27-04-2009, 06:08 PM
27-04-2009, 06:10 PM
mar.an napisał(a):
Wyglądało to mniej więcej tak:
Bardzo dobrze wyglądało.
Nasze Forumowe kozice pokazały klasę 
27-04-2009, 06:18 PM
[attachment=21459][attachment=21460][attachment=21461] (Sylwester)
A tu jedna z asekurantek
[attachment=21471]
Komin rewelacyjny! Zgubiłam w nim guzik od spodni

Po kominie przyszedł czas na rozejrzenie się ze jeszcze jedną drogą, którą chcieliśmy zrobić. Ciężko było ją zlokalizować, bo trudność sprawiało policzenie stałych punktów. Coś niby znaleźliśmy. Sylwester na dolnej asekuracji wyrusza do góry, asekurowany przez Majkę. A my z Edytą wertujemy przewodnik. I coś tu się nie zgadza
. Wyszło na to, że obitej drogi, którą własnie robił Sylwek, nie było w przewodniku
. Zatem zarówno wycena trudności, jak i nazwanie bezimiennej drogi, przypadło Pajączkowi
.[attachment=21481][attachment=21479]
Pajęcza droga zrobiona w pięknym stylu
, więc my z Edytą gramolimy się kolejno. Skała krucha, mały gzymsik do pokonania...w jakiejś 1/3 drogi mamy dość. U mnie szwankują ręce (jak to określiła Majka - "zbułoway się":hihi
, Edycie nogi odmawiają posłuszeństwa.
[attachment=21484]
[attachment=21485]
Pięknym przejściem zakańcza działanie w tym pionie Majka
[attachment=21488], asekurowana przez Sylwestra[attachment=21489].
A tu jedna z asekurantek
[attachment=21471]Komin rewelacyjny! Zgubiłam w nim guzik od spodni


Po kominie przyszedł czas na rozejrzenie się ze jeszcze jedną drogą, którą chcieliśmy zrobić. Ciężko było ją zlokalizować, bo trudność sprawiało policzenie stałych punktów. Coś niby znaleźliśmy. Sylwester na dolnej asekuracji wyrusza do góry, asekurowany przez Majkę. A my z Edytą wertujemy przewodnik. I coś tu się nie zgadza
. Wyszło na to, że obitej drogi, którą własnie robił Sylwek, nie było w przewodniku
. Zatem zarówno wycena trudności, jak i nazwanie bezimiennej drogi, przypadło Pajączkowi
.[attachment=21481][attachment=21479]Pajęcza droga zrobiona w pięknym stylu
, więc my z Edytą gramolimy się kolejno. Skała krucha, mały gzymsik do pokonania...w jakiejś 1/3 drogi mamy dość. U mnie szwankują ręce (jak to określiła Majka - "zbułoway się":hihi
, Edycie nogi odmawiają posłuszeństwa.[attachment=21484]
[attachment=21485]
Pięknym przejściem zakańcza działanie w tym pionie Majka
[attachment=21488], asekurowana przez Sylwestra[attachment=21489].27-04-2009, 06:34 PM
No i co by tu powiedzieć
Fajna zabawa. Dobrze, że mnie tam nie było, bo bym się w tym kominie z moim brzuchem nie zmieścił
i był by ubaw. Jedynie bym się nadawał tak do trzymania sznurka
.
Mar.an - pisz dalej
, dobrze się czyta 
Fajna zabawa. Dobrze, że mnie tam nie było, bo bym się w tym kominie z moim brzuchem nie zmieścił
i był by ubaw. Jedynie bym się nadawał tak do trzymania sznurka
. Mar.an - pisz dalej
, dobrze się czyta 
27-04-2009, 06:49 PM
Fajnie zobaczyć Was w akcji. 
Sylwek, jak różnica między Twoimi granitami, a mydełkiem jurajskim?

Sylwek, jak różnica między Twoimi granitami, a mydełkiem jurajskim?
27-04-2009, 06:56 PM
Podczas gdy Majka drapie się do góry po wapiennych stopieńkach i innych formacjach, my zajadamy się przepyszną szarlotką z Majkowo-Marysinego piekarnika, poimy herbatą i robimy różne inne rzeczy
.[attachment=21496] [attachment=21497]
Stęskniona Ajka i jej Pani
[attachment=21499]
Przy pomocy przewodnika i sprawnych oczu wypatujących stałe punkty w skale, udaj się znaleźć drogę o przyjemnej nazwie Ryskowiec. Ponieważ stanowisko Ryskowca jest wspólne dla dwóch dróg, a więc idzie nieco na lewo od lini naszej drogi, istnieje mozliwość machnięcia małęgo whadła
. Przypinam się więc do drzewa, by przyasekurować Sylwka, który idzie założyć wędkę[attachment=21503]. Eleganckie wejście, elegancki zjazd
[attachment=21505][attachment=21504].
Następna rusza Edyta, a ja dalej robię za asekurantkę

.
Po całym drugim dniu w skałkach ciało już odmawia posłuszeństwa. Marzymy o obiedzie
.
Obie przechodzimy fragment drogi, dalej się już nie chce
[attachment=21507][attachment=21506]
[attachment=21508][attachment=21509]
Sylwek opuszczając mnie wpada na szatański pomysł
- niech se Marta powisi trochę na sznurku
. Dyndam więc sobie kawałek nad ziemią, a Edytka z Majką - dwie Łobuziary - przpinają mi do pasa wszystkie mozliwe woreczki z magnezja, jakie mieliśmy. Mam udawać pszczołę
[attachment=21512] Po jakims czasie decydują się mnie opuścić
.
Majka robi całość Ryskowca[attachment=21510].
A później już zbieramy graty i powoli schodzimy w kiedynku drogi. Przed Brandysówką raczymy się herbatą tudzież piwem, wpatrujemy się w oświetloną, 70-metrową ścianę Sokolicy
, debatujemy nad płcią dwóch miejscowych, umaszczonych w tygrysie prążki kotów
i cieszymy się , że możemy jeszcze przez chwilę przebywać w tym pełnym magii świecie.
A później pożegnanie z Majką (dwa razy
) i z Ajką.
Pakujemy się do auta i jedziemy do Katowic.
Sylwek namawia nas na późną kolację - pizza o 22:00!!!!
Po kolacji odwozimy z Edytą Pajączka na autobus, po czym wracamy do chaty. Kończy się na tym, że idziemy spać grubo po północy, a rannym świtem pobudka - Edytka na pociąg, a ja do pracy....
....to były piękne dwa dni
. Dziękuję
.
P.S. O pierwszym - obfitującym w wydarzenia i teksty godne uwiecznienia dniu - jutro.
.[attachment=21496] [attachment=21497]Stęskniona Ajka i jej Pani
[attachment=21499]Przy pomocy przewodnika i sprawnych oczu wypatujących stałe punkty w skale, udaj się znaleźć drogę o przyjemnej nazwie Ryskowiec. Ponieważ stanowisko Ryskowca jest wspólne dla dwóch dróg, a więc idzie nieco na lewo od lini naszej drogi, istnieje mozliwość machnięcia małęgo whadła
. Przypinam się więc do drzewa, by przyasekurować Sylwka, który idzie założyć wędkę[attachment=21503]. Eleganckie wejście, elegancki zjazd
[attachment=21505][attachment=21504].Następna rusza Edyta, a ja dalej robię za asekurantkę


. Po całym drugim dniu w skałkach ciało już odmawia posłuszeństwa. Marzymy o obiedzie
.Obie przechodzimy fragment drogi, dalej się już nie chce

[attachment=21507][attachment=21506]
[attachment=21508][attachment=21509]
Sylwek opuszczając mnie wpada na szatański pomysł
- niech se Marta powisi trochę na sznurku
. Dyndam więc sobie kawałek nad ziemią, a Edytka z Majką - dwie Łobuziary - przpinają mi do pasa wszystkie mozliwe woreczki z magnezja, jakie mieliśmy. Mam udawać pszczołę
[attachment=21512] Po jakims czasie decydują się mnie opuścić
.Majka robi całość Ryskowca[attachment=21510].
A później już zbieramy graty i powoli schodzimy w kiedynku drogi. Przed Brandysówką raczymy się herbatą tudzież piwem, wpatrujemy się w oświetloną, 70-metrową ścianę Sokolicy
, debatujemy nad płcią dwóch miejscowych, umaszczonych w tygrysie prążki kotów
i cieszymy się , że możemy jeszcze przez chwilę przebywać w tym pełnym magii świecie.A później pożegnanie z Majką (dwa razy
) i z Ajką.Pakujemy się do auta i jedziemy do Katowic.
Sylwek namawia nas na późną kolację - pizza o 22:00!!!!

Po kolacji odwozimy z Edytą Pajączka na autobus, po czym wracamy do chaty. Kończy się na tym, że idziemy spać grubo po północy, a rannym świtem pobudka - Edytka na pociąg, a ja do pracy....
....to były piękne dwa dni
. Dziękuję
.P.S. O pierwszym - obfitującym w wydarzenia i teksty godne uwiecznienia dniu - jutro.
27-04-2009, 07:00 PM
Jaka jest różnica pytasz Paweł, ano taka, że u mnie /w granitach/ nie jest tak krucho, skała jest cierna, a więc chropowata, buty siadają na tarcie i można nawet z prawie pionowych płaszczyzn wychodzić na nogach, nadto erozja inaczej rzeźbi ściany, bo generalnie zamiast otworków, dziurek, popękań i sypiącego się wapienia są rysy i pęknięcia, pionowe i poziome, są listwy, płetwy, to coś całkiem innego - inna bajka, ale to dobrze, że są różne formacja inaczej rzeźbione i nie pozwalające na wspinaczą nudę ...
Pisz Marta - bardzo ładnie zaczęłaś, więc do roboty ...
Pisz Marta - bardzo ładnie zaczęłaś, więc do roboty ...
27-04-2009, 07:05 PM
mar.an napisał(a):
Podczas gdy Majka drapie się do góry po wapiennych stopieńkach i innych formacjach, my zajadamy się przepyszną szarlotką z Majkowo-Marysinego piekarnika, poimy herbatą i robimy różne inne rzeczy
.
.
Też bym tak potrafił.
Szarlotkę i herbatkę. Maksymalnie supełki robić na sznurku.
Powodziska w dalszch pionowych podejściach 
magda.s.77
27-04-2009, 07:08 PM
GŚ-owe babeczki pokazały klasę, no i wśród nich oczywiście smoczy rodzynek. Bardzo pozytywny weekend. Jak widać zgrana z Was ekipa, życzę więc więcej takich skałkowych wspólnych wypraw.
Ajka po prostu cudna.
Ajka po prostu cudna.
27-04-2009, 07:13 PM
Stasiu, jak się spotkamy na jakichś kopczykach to herbata i szrlotka będą obowiązkowo!
Zapomniałam dodać - Lelko oddalił się w międzyczasie na swym objuczonym rowerze. Zuch-chłopak, pognał swoim wehikułem do Krakowa, zahaczając po drodze o Ojców i tamtejsze skalne rejony
. Ponoć dziś Go nogi rwą na szystkie strony, ale przejażdżki na rowerze nie odpuścił sobie dziś po południu

I jeszcze jedno małe sprostowanie - wszystkie powyższe zdjęcia pochodzą z Pajęczo-Smoczego aparatu, autorstwo - mieszane
.

Zapomniałam dodać - Lelko oddalił się w międzyczasie na swym objuczonym rowerze. Zuch-chłopak, pognał swoim wehikułem do Krakowa, zahaczając po drodze o Ojców i tamtejsze skalne rejony
. Ponoć dziś Go nogi rwą na szystkie strony, ale przejażdżki na rowerze nie odpuścił sobie dziś po południu

I jeszcze jedno małe sprostowanie - wszystkie powyższe zdjęcia pochodzą z Pajęczo-Smoczego aparatu, autorstwo - mieszane
.27-04-2009, 07:18 PM
magda.d.77 napisał(a):
GŚ-owe babeczki pokazały klasę, no i wśród nich oczywiście smoczy rodzynek. Bardzo pozytywny weekend. Jak widać zgrana z Was ekipa, życzę więc więcej takich skałkowych wspólnych wypraw.
Ajka po prostu cudna.
Ajka po prostu cudna.
Od hehe rodzynka masz pozdrowienia, a dziewczyny zostały już zaproszone na weekend 23-24 maja, więc tylko od Nich zależy czy zechcą zaprzyjaźnić się z ciernym granitem ... *
Innych zainteresowanych również zapraszam - chętnie spotkam się z Wami
*Edyta - masz zaległego "niedźwiadka" 
27-04-2009, 07:23 PM
chyba się powtarzam ale... przeczytałem fajną relację i ciesze się, że się Wam tak dobrze ułożyło spotkanie w skale 

27-04-2009, 07:31 PM
Fajnie,że weekend w pionowym świecie udał się tak wybornie.Sporo czasu spędziliście na linach
Czytając relację widać,że niezłą gimnastykę mieliście
i zaprawę na następne spotkania w ściankach-pozazdrościć kondycji i wytrzymałości
Czytając relację widać,że niezłą gimnastykę mieliście
i zaprawę na następne spotkania w ściankach-pozazdrościć kondycji i wytrzymałości
27-04-2009, 07:41 PM
Stasiu napisał(a):
Ja nie wiem, jak ten Sylwester to robi, że wciąż ma szczęście na dzielne (tylko...?) asekurantki. 



naprawdę nie wiesz tego Stasiu, nie wierzę ... no niech będzie zdradzę Ci tajemnice, wokół mnie są te piękne dworki, bo ja
[attachment=21519]
Królem jestem 
27-04-2009, 10:40 PM
Niezła relacja Marta, sam byłem ciekawy jak Wam minął drugi dzień łojenia skałek.
Dla mnie była to głównie rowerowa wycieczka, w czasie której miałem okazję spotkać się z forumową ekipą
Wyglądało to w ten sposób, że w czwartek rano objuczony w potężne bagaże wyruszyłem pociągiem do Zawiercia, skąd na rowerze dojechałem do Bzowa i dalej podążałem już jurajskim szlakiem rowerowym orlich gniazd.
Przejeżdżając przez urocze okolice Ogrodzieńca, wdrapując się na niesamowite ruiny zamku w Smoleniu, walcząc z piaskowymi drogami przed Olkuszem dotarłem do trasy przelotowej na Kraków.
Mocno spóźniony (dzień wcześniej umówiłem się z Sokołem na spotkanie w dolinie Będkowskiej skąd razem mieliśmy wyruszyć do Krakowa) zdecydowałem się zaryzykować dalszą jazdę tą ruchliwą drogą przy której często nie ma nawet pobocza. Taka jazda do najprzyjemniejszych nie należy, na szczęście Tomek nie czekając wyruszył w moim kierunku i zabrał mnie wraz z rowerem drogi wprost do królewskiego miasta, gdzie wcześniej mieliśmy zamówiony nocleg.
A tam... najprzyjemniejsza część wieczoru:
Posiłek na starówce, tak na sucho - więc trzeba było szybko czymś popić, w tym wypadku nieoceniona stała się promocja w "Kulturalnym" browar + kielonek wiśniówki za piątaka.
Stamtąd przenieśliśmy się do CK, czyli na krakowskie spotkanie forumowe
Wieczór minął w świetnej atmosferze, a powrót z miasta do kwatery nie mógł przysporzyć żadnych problemów, naturalny GPS u Sokołów w każdych warunkach działa bezbłędnie
[attachment=21534][attachment=21535][attachment=21536][attachment=21537][attachment=21538][attachment=21539][attachment=21540]
Dla mnie była to głównie rowerowa wycieczka, w czasie której miałem okazję spotkać się z forumową ekipą

Wyglądało to w ten sposób, że w czwartek rano objuczony w potężne bagaże wyruszyłem pociągiem do Zawiercia, skąd na rowerze dojechałem do Bzowa i dalej podążałem już jurajskim szlakiem rowerowym orlich gniazd.
Przejeżdżając przez urocze okolice Ogrodzieńca, wdrapując się na niesamowite ruiny zamku w Smoleniu, walcząc z piaskowymi drogami przed Olkuszem dotarłem do trasy przelotowej na Kraków.
Mocno spóźniony (dzień wcześniej umówiłem się z Sokołem na spotkanie w dolinie Będkowskiej skąd razem mieliśmy wyruszyć do Krakowa) zdecydowałem się zaryzykować dalszą jazdę tą ruchliwą drogą przy której często nie ma nawet pobocza. Taka jazda do najprzyjemniejszych nie należy, na szczęście Tomek nie czekając wyruszył w moim kierunku i zabrał mnie wraz z rowerem drogi wprost do królewskiego miasta, gdzie wcześniej mieliśmy zamówiony nocleg.
A tam... najprzyjemniejsza część wieczoru:
Posiłek na starówce, tak na sucho - więc trzeba było szybko czymś popić, w tym wypadku nieoceniona stała się promocja w "Kulturalnym" browar + kielonek wiśniówki za piątaka.
Stamtąd przenieśliśmy się do CK, czyli na krakowskie spotkanie forumowe
Wieczór minął w świetnej atmosferze, a powrót z miasta do kwatery nie mógł przysporzyć żadnych problemów, naturalny GPS u Sokołów w każdych warunkach działa bezbłędnie
[attachment=21534][attachment=21535][attachment=21536][attachment=21537][attachment=21538][attachment=21539][attachment=21540]
