RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
Wiesz Mar.an, Twoje zdjęcie nic nowego nam na Tobie nie pokazało. Avatar jest ten sam tylko z okularami. Żebyś chociaż zamieniła kolor na kasku Co do liny w tle, to mi nic o Waszym domnianym wspinaniu już nic nie mówcie. Same relacyjki o zaliczonych pionowych ściankach a tu wychodzi na jaw, że się koleką linową na skałki wywozicie.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2009 07:30 PM przez Stasiu.
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
Plany miałam zupełnie inne, jeszcze do piątku rano planowałam treking po Tatrach, ale wyszło zupełnie inaczej.
Po rozmowie telefonicznej z Smokiem okazuje się idą we dwóch na Mnicha, wymiana zdań i na 3 dołączam się do teamu Umawiamy się na spotkanie w Zakopanem. Ja jadę pociągiem a oni autobusem. Nad ranem zdzwaniamy się z Sylwkiem i okazuje się że on razem z Mateuszem (może dołączy do naszego forum ) jadą tym samym pociągiem co i ja, dosiedli się w Krakowie. Pozostałą część drogi spędzamy na przyjemnych pogaduszkach.
Wysiadka w Zakopanem, szybkie pakowanie do busa i ruszamy na palenicę. Ech? jak ja uwielbiam tą cepostradę do moka. Jednak tym razem droga mija mi wyjątkowo szybko, czyżby zasługa towarzystwa i cały czas prowadzonej żywo dyskusji Dodam że nasz towarzysz nie tylko po raz pierwszy miał się wspinać w Tatrach, on tam w ogóle był po raz pierwszy
W moku z powodu braku miejsc dostajemy do dyspozycji ?schowek na szczotki? jest to rewelacyjna miejscówka, można się spokojnie wyspać w trzy osoby z plecakami a nikt nam wieczorem ani z rana nie przeszkadzał.
A teraz do rzeczy. Pierwszego dnia wiele nie zdziałaliśmy. Z powodu naszego dosyć późnego stawienia się pod ścianą większość dróg była zajęta, a my nie bardzo mieliśmy czas żeby czekać aż coś się zwolni. Pogoda też nas nie rozpieszczała, była zimno brrrrr?. No ale skoro już stanęliśmy pod mnichem to szkoda było odchodzić z niczym. Weszliśmy na Mnicha jakąś dosyć łatwą drogą (Sylwestrze poratuj jak toto się zwało), z szczytu widoków żadnych. Wszystko skąpane w białym mleku. Nie było sensu siedzieć długo, nie było widoków i jak wspomniałam wcześniej było zimno?. Tego dnia zaliczyłam swój pierwszy w życiu zjazd na linie, do pięknych widokowo pewnie nie należał, ale najważniejsze że bezpiecznie znalazłam się na dole. W schronisku kąpiel, posiłek?. A później gra w tysiąca w naszej kanciapie, dyskusje i sen który spadł na nas nie wiadomo kiedy
Dnia drugiego wychodzimy zdecydowanie wcześniej, coby zdążyć zająć drogę. W planach mamy Orłowskiego
Na miejsce docieramy na tyle wcześnie że spokojnie zajmujemy stanowiska. Dziś nie idziemy w zespole trójkowym, a dwa razy w dwójkę. Pierwszy zaczyn Sylwek, a ja na drugim końcu liny sobie dyndam Idzie nam całkiem sprawinie. Smok ma już doświadczenie w wspinie tatrzańskim, dla mnie jest to pierwszy raz. Wczoraj z powodu zachmurzenia nie odczułam specjalnie ekspozycji, dziś jednak miałam okazję się przekonać co to znaczy wisieć na takiej wysokości. Duma mnie rozpierała w momencie kiedy stanęliśmy na szczycie? Piękne uczucie, nie do opisania słowami, kiedy pokonując własne słabości i lęki udaje się osiągnąć cel. Następny team to Sylwek jako drugi i Mateusz na prowadzeniu. A ja wtedy na dole dopuki się dało uwieczniałam ich poczynania
Po zejściu z ściany, szybki powrót do schroniska, w międzyczasie kontaktuje się ze mną Gosia3ek, okazuje się że są tuż za nami Wiadomo, na Moku będzie spotkanie. Niespodzianką jest jednak fakt że Łukasz nas poznał. Siadamy przy wspólnym piwie (grupa z NS, ja, Smok, Mateusz, Łukasz), chwila rozmowy. Niestety Sylwek ucieka wcześniej bo się umówił z kimś na dole, Łukasz też opuszcza nasze grono z powodu braku czasu. My po jakimś czasie też się zwijamy, w Zakopcu spotykamy się z Adminem, co zaskutkowało zaróżowieniem mojego Nicku
Sylwku, Mateuszu (o ile to przeczytasz kiedyś) dzięki wielkie za wspólny wspin. Pięknie było poznać coś innego. I do następnego
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
No, fajne ludziska się dały do kupy. Ja myślę, że Sylwester ma jednak dar przyciągania jak magnes. Tylko nie wiem czy jest minusem czy plusem
Fajnie Edyta. Kiedy Cię osobiście poznam, to mój napis avataru pójdzie na niebiesko. Tylko jeszcze nie wiem co z tą Gubałówką.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-07-2009 07:20 PM przez Stasiu.
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
Grupa tatrzańska rośnie w siłę. I dobrze. Trzymam kciuki.
My w niedzielę po blisko roku niemacania wapienia jurajskiego, spędziliśmy popołudnie w dol. Kobylańskiej.
Zbiorowe próby odgrzebywania wiedzy zakończyły się brakiem ofiar. Fajne popołudnie w fajnym gronie.
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
Gratulacje Edytka, miło Cię widzieć w pionowym świecie Świetne te Wasze wspólne foty, a tak na marginesie-chyba nieźle trzeba być rozciągniętym żeby nogi tak wysoko podnosić i figury takie kosmiczne wykonywać, pełen pokłon dla wspinaczy naszych drogich
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
Moje wielkie gratulacje dla całego zespołu, bo z całą pewnością taki tworzyliście. Uśmiechnięte miny świadczą o zadowoleniu i osiągnięciu pełnej satysfakcji. Nie mam zielonego pojęcia czego się życzy takim skałkowym pasjonatom, ale myślę, że jeżeli tyle samo zejść, co wyjść, to chyba nie będzie to nic nieodpowiedniego. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem i słowa uznania nie oddają w pełni mojego podziwu dla takich wyczynów. Szczególnie zaimponowali mi Edyta i Mateusz, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki ( tak przynajmniej wynika z opisu ) w taternictwie. Sylwek, ze swoim doświadczeniem, niesamowitym parciem na skałę i opiekuńczymi skrzydłami, które rozpościera nad młodzieżą, jest swoistą opoką, na której zawsze można polegać. Chciałbym Wam wszystkim uścisnąć ręce osobiście, ale na razie przyjmijcie gratulacje wirtualne. Będę trzymał za Was kciuki.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
RE: Wspinaczka skalkowa i ... nie tylko skałkowa ;)
dzięki wszystkim za dobre słowo
w planach dalszy rozwój w wspinaczkowym świecie, ale z pewnością nie porzucę mniej pionowego terenu.....
Lapikus z pewnością wcześniej czy później nadaży sie okazja do spotkania
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska