnik leśny, storczyk plamisty, skrzyp olbrzymi. Interesujące są również gatunki należące do elementów flory górskiej: przenęt purpurowy, szałwia lepka, sałatnica leśna, przetacznik górski. Niewątpliwą ozdobą runa jest podlegająca ochronie ścisłej lilia złotogłów.[...]"
Dziś zaglądnęłam do izby przyrodniczo-leśnej znajdującej się w budynku Nadleśnictwa Bircza i wpadłam w zachwyt. Takich zbiorów nie mają nawet prywatne muzea przyrodnicze w okolicy. Można ją tylko porównać do zgromadzonych kolekcji ssaków w muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego i muzeum Magurskiego Parku Narodowego. Muszę przyznać iż w Birczy jest kilka eksponatów moim zdaniem jakością wykonania znacznie przewyższających te z renomowanych muzeów. Znakomicie spreparowane wilki, rysie, niedźwiedzie i żubr. Samiec żubra - weszłam i oniemiałam. Nigdy tak potężnego osobnika nie widziałam, prawdziwy olbrzym. Jego rogi uchodzą za największe jeżeli chodzi o wielkość i rozstaw w kraju. Za życia ważył prawie tonę. Nie można tego egzemplarza porównać z tymi w muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego, one są o połowę mniejsze. No i niedźwiedzie. Wiedziałam, że słynny niedźwiedź uchodzący za największego żyjącego na naszym terenie (większy od tego z muzeum BdPN zastrzelonego przez Jaroszewicza, ten zginął w walce z młodszym rywalem na Otrycie )znajduje się w Birczy ale nie spodziewałam się tak pięknie spreparowanego w pozycji naturalnej kolosa. Tu są jeszcze dwa inne miśki, osłabiony, głodny za życia dwulatek i trzylatek zamordowany w sadzie przez kłusownika. Dwa pięknie spreparowane wilki, jeden młody osobnik robi kolosalne wrażenie, czułam się jakbym stała obok żywego drapieżnika a nie truchła. Wszystkie eksponaty są ładnie skomponowane. Niedługo kolekcja zostanie powiększona o kilkudniowe maleństwo niedźwiedzia zmarłe z wyziębienia, to z okolic Lutowisk. Plusem jest także młody Pan Leśnik pasjonat opiekujący się izbą, bardzo ciekawie opowiada i ma wiedzę, że hej. I nawet jest w stanie dogadać się z członkiem założycielem stowarzyszenie, które niestety nie powstało czyli Stowarzyszenia na Rzecz Powstania Turnickiego Parku Narodowego.

http://www.cilp.lasy.gov.pl/web/bircza/151414

Tą drogą chciałam podziękować za wszystkie prezenty-publikacje, które dziś otrzymałam. Jest tego cała reklamówka. Szczególnie chciałam podziękować Kolegom z For za wydawnictwa, w tym przeciekawe książki historyczne i filmy dokumentalne. Bardzo dziękuję Pani z UG w Krasiczynie za niezły stosik map "Park Krajobrazowy Pogórza Przemyskiego od Przemyśla do Sanoka" - pisałam o niej w swoim dziale. 10 sztuk map mam dla przewodników. Znajdzie się też coś dla zainteresowanych z tego Forum, proszę o kontakt na pw.
Ostatnio trochę wędrowałam po styku Beskidu Niskiego i Sądeckiego, zawitałam też na Jaworzynę Krynicką. Cóż mogę powiedzieć? Obyśmy w Bieszczadach nie poszli w ich ślady, komercha do potęgi entej i ...pustki. Mimo iż to była niedziela, odbywały się imprezy z Kiepurą w tle to Krynica świeciła pustkami. Podobna sytuacja była na Jaworzynie, niewielu turystów, jakieś rodziny z dzieciakami zafascynowanymi chyba plastikowym dinozaurem.
Na Jaworzynie Krynickiej Leśny Zakład Doświadczalny Akademii Rolniczej w Krakowie wytyczył ścieżkę przyrodniczo-edukacyjną "Na stoku Jaworzyny Krynickiej". Na ona 4,5 km długości, 14 przystanków, wiedzie wzdłuż szlaków, najpierw pieszego zielonego, potem rowerowego (tego do końca nie jestem pewna, gdyż ominęłam dwa przystanki) wiodącego droga dojazdową nr 2 z Czarnego Potoku, a następnie czerwonego. Jest oznakowana specyficznie, na tablicach informacyjnych znajdują się czerwone strzałeczki. Rozpoczyna się na kopule szczytowej Jaworzyny, kończy przy przystanku autobusowym Czarny Potok - Ośrodek Wypoczynkowy Akademii Rolniczej. Zimą część ścieżki jest niedostępna z racji zimowego zamykania szlaku zielonego. Należy zwracać szczególną uwagę przy wędrówce szlakami po Jaworzynie Krynickiej, są kiepsko oznakowane miejsca np. połączenie drogi dojazdowej nr 2 z numer 1 - brak oznakowań szlaku, ludzie gubili się prosząc mnie o pomoc. Pod względem przyrodniczym ścieżka w miarę ciekawa, pod względem krajoznawczym podobnie, jest kilka miejsc widokowych. Oczywiście, pod względem atrakcyjności nie można jej porównać z bieszczadzkimi, zdecydowanie niższa "jakość" walorów przyrodniczych.

Przystanki
1. Szczyt Jaworzyny Krynickiej
2. Przygrzbietowa forma buka
3. Drzewostan świerkowy
4. Pomnik przyrody - sosna limba
5. Biocenotyczne funkcje drzew obumarłych, wiosenny aspekt lasu bukowego
6. Buczyna karpacka
7. Pomnik przyrody nieożywionej "Diabelski Kamień'
8. Naturalna sukcesja lasu
9. Poznajemy gatunki drzew
10. Powierzchniowy pomnik przyrody "Las pod Jaworzyną"
11. Ssaki spotykane na stokach Jaworzyny
12. Powierzchnia doświadczalna z bukiem zwyczajnym
13. Poznajemy gatunki drzew
14. Płazy i gady występujące na Jaworzynie.

Mi najbardziej podobały się pomniki przyrody, duża łąką śródleśna - pastwisko ze śladami wypasu (zwierząt nie było), okolice obumierającej limby tj. izba muzealna Ośrodek Kultury Turystyki Górskiej i schronisko. Samo schronisko spodobało mi się, mili ludzie go prowadzą. Nie polecam szarlotki, przepis na oko znakomity ale wykonanie niezbyt fortunne (proszek do pieczenia aż szczypał w język), cena za kawał ciasta z bardzo dużą ilością galaretowatych jabłek 6 zł.

http://www.krynica.pl/%C5%9Acie%C5%BCka-...-c202.html
Stron: 1 2 3 4 5 6 7
Przekierowanie