|
113 czyli koniec.
|
| Autor |
Wiadomość |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
113 czyli koniec.
Ave.
Dnia 22 czerwca tego roku nogi moje przeszły dwa ostatnie odcinki szlaków ( obecnie czynnych ) w Tatrach Polskich. Z tej okazji zamieszkaliśmy w pokoju 113 ...
Wszystko zaczeło się na poważnie w czerwcu 2002. Mój jedyny wcześniejszy wyjazd w Tatry miał miejsce w 1990 roku i na pewno nie był poważny. Jak to w LO. Natomiast w 2002 byłem już osobnikiem poważnym i zrównoważonym. I wykorzystując namowę jednej osoby udałem się w Tatry. Popatrzyłem, pomyślałem, rozważyłem za i przeciw i sytuacja rozwineła się dynamicznie. Dalej się rozwija ale pewna granica została osiągnięta - wszystkie oficjalne szlaki Tatr Polskich przeszły me nogi, ręce, mój łeb i reszta mnie. Niektóre miejsca i szlaki odwiedzałem wielokrotnie ( np Beskid - 25 razy, Kościelec - 12, Mylną z okolicami - 13, itp ), inne rzadko ( np.: Rysy od strony polskiej - 1, odcinek Skrajny - Krzyżne - też 1, Scieżka pod Reglami - w całości 1 raz, Wrota - 2 ). No i do ostatniej niedzieli były dwa odcinki, na których noga ma jeszcze nie staneła.
Wyjazd w okolicę zaplanowałem z kumplami z Żywca już w styczniu. Telefon do schroniska, pytanie o pokój nr 113, ustalenie daty i składu. Mieszał się - w maksymalnym "momencie" było nas 12 chętnych, skończyło się na 7 osobach w pokoju, jednej na szlaku i jednej ( innej niż wcześniejsza jedna ) na jednym z wieczorków poetyckich. Z Naszego Forum były aż 4 osoby . W skład dramatu weszli:
- Dr Siwy Marek
- Doniu "Robsing" Budowniczy
- Sławek " Nic mi nie będzie" Ziemniaczek
- Łukasz "Pancernik" P
- Łukasz "Blacha" B
- Pablo "Z Gdyni mam blisko"
- Łukasz
To skład nocujący i chodzący po okolicy ( mniej i więcej ).
Oraz :
- Wasylisa "Polatam po okolicy"
- Emilia "Jaki ten świat, Pablo, jest mały"
Wasylisa przeszła ze mną część szlaku, a Emilia brała udział w wieczorku poetyckim. Drugim.
Ekipą 6 - -osobową przybywamy do Zakopanego w okolicach godziny 10.45. Auto ciężkie, bagaże ciężkie, my ciężcy. A drogi jak to pod Zakopanem. Gościnne i szerokie. Mimo to docieramy do celu - parking obok Ronda Kuźnickiego. Towarzysze ( poza Łukaszami B i P ) mało górscy więc trzeba Im było coś w południe pokazać. Zaproponowałem odcinek Drogi nad Reglami: Kalatówki - Sarnia - Strążyska. Dla mnie to 6 spacer tym szlakiem więc informowalem Towarzyszy gdzie jesteśmy, po co, co widać, słychać itd. Cieszyli się podobalo Im się, chwycili temat. Dyskusje trwały. A to dla mnie bardzo ważne bo nie potrafię zaakaceptować milczącego współtowarzysza na szlaku. I tak sobie gadając docieramy do Herbaciarni na Strążyskiej. Łukasz P i Sławek idą ochłodzić łeb pod Siklawicą, a my w czterech idziemy się posilić. Nie polecamy kwaśnicy na wędzonce. Wędzonki w niej nie było. Mimo tego zgrzytu nie mścimy się. Wodospadowcy wracają i ruszamy w dół. Przechodzimy Dolinę, wchodzimy na Drogę pod Reglai, docieramy do skoczni i na parking. Następnie kierujemy się na Siwą Polanę. Parking, restauracja i jazda kolejką na Polanę Huciska. Potem nogami dwunastoma docieramy do celu dnia pierwszego - Schroniska Chochołowskiego. Mrocznego jak Prawdziwi Polacy. Na szczęście nie wygląd bryły się liczy ale wnętrze. A we wnętrzu czekał już Pablo. Z kluczem do pokoju 113 ... Reszta wieczoru była elegancka. Dodam jeszcze tylko, że Chochołowska lekko się zmieniła po ostatnich podmuchach. Kilka nowych skał wylazło z drzew.
Koniec dnia pierwszego, 21 czerwca 2014 roku. Dobranoc.
Dzień drugi ...
Pobudka wstać !!! Pobudka wstać !!! Pobudka wstać !!!
Z 7 na szlaki ruszyło 3. Pozostała czwórka zaoferowała się, że będzie dobytku naszego oraz całego schroniska pilnować. I, o dziwo, upilnowali czym nam bardzo zaimponowali. Rośnie w Polsce wspaniała młodzież ( taka w okolicach lat 30 ).
Pablo poszedł w okolice Rohaczy, a Łukasz P i ja udaliśmy się na szlak, w którym zawierały się dwa ostatnie, dla mnie, odcinki szlaków Tatrach Polskich. Oto ten szlak :
Schronisko Chochołowskie - okolice Wyżniej Bramy i początek szlaku do Doliny Starorobociańskiej - Dolina S. - Siwa Przełęcz - Liliowy Karb - Starorobociański Wierch - Kończysty Wierch - Jarząbczy Wierch - Wołowiec - zejście przez Wyżnią Dolinę Chochołowską - Schronisko. Odcinki Karb - Starorobociański i Jarząbczy - Wołowiec to były te dwa ostatnie, które chciałem przejść. I przelazłem. Zachaczylismy jeszcze o szczyt Łopaty, a obok Dziurawej Przełęczy było nerwowo. Nerwowa była też pogoda. Od pełnego słońca, przez mżawkę, zawieje śnieżne do wiatru zrywającego z łbów zapięte kaptury.
Dolinę Emerytowanych Robotników przechodzimy w czasie krótszym od mapowego o 35 minut. Jakoś takoś niosło nas. Po drodze spotkaliśmy 4 ludziów. Na Siwej Przełęczy z 5, kolejnych paru nadciągało od Ornaku. Ogólnie mało. Na odcinku Siwa - Stary Robot nadrabiamy 12 minut. I mijamy 2 osoby. A na szczycie wita nas zawieja śnieżna. Dosyć ostra. Towarzysz Pablo był na Bocianie dzień wcześniej i też Go powitał śnieg. To chyba jakaś miejscowa tradycja. Szybko nas wywiało i powiało w stronę Kończystego. Tam miała czekać Wasylisa. No i czekała. Łaziła po Tatrach już od czwartku i niedziela była dla Niej ostatnim dniem turystycznym. Wyłaniamy się ze śniegu i zasiadamy na pewien czas na Kończystym. Tam nie wiało, za to Wasylisa grała na flecie. A potem śpiewała piosenki ukraińskie i polskie. Bardzo sympatyczna osoba. Mimo, że z Pragi Warszawskiej - okazało się, że mieszka w tej samej dzielnicy co Gabi82 I tak to trójką ruszamy na Jarząbczy. Z ominięciem właściwego szczytu. Ja tam byłem, a pozostałym się po prostu nie chciało - wiać mocniej zaczeło. Swoją drogą to zapomniałem z pokoju zabrać czapki i rękawiczek ... Szybkie rzucenie oczyma na okolicę i przed nami czas na najdłuższy odcinek między szczytami - ruszamy na Wołowca. Z przeskokiem na Łopatę. Tam powitały nas trzy kozice. Wracamy na szlak i docieramy do Dziurawej Przełęczy. Tam było lekko nerwowo. Mocniej padało, ponownie pojawił się śnieg - zrobiło się ślisko. No i Wasylisa miała wywrotkę. Na szczęście skończyło się dobrze chociaż Jej salto ( dosłownie ) mogło zakończyć się daleko na Słowacji, a nie na skale 4metry niżej. Uff ... Dalsza droga po mokrych skałach i glebach oraz trawach była wolna i dokładna. Niby takie Zachodnie ... Uważać trzeba wszędzie. W końcu docieramy na Wołowiec. Morda mi się cieszy W ręce kij, na plecach torba, i ... A jak tam wiało .... Długo szukaliśmy wnęki chroniącej przed wiatrem. Wiecie jak wygląda szczyt Wołowca. Kilkanaście mniejszych lub większych dziur. Wiało wszędzie ... W drodze z Wołowca zrywało kaptury z łbów. Z tej racji, i z powodu spieszenia się Wasylisy na ostatni bus zeszliśmy przez Wyżnią Dolinę, a nie przez Rakoń i Grześ. I tak to po 9 i pół godzinie ( mój czas ) docieramy do końca trasy. Łukasz P dociera po pół godzinie. Wasylisa podbija pieczątke i rusza na busa. Zdążyła. Potem dociera Pablo ze świeżo poznaną na szlaku Emilią. Która okazuje się ... koleżanką z dzieciństwa żony Pabla Świat jest mały.
Potem nastąpił drugi wieczór poetycki. I spać - my do 113, Emilia do swego pokoju.
Dobranoc.
Trzeciego dnia, 23 czerwca 2014 r, wstaliśmy ...
Pożegnaliśmy Pabla ...
Wyszliśmy z pokoju ...
Zeszliśmy na jadalnię ...
Wyszliśmy ze schroniska ...
Doszliśmy do kolejki ...
Weszliśmy do busa ...
Dotarlismy na dworzec ...
Pożegnalismy Emilię ...
Weszliśmy do FIS - u ...
Wsiadliśmy do pociągu ...
Wysiadliśmy w Suchej Beskidzkiej ...
Przyjechały po nas auta ...
Dojechaliśmy do Żywca ...
Poszliśmy na Rynek ...
Koniec.
Rano we wtorek 24 czerwca 2014 r., o 5, powstałem i pojechałem do Poznania na koncert.
Dziękuję za uwagę.
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2014 12:50 PM przez Łukasz.
|
|
| 27-06-2014 12:45 PM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
|
|
| 27-06-2014 01:42 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Z tej okazji zamieszkaliśmy w pokoju 113 ...
Wyszliśmy z pokoju ...
Cieszcie się , że to nie był pokój 101.
Gratuluję.
|
|
| 27-06-2014 02:50 PM |
|
 |
Wasylisa
na świetlistej ścieżce
   
Postów: 422
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2014
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Z ominięciem właściwego szczytu. Ja tam byłem, a pozostałym się po prostu nie chciało - wiać mocniej zaczeło.
To nie był właściwy szczyt, tam, gdzie byliśmy? Buu... Bo to nieprawda, że mi się nie chciało!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2014 03:54 PM przez Wasylisa.
|
|
| 27-06-2014 03:53 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2014 06:16 PM przez Stasiu.
|
|
| 27-06-2014 04:00 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Ja tego jeszcze nie mam poodwiedzane. Zostawie to na emeryturę. 
Masz racje.
Gerlach czeka, Lodowy czeka -to co tam Jarząbczy.
|
|
| 27-06-2014 04:11 PM |
|
 |
Oliwka
    
Postów: 1,763
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2013
Status:
Offline
|
|
| 27-06-2014 08:13 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Byłem świadkiem tego doniosłego wydarzenia, uczciwie i komisyjnie zostało obla... zatwierdzone 
Pozostała czwórka zaoferowała się, że będzie dobytku naszego oraz całego schroniska pilnować. I, o dziwo, upilnowali czym nam bardzo zaimponowali.
To było słuszne i strategiczne posunięcie, tego dobra starczyłoby na małe wesele 
z powodu spieszenia się Wasylisy na ostatni bus zeszliśmy przez Wyżnią Dolinę, a nie przez Rakoń i Grześ
Trzeba było postępować zgodnie z maksymą spiesz się powoli, Emilia tez się spieszyła na ostatni autobus byłoby o jedna osobę do świętowania więcej.
Potem nastąpił drugi wieczór poetycki.
To był ten oficjalny z uroczystą przedmową, nawet jakaś pani z pokoju w okolicy przyszła pogratulować z wyraźnym wzruszeniem w głosie 
Było radośnie
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 27-06-2014 08:14 PM |
|
 |
Em.
Em.
    
Postów: 1,795
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2014
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Cóż za szczegółowy opis wydarzeń.. o kilku faktach zapomniałeś... bo pomiędzy wejściem do pokoju, a pójściem spać.. wydarzyło się całkiem sporo.. łącznie z kolejnym wyjściem na szlak w nocy ;-)
|
|
| 27-06-2014 08:19 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Cóż za szczegółowy opis wydarzeń.. o kilku faktach zapomniałeś... bo pomiędzy wejściem do pokoju, a pójściem spać.. wydarzyło się całkiem sporo.. łącznie z kolejnym wyjściem na szlak w nocy ;-)
Emilio, już nic ni mów. My wszyscy wiemy co się wydarzyło od wejścia do pokoju i pójściem do wyrka, łącznie z kolejnym wyjściem. My juz, Emilio, Luckiego dobrze znamy, na odwrót od Ciebie.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 27-06-2014 08:33 PM |
|
 |
Em.
Em.
    
Postów: 1,795
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2014
Status:
Offline
|
|
| 27-06-2014 08:38 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 27-06-2014 08:49 PM |
|
 |
Em.
Em.
    
Postów: 1,795
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2014
Status:
Offline
|
|
| 27-06-2014 08:58 PM |
|
 |
Wasylisa
na świetlistej ścieżce
   
Postów: 422
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2014
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
Nawet nie wiecie, jak żałuję, że mnie tam z wami nie było...
|
|
| 28-06-2014 01:50 AM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: 113 czyli koniec.
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2014 09:57 AM przez Łukasz.
|
|
| 28-06-2014 09:52 AM |
|
 |
|
|