O te tricamy to tak z ciekawości tylko, dla mnie jakoś psychicznie lepiej działa jak osadzę tricama niż kość, tak samo jakoś heksa lepiej wygląda A ja podotykałam sobie Twoich heks, Majka Ci doniosła? Piękne
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
Majka zataiła fakt "dotykania", ale rozprawię się za to z Nia niebawem ...
Co do mpsychicznych dziwności, to ja mam takie jazdy, że jak jestem po trzeciej wpince, a udało mi się osadzić przemiennie mechanika i jakieś bardziej duże kości , to po prostu dostaje "dziwnej lekkości bytu" ...
Sobota minęła na granitach w Karpaczu, a poniżej Krucze Skały na których spędziliśmy trochę dobrego czasu z Przemkiem
Krucze Skały - Kruczymi Skałami, ale przecież nie sposób zapomnieć, że tuż obok świecą zboczami pełnymi śniegu Karkonosze, a jak Karkonosze to i Królowa, czyli Śnieżka oczywiście
wspin na własnej asekuracji, czasem na pierwszego, czasem jako drugi, grunt, że zabawa była przednia
i wcale mi nie szkoda, że dzwonki się rysują, bo przecież nie o farbę chodzi, lecz o bezpieczeństwo ...
granit suchy i ciepły, słonko w plecy, partner pierwszoklaśny, a więc można leźć do góry bez obawy ...
Przemek na filarku, a na drugim końcu liny na górnym stanowisku ja
trochę gimnastyki pod okapem w moim wykonaniu
to nie z głodu, lecz po prostu gdy trzeciej ręki brak, a to trzeba sobie jakoś inaczej pomóc - /przed zjazdem z górnego stanowiska/
jakby kto nie wiedział, to drugi wcale nie musi mieć lepiej od pierwszego, bo czasem wręcz niemożliwe jest wyjęcie ze ściany tego wszystkiego co pozwoliło pierwszemu wyjść do góry ...
zaasekurowany z góry po wejściu na płytę gapię się na te wszystkie zostawione w dole metry , a w oddali Pielgrzymy wystają znad lasu ... czasem trochę mi brak karkonoskiego trekingu, ale tylko czasem
"piątka" na szczycie - dobrze mieć takiego partnera
Sylwestrze, fajnie sobie połaziliście. Ja, bez asekuracji, łaziłem po starej jabłoni, ?żby jej od parę gałęzi ulżyć A kto u was robił foteczki Małgosia Ona na pewno lazła obok na jedence i pstrykała sobie w około
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2009 07:27 PM przez Stasiu.
[split] Grawitacja.... znaczy spotkanie na wapieniu Jurajskim 2009
No i stało się - urodziny miesiąca kwietnia zostały przywitane w Podlesicach. Słońce, zapach leśnej ściółki i rozgrzanych od wiosennych promyczków skał przywróciły mnie do życia. Tego mi było trzeba.
Połaziliśmy se trochę po wapieniu, porozciągaliśmy kości, wygłaskaliśmy mrówki pałętające się w otworkach wapiennych klamek. Rewelacja!
A później zabawa w zjazdy. Przerażał mnie pewien brzuch skalny - no po prostu jakaś fobia, więc zmieniałam kolory jak kameleon. I jeszcze mały "wypadek przy pracy" - jakimś cudem nie wiedzieć kiedy podczas zjazdu kosmyk włosów wpakował mi się do bloczka - no i trzeba było go jakoś wyszarpnąć. Tym sposobem mam cuś na kształt niechcianej grzywki.
powiem szczerze zazdroszczę trochę tego dyndania w skale
A włoski odrosną, a może nawet zdecycydujesz się na stałe zostawić grzywkę
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
No proszę, okazało się, że nie tylko ja wybrałem na tą sobotę taki sposób spędzenia czasu ... pozdrawiam
ps. a te czerwone gatki to specjalnie na tą okazję, czy założyłaś trekingowe?
pieknie nie ma to jak poglaskac troche skałę..
pozdrawiam pozytywnie zakreconych
..i ja zaczelam dzis sezon skalkowy w wersji mini, tj. "Sadystóowką" (trawers, bezlinowo) - wybralam sie na spacer z psem na Zakrzowek (calkiem przypadkowo w plecaku wyladowaly buciki i woreczek z magnezja ) Dzien jak najbardziej udany, a zakonczony mala sympatyczna imprezka - i czego chciec wieciej?
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."