Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata.
Widzę, że jest tu kilka aktywnie dzielących się swoim spojrzeniem na rzeczywistość osób - do nich to pytanie, co sądzicie o trochę ekstremalnej turystyce, co sądzicie o trekingu w zamieci, wichrze, deszczu, na oblodzonych stokach, o zimowych graniówkach, spaniu w kolibach, pod ścianami, co myślicie o dotykaniu sercem natury gór?
/napiszcie co sądzicie, no chyba, że ktoś ma w tej sprawie jakieś doświadczenia - wtedy tym bardziej zapraszam do rozmowy/
Ja mam tylko doświadczenie w spaniu w lesie /14 nocy z rzędu/ i w nie-górskich kolibach. Ale chyba najlepsze było spanie 56 nocy ze szczurami w starej stodole. Więc ze spaniem w górach nie mam problemu /wszystko mi pasuje

/
Marzy mi się, żeby przespać się w kolibie gdzieś na wysokości 2000m.n.p.m.
W tej materii mam następujące zdanie .To wszystko zależy od natury człowieka.Jeden człowiek ma naturę "dziką" ,nieokiełznaną ,Jego dusza potrzebuje silnych bodźców,silnych doznań.Bez tego życie staję się nudne i małostkowe.Tylko w trudnych i ekstremalnych warunkach poznaje sam siebie ,zaspakaja swoją potrzebę bycia.
Inny człowiek to wysublimowany esteta .Podatny na delikatne piękno.Delikatny w uczuciach .Szuka więc nie ekstremów ale form łagodnosci.
Oczywiście można mieć tego po trochu.
Albo też nawet ten ułagodzony może spotkać się z całą surowością natury.Ale sam świadomie tego nie wybierze.Ja należę do tej drugiej grupy.
Dla mnie liczy się tylko natura. Zasypiam i ożywiam się wraz z nią

.
Obcowanie z nią to czyta przyjemność. Ale nie jestem fanem ryzykowania życia na oblodzonych szlakach. Ale za to bardzo lubię koliby, lasy i spanie poza domem pod gwiazdkami

.
Marzy mi się, żeby przespać się w kolibie gdzieś na wysokości 2000m.n.p.m.
polecam "Pustą" za Zamarłą Turnią, albo tą na głazowisku pod Bandziochem
Co ty Monte piszesz o ryzykowaniu ... dobrze wyszpejowany górołaz na oblodzonym szlaku jest narażony na mniejsze ryzyko niz dziecko na przejściu dla pieszych trzymane przez babcię za rączke
uwielbiam. zarówno zimowa noc w kolibie bez okien jak i kontemplację zacnej fotografii. może nie preferuję pionowych wspinaczek, ani free ride'u po skałach ale znacznie bardziej wolę noc z pilchami niż w hotelu. wolę także przechodzic przez rzekę na żywca zamiast mostem. zamiat iść szlakiem wolę lasem wzdłóż potoków. latem to spanie na skałach lub pod nimi albo w jakiejś pieczarze jest dla mnie jak najbardziej pozytywne.
raz wybraliśmy się nad Solinę na tydzień. mieliśmy mieć domek ale skończyło się na garażu dla łódek pełnym pilch - było super

Podobnie jak spoko uważam że wszystko zalezy od człowieka. jak swoim kolego niektórym opowiadam o 10 godzinach górołazowania to im oczy się wykręcają a co dopiero spanie na głazach.
mówiąc krótko jestem bardzo elastyczny pod tym względem.
takie extreme jest po prostu przygodą - potrzebą dla ludzi bardziej dzikich niż przeciętnie

No proszę jak miło - widzę, że powyżej butów jesteśmy do siebie dość podobni ...
buty podobnie jak takie wycieczki to sprawa indywidualnego wyboru. nie super wzorca.
Jeśli chodzi o mnie to ja na większość tych rzeczy które wymieniłeś Sylwester z chęcią się piszę. Pomijam tutaj wspinaczkę gdyż jej nie uprawiam, ale turystykę w trudniejszych niż normalnie waunkach uwielbiam i później długo wspominam takie wypady. Naturalnie zawsze musi być kompromis. Trochę wypraw w pięknych warunkach, słońce, widoczność itp. musi być. Jednak wyprawa w deszczu, przykryty chmurami na wysokości 2000 m pośród skał i głazów to dla mnie niesamowite przeżycie. Szczególnie gdy dookoła nie ma innych turystów. Swego czasu szedłem na Małą Babią (to był początek maja) w takiej śnieżycy że na Przełęczy Brona to trudno było zobaczyć słupek ze szlakami. Człowiek zapadał się w śniegu, a wichura wciśkała śnieg do oczu. Ale to było niesamowite

Innym razem po burzy w Bieszczadach trzeba było "wbród" przechodzić rwące potoki gdyż chyba w 3 miejscach mostki pozrywało

Podczas minionego lata wybrałem się też na szlak rowerowy w Beskidzie Niskim - niby małe górki, ale moim zdaniem to byłem tam pierwszym turystą od paru tygodni. Ani jednego człowieka, za to miałem okazję widzieć kilka saren. Co ciekawe przez cztery potoki o głębokości około 50-70 cm nie było mostków. Tak podoba mi się to, choć na takie wyprawy trzeba się już lepiej przygotować...
To wszystko prawda - cieszę sie jak wokół trwa sialanka i słoneczko w ... plecy świeci, ale jak aura zaczyna mnie testować to dostaję wilczej skóry i wyję z rozkoszy.
podstawa to rozwaga. trzeba wiedziec co i kiedy mozna takiego robić. zimąnawet nie wiadomo jak byśmy chcieli przez rzekę to raczej cięzko przejsc, no może łatwo tylko konsekwencje nie te

, więc lepiej skożystać z mostu itp. podobbnie jak Pedro uwielbiam łazić po górach we mgle, czy w chmurach. zawsze to inaczej. popatrzcie na moją relacjęz Wetlińskiej ostatnio. dla wielu taki wypad w góry był bez sensu - brak widoków, zimno, wietrznie. i to właśni esprawiło, że wyprawa miała niecodzienny charakter. taki niepocztówkowy. coś wspaniałego

Co ty Monte piszesz o ryzykowaniu ... dobrze wyszpejowany górołaz na oblodzonym szlaku jest narażony na mniejsze ryzyko niz dziecko na przejściu dla pieszych trzymane przez babcię za rączke
Ja mam jeszcze słabe doświadczenie. Dopiero dwa lata w górach. Na razie wolę obejść większość tatrzańskich szlaków, a później zrobić coś więcej w miarę obycia.
Ty Sylwestrze masz co najmniej dwa razy więcej lat niż ja a w górach co najmniej z dziesięć razy dłużej byłeś ode mnie. Ciebie już te szlaki nie "bawią" bo pewnie obskoczyłeś je po dwa razy. Ja nie.
Za ryzykowanie to się wezmę jak już będę się z Tatrami na Ty
.
Ja jak hippisi uwielbiam kolory Jestem bardziej podatny na kolory niż na dźwięk. Wolę patrzeć niż słuchać

ja lubie i patrzeć i śłuchać. i kolorowo i na czarno biało

Ciebie już te szlaki nie "bawią" bo pewnie obskoczyłeś je po dwa razy.
Za ryzykowanie to się wezmę jak już będę się z Tatrami na Ty

.
I tu się stary mylisz ... mnie to nadal bawi jak cholera, a jak się zbierzesz na bibę na Babiej to zobaczysz jak można się cieszyć realnym górskim światem