21-10-2008, 09:04 PM
Motto (dedykacja własna dla Agi, siostry Pawła): "Góry tu są po to, żeby zedrzeć buty albo nogi."
Nie wiem co zrobiłem Sylwestrowi, ale dał mi (z przytakaniem ostanich bibowiczów) za zadanie napisać relację z naszego spotkania. Chyba dlatego, że potrzebuję wyrobić się w języku polskim, który ja nie używam na codzień i dlatego mam w nim zaległości. No nic, zadanie trzeba wykonać.
Najpierw parę technicznych danych dla tych co nie byli na bibie, żeby byli zorientowani.
DOBA : 17. - 19.10.2008
PRZESTRZEŃ: Góry Izerskie i Karkonosze
OBJEKTY (do spania): Chatka Górzystów, Schronisko Odrodzenie
ODLEGŁOŚĆ: 8 km (+ 7 km), 30 km, 15 km
CZAS: 3 godz. (2,5 godz.), 10,5 godz., 7 godz.
SUBJEKTY (na koniec):
- miejscowi: Sylwester i Grazbird (gospodarze), Małgosia, Lacuna i chłopaki niezalogowani-sympatyzujący (Zbychu, Franz, Rafał, Marcin, Ptaku - czy dobrze?),
- przezpolni: od góry Bogusia, Agnieszka (niezalogowana-sympatyzująca) i Pablo, od środka Hella, Iwona, Gandzia, no i Doktor Etker, od spodu Tomtur i Stasiu,
- inni: Bios dołączył na końcowym etapie na Śnieżkę, Mzak zahaczył o nas na Przełęczy Karkonoskiej, nieznany (sam nie wiedział) Forumowicz w pociągu z Katowic do Wrocławia.
Zapomniałem kogo? Proszę się dopisać...
Dzień pierwszy 17.10.
Ja rozpoczynam wyjazd na bibę już o godzinie 18-tej dnia poprzedniego. Tomtur mnie zabiera najpierw do siebie (pozdrówka dla żony i córek) i potem do Katowic. Nocnym pociągiem przemieszczamy się do Wrocławia. Mamy 2 godziny do spotkania się z dalszymi uczestnikami i dlatego zapoznajemy się z nocnym życiem tego ładnego miasta. Przyznam, że zastanawiałem się kiedy studenci chodzą spać. W nocy balanga i przez dzień przecież muszą na uczelnię. Jednak do Wrocławia nie przyjechaliśmy mapować nocne życie studentów albo podziwiać zabytki tylko, żeby spotkać dalszą grupę z Wawy i Gdyni. Pierwszym napotkanym osobnikiem był Mr. Doctor, któremu na peronie musieliśmy z Tomaszem zatorować drogę, bo z powodu pragnienia leciał sobie kupić browarka i malem nas powalił. W przedziale ostatniego wagonu dochodzi do dalszego przywitania - Gandzia i bliźniaki Hella i Iwona. Pierwsze uściski. Nie starczymy ochłonąć i nadjeżdża pociąg z dalszymi bibowiczami - Pablo, Bogusia i Agnieszka. Jesteśmy już wszyscy i możemy wyruszć w stronę Jeleniej Góry. Od tego momentu oczekiwania stają się rzeczywistością. Dla nas rozpoczyna się wielka przygoda. Pociąg do końcowej stacji się jednak wlecze i dlatego jedni sobie czas krócą rozmową
[attachment=16112][attachment=16113]
drudzy nabierają sił, każdy swoiskim sposobem
[attachment=16114][attachment=16115][attachment=16116]
Czym bliżej Jeleniej Góry, tym więcej wkradają się pytania. Jak nas miejscowi przywitają? Będzie czerwony dywanik, który obiecał Sylwester? Może pójdą jeszcze dalej i będzie nas witała orkiestra i transparent z napisem "Welcome"? Pociąg wjechał na peron dokładnie na czas (8:55). Między tłumem wyglądamy znajomych twarzy. Narazie nikogo nie widzimy. Wychodzimy przed dworzec i też nikogo. Zaczynamy być niepewni czy czegoś nie przeoczyliśmy. Może Sylwek postanowił zorganizować dla nas jakiegoś rodzaju bieg patrolowy, rozmieścił liczne znaki i tajne skrzynki z zadaniami, które nas doprowadzą do celu? Zaczynamy takie znaki szukać przed dworcem. Jednak jedynym znalezionym takim znakiem jest informacja o odjeździe autobusu do Jakuszyc (9:50). W końcu czarne myśli się nie napełniły. Sylwek ze swoją świtą wpadają na nas znienacka. My się nie poddajemy i odpieramy atak jednakową porcją uścisków. Jaka jest atmosfera? Widać na kolejnym zdjęciu po zajęciu pół autobusu do Jakuszyc
[attachment=16117]
Następuje przemieszczenie w czasie i przestrzeni do Jakuszyc-Polany, niedaleko Przełęczy Nowoświeckiej na granicy między Karkonoszami i Górami Izerskimi. Wysiadamy. Teraz już tylko na własnych kończynach będziemy się przemieszczać. Jak się później okaże, mogliśmy użyć jeszcze jeden środek lokomocji - rowerek. Nigdzie jednak nie widać rowerów. Jest tylko wypożyczalnia nart, która mi raczej przypomina byłą stację kolejową na trasie Harrachov - Szklarska Poręba (są i nawet jeszcze tory)
[attachment=16118]
Jest krótko po 11-tej. Pora wyruszać o własnych siłach. Narzucamy, jak mówi Tomtur, wory i w drogę. Naszym celem jest Chatka Górzystów oddalona chyba jakiś 8 km. Podejrzewam, że ktoś wygłosił jakiś konkurs, bo było od razu narzucone tempo coś między stępa i kłusem konia. Na czele DrE a za nim cała wataha bibowiczów. Tylko ja z Tomturem zaostawaliśmy gdzieś w tyle. Nas ceny nie interesowały, my przyjechaliśmy odpoczyyyyywać. Trasa z początku jednostajna. Z nogi na nogę, lewa, prawa po asfalcie i do okoła las. Na szczęście w połowie drogi nam ktoś postawił schronisko zwane Orle.
[attachment=16121]
cdn....
Nie wiem co zrobiłem Sylwestrowi, ale dał mi (z przytakaniem ostanich bibowiczów) za zadanie napisać relację z naszego spotkania. Chyba dlatego, że potrzebuję wyrobić się w języku polskim, który ja nie używam na codzień i dlatego mam w nim zaległości. No nic, zadanie trzeba wykonać.
Najpierw parę technicznych danych dla tych co nie byli na bibie, żeby byli zorientowani.
DOBA : 17. - 19.10.2008
PRZESTRZEŃ: Góry Izerskie i Karkonosze
OBJEKTY (do spania): Chatka Górzystów, Schronisko Odrodzenie
ODLEGŁOŚĆ: 8 km (+ 7 km), 30 km, 15 km
CZAS: 3 godz. (2,5 godz.), 10,5 godz., 7 godz.
SUBJEKTY (na koniec):
- miejscowi: Sylwester i Grazbird (gospodarze), Małgosia, Lacuna i chłopaki niezalogowani-sympatyzujący (Zbychu, Franz, Rafał, Marcin, Ptaku - czy dobrze?),
- przezpolni: od góry Bogusia, Agnieszka (niezalogowana-sympatyzująca) i Pablo, od środka Hella, Iwona, Gandzia, no i Doktor Etker, od spodu Tomtur i Stasiu,
- inni: Bios dołączył na końcowym etapie na Śnieżkę, Mzak zahaczył o nas na Przełęczy Karkonoskiej, nieznany (sam nie wiedział) Forumowicz w pociągu z Katowic do Wrocławia.
Zapomniałem kogo? Proszę się dopisać...
Dzień pierwszy 17.10.
Ja rozpoczynam wyjazd na bibę już o godzinie 18-tej dnia poprzedniego. Tomtur mnie zabiera najpierw do siebie (pozdrówka dla żony i córek) i potem do Katowic. Nocnym pociągiem przemieszczamy się do Wrocławia. Mamy 2 godziny do spotkania się z dalszymi uczestnikami i dlatego zapoznajemy się z nocnym życiem tego ładnego miasta. Przyznam, że zastanawiałem się kiedy studenci chodzą spać. W nocy balanga i przez dzień przecież muszą na uczelnię. Jednak do Wrocławia nie przyjechaliśmy mapować nocne życie studentów albo podziwiać zabytki tylko, żeby spotkać dalszą grupę z Wawy i Gdyni. Pierwszym napotkanym osobnikiem był Mr. Doctor, któremu na peronie musieliśmy z Tomaszem zatorować drogę, bo z powodu pragnienia leciał sobie kupić browarka i malem nas powalił. W przedziale ostatniego wagonu dochodzi do dalszego przywitania - Gandzia i bliźniaki Hella i Iwona. Pierwsze uściski. Nie starczymy ochłonąć i nadjeżdża pociąg z dalszymi bibowiczami - Pablo, Bogusia i Agnieszka. Jesteśmy już wszyscy i możemy wyruszć w stronę Jeleniej Góry. Od tego momentu oczekiwania stają się rzeczywistością. Dla nas rozpoczyna się wielka przygoda. Pociąg do końcowej stacji się jednak wlecze i dlatego jedni sobie czas krócą rozmową
[attachment=16112][attachment=16113]
drudzy nabierają sił, każdy swoiskim sposobem
[attachment=16114][attachment=16115][attachment=16116]
Czym bliżej Jeleniej Góry, tym więcej wkradają się pytania. Jak nas miejscowi przywitają? Będzie czerwony dywanik, który obiecał Sylwester? Może pójdą jeszcze dalej i będzie nas witała orkiestra i transparent z napisem "Welcome"? Pociąg wjechał na peron dokładnie na czas (8:55). Między tłumem wyglądamy znajomych twarzy. Narazie nikogo nie widzimy. Wychodzimy przed dworzec i też nikogo. Zaczynamy być niepewni czy czegoś nie przeoczyliśmy. Może Sylwek postanowił zorganizować dla nas jakiegoś rodzaju bieg patrolowy, rozmieścił liczne znaki i tajne skrzynki z zadaniami, które nas doprowadzą do celu? Zaczynamy takie znaki szukać przed dworcem. Jednak jedynym znalezionym takim znakiem jest informacja o odjeździe autobusu do Jakuszyc (9:50). W końcu czarne myśli się nie napełniły. Sylwek ze swoją świtą wpadają na nas znienacka. My się nie poddajemy i odpieramy atak jednakową porcją uścisków. Jaka jest atmosfera? Widać na kolejnym zdjęciu po zajęciu pół autobusu do Jakuszyc
[attachment=16117]
Następuje przemieszczenie w czasie i przestrzeni do Jakuszyc-Polany, niedaleko Przełęczy Nowoświeckiej na granicy między Karkonoszami i Górami Izerskimi. Wysiadamy. Teraz już tylko na własnych kończynach będziemy się przemieszczać. Jak się później okaże, mogliśmy użyć jeszcze jeden środek lokomocji - rowerek. Nigdzie jednak nie widać rowerów. Jest tylko wypożyczalnia nart, która mi raczej przypomina byłą stację kolejową na trasie Harrachov - Szklarska Poręba (są i nawet jeszcze tory)
[attachment=16118]
Jest krótko po 11-tej. Pora wyruszać o własnych siłach. Narzucamy, jak mówi Tomtur, wory i w drogę. Naszym celem jest Chatka Górzystów oddalona chyba jakiś 8 km. Podejrzewam, że ktoś wygłosił jakiś konkurs, bo było od razu narzucone tempo coś między stępa i kłusem konia. Na czele DrE a za nim cała wataha bibowiczów. Tylko ja z Tomturem zaostawaliśmy gdzieś w tyle. Nas ceny nie interesowały, my przyjechaliśmy odpoczyyyyywać. Trasa z początku jednostajna. Z nogi na nogę, lewa, prawa po asfalcie i do okoła las. Na szczęście w połowie drogi nam ktoś postawił schronisko zwane Orle.
[attachment=16121]
cdn....





Widać, że fajne z Was ludki