Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (5): « Pierwsza < Poprzednia 1 2 3 [4] 5 Następna > Ostatnia »
Historia z Górami w tle
Autor Wiadomość
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #46
RE: Historia z Górami w tle

Sowy nocą nie śpią...

Któryś dzień styczniowy, Nowy Rok rozkręca się na dobre. Ludzie w miastach gnają za ideą pogoni, a śnieg leniwie prószy, irytując tym samym przechodni. Mkniemy samochodem po ulicach Jeleniej Góry. Ostatnie sprawy służbowe do załatwienia i weekend można zaczynać ok
W końcu wbijamy się na stację Orlen, by móc zrzucić służbowe uniformy w tamtejszej toalecie. Górskie ciuchy jak zawsze wygodne i ten niepowtarzalny zapach polarów ok
Czas mija szybko, a nam trzeba było przedostać się do wsi Walim, by tam móc zostawić samochód. Na miejscu eksperymentujemy z tamtejszą kamienicą, po uzgodnieniu szczegółów z miłą starszą panią, pozostawiamy Opelka i w drogę...
Przejście przez Walim nie należy do najmilszych. Często mijamy niewyraźnych panów o buraczkowo-czerwonej twarzy, którzy patrzą na nas jak na kosmitów giggle
Wreszcie pozostawiamy za sobą budynki i wspinamy się zieleńcem w stronę Przełęczy Walimskiej. Słońce zaszło za górami, a my uzmysłowiliśmy sobie, że mamy jedną czołówkę blink Znowu wzrasta zdenerwowanie gdy pogubiliśmy szlak i resztę drogi musieliśmy odbyć po przecinającej zieleńca asfaltówce.
Po ok 40 minutowej przeprawie naszym oczom ukazuje się Przełęcz Walimska. Zatrzymujemy się na herbatę, by po chwili ruszyć szlakiem niebieskim na Wielką Sowę. Idzie się ciężko. Wiatr smaga po twarzy, a sił jakby coraz mniej Huh
Na Przełęczy decydujemy się poszukać miejsca na obóz. Mijamy łysą polanę i wchodzimy dalej w las. Coś jest nie tak z humorami gdy naszym oczom ukazała się ścieżka zbaczająca ze szlaku... szybka decyzja i już po chwili kroczyliśmy w nieznane by móc znaleźć dogodne miejsce na biwak.
Miejsce wręcz idealne, zakryte, zaśnieżone, w okół pełno połamanych gałęzi. Decydujemy, iż tu rozbijemy biwak.
Organizujemy się bardzo szybko. Rozpalamy ogień, rozstawiamy namiot, co wcale nie jest takie łatwe z jedną czołówką giggle Po pewnym czasie z radością i spokojem w sercach siadamy przy palenisku z kiełbasami i czymś wyskokowym giggle
Temperatura spada do -18 a nam przy ognisku ciepło i wesoło. Jedynie Antek nie był zadowolony gdyż nie mógł złapać ciepła uhm
Ok 24 dopaliliśmy ostatnie drwa, okopaliśmy namiot i z mozołem wtargaliśmy się do śpij-worów. Piotrek zasypia od razu, a ze śpij-wora wystaje mu jedynie dłoń, która rzekomo oddycha Toungue Mi marzną palce od stóp więc odpalam ogrzewacze. No i tak długo, długo w noc nie mogłam zasnąć... nasłuchiwałam.
Późno w noc jakieś zwierzę kręci się w pobliżu naszego obozowiska. Jest daleko, a mimo to popełnia błędy i zdradza swoją obecność... po chwili cisza...
Wyobraźnia zaczyna działać gdy w oddali słyszę motor bądź skuter?! Uspokajam się, że pewnie wiatr niesie ponad choinkami i próbuje nas wystraszyć...
Rozpinam śpiwór i wciągam Antka prawie całego do wnętrza śpij-wora. Tak udaje mi się zasnąć.
Jakie dziwne jest przebudzenie w namiocie. Zawsze zdaje się być dziwne lecz zimą wydaje się kosmicznie nienormalne uhm
Do wnętrza wdziera się lodowe światło, które przypomina iż na zewnątrz jest śnieg i mróz. Wstajemy...
Piotrek leniwie przeciąga się, a ja niewyspana wstaję z mozołem. Antek niecierpliwi się gdy zaczynamy składać obóz. Ok godzi 11 zaczynamy schodzić do Walimia.
A tu zdjęcie już widziane przez Was giggle    
Sowy szepcą nad nami być może trochę zadowolone, bo utarły nam nosa.
Docieramy do Walimia... opuszczamy to miejsce z obietnicą powrotu.

Dużo nie chodziliśmy, to prawda. Ale ta noc... Rolleyes ile siły potrafi dać taka noc ok

Dziękuję.



"Kto nie idzie ten ginie"
02-02-2009 08:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #47
RE: Historia z Górami w tle

podobało się , pozdrawiam Wink


03-02-2009 12:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #48
RE: Historia z Górami w tle

Fajny zimowy biwak Lotka ok widzę, że masz jak Bogusia, tylko coś zaszumi na zewnątrz i nie może spać giggle kiedyś mnie w nocy obudziła informując, że niedźwiedź łazi przy namiocie heheheh....


ps. dla mnie Walim zawsze będzie kojarzył się z jego "patelniami" z kostki bazaltowej, właśnie w kierunku przełęczy, najwięcej kibiców na zawodach i pełne boki rajdówką Rolleyes



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
03-02-2009 08:56 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #49
RE: Historia z Górami w tle

Fajnie mieliście. Smile He he, nocą wyobraźnia pracuje i to mocno.


03-02-2009 09:40 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #50
RE: Historia z Górami w tle

Pablo napisał(a):
widzę, że masz jak Bogusia, tylko coś zaszumi na zewnątrz i nie może spać giggle kiedyś mnie w nocy obudziła informując, że niedźwiedź łazi przy namiocie heheheh....


Hehehe nie wspomnę o tym, że właściciel wyciągniętej poza śpij-wór dłoni chrapał smacznie giggle hrapp hrapp blink

Niedźwiedź dobre Big Grin a łaził?



"Kto nie idzie ten ginie"
03-02-2009 11:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #51
RE: Historia z Górami w tle

nieeeee, spalismy w parku narodowym i troche zakamuflowalem paprociami namiot, by nie bylo go widac, wiatr w nocy zrobił z nich ruchome i głosne cienie Big Grin



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
03-02-2009 04:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #52
RE: Historia z Górami w tle

Pablo napisał(a):
nieeeee, spalismy w parku narodowym i troche zakamuflowalem paprociami namiot, by nie bylo go widac, wiatr w nocy zrobił z nich ruchome i głosne cienie Big Grin


No tak giggle
Swoją drogą to Straż Parku by Wam dała Toungue Dobrze, że nie ma tu żadnego jej przedstawiciela Toungue



"Kto nie idzie ten ginie"
03-02-2009 05:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #53
RE: Historia z Górami w tle

Lotka i Piotrek napisał(a):
No tak giggle
Swoją drogą to Straż Parku by Wam dała Toungue Dobrze, że nie ma tu żadnego jej przedstawiciela Toungue

Nieeee, to w innym kraju było Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
03-02-2009 06:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #54
RE: Historia z Górami w tle

Lotka i Piotrek napisał(a):
[...]Miejsce wręcz idealne, zakryte, zaśnieżone, w okół pełno połamanych gałęzi. Decydujemy, iż tu rozbijemy biwak.
Organizujemy się bardzo szybko. Rozpalamy ogień, rozstawiamy namiot, co wcale nie jest takie łatwe z jedną czołówką giggle Po pewnym czasie z radością i spokojem w sercach siadamy przy palenisku z kiełbasami i czymś wyskokowym giggle
Temperatura spada do -18 a nam przy ognisku ciepło i wesoło.[...]

To się nazywa sztuka przetrwania.Smile


03-02-2009 09:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
*****


Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #55
RE: Historia z Górami w tle

Lotka i Piotrek napisał(a):

Pablo napisał(a):
nieeeee, spalismy w parku narodowym i troche zakamuflowalem paprociami namiot, by nie bylo go widac, wiatr w nocy zrobił z nich ruchome i głosne cienie Big Grin


No tak giggle
Swoją drogą to Straż Parku by Wam dała Toungue Dobrze, że nie ma tu żadnego jej przedstawiciela Toungue


nie jestem tego taka pewna zawsze może się pojawićBig Grin


08-02-2009 09:06 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #56
RE: Historia z Górami w tle

Gandzia1 napisał(a):

nie jestem tego taka pewna zawsze może się pojawićBig Grin


Noo to byłby psikus Toungue



"Kto nie idzie ten ginie"
08-02-2009 09:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #57
RE: Historia z Górami w tle

Dopiero teraz przeczytałem całość, gratulacje Lotkowa Brygado (rodzinko??) Smile



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
10-02-2009 08:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #58
RE: Historia z Górami w tle

Fazik napisał(a):
Dopiero teraz przeczytałem całość, gratulacje Lotkowa Brygado (rodzinko??) Smile


Jeszcze nie do końca rodzinko Toungue Ale może coś w zamiarach... giggle



"Kto nie idzie ten ginie"
10-02-2009 09:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Lotka
i Antek
****


Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status: Offline
Post: #59
RE: Historia z Górami w tle

Szaleństwa Lubańskie

Jeżeli można wygospodarować chociaż jeden dzień by móc go poświęcić górom, to wtedy życie nabiera sensu. 21 dzień lutego, był właśnie takim dniem.
Będąc w Krakowie u rodziny otrzymaliśmy informacje o pobycie znajomych w Kluszkowcach. Korzystali z uciech tamtejszego stoku narciarskiego i choć nie nam te uciechy radością, to postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia i wybrać się na południe.
Przemieściliśmy się samochodem i o godzinie ok 13 wyruszaliśmy w stronę Lubania.
Na samym początku góry wciągnęły nas podstępem. Przeszliśmy obok tamtejszego stoku i tłumów kolejkowiczów czekających na miejsce w wyciągu. Ciężko nam pojąć to dziwne zjawisko, toteż szybko oddalamy się w stronę ciszy...
Mijamy obwieszoną narciarzami górę Wdżar i azymutujemy w stronę Lubania. Idziemy na dziko ścieżynką wdzierającą się w las. Już od pierwszych kroków brniemy w śniegu i przecieramy szlak. Humory dopisują a pogoda zachęca, toteż ruszyliśmy...
Po ok godzinnej wspinaczce docieramy w miejsce, gdzie zdaje się nam, iż dołączymy do niebieskiego szlaku. Tym razem góry nie spłatały figla i rzeczywiście niebieski znaczek uświadczył nas w przekonaniu, że dobrze azymutowaliśmy. Zsuwamy się ok 3 metrów po ściance wąwozu, którym idzie szlak niebieski i podejmujemy właściwą wspinaczkę.
W górę... w górę... Szum szaleństw narciarskich daleko za nami, a słońce coraz niżej. Po dwóch godzinach brnięcia w śniegu humory odpuszczają, a do głosu dochodzi głód i zmęczenie. Ostatni zryw Lubania miał miejsce tuż pod szczytem, gdy góra postraszyła nas stromym podejściem i śniegiem sięgającym gdzieniegdzie bioder. Antek odpadł i zaczął pokładać się. Pierwszy raz stracił siłę, choć dopingowany i zachęcany zrywał się i podejmował małe kroczki. Było mu ciężko, bo jakby nie było śniegu miał po uszy Huh
Teraz to jemu trzeba było przecierać szlak, bo do tej pory ochoczo robił to sam.
Docieramy na łysinę Lubania. Od razu kierujemy się w stronę wiaty, gdzie rozkładamy kartusz i zatrzymujemy się na kabanosy ok Pychota!
Wszystko robimy w przyspieszonym tempie, bo temperatura spada do ok -15st do tego wieje wiatr.
Schodzić przyszło nam już po ciemku i robimy to z szybkością (w porównaniu z podejściem), ponadświetlną. Po ok 2H dochodzą nas odgłosy narciarzy i dudnienie wyciągu. Wracamy w rejon szaleństwa, a cisza zostaje gdzieś pomiędzy szczytem, a dołem.

Jestem wdzięczna Górom, iż na ten jeden dzień dały nam wytchnienie od codzienności i pędu...



"Kto nie idzie ten ginie"
24-02-2009 11:11 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #60
RE: Historia z Górami w tle

Czyli to jednak był Lubań Rolleyes Fajna górka, wchodziłem tym szlakiem kiedyś w lecie, ostatni odcinek rzeczywiście daje popalić blink

Cieszę się z Waszej udanej wyprawy! Przekażcie "głask głask" Antkowi za dzielne przecieranie! ok


24-02-2009 11:17 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: