Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (2): « Pierwsza [1] 2 Następna > Ostatnia »
W karkonoskich przestrzeniach
Autor Wiadomość
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #1
W karkonoskich przestrzeniach

Wstęp

Karkonosze zwane też Górami Olbrzymimi stały się celem mojego lutowego urlopu. Pomimo wielu przebytych górskich szlaków to pasmo ciągle tkwiło w mojej głowie jako pewnie najciekawsze z tych jeszcze nieodwiedzonych na terenie naszego kraju. Zarówno dwa lata temu i jak przed rokiem ciągle coś stawało mi na drodze aby się tam pojawić. 9 lutego 2011 po raz pierwszy ujrzałem je na żywo.

Był to początek 5-dniowej wędrówki oscylującej wokół ich głównego grzbietu. Wędrówki którą z perspektywy czasu naprawdę warto było odbyć, aby choć w części poznać góry o całkowicie odmiennym charakterze niż wszelkie inne pasma zarówno w Polsce jak i w ogóle w tej części Europy.

Wybrałem się tam razem z kolegą Wojtkiem, dla którego również było to pierwsze spotkanie z Karkonoszami. Nie bez powodu terminem wybranym przez nas był okres zimowy. Moje przeświadczenie zarówno przed wyjazdem jak też i po nim było jedno. Trzeba tam pojechać zimą. Po pierwsze bez tłumów. Po drugie rozległe połacie w bieli z ośnieżonymi drzewami, zmrożonymi i powyginanymi od wiatru kosówkami, to było to czym bezkonkurencyjnie ten rejon zimą wygrywał atrakcyjnością w naszym rozumieniu z pozostałymi porami roku.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 03:41 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Dzień I - czyli na wstępie u Królowej

Po odbiciu z autostrady biegnącej w stronę Zgorzelca, teren powoli zaczął się podnosić i fałdować. Równiny przekształciły się w rosnące z każdą chwilą pagórki. Proste odcinki drogi zaczęły się wić górskimi stokami. Wkrótce niziny we wstecznym lusterku stały się historią. Ciągle jednak brakowało mi czegoś... Śniegu. Toż to wyjazd stricte zimowy, a wszystko co dookoła miało kolory od szarego przez brązowy do zgniłozielonego. Aż do czasu kiedy na horyzoncie pojawiły się. Karkonosze. Jedyne w okolicy lśniące bielą w okołopołudniowym słońcu. Na twarzy od razu pojawił się uśmiech. Teraz wystarczyło już zajechać na miejsce, zostawić samochód i zagłębić się w tę mroźną i górską krainę.

   

Karpacz przywitał nas małym problemem. Trzeba było pozostawić gdzieś samochód i to na pewno nie bezpańsko przy drodze. W pierwszym hotelu powiedzieli wprost, że nas nie chcą. Podjechałem pod kolejny, spory i z dość pustym parkingiem. Pani na recepcji z uśmiechem wysłuchała mojego pytania. Odpowiedź miała mnie chyba zbić z nóg, ale w sumie to się roześmiałem. 50 zł/noc usłyszałem w00t
W hotelach zatem nie było czego szukać. Pojechaliśmy pół kilometra dalej. Parking przy niewielkiej agroturystyce wydał mi się odpowiednim miejscem. Pan gospodarz nieśmiało się określił 5 zł/noc. Bez wahania się zgodziliśmy innocent

Przyszedł czas ruszyć w drogę. Teraz już na piechotę, z plecakiem oraz z niewątpliwą nutką ciekawości na to co nas czeka. Tak też zagłębiliśmy się w pustą Dolinę Sowią. Jak wspomniałem wcześniej, zima tej zimy była mało zimowa innocent

Trochę uleżałego śniegu, śliskiego, twardego, mocno zmrożonego nie dodawało uroku wędrówce. Wręcz przeciwnie. Utrudniało poruszanie się, a kroki trzeba było uważnie stawiać. Jeden w jeden. Niemniej zdobywaliśmy powoli wysokość, aż w połowie doliny przyszło nam zrobić pierwszy postój. Przy małym procentowym co nieco, wznieśliśmy symboliczny toast za grzbiet Karkonoszy.

           

Pierwsze zakosy, śniegu w zacienionych miejscach już więcej i jesteśmy. Jakoś szybko poszło. Jesteśmy na grzbiecie w siodle Sowiej Przełęczy. Na razie muszę przyznać byłem trochę rozczarowany. Nie urzekło mnie to miejsce. Wiedziałem jednak, że warunki - nazwijmy to mało śnieżne - nie sprzyjały we właściwym odbieraniu piękna okolicy.
Udaliśmy się na Skalny Stół. Pierwszy szczyt, czy też właściwie jeden z wierzchołków rozpoczynającego się tutaj Kowarskiego Grzbietu stał się faktem. Ciągle przed nami była ta niepewność, czy też ciekawość. Ciągle też oczekiwałem czegoś więcej od Karkonoszy. Zauroczenia nie było, trochę zatęskniłem nawet za górami typu Beskidy czy Tatry.

   

Słońce od pewnego czasu obniżało się już na niebie, a po głowie chodziło spędzenie jego zachodu na Śnieżce. Po powrocie na Sowią Przełęcz, rozpoczęliśmy kolejne podejście. Tym razem sporo dłuższe i bardziej śnieżne. Ludzi jak na lekarstwo. Śnieżkę zdobyliśmy na około 20-30 minut przed zachodem. Tutaj też radykalnie zaczął zmieniać się mój punkt widzenia na to górskie pasmo. Z rozczarowania, przeszedłem przez zaciekawienie w swego rodzaju fascynację. A ta w następnych dniach wzrastała, aby w końcu przy odjeździe wzbudzić żal z odjazdu, wywołać świetne wspomnienia, przywołać przed oczyma obrazy niezwykłych chwil spędzonych na karkonoskim grzbiecie. Tutaj więc zacząłem żyć Karkonoszami.

       

Pogoda nam wyraźnie sprzyjała. Słońce zachodziło oświetlając pomarańczowymi promieniami tę białą po horyzont okolicę. Czułem też wreszcie powiew zimy. Tak. Teraz już wiem. Warto było tutaj przyjechać. Tuż przed zejściem na stronę Śląskiego Domu ubieramy raki. Są zdecydowanie pomocne przy zejściu.

               

Śląski Dom wita nas kilkoma niespodziankami. Niektóre są nawet szokujące. Przy opłacaniu noclegu dowiadujemy się, że jakaś świrnięta baba ma być naszą sąsiadką. Drzwi w drzwi. Mamy się nie zdziwić jak w nocy zacznie przywoływać głośno szatana w00t

No nic, noc to noc, a wieczór to wieczór. Czyli czas coś zjeść Smile
Zamawiam kaszę z gulaszem. Tak naprawdę to jednak dostałem pieprz z kaszą i gulaszem. Nie przesadzę jak powiem, że wyciągnąłem z tego wykwintnego dania całą torebkę niezmielonego pieprzu. Na delikatną sugestię tego faktu w bufecie, dostałem odpowiedź, że szef kuchni najwyraźniej eksperymentował... blink

Nadeszła noc. Wspomniana baba faktycznie zaczęła krzyczeć. Co prawda szatana się nie dosłuchałem ale wiązanki z niemal wyłącznym użyciem słów powszechnie uznanych za wulgarne nie brakowało. To był niezapomniany nocleg...



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 04:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #3
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Dzień II - czyli między wariatami a pluskwami

Rankiem udaliśmy się na Śnieżkę. Zachód już widzieliśmy więc przyszedł czas na wschód. Znów stanęliśmy samotnie na wierzchołku. Sesja zdjęć trwała i trwała. Czerwonawa kula w końcu wychyliła się zza horyzontu szybko oświetlając przeróżne sudeckie pasma i wierzchołki. Na zachodzie w oddali ponad Wielkim Szyszakiem dało się dojrzeć interesujący cień rzucany przez "naszą" Śnieżkę. Moją uwagę zwróciła też sąsiednia Studzienna Góra. Niemal się w niej zakochałem Big Grin

               
               

Po śniadaniu, tym razem polegając na wytarganej osobiście przez siebie na górę konserwie, wyruszamy ku Równi pod Śnieżką. Najpierw odwiedzamy schronisko Lucni Bouda, a później... Później mamy mały plan skoku w bok. Tak od szlaku w bok. Mały skok okazał się jednak bardzo małym skokiem, gdyż nadspodziewanie szybko na skuterze pojawia się straż Karkonoskiego Parku Narodowego z wyraźnym pouczeniem że tutaj to można chodzić tylko szlakiem. Pouczeni posłuchaliśmy rady i skoku już dalej nie było.

               

Wkrótce wróciliśmy też na stronę polską. Naszymi głównymi kolejnymi punktami stały się Słonecznik, Pielgrzymy (bardzo mi się spodobały) i Kotki. Powoli zagłębialiśmy się też w kocioł Małego Stawu, gdzie mieliśmy wykupiony nocleg numer dwa. Konkretnie w Schronisku Samotnia. Baba ze Śląskiego Domu na szczęście się tutaj nie przeniosła, ale... w nocy okazało się że mamy współlokatorów w pokoju. Pluskwy w00t

                   
                   



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 04:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #4
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Dzień III - czyli w śniegu, lodzie, wietrze i chmurach

Upojna (dla pluskiew) noc minęła. Wstał nowy dzień. Pochmurny, wietrzny i śnieżny. Nadeszło zatem zapowiadane załamanie pogody. Jako że miało ono trwać jeden dzień, więc tak sobie zorganizowaliśmy wędrówkę aby dziś poświęcić się uzupełnieniu prowiantu. Udałem się więc na lekko do Karpacza. W drodze padający śnieg zmienił się w deszcz. Trochę zmoknięty wróciłem po coś około 3 godzinach do Samotni. Z ciekawszych historii miałem przejście na czworaka przez mostek. Ten skuty był przepiękną kilkucentymetrową warstwą lodu. Książkową wręcz. Myślę, że obok przejścia go w rakach mój sposób był jedynym bezpiecznym.

Warunki nijak nie zachęcały do wyjścia w góry, ale my mieliśmy przejść dzisiaj do Odrodzenia. Trzeba było więc zmierzyć się z karkonoskimi kaprysami pogodowymi i w momencie kiedy niemal wszyscy schodzili z gór my postanowiliśmy w nie wyjść. Padający niemal poziomo lód wciskał się w oczy, kłuł w twarz. Tym bardziej, że szliśmy niemal pod wiatr. Było przyjemnie. Rześko.

           

Przed Odrodzeniem z lodu zrobił się mokry śnieg. Na miejsce dotarliśmy przemoczeni. Jeszcze tylko po schodach parę pięter do góry (prawie zostałem pogryziony przez jakiegoś wściekłego psa) no i można było wreszcie odpocząć. Nie było baby, nie było pluskiew. Po prostu sielanka.

   



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 04:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #5
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Dzień IV - czyli po prostu pięknie

Czwarty dzień naszej karkonoskiej przygody odkrył przed nami po raz kolejny uroki tego rejonu. Zresztą zgodnie z prognozami, choć jednocześnie z pewnym opóźnieniem.

   

Na szlak wyszliśmy w chmurach. Wkrótce jednak nastąpiło nagłe ich przewianie i rozpoczął się świetny spektakl. Można było usiąść i podziwiać i być w siódmym niebie. Okolica po wczorajszych i nocnych opadach śniegu i marznącego deszczu nabrała dodatkowych walorów zimowego piękna.

                       

   

Tego dnia widać już też było dużo więcej ludzi na szlaku. W końcu sobota... Warto też zauważyć, że większość była na biegówkach.

Kolejne znane do tej pory wyłącznie ze słyszenia czy zdjęć miejsca mogłem wliczyć w kanon tych osobiście odwiedzonych. Śmielec, Wielki Szyszak, Śnieżne Kotły. Na te ostatnie czekałem długo. Był to zdecydowanie jeden z moich priorytetów. Co prawda bardzo śnieżne one nie były, ale przedstawiały się i tak przepięknie. Tylko ta stacja przekaźnikowa obok jakoś moim zdaniem nijak nie pasuje do tego miejsca.

                   
               

Nocleg mieliśmy mieć na Szrenicy. Po drodze jednak zbaczamy jeszcze na stronę czeską i niebawem po przejściu obok źródła Łaby dochodzimy do schroniska Labska Bouda. Znajdujący się obok Łabski Dół to kolejne miejsce tworzące wg mnie klimat Karkonoszy. Połączenie wielkich równi z gdzieniegdzie bardzo mocno podciętymi stokami, skalistymi zerwami, stosunkowo dużymi wysokościami względnymi to właśnie jak dla mnie symbol tych gór. Piękny symbol.

       

Opuszczając tamte okolice zerkamy na bardzo już odległą i zostawioną w tyle Śnieżką. Co prawda na tyle dni ile byliśmy nie było wyczynem przejście takiej odległości, ale myślę że plan był trafiony w kontekście poznania gór. W większości na spokojnie, z możliwością zatrzymania się dłużej po drodze choćby w celu pstryknięcia ciekawszych ujęć czy z możliwością dodatkowego zwiedzania okolicy. Czas jednak szybko zleciał i jak się okazało, niemal cały grzbiet karkonoski stawał się powoli historią. Jeszcze niewielka grupka skalna Trzy Świnki, które jak dla mnie stanowią swego rodzaju bramę w ten właściwy karkonoski grzbiet i docieramy pod schronisko. Niemal równocześnie z tym faktem zachodzi słońce, choć nie za horyzont a za chmury które wyłoniły się zza horyzontu. Znowu parę zdjęć i czas iść do środka.

               
               

Ostatni karkonoski obiad, ostatni nocleg. W nocy jeszcze widoczny jak na dłoni z pokoju Łabski Szczyt oraz wspomniany wcześniej budynek przekaźnika nad Śnieżnymi Kotłami. W dole pojedyncze światełko Schroniska pod Łabskim Szczytem. Czas spać.

   



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 04:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #6
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Dzień V - czyli wszystko co dobre szybko się kończy

Niedziela wiązała się już z powrotem. Nie był to dzień typowo górski jak dla nas, choć jak czas pokazał trochę to trwało zanim dotarliśmy na dół. Jeszcze mała rundka wokół Szrenicy, następnie szlakiem do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Pogoda już mocno zaczęła się psuć, wiatr mocno hulał po okolicy. Dane nam więc jeszcze było poczucie powiewu zimy.

       

Na koniec postanowiliśmy zobaczyć Wodospad Kamieńczyka. Jak się okazało piękne miejsce, choć okolica dookoła skuta lodem. Najlepiej to by było ubrać raki a tak była akrobacja figurowa na lodzie. Co chwila ktoś dookoła wycinał orła. Mi się udało tego uniknąć, raz tylko na barierce się zatrzymałem.

   

Zeszliśmy do Szklarskiej Poręby, stąd jeszcze dwa autobusy i powrót do samochodu. Wspomnienia z karkonoskiego grzbietu myślę, że długo będą mi towarzyszyć. Może w następnym roku zimową porą znów się tam wybiorę?



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 04:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #7
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Co by tu napisać uhm Fajna górska wycieczka przekładana z "niegórskimi" przeżyciami. Na pogodę nie ma co narzekać. Tylko jak Taterkach niedźwiedzi, tak w Karkach Krakonosza zabrakło. Mógł być chociaż w stanie ciekłym. giggle



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
16-02-2011 05:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lapikus

*****


Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status: Offline
Post: #8
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Ale mi zachęta do odwiedzenia tych rejonów: Wink
problem z parkingiem - o cenie już nie wspominając Sad
jakieś nawiedzone babsko za sąsiadkę kwasny
dania w postaci przypraw innocent
pluskwy za współtowarzyszy kwasny

Same uroki! giggle
A jednak skorzystałbym z oferty, gdyby się takowa nadarzył i wcale się nie dziwię Bartkowi, że jest tą okolicą zauroczony. Pewnie na każdego działa ona w identyczny sposób i zachęca do ponownych odwiedzin. Bez względu na wszystko, ciekawie wykorzystanych pięć dni urlopu! ok Big Grin



Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
16-02-2011 05:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
PiotrekDz
...
*****


Postów: 3,577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2010
Status: Offline
Post: #9
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Piękny wyjazd w piękne góry.ok

Z w zamian Karkonosza, o którym Stasiu wspomniał, miałeś Schizoczarwonice, w sumie też dość niecodzienna postać giggle



Teroz w kazdym domu tranzystory grajom
Lejom wode lejom, ludzi ogłupiajom
16-02-2011 06:51 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Tenshi

*****


Postów: 1,397
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2009
Status: Offline
Post: #10
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Duch Gór był obecny a zarazem łaskawy, uprzejmie Was przywitał.
Co tam pluskwy Smile
Fajnie poczytać o górach, które się zna ... ekspresji i zachwycie o którym już zapomniałam gdy je widziałam po raz pierwszy.
Na Wielkiego Szyszaka chyba nie wchodziliście? Nie biegnie tamtędy żaden znakowany szlak.


16-02-2011 08:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #11
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Tenshi napisał(a):
Na Wielkiego Szyszaka chyba nie wchodziliście? Nie biegnie tamtędy żaden znakowany szlak.

Wspominając o Wielkim Szyszaku miałem na myśli okolicę wierzchołka. Z tego co się domyślam szliśmy zimowym wariantem - od południa omijając sam wierzchołek. Na mapach szlak jest zaznaczony od północy uhm

W każdym razie do wierzchołka niedaleko było. Zastanawialiśmy się ostatniej nocy czy ze Szrenicy się nie przejść na wschód na Wielkiego Szyszaka ale chmury na niebie skutecznie nas od tego odwiodły w połączeniu z jednak pewną odległością Wink



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-02-2011 08:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
tratina

*****


Postów: 1,181
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2010
Status: Offline
Post: #12
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Fajnie spędzony urlop.
To czas aby się tam w końcu wybrać - w Karkonoszach jesio mnie nie widzieli.
Pedro zdjęcia rewelacyjne! Na pewno ta wyprawa na długo pozostanie CI w pamięci.



"Nie ma chyba trudniejszej do zniesienia choroby górskiej, niż brak Gór"
R. Messner
17-02-2011 12:45 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gabi82

*****


Postów: 1,081
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2010
Status: Offline
Post: #13
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Ciekawie opisana wyprawa. To jak wstęp do jakiejś księgi przygód. Odkrywanie krok po kroku kolejnej tajemnicy...i niby już nic nie może się wydarzyć...a jednak. I po ''schizoczarownicy" przyszły jeszcze pluskwy Big Grin. Podobała mi się ta opowieść o Barku co w karkonoszach wszelakich dobrodziejstw zasmakował ok Natura nie poskąpiła ni odrobiny śniegu, ni deszczu, ni słońca, ni chmur.


17-02-2011 09:47 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
roman.d

****


Postów: 183
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #14
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Pedro napisał(a):
Najpierw odwiedzamy schronisko Lucni Bouda, a później... Później mamy mały plan skoku w bok. Tak od szlaku w bok. Mały skok okazał się jednak bardzo małym skokiem, gdyż nadspodziewanie szybko na skuterze pojawia się straż Karkonoskiego Parku Narodowego z wyraźnym pouczeniem że tutaj to można chodzić tylko szlakiem. Pouczeni posłuchaliśmy rady i skoku już dalej nie było.

Gdzie planowaliście Skok w Bok? Na Studnici Horę?
Mnie też ze schronu Lucni tam ciągnęło.



Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
19-02-2011 03:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #15
RE: W karkonoskich przestrzeniach

Tak Roman, właśnie tam Smile
Ta Studnici Hora bardzo od strony Śnieżki mi się spodobała. No i w dodatku nie jest to duża odległość od czerwonego szlaku z Modrego Sedla. W ładny słoneczny dzień zimowy człowiek jest tam jednak dość mocno widoczny. Ostatecznie jak pisałem daliśmy sobie spokój.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
19-02-2011 04:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: