|
Anioł Stróż
|
| Autor |
Wiadomość |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
Anioł Stróż
Padło hasło - Tatry Wysokie.... No i tak pojechaliśmy.... Leszczu i ja.
Oczywiście od samego początku pod górkę. Musiałem iść do pracy w sobotę, więc wymęczony jak koń po westernie wsiadłem za kółko o 23 i wio.
Spanie dawało nam się nieco we znaki w drodze, ale ucieszeni brakiem opadów atmosferycznych jechaliśmy przed siebie natchnieni optymizmem.
Problemy zaczęły się jak zwykle w Jabłonce. Spanie zaczęło mi bardzo dokuczać. Krótka chwila zastanowienia się i...podjęcie ryzyka... jednak jechać te pozostałe 30 km bez przerwy na sen, dojechać do Zakopanego i tam dopiero przespać się tą godzinkę.
W Czarnym Dunajcu nagle przed maskę prosto ze zboża wlatuje młoda sarna. Właściwie to nie wiem, jakim cudem wykręciłem w bok. Wyskoczyła tak nagle, ze chyba zareagowałem odruchowo.
Za Chochołowem droga zamknięta - wymiana mostu. No to jedziemy moim skrótem. Świetnie jest, do momentu, gdy kończy się asfalt a ja uświadamiam sobie, że jesteśmy na Gubałówce.
Do tego zaczyna mżyć deszcz. Tego było już za wiele!
Godzina 3:00. Stajemy pod Wielką Krokwią, kładziemy fotele i tyle nas widziano...
Budzę się "do pracy" czyli po czwartej. Urwanie chmury. Fajnie. Leszcza nawet nie budzę. Kładę się spać dalej.
Wstajemy po piątej. Leje nadal. Krótka rozmowa. Wycof.
Jedziemy więc, w totalnej ciszy, w kierunku Krakowa.
Co, tak to się miało skończyć?
Na wysokości Drogi do Olczy wymiana spojrzeń i powrót pod Krokiew.
Ubieramy się najlepiej jak możemy i idziemy do Kuźnic.
Plan jest prosty... dojść do Murowańca i sprawdzić warunki.
Ale w sumie nagle przychodzi plan B. Wjechać kolejką na Kasprowy i sprawdzić warunki tam, u góry. Marzy nam się bezchmurne niebo, przecież to możliwe, dolina zawalona chmurami a u góry słońce. Przy okazji - tak zakładam - Świnica i Zawrat są dobre dla Leszcza, szlak wije się po południowych stokach, nie będzie kłopotu ze śniegiem, a jak pójdzie dobrze, pójdziemy do Koziego.
Wyciągamy więc po piwku i czekamy na jazdę.
Na górze czeka niespodzianka. Toaleta - 2 zł. A że po piwku siuśki gonią podwójnie, wybiegam z budynku sprawdzić warunki pogodowe.
Widoczność 30 metrów, zacina deszczem, strasznie wieje.... A więc dobra, słońca jednak nie ma?
Idziemy więc w stronę Świnicy.
Wiatr jakby cichnie. Na Skrajnej Turni mijamy całkiem pokaźne stadko kozic.
Na szlaku zupełnie pusto. Docieramy do Świnickiej Przełęczy. Wychylam się, sprawdzam szlak zejściowy, patrzę na Tomka, chwila rozmowy - to jego pierwsza trasa w Wysokich.
Ruszamy dalej. Trawki są zmrożone, ale skała, choć mokra, nie jest zła.
Na pierwszych łańcuchach wiem już, że Tomek da sobie radę. Podchodzi do tematu z rozwagą i ze spokojem.
Są momenty, że pozwalam mu nawet iść przodem.
Do samego rozstaju pod Świnicą jest całkiem w porządku.
Problem zaczyna się na samym podejściu na wierzchołek.
Leszczu nie umie pokonać łańcucha do góry, mocuje się z nim, ja obchodzę jakoś skałkami z boku Tomka i wydostaję się na niższy wierzchołek.
Teraz granią ku przełęczy i... koniec drogi dla mnie, czysty lód. Postanawiam nie ryzykować, wszak mleko z obu wierzchołków prezentuje się podobnie. Wracam na niższy, gdzie w międzyczasie zdołał wdrapać się Tomek.
Kawa z termosu i kanapki pochłaniamy jak wygłodzone psy. Jest kilka minut po dziewiątej. Pusto. Cicho. Pięknie.
Nadchodzi w końcu czas, by schodzić. Wchodzę pierwszy na łańcuch, gdzie przed kilkoma minutami męczył się mój towarzysz i.. wywijam pięknego sokoła, pierwszy raz w życiu. Na nieszczęście Tomek kręcił akurat filmik i wszystko zostało uwiecznione.
Rozbite lewe kolano to jedyna strata, więc obniżam się w łatwym przecież terenie nieco niżej i czekam na Tomka. Ten opuszcza się na łańcuchu jak strażak na rurze i ze śmiechem żegnamy się w ten sposób z wierzchołkiem Świnki.
Po paru metrach okazuje się jednak, że nie będzie wesoło. Zaczyna padać, temperatura wyraźnie spada, robi się szklanka. Mam raki i czekan, ale wiem, że nic to nie da.
Byle do Zawratu, potem będzie łatwo - tak myślę - i powolutku, krok po kroku, obniżamy się w kierunku przełęczy.
W duchu marzę o tym, by dziś żadnej burzy nie było. Wiem bowiem, że nie byłoby wtedy miło. W takich warunkach pośpiech i strach mogłyby być sprzymierzeńcem tragedii.
A więc staram się robić dobrą minę do złej gry, żartujemy, śmiejemy się, rozmawiamy, zdobywając każdy centymetr przybliżający nas do przełęczy.
Jeszcze tylko przymarznięty płat śniegu i będziemy w siodle.
Śnieg jest paskudny i daje mi wiele do myślenia. Ale o tym potem.
Po dwóch godzinach i czterdziestu minutach siadam na kamieniu na Przełęczy Zawrat i zjadam kanapkę.
Czas piękny. Ale nie szło pogonić bardziej......
Myślę, co dalej? Na dole chyba jest piekło, bo nikogo na Przełęczy nie ma. Chcę schodzić do Gąsienicowej. Plan jest taki, że dam Tomkowi raki i kijki a sam zjadę z czekanem na tyłku.
Coś mnie jednak niepokoi ten śnieg. Biorę czekan i sam idę do zawratowego żlebu zobaczyć, jak się sprawy mają?
Wracam po chwili i już wiem. Ja zejdę. Tomek nie.
Cóż... chyba lepiej zejść bezpiecznie do piątki niż przelecieć się helikopterem do szpitala lub do kostnicy. Tym bardziej, ze przeca ja odpowiadam w tym teamie za bezpieczeństwo.
Schodzimy więc do Piątki. Po drodze już wiele się nie wydarzy. Ot, po prostu zgubimy szlak i dzięki temu wyjdziemy nad Zadnim Stawem.
A potem będziemy przez wielkie piarżyska powracać do właściwej ścieżki, licząc, że jesteśmy niewidoczni dla flanca (pomarańczowe spodnie, odblaskowa zielona prezerwatywa na plecak...)
a później już nie będzie nic... Ot, zwykłe zejście do schroniska, za którym nigdy nie przepadałem, wstrętne kamienie pod nogami w Dolinie Roztoki, wstrętne potoki na szlaku, przez które kiedyś potrafiłem ludzi przenosić, żeby bucików nie zmoczyli. Tym razem patrzę, jak próbują przechodzić po kamieniach, upsss, jednej pani but wleciał do wody... przykro... Ale to klapek, to szybko wyschnie... W końcu wstrętny asfalt z Moka i wstrętne cepry, i jedna rzecz, która mnie rozwala - brak toy toya...
A więc ostatni zryw w krzaki i powrót do Zakopanego.
A poźniej już spokojna jazda do domu z Riverside w tle. I nowy rekord. 2 godziny 56 minut od ronda kuźnickiego pod drzwi mieszkania...
I jeszcze coś, gdybyście myśleli, ze to koniec? tytuł....
Pisałem na początku, że byłem w tych Tatrach z Tomkiem. To nieprawda. Był jeszcze ktoś. Anioł Stróż.
Gdyby nie On... A dałbym głowę, że byłem już kiedyś z Nim gdzieś..... Tylko gdzie to było..... Śnieg..... raki.... i jakiś trzeci czlowiek..... Adam?
Dziękuję więc za obecność.
ps... jogurt na szczycie był.... poziomkowy..... cudo!
[attachment=23179] Wieje, pada, ale przebrać się trzeba...
[attachment=23181] Pośrednia Turnia a na niej Tomek
[attachment=23182] Całkiem sympatyczne spotkanie...
[attachment=23183] Dziwne roslinki... 
[attachment=23184] "wzmocnienie łańcucha"
[attachment=23185] Na Świnicy
[attachment=23186] Pięć Stawów
[attachment=23187] Spotkanie z ....
[attachment=23180] Pięć Stawów... Już po...
No i na deser..... Szkoła latania Sokoła oraz wywiad z uczniem tejże szkoły....
http://www.youtube.com/watch?v=jBOQ80j-smQ
|
|
| 22-06-2009 05:23 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
No Sokole, dobrze, że sobie uświadomiłeś złe warunki. Taaak. Był z Wami Anioł Stróż. Na przyszłość więcej rozsądku i nie przeginać.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2009 05:53 PM przez Stasiu.
|
|
| 22-06-2009 05:50 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Anioł Stróż
Cóż, Stasiu, warunki złe były dopiero potem, z poczatku było elegancko..... taka zwykła madziorna pogoda.... tak jak na fatrze..... deszcz, wiatr..... nic takiego..
pozdrawiam....
|
|
| 22-06-2009 05:59 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
Pisałem na początku, że byłem w tych Tatrach z Tomkiem. To nieprawda. Był jeszcze ktoś. Anioł Stróż.
Gdyby nie On...
Dziękuję więc za obecność.
Osobisty janioł-to porządana persona w takich warunkach
|
|
| 22-06-2009 06:01 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
No Sokole, podziwiam ! ale też myśle, że troche dużo ryzykowałeś. Ale najważniejsze, że cali i zdrowi wróciliście do domu Całkiem fajny ten filmik.
|
|
| 22-06-2009 06:32 PM |
|
 |
Mordimer
Madderdin
    
Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
Gratki - W madziorną pogodę szlaki w Tatrach Wysokich z mało uciążliwych mogą sprawić nie lada wyzwanie.
Dobrze że tylko kolano stłuczone, no i brawo za mądrą decyzję o zejściu do piątki.
Pozdrawiam
|
|
| 22-06-2009 06:40 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
No Sokole dobrze że się tak skończyło 
Nie myślałeś na Świnicy o powrocie w stronę Kasprowego?
Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
|
|
| 22-06-2009 06:59 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Anioł Stróż
Nie. Źle zaczęło się nieco poniżej. Zejście do Zawratu jest łatwe. Znam je dobrze, to zadecydowało. Szedłem tamtędy.... 12, 13 raz? Poza tym na Świnickiej Przełęczy nie było zbyt przekonująco. A poza tym.... idąc na zawrat mialem opcje zejścia na dwie strony grani w razie awarii..... a Dolina Cicha może i piękna ale ma dwie wady... miśki i daleko do auta....
|
|
| 22-06-2009 07:03 PM |
|
 |
Bartek_84
  
Postów: 75
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
Czytałem Twoją relację Sokole i powiem szczerze, że włos się jeżył na głowie
Warunki, pogoda i cała otoczka Trzeba mieć naprawdę dużo doświadczenia i odwagi, żeby zapuścić się w te rejony w taki dzień, dlatego szacunek, a jeszcze większe brawa za rozsądną decyzje o zejściu do 5-ki
A Anioł stróż to faktycznie bardzo dobry towarzysz podczas górskich wędrówek i dobrze, że z Wami tam był, bo pomimo umiejętności i doświadczenia, w takich warunkach to nigdy nic nie wiadomo Najważniejsze, że jedyne złe co Cie spotkało to obtłuczenie kolana 
I tak na koniec nieco z innej beczki : udostępnisz gdzieś filmik z historycznym bęc bo rozumiem że to pierwszy raz A już widzę , znowu nie zauważyłem Dobrze że to bęc było całkiem delikatne, a widziałem parę razy troszkę bardziej dramatyczne A kolano pewnie szybko wyzdrowieje 
Fajna relacja, tylko trochę mrożąca krew w żyłach
Doświadczenie nabywa się z wiekiem, czasami jest to wieko od trumny
Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2009 07:12 PM przez Bartek_84.
|
|
| 22-06-2009 07:08 PM |
|
 |
przemo
    
Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
no.. wstrętni dobra decyzja że nie ciągałeś kumpla w dół zawratowym żlebem, ogólnie nie ma się co pchać też dalej na orlą w taką pogode
|
|
| 22-06-2009 07:57 PM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
RE: Anioł Stróż
Patrząc na kamery internerowe, wiedziałam że tam nie jest dobrze, ale że aż tak źle...
Pomijając całe upodobanie do wszelkich "złych" warunków w górach, mam jakieś mieszane odczucia. Czytając taką relację, faktycznie włos jeży się na głowie Jedyne, co chce się powiedzieć, to porządnie zbesztać za sam pomysł wyprawy w taką pogode, w taki akurat rejon... Biorąc to na zdrowy rozsądek... Z drugiej strony, widzę siebie w prawie identycznych sytuacjach, czasem w groźniejszych miejscach, i aż mi się ciśnie na usta okrzyk podziwu i zachwytu.
Bo będąc tam, u góry, w takich warunkach, inaczej postrzega się taką wyprawę, niż siedząc tu i czytając o niej.
Jednak, dopiero teraz zaczynam zastanawiać się, czy to jest na pewno zdrowe szaleństwo... 
Duże uznanie za rozsądne prowadzenie towarzysza i właściwe decyzje
A za to kolano, to już Ty, Sokole, wiesz co.... 
Ps: piękne zdjęcia, serio serio
|
|
| 22-06-2009 08:07 PM |
|
 |
Mordimer
Madderdin
    
Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
mam pytanie - jak wygląda z tą wymianą mostu za Chochołowem?
Gdzie, co i jak to wygląda?
|
|
| 22-06-2009 08:37 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
...Na pierwszych łańcuchach wiem już, że Tomek da sobie radę. Podchodzi do tematu z rozwagą i ze spokojem. [...]Myślę, co dalej? Na dole chyba jest piekło, bo nikogo na Przełęczy nie ma. Chcę schodzić do Gąsienicowej. Plan jest taki, że dam Tomkowi raki i kijki a sam zjadę z czekanem na tyłku.
Coś mnie jednak niepokoi ten śnieg. Biorę czekan i sam idę do zawratowego żlebu zobaczyć, jak się sprawy mają?
Wracam po chwili i już wiem. Ja zejdę. Tomek nie.
Cóż... chyba lepiej zejść bezpiecznie do piątki niż przelecieć się helikopterem do szpitala lub do kostnicy. Tym bardziej, ze przeca ja odpowiadam w tym teamie za bezpieczeństwo...
"Wszystkie górskie wyprawy, także te małe wyprawy tatrzańskie, uczyły mnie i nadal uczą, że w górach najważniejszy jest partner i jego przyjaźń.
Uczyły mnie tej partnerskiej przyjaźni. "
Ks. Roman E. Rogowski
"Mistyka Tatr"
|
|
| 22-06-2009 10:21 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
Sokole,zaszalałeś. Szczerze mówiąc ja nie zdecydowałbym się na pójście na Świnice w momencie gdy z Kasprowego bym widział jakie są warunki. Anioł Stróż to świetny kompan tylko czasem trzeba uważać aby swojego miejsca nie oddał św. Piotrowi...
Widać,że masz doświadczenie ( w co z resztą nie wątpiłem ) bo wiedziałeś co zrobić i jak wyjść cało z tego, tym bardziej,że miałeś niedoświadczonego partnera. Gratuluje udanej wyprawy
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 23-06-2009 09:34 AM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Anioł Stróż
No pięknie! Klimacik był, morożący krew w żyłach, ale zawsze jakiś.
Ładnie się przytuliłeś do tej skały na filmie 
No i te moje jakieś złe mysli wokół tej wyprawy się nie spełniły, dzięki Twojej wyobraźni i obecności kogoś jeszcze...
Pzdr.
|
|
| 23-06-2009 11:09 AM |
|
 |
|
|