|
Zimowe rysowanie.
|
| Autor |
Wiadomość |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
Zimowe rysowanie.
Wytęsknione Tatry witają mnie uśmiechnięte pogodnie. Plany mam-później się okaże, że jak to często bywa nici z tego. Niemniej pierwszy dzień wykorzystuję bardzo miło . Spacer aklimatyzacyjny -wielce przyjemny. 
Aklimatyzacja okazuje się bardzo wskazana. Wykrywam pewną (czasową na szczęście) niedyspozycję biodra. Siłą rzeczy nasuwają się niewesołe skojarzenia z Jakubem co go janioł raził... jestem nieomal w panice... dość pociesznie kuśtykając wracam na pozycje wyjściowe. 
Nazajutrz w zgaszonym nastroju idę sobie do Kondratowej. W schronie chłeptam talerz borowikowej domowej, co nieco podbudowuje moje nadwątlone morale... 
Kombinuję sobie-co z tą moją nóżką-no tak...jestem już w dojrzałym wieku... to już chyba koniec ...koniec z górami.. nie tylko z górami-już żadne dziewczę nie uśmiechnie się do mnie zalotnie. 
Słowem --> "fugazi"-jak by rzekł pewien wielbiciel zespołu Marillion. 
I dalej Długą Polaną w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką. Jestem sam w górach a ponad świeci słońce. Wprawdzie tylko jedynka lawinowa ale wmawiam sobie że groza ogólna i w pewnym miejscu skręcam wariantem lawinowym na grań Łopaty. Wiem, ze jestem niegrzeczny -następnym razem osobiście zadzwonię po straż... 
Wychodzę na grań. Obowiązkowo zdjęcia.
trochę podchodzę po płaskim, później się chwilowo nieco spiętrza, ale łatwo. Faktycznie przy większym stopniu zagrożenia lawinowego opcja owa wydaje się rozsądniejsza od podchodzenia szlakiem w Długim Żlebie.. I tak dołażę na Suchy Wierch Kondracki. 
Co dalej ? Nóżka jeszcze nie odpadła, ani nie wykazuje takich chęci. Ano na Kopę Kondracką. Tak czynię.
Cały czas fajnie, pogodnie, bezwietrznie -prawie jak w Acapulco-tyle że turystów nie ma. A i biało wokół. Śnieg wygodny dla posiadacza raków. Taki beton przyjemny. 
Jak Kopa Kondracka to może Małołączniak i cała reszta czerwonego towarzystwa. I tak się dzieje. Pod Krzesanicą spotykam pierwszą turystkę tego dnia.
Sympatyczna pani ale zatroskana- bo ani raków ani czekana a tu trzeba będzie zejść do Kondratowej. I ja nie widzę tego dobrze... o czym informuję turystkę i pytam o motywacje do takiego wyjścia. 
-A bo taka ładna pogoda-słyszę odpowiedź. Turystka stwierdza , że spróbuje dać sobie radę i idzie dalej. Za Krzesanicą napotykam kolejnych dwoje turystów. Ci zdecydowanie lepiej wyposażeni na warunki panujące. Mam nadzieję, że dogonią turystkę i jakoś pomogą w razie wystąpienia takiej potrzeby. 
Ciemniak i już tylko w dół Twardym Grzbietem. I tu kolejne spotkanie z miłą i dobrze wyposażoną turystką . W sumie cztery osoby spotkane w trasie tego dnia. Frekwencja nie za duża jak na pogodne Czerwone Wierchy- a i jeszcze grupka narciarzy w rejonie Chudej Turni.
Od wspomnianej Chudej Turni w dół w stronę Zahradzisk za śladami prowadzącymi zimowym wariantem szlaku, tj. mniej więcej grzbietem.
Ładne widoki w koło. W pewnej chwili słyszę, później widzę śmigło gdzieś ponad Małołączniakiem.
Rozmyślam i mam nadzieję-że to nie po pierwszą turystkę -napotkaną tego dnia w trasie. 
Reszta trasy w zasadzie bez historii. Dochodzę do Kir, tam szczęśnie szybko jakiś bus i z powrotem do Zakopanego. Tyle , że podbudowany widokową wycieczką a i przede wszystkim tym -że staw biodrowy nie stwarzał problemów. 
Może uda się podreptać jeszcze gdzieś...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-03-2012 01:19 PM przez dr.Etker.
|
|
| 09-03-2012 01:15 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 09-03-2012 01:38 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 09-03-2012 01:53 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 09-03-2012 03:55 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
No Doktorze, zazdroszczę Ci tej wycieczki. Pogoda jak z obrazka, podłoże twarde, niezapadające się i na szpilki akuratnie niezbyt sliskie. Na dodatek tylko jedyneczka (no bo zero jest chyba tylko latem ). Lepszej zimowej pogody nie można otrzymać. Co byśmy za to dali, kiedy takie warunki by były na bibie.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 09-03-2012 05:49 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
Pogoda jak z obrazka, podłoże twarde, niezapadające się i na szpilki akuratnie niezbyt sliskie. Na dodatek tylko jedyneczka (no bo zero jest chyba tylko latem  ). Lepszej zimowej pogody nie można otrzymać.
Fakt.
Ale trzeba było mieć te szpilki.I to takie niezabawkowe-jak te do chodzenia po Skupniów Upłazie. I czekan albo inną siekierkę. 
Bez tego masakra-o czym świadczy kronika TOPR.
|
|
| 09-03-2012 05:57 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
Wyrajdałem się z Zakopanego pierwszym(możliwym w marcu) busem w stronę Palenicy, następnie dolazłem do Moka i to z ciężkim plecakiem. A droga im.O.Balzera była totalnie bezludna(dokładnie nikogo).
Jakoś na większy wysiłek nie było mnie stać już tego dnia, zatem zaległem. Zresztą wieczorowy nastrój schronu Morskie Oko, gdy jest już pusto, -bezcenny.
Następny dzień według prognoz miał być jeszcze ładniejszy, pełna lampa, bezwietrznie i jedynka lawinowa( dzięki Pedro-za info meteo).
Z ranka jakoś przyspałem i dopiero dobrze po 7 rano zacząłem przemierzać równinę Morskiego Oka. Podobno przed godziną w podobnym kierunku wyruszył jeden turysta.
Cel-Rysy w wariancie ze Żlebem Rysy. Czyli jak w tytule-rysowanie. Zimowo, samotnie ale z tlenem( w zapasie miałem paczki fajek)
Aha-petów nie wyrzucam(info dla wrażliwych ekologicznie)-mam specjalną popiołkę na imprezy w parkach narodowych, a reszta to moja sprawa.
Kulam się powolutku na próg Czarnego Stawu. Słychać głosy dobiegające z dróg taternickich na ścianie Kazalnicy. W ogóle mam wrażenie, że w tym dniu było więcej wspinaczy niż turystów. Poprzez staw znowu w skos -okazja do wykonania nietypowych ujęć fotograficznych tej części Tatr. I dalej Zadnim Piargiem do przewężenia, dalej obok kamienia a tam przystanek na herbatkę i papieroska. Śnieg jest znakomity-taki fajny beton. Lekko i szybko się podchodzi. Powyżej wysokości Buli a przed ujściem Rysy nieco gorzej miejscami-trochę przewianego chwilami, ale zasadniczo beton. Cały czas trafiają się ślady po poprzednikach z dni ubiegłych.
Tak dochodzę do ukośnie opadającego z rejonu wierzchołka żlebu Rysy. Początkowo dość szeroki, ku górze zwężający się. Idę sobie w pobliżu ściany skalnej ograniczającej żleb z orograficznie lewej strony.
Śnieg cały czas dobry, jakieś ślady chyba po dupozjazdach. Po dwóch trzecich mniej więcej napotykam gościa który wybrał się wcześniej i już schodzi. Schodzi twarzą do stoku. I rzeczywiście tu już jest beton z dobrze wybitymi stopniami i w trakcie zejścia ja będę stosował tą technikę do wspomnianej wysokości Rysy. Później(w dół) jest zdecydowanie wygodniej.
Krótkie "cześć-cześć, ale fajnie-tylko czemu tak mało chętnych" i każdy idzie w swoją stronę. Pod koniec trochę want wystających ze śniegu i już przełączka. Otwiera się widok na Tatry Wysokie.
Stąd już blisko na wierzchołek, a odśnieżone łańcuchy znakomicie ułatwiają podejście. Jest 11.25, wejście zajęło trzy godzinki z postojami.
Ładna pogoda to i pełne widoki, a nie zawsze tak jest. Trochę się rozglądam, zdjęcia, herbatka. 
Drepcę sobie na wierzchołek 2503m.Później odbywam tą samą trasę z powrotem.
Czas na zejście. Jak wspomniałem-pierwsze kilkadziesiąt metrów rysy uważnie, później jest lżej.
W schronisku uczczę udany dzień browarkiem. Z taką dobrą pogodą i warunkami -po prostu należy się mu jak psu -micha.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-03-2012 07:20 PM przez dr.Etker.
|
|
| 09-03-2012 07:14 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 09-03-2012 07:36 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 09-03-2012 07:47 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
RE: Zimowe rysowanie.
dość pociesznie kuśtykając wracam na pozycje wyjściowe.
sytuacja wymaga powagi, jednak ciekawie musiałeś wyglądać
Kombinuję sobie-co z tą moją nóżką-no tak...jestem już w dojrzałym wieku... to już chyba koniec ...koniec z górami.. nie tylko z górami-już żadne dziewczę nie uśmiechnie się do mnie zalotnie
No tak, pesymizm - sięgam jednak pamięcią do Orlej, gdzie chyba "podnoszono" Cię na duchu
Sympatyczna pani ale zatroskana- bo ani raków ani czekana a tu trzeba będzie zejść do Kondratowej. I ja nie widzę tego dobrze... o czym informuję turystkę i pytam o motywacje do takiego wyjścia.
Widzę predyspozycje...nadajesz się 
samotnie ale z tlenem( w zapasie miałem paczki fajek)
uffffffff... Czyli taki samotny to Ty nie byłeś...
Reasumując - zazdraszczam "zapasom - towarzyszom" ...i rysowania też zazdraszczam
Zdjęcia super
|
|
| 09-03-2012 08:57 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
Reasumując - zazdraszczam "zapasom - towarzyszom" ...i rysowania też zazdraszczam
Zdjęcia super 
Dziękuję. To bardzo miłe. 
A uwagi cenne. 
Rolę odegrała pogoda i warunki-dopuściły do wycieczek.
A i wstępna aklimatyzacja była dobra. 
Przyznam-bez tego nie dał bym rady.
|
|
| 09-03-2012 09:01 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
Zimowo, samotnie...
O, Ty Szalony Człowieku!!!
Otwiera się widok na Tatry Wysokie.
A dojrzałeś tam w dole nasze zeszłoroczne miejsca?
|
|
| 09-03-2012 09:11 PM |
|
 |
lilith
Brak aktywacji konta
|
RE: Zimowe rysowanie.
Reasumując - zazdraszczam "zapasom - towarzyszom" ...i rysowania też zazdraszczam
Zdjęcia super 
Dziękuję. To bardzo miłe. 
A uwagi cenne. 
Rolę odegrała pogoda i warunki-dopuściły do wycieczek.
A i wstępna aklimatyzacja była dobra. 
Przyznam-bez tego nie dał bym rady.
1. odwalileś kawał dobrej roboty górskiej, to się chwali 
2. uwagi... to nie były... jesli chodzi o dymki... choćby...
3. tak pogoda super... aż oczy bolą...
4. aklimatyzacja to podstawa...
|
|
| 09-03-2012 09:13 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
Zimowo, samotnie...
O, Ty Szalony Człowieku!!!
Otwiera się widok na Tatry Wysokie.
A dojrzałeś tam w dole nasze zeszłoroczne miejsca? 
Czy tak do końca samotnie... ano był turysta wyżej-który godzinkę wcześniej wyszedł ze schroniska...gdzieś tam po ścianach taternicy, o wycieczce wiedział choćby Pedro-rozmawiałem z Bartkiem telefonicznie.Informację zostawiłem też w schronisku.
A w wypadku ewentualnego poślizgu- i tak musiałbym się samodzielnie wykazać choć odrobiną biegłości w hamowaniu czekanem. Towarzystwo innych by nic nie pomogło.
A miejsce dojrzałem. Teraz cokolwiek zabielone-no ale nadal efektowne.
|
|
| 09-03-2012 09:17 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowe rysowanie.
a)Przyznam-że łatwiej mi się chodziło np. na Rysy teraz niż przykładowo kiedyś w upalnym sierpniu (może dlatego-że wówczas wybrałem się bez wody do picia). 
Co prawda-zabrałem termos z herbatką-w zimie też można się łatwo odwodnić.
c) Fakt.Niezła pogoda w jednym kawałku od piątku do czwartku-jest czymś-wobec czego nie można przejść obojętnie. 
d)Sam tego doświadczyłem.
|
|
| 09-03-2012 09:24 PM |
|
 |
|
|