Powiem tak: uwielbiam adrenalinę, uwielbiam sprawdzać moje zdolności fizyczne i staram się sprostać różnorodnym wyzwaniom. Mam już taką naturę, że do wszystkiego podchodzę bardzo ambicjonalnie.
Mam tak już od dzieciństwa. Marzy mi się taki wypad w ekstrymalnych warunkach.
Nistety powiem szczerze, że okres takich szaleństw raczej minął.
Moja żona tak bardzo mnie kocha, że raczej nie ma mowy o jakiś ryzykownych wyprawach.
Ale może kiedyś jakiś kompromis uda się osiągnąć.
Jezeli , chodzi o ryzyko to kocham je. Lubie ekstremalne wyzwania , niekonieczne zwiazane z gorami (motolotnia). Olka cały czas marzy o kursie spadochronowym( narazie ma bana , ale drazy temat coraz czesciej).
Dopnę swego, marzenia sa po to by je spełniać 
A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje 
Co to łazikowania po górach, trudnych szlaków, extremum pogodowego to myślę, że nie groźny mi mróz, deszcz, zamieć.
ale okrutnie boje się burzy i...pająków 
Spać mogę bele gdzie: koliba, kosówka, pod stołem obok Murowńca czy Zbójnickiej 
Wymagan zywieniowych nie ma prawie żadnych...w górach nie jem prawie nic.
A i jeszcze słówko do Monte: jak już bedziesz z Tatrami na Ty to daj cynk, chciałabym uścisnąć dłoń Prezesa 
Co do pająków to czemu krzyżaki uważa się za nie jadowite skoro mojego kuzyna wywieźli do szpitala nieprzytomnego.
Adrenalina!!!
Moje marzenie, nie całkiem górskie związane z ryzykiem to właśnie kurs AFF (kurs swobodnego spadania - skoki spadochronowe z 4000m).
Już udało mi się przekonać do tego żonę, tak więc zostało tylko zebrać pieniążki.
Jest trochę związane z górami, bo kurs planuję zrobić w Nowym Targu.
Ciekawe czy uda mi się podziwiać Rysy spadając w dół z prędkością około 170 km/h.
Ola - polecam terapię antypająkową, którą przeprowadzę u mnie w domu (terapia szokowa)
Mam mnóstwo pajączków. Moja żona też się strasznie bała, co zobaczyła to krzyk i Maciek musiał dokonywać morderstw. Teraz już nie zwraca uwagi.
A pająk w domu do szczęście.
Żeby nikt mnie źle nie zrozumiał, chodzi tylko o terapię.
Dopnę swego, marzenia sa po to by je spełniać

A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje

Olka, my kobiety to potrafimy!!!! Ja miałam zakaz na samotne wyjścia, no i śnieg itd.............mąż bardzo chciał motor na który ja od bardzo wielu lat nie chciałam sie zgodzić. Transakcja wiązana= ja jutro sama w góry i cała zima przede mną, a na wiosnę w garażu stanie moto 
A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje
Ojo joj, ale sie rozpędziłaś.
Ja też z żoną zawieram transakcje .Żona jakąś bluzkę a ja w góry i wszystko gra.Wcześniej trudno nam sie było w tej sprawie dogadać.
-Nie wiem dlaczego kobiety tak bardzo boją się pająków U mnie obie córki jak uwidzą pająka to ze skóry by wyskoczyły.
I jeszcze trochę o szabelce w górach Ja jak powiedziałem świadomie nie wybieram trudnych warunków Co nie znaczy że taki surowy piękny ,majestatyczny krajobraz nie podoba mi sie .Wręcz przeciwnie Tatry tak mnie urzekły ze względu na ich surowe naturalne piękno że nie mógłbym bez nich się obejść .Ale nie dodawałbym sobie do nich surowych warunków zimowych.Nie wybrałbym sie tak jak Pedro na Orlą Perć w warunkach jakie miał (relacja ).Gdybym przyjechał w Tatry w taką pogodę na jeden dzień to pewnie pochodziłbym po jaskiniach..Lubię też bardzo kolory. A w zimie brak mi ich.I chciaż umawiałem się z małąMi na Mont Blanc to raczej też ta góra nie pociąga mnie z uwagi zimno i małokolorową postać. .Natomiast szalenie podobają mi się Włoskie dolomity a szczególnie Le tre cime di lavaredo
[
attachment=853][
attachment=854]
Również lubię troszkę adrenaliny i tutaj mam apel do Roba .Gdy już będziecie latać z Olką motolotnią To jak Olka wyskoczy na spadachronie i zrobi miejsce to ja się nachwilę dosiądę A póżniej wrócimy po Olkę

a na wiosnę w garażu stanie moto

choleeerka....też bym tak chciałaaaaaaa!!!! Moje kolejne "zboczenie" to właśnie MOTORY 
.......Bardzo pozytywne.Proponuję crossa
aaa...co do marzeń to ja i tak zdobędę kiedyś kat.A-ot po prostu-dla frajdy i satysfakcji

A co do adrenaliny, takiej nie górskiej to zawsze chciałam wziąść udział w rajdzie samochodowym....

Adrenalina!!!
Moje marzenie, nie całkiem górskie związane z ryzykiem to właśnie kurs AFF (kurs swobodnego spadania - skoki spadochronowe z 4000m).
Oj to bardzo gorskie bo spadasz z gory
I to z jakiej
Tez bym sobie poskakal tylko podobno to bardzo drogie.
A może wrócimy do tematu, ma jeszcze ktroś ochotę na wypowiedź:
Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata?