27-10-2010, 05:57 AM
"Ścieżka przyrodniczo-historyczna " W Dolinie Górnego Sanu"
"W Dolinie Górnego Sanu" str.45
"Kończąc wędrówkę opisaną wyżej ścieżkę, odpoczywając nad ukrytym w powodzi zieleni Sanem (fot.21), możemy pokusić się o podsumowanie.
Dolina Sanu od czasów rzymskich, a nawet wcześniej, była trasą wędrówek ludzi. Doliny rzek i obniżenia przełęczy stanowiły dogodne szlaki komunikacyjne. Mniej więcej od XV wieku rozpoczyna się osadnictwo. Połoninami, od południowego-wschodu, łukiem Karpat nadciągają wołoscy pasterze. Od strony nizin, dzięki królewskim nadaniom, wciskają się osadnicy, których przyciągają nowe tereny, względna swoboda, długi (nawet 25-letni) okres wolnizny.
Surowy klimat i ciężka egzystencja powodują, że kształtuje się tutaj typ mieszkańca odpornego na trudy życia, mało wymagającego, twardego. Zaspokajano codzienne potrzeby bez wielkich wymagań. Rozwój gospodarczy przypada na drugą połowę XIX wieku, kiedy ruszyło tutaj wydobycie ropy naftowej, przerób drewna, potasznie, tartaki. Budowa kolei normalnotorowej i systemu kolejek leśnych otworzyła możliwość zbytu drewna.Armia cesarska kupowała dość duże ilości żywca wołowego. Mimo ożywienia gospodarczego przeludnienie wsi było duże i zmuszało do migracji.
Działalność nacjonalistyczna, prowadzenie walki przy pomocy terroru, rugowanie i przesiedlenia doprowadziły do opuszczenia Bieszczadów. San spłynął krwią - polską, rusińską, żydowską, ukraińską... W tej tragedii nadsańskiej ziemi nikt nie może pochwalić się wygraną.
Na tereny, które opuścili ludzie, wkroczyła przyroda. Odbywa się to w sposób utarty od wieków. Opuszczone pola, na których pozostało nie zebrane ziarno, penetrują duże ilości gryzoni. Ich duża ilość powoduje wzrost liczby drapieżników. Opuszczone sady przyciągają jelenie, dziki, niedźwiedzie. Po nie koszonych łąkach buszują derkacze. Najpierw pojawia się olcha szara, wspomagana przez osikę, brzozę i świerka. Olcha tworzy gęste, zwarte młodniki i wysyła nasiona z wiatrem. Mówimy, że jest gatunkiem pionierskim. Dorasta do 20 m, a obumiera po kilkudziesięciu latach. Luki, które powstają po wypadających drzewach, obsiewają buk i jodła. Buk jest podstawowym gatunkiem bieszczadzkich lasów. Podobnie jak jodła też dobrze znosi ocienienie w pierwszych latach swego życia, osiągając większe przyrosty niż na otwartej przestrzeni. W pewnym okresie wysokości drzew wyrównują się, a następnie oba gatunki lasotwórcze przerastają olchę i ta przygłuszona z czasem ginie, użyźniając glebę. Potem do lasu wprowadzają się inni mieszkańcy, tworząc dynamiczną, żywą strukturę. W niektórych przypadkach w sukurs olszy przychodzi świerk, który potrafi równie skutecznie wejść na powierzchnie porolne. spotykane są jeszcze fragmenty lasów o charakterze naturalnym, a nawet pierwotnym.
Puszczy karpackiej z całym bogactwem flory i fauny, mimo intensywnej eksploatacji przez człowieka, udało się część z tego bogactwa zachować."
"W Dolinie Górnego Sanu" str.45
"Kończąc wędrówkę opisaną wyżej ścieżkę, odpoczywając nad ukrytym w powodzi zieleni Sanem (fot.21), możemy pokusić się o podsumowanie.
Dolina Sanu od czasów rzymskich, a nawet wcześniej, była trasą wędrówek ludzi. Doliny rzek i obniżenia przełęczy stanowiły dogodne szlaki komunikacyjne. Mniej więcej od XV wieku rozpoczyna się osadnictwo. Połoninami, od południowego-wschodu, łukiem Karpat nadciągają wołoscy pasterze. Od strony nizin, dzięki królewskim nadaniom, wciskają się osadnicy, których przyciągają nowe tereny, względna swoboda, długi (nawet 25-letni) okres wolnizny.
Surowy klimat i ciężka egzystencja powodują, że kształtuje się tutaj typ mieszkańca odpornego na trudy życia, mało wymagającego, twardego. Zaspokajano codzienne potrzeby bez wielkich wymagań. Rozwój gospodarczy przypada na drugą połowę XIX wieku, kiedy ruszyło tutaj wydobycie ropy naftowej, przerób drewna, potasznie, tartaki. Budowa kolei normalnotorowej i systemu kolejek leśnych otworzyła możliwość zbytu drewna.Armia cesarska kupowała dość duże ilości żywca wołowego. Mimo ożywienia gospodarczego przeludnienie wsi było duże i zmuszało do migracji.
Działalność nacjonalistyczna, prowadzenie walki przy pomocy terroru, rugowanie i przesiedlenia doprowadziły do opuszczenia Bieszczadów. San spłynął krwią - polską, rusińską, żydowską, ukraińską... W tej tragedii nadsańskiej ziemi nikt nie może pochwalić się wygraną.
Na tereny, które opuścili ludzie, wkroczyła przyroda. Odbywa się to w sposób utarty od wieków. Opuszczone pola, na których pozostało nie zebrane ziarno, penetrują duże ilości gryzoni. Ich duża ilość powoduje wzrost liczby drapieżników. Opuszczone sady przyciągają jelenie, dziki, niedźwiedzie. Po nie koszonych łąkach buszują derkacze. Najpierw pojawia się olcha szara, wspomagana przez osikę, brzozę i świerka. Olcha tworzy gęste, zwarte młodniki i wysyła nasiona z wiatrem. Mówimy, że jest gatunkiem pionierskim. Dorasta do 20 m, a obumiera po kilkudziesięciu latach. Luki, które powstają po wypadających drzewach, obsiewają buk i jodła. Buk jest podstawowym gatunkiem bieszczadzkich lasów. Podobnie jak jodła też dobrze znosi ocienienie w pierwszych latach swego życia, osiągając większe przyrosty niż na otwartej przestrzeni. W pewnym okresie wysokości drzew wyrównują się, a następnie oba gatunki lasotwórcze przerastają olchę i ta przygłuszona z czasem ginie, użyźniając glebę. Potem do lasu wprowadzają się inni mieszkańcy, tworząc dynamiczną, żywą strukturę. W niektórych przypadkach w sukurs olszy przychodzi świerk, który potrafi równie skutecznie wejść na powierzchnie porolne. spotykane są jeszcze fragmenty lasów o charakterze naturalnym, a nawet pierwotnym.
Puszczy karpackiej z całym bogactwem flory i fauny, mimo intensywnej eksploatacji przez człowieka, udało się część z tego bogactwa zachować."




... albo po prostu ładne widokowo z jakimiś ciekawymi walorami przyrodniczymi.
Powodzenia.