Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Grawitacja.... znaczy spotkanie na wapieniu Jurajskim 2009
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Z rana pewni trzeźwości naszych umysłów jako pierwsi dotarliśmy do Brandysówki.... dalszą część relacji z tego dnia jest na barkach Marty Rolleyes z pewnościa podoła temu zadaniu.

Ja tylko dodam, że po południu zrobiłem sobie małą wycieczkę min wzdłuż doliny Będkowskiej, doliny Kluczwody obok jaskini Mamutowej i przez Bolechowice
Ostatni dzień, niedziela
Od rana pakowanie, wspólne zdjęcia i pożegnanie przy skałce na której przygotowywali się do wspinaczki Sylwester, Edyta, Majka i Marta.
Ich czekała całodzienna wspinaczka a mnie dłuższa trasa rowerowa Big Grin
Trochę na około niebieskim, zielonym, niebieskim szlakiem rowerowym dojechałem do Jarzmanowic i dalej szosą do niezwykle uroczego ale oblężonego przez ludzi Ojcowskiego Parku Narodowego.
Następnym przystankiem był Kraków skąd pociągiem wróciłem do Łodzi
[attachment=21546][attachment=21547][attachment=21548][attachment=21549][attachment=21550][attachment=21551][attachment=21552]

Nie opuściłem jednak jury krakowsko-częstochowskiej na długo innocent
Jutro tam wracam w00t!!!!
Jak by co to we wtorek po południu i środę będzie można spotkać mnie w okolicy Rzędkowic Smile

Sylwester napisał(a):

Stasiu napisał(a):
Ja nie wiem, jak ten Sylwester to robi, że wciąż ma szczęście na dzielne (tylko...?) asekurantki. uhm
giggle

naprawdę nie wiesz tego Stasiu, nie wierzę ... no niech będzie zdradzę Ci tajemnice, wokół mnie są te piękne dworki, bo ja
Królem jestem Toungue

taaa, królem który zmienił ducha dolinki w wodę giggle Mar.an pewnie coś o tym napisz
A zaległego niedzwiedzia na nastepnym spotkaniu przyjmę z wielką chęcią Big Grin

p.s. Smoku wysłałbyś mi tego linka do zdjęć co Mar.an


Jak się tylko uda to z przyjemnością poziedzam granitowe skały ok

Martuś a tak w ogóle to dzięki za nocleg i grzane winko wieczorem Big Grin

Edyta85 napisał(a):
Jak się tylko uda to z przyjemnością poziedzam granitowe skały ok

Z WIELKĄ przyjemnością wybierzemy się na Smocze granityBig Grin
Rolleyes

Edyta85 napisał(a):
Martuś a tak w ogóle to dzięki za nocleg i grzane winko wieczorem Big Grin

Wink Wink Wink
Jeszcze nie jedno nas czekaCool

P.S.Link poszedłSmile

Lelko widzę, że spodobała Ci się rowerowa Jura. Smile

Wygrałeś tą butelkę? ; )

Edyta, Marta, Majka - dzielnie reprezentowałyście forum. ok
taaa, bo ja to z kosmosu jestem ...
Zacznijmy zatem od początku...Smile

....w piątek późnym wieczorem przyjeżdża do mnie Edyta. Oczywiście spać wcześniej nie poszłyśmyCool. Rano pobudka, kawka, śniadanko, pakowanie gratów, zakupy i w drogę na KrakówSmile.

Wiemy już, że na miejscu są Lelko i Sokół. Po drodze kontaktujemy się z Majką, która też niebawem wyruszy w drogę. Do Brandysówki zajeżdżamy koło 10:00. Miłe powitanie Smoka, taki mniej więcej dialog:Sylwek -"Kim jesteście?", ja - "Nie poznajesz mnie po rudych włosach?":hihi:Wink. Zaczęło się ciekawieBig Grin.

Rozlokowujemy się w naszej izbie, przepakowujemy plecaki i na werandzie oczekujemy przyjazdu Majki, która pojawia się po pewnym czasie wraz z AjkąSmile. Zbieramy się wszyscy i idziemy pod dość pokaźnych rozmiarów skałę, zwaną Dupą SłoniaToungue.
Zdejmujemy kamaszki i na bosaka łazimy po trawce - ale przyjemność!!!Rolleyes, szukając sobie miejsca na "obóz";). Pełno ludzisków siedzi w skale, pod skałą koczuje nie mniej. Znajdujemy sobie miejsce. Trochę zabawy z Ajką, która nadpobudliwie reaguje na wszystko, co sie ruszaWink. Trochę leżakowania na trawce.[attachment=21577] [attachment=21576] [attachment=21575]

Sylwek znalazł jakąś drogę w skale. Zaczyna się zabawa z dolną asekuracją, by założyć jakąś wędkę[attachment=21578][attachment=21579]. Skała wyślizgana jak mydłoHuh,z którym poradzili sobie Majka i Sylwek, my wymiękłyśmy (a raczej zjechałysmy - jak to na mydle bywa).

Przenosimy się w inne miejsce - pod Cmentarzysko skąpane w popołudniowym słońcu, na które następnego dnia wrócimy jeszcze.
Przyjemnie tu i mniej ludzi. No i droga zacna - Droga Piotrusia P..
Najpierw idzie Sylwek na dolnej.[attachment=21580] [attachment=21581]. Zawiesza nam powróz odgórny. Teraz moja kolej[attachment=21582] i udało się wleźć na samą góręSmile. Później działa Edyta robiąc część drogi[attachment=21583] [attachment=21584].
A na koniec Majka daje pokaz klasy skalnejRolleyesSmile[attachment=21585][attachment=21586]
...i jeszcze Majka[attachment=21587].
A na asekuracji Pajączek[attachment=21588].

Mnie i Edytę wzięło na robienie fotek, toteż dorwałysmy się do aparatów Lelka i Sylwestra i pstrykałysmy na wszystkie stronyToungueWink[attachment=21589] [attachment=21590]


Po zrobieniu Drogi Piotrusia P. przemieszczamy się o kilka kroków pod Pół Komina. Jako pierwszy idzie niezmiennie nasz Przodowy - PająkWink[attachment=21591], później fragment drogi robi Edyta, później ja - też część[attachment=21592], a na piękne zakończenie - Majka. W międzyczasie przybywa Lelko, który włóczył się gdzies po lasach na rowerze (nie dostarczył mi fotograficznej dokumentacji swojego przybycia, którą skrupulatnie robiłam), przybywają też z Krakowa Sokół wraz ze Śnieżką, tyle że Sokół przepada gdzies z Lelkiem, natomiast Śnieżka towarzyszy nam przez kilka chwil pod skałąSmile[attachment=21593].

Koło godziny 17-18 zbieramy się do chałupy, tzn. na ogniskoclap.
Zaczyna się pieczenie kiełbasek, gotowanie wina na ogniu, strzelają zawleczki od puszek z napojem turystycznym. Dużo nas tam - zebrało się całe towarzycho z BrandysówkiSmile[attachment=21594][attachment=21595][attachment=21596]
Sylwek nam dogadza - dostajemy pieczone jadło do rękiToungue. Przy ogniu jest gwarno i atmosfera radosna. Nagle, gdy tak siedzimy sobie rozmawiając i racząc się grzańcem, przewija się gdzieś pod nogami jakiec dziwne cuśw00t - normalnie spłaszczony piesek!!!!
Piesek, zwany Tosią, staje sie gwiazdą wieczorugiggle[attachment=21598] [attachment=21597]Pojawia się tam, gdzie jest jedzenie. Jest tak mięciutki (wyrośnięta świnka morska?innocentWink ), że postanawiam go zabrać ze sobą do śpiwora - do grzania stóp, toteż pertraktuję z właścicielem długo i zawzięcie, by mi "wypożyczył" zwierzątko. Ten jednak próbuje mnie odwieść od pomysłu szkalując charakterek TosiWink - która końcem końców i tak poczłapała za mną do pokoju.
W tak rozchichotane i hałaśliwe towarzystwo wkracza w pewnym momencie pan Brandys. W ręce trzyma wieeeelki słoik, w drugiej małą szklaną miarkę, do której zaczyna nalewać dziwnej cieczy ze słoika.
Ponoć jest to brandysowy bimber, zwany "duchem dolinki"[attachment=21599][attachment=21600].
Ludziska biorą ten specyfik i piją, później Brandys nalewa dla siebie i...kląć zaczyna po wypicieblink. Się okazało, że zamiast bimbru w słoiku była wodagiggle:hihi:giggle. Ktoś opróżnił słoik i dla niepoznaki uzupełnił go wodą, co pan Brandys rozżalonym głosem kwituje: "Odwrotnie niż Jezus - zamiast wodę w wino, to bimber w wodę zamienił":hihi:.
Po tych słowach odmaszerował do chatki z trefnym słoikiem, a za czas jakis pojawił się z nieco mniejszym - z właściwą już zawartościąWink.
Bawiliśmy się tam przednio do późnego wieczora. Na niebie gwiazd multum, Wielki Wóz i inne formacje świeciły wyjątkowo. A ja po raz pierwszy w życiu zostałam nazwana ŚwiteziankąTounguefiuuuu - do dzis nie wiem dlaczego.
W kwaterze naszej też się działo do drugiej w nocy - słuchaliśmy Smoczej muzyki, kawałów, rozmów i śmiechu było co nie miaraSmile, do czasu gdy...na podłogę wylazło wielkie, włochate bydlę - tarantula jakas czy cow00t. Sylwester (w końcu też Pająk) postanowił się z nią rozmówić. Wyskoczył do pająka na bosaka, pogonił go pod łóżko - wychodząc z założenia, że swój swemu krzywdy nie zrobiWink. Salwy śmiechu grzmiały, a tymczasem pojedyncze sztuki zasypiały sobie smacznie, zmęczone zdrowo i oczekujące następnego wspólnego dnia w skałkach...

Dzięki Wam za rewelacyjnie spędzony weekend, w pięknej scenerii, na dającej radość aktywności, no i oczywiście w super Towarzystwieok.

mar.an napisał(a):
Bawiliśmy się tam przednio do późnego wieczora.

Noooo-atmosfera jak na Camp 4.ok Cool -pełen luuuuz !
Gratuluje uczestnikom tak mile wykorzystanego czasu ! Smile

Dzięki Marta, bardzo akuratnie to wszystko opisałaś, choć skromnie pominęłaś /a nie musiałaś/ jak skutecznie mnie wyłapałaś ... dzięki bardzo ok
Pozwolę sobie jeszcze napisać o naszych milusińskich :
[attachment=21601][attachment=21602][attachment=21603][attachment=21604][attachment=21605]
i o dobrej duszy, która się mną wymiennie z Bartkiem opiekowała w Kraku:[attachment=21606]

Sylwester napisał(a):
taaa, bo ja to z kosmosu jestem ...


Nie, Ty tym razem byłeś jako kompars. Wiesz Sylwestrze, ktoś musi trzymać sznurek z drugiej strony a kto inny jak nie Ty, kiedy Forumowe Pajęczyce są w akcji giggle

Sokół

Ja zawsze gdzieś przepadam i to jest moja cecha rozpoznawcza. Skąd wiesz, że impreza trwała do 2 w nocy, jak z Edyta spałyscie od 22? Kontrwywiad? Devil
Tak się składa, że też mam zegarek. I uszy.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Przekierowanie