|
Historia z Górami w tle
|
| Autor |
Wiadomość |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Lotka:
Witajcie po krótkiej przerwie 
W nawale spraw, pracy, nauki oraz innych takich, udało nam się uciec do magicznego miejsca Międzygórzem zwanym 
Ja z racji mojego raczkowania po górach, byłam w nich pierwszy raz zimą i muszę przyznać, iż jestem całkiem inną osobą Kocham śnieżne góry!
28 dzień listopada. Ok godziny 13 wylądowaliśmy w Międzygórzu. Baza wypadowa obrana w Złotym Rogu, miejscu odwiedzanym nie raz. Zrzuciliśmy tobołki i w drogę.
Międzygórze wygląda niepozornie. Śniegu tyle co nic, atmosfera wiosenna, ludzi praktycznie zero.
Udajemy się w stronę Czarnej Góry, drepczemy zieleńcem. Wraz z wysokością śniegu staje się coraz więcej, a szalejący w koronach świerków wiatr, wróży zmianę pogody.
To ja i Antek
Wariacje Antka, z tyłu poprawiający się Piotrek
Podstępny uśmiech i oczy pełne podstępu (później był skok na fotografa, czyli mnie )
Noc zapada szybko, ale gwieździste niebo pozwala zorientować się bez czołówki...
Ok godziny 19 temperatura spadła na wysokości 1138m.n.p.m (Jaworowa Kopa) znacznie poniżej zera. Przyszedł kryzys i musieliśmy wzmocnić się kawą i czekoladą. Zamierzonego celu nie osiągnęliśmy. Zawróciliśmy z Jaworowej Kopy do Międzygórza. Po ok dwu godzinnym marszu w sniegu dotarliśmy na teren mniej ośnieżony. W Złotym Rogu wylądowaliśmy ok 22.
Aż wstyd się przyznać jakiego mamy psa

Padamy jak kawki...
Drugiego dnia wstajemy wcześnie rano. Śniadanie, zakup prowiantu w klimatycznym sklepie Pani Ani i w drogę. W planach całodniowy przemarsz.
Wchodzimy na szlak żółty, który prowadzi poprzez Jawor, Szeroką Kopę i Dzikie Zbocza do szlaku niebieskiego. Po krótkiej bezśnieznej prawie wspinaczce, góry pokazują swoje drapieżne oblicze. Zmienia się pogoda ze słonecznej przechodzi w mglistą i kapryśną. Pierwsza przeszkoda na żółtym szlaku, to koń który stał na środku ścieżki i nie myślał się ruszać Problemu by nie było, gdyby nie fakt tego iż szliśmy z psem W końcu jakoś "strażnik" żółcieńca odpuścił. Po kilkunastu metrach zorientowaliśmy się, iż szlak przebiega przez gospodarstwo leżące naprzeciwko To dopiero było zaskoczenia, ale i tutaj cichcem się przemknęliśmy.
Wyżej w górze zastaliśmy inny swiat
Śniegu po kolana i wiatr zrzucający z świerków nieprzyjemne, lodowe niespodzianki. Odbiliśmy na szlak niebieski i wkroczyliśmy do Umarłego Lasu! Mgła, śnieg i te drzewa zatrzymały nas na dłużej.
cdn
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2008 07:47 PM przez Lotka.
|
|
| 02-12-2008 07:43 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
 Ja z racji mojego raczkowania po górach, byłam w nich pierwszy raz zimą i muszę przyznać, iż jestem całkiem inną osobą  Kocham śnieżne góry!
To się nazywa miłość od pierwszego wejrzenia !
|
|
| 02-12-2008 07:54 PM |
|
 |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
|
|
| 02-12-2008 07:54 PM |
|
 |
Dosia
   
Postów: 353
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
|
|
| 02-12-2008 08:20 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Ale, ale. Co tu czytam. Forumowicze się szwędają po kopczykach w zimie i nikt o tym uprzednio nie informuje. Nawet coś o Beskidkach się wspomina
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 02-12-2008 08:59 PM |
|
 |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Lotka:
Stasiu nie smutaj
|
|
| 03-12-2008 03:30 PM |
|
 |
Dosia
   
Postów: 353
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Stasiu, wypatrywaliśmy Ciebie w Łysogórskiej mgle, ale Cię nie było..
Lotka, te drzewa są superaśne
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2008 05:10 PM przez Dosia.
|
|
| 03-12-2008 05:08 PM |
|
 |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Lotka, te drzewa są superaśne 
No! Były nieziemskie
40 km! Ładnie! Trasy odśnieżone?
|
|
| 03-12-2008 05:25 PM |
|
 |
Achaja
   
Postów: 312
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
|
| 03-12-2008 05:50 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
ehhh jak ładnie... las taki kosmiczny... zaśnieżony.. super!!
jeszcze w tamtym rejonie mnie nie było... trzeba naprawić
|
|
| 03-12-2008 09:29 PM |
|
 |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
No i znowu o rok starsi... Chciałoby się tak trwać niezmiennie jak góry 
Może to nie Sudety, ale doszłam do wniosku, że nie ma sensu zakładać nowego wątku. Mam nadzieję, że będzie ok 
Dzień 27 grudnia ubiegłego roku.
Po dwudniowej aklimatyzacji w bazie (u rodziny w Krakowie ), wyruszyliśmy w stronę Gorcy. Ruch na drodze ogromny, przy końcu łapie nas 15km korek na zakopiance Ale nic nie załamuje ducha przygody i czas ten wykorzystujemy (oprócz rzecz jasna Piotra - kierowcy i Antka - lenia) na pastowanie obuwia.
W końcu docieramy do Obidowej, by wkroczyć w inny, lepszy świat. Kilka kilometrów od Zakopianki zapominamy o ruchu samochodowym, zdenerwowanych kierowcach, klaksonach i innych... Przed nami domki, leniwe życie i gdzieniegdzie dźwięk dzwoneczków, którymi obwieszone są konie. Porzucamy samochód u gospodarza, ładujemy sprzęt i w drogę.
Leniwie wspinamy się na Stare Wierchy. Mróz szczypie w policzki, ale bezwietrzna pogoda rekompensuje minusowe temperatury. Jest pięknie 
Już po chwili cała nasza czwórka dociera do Starych Wierchów by dalej udać się na Obidowiec. Początkowo chcieliśmy zanocować w bacówce i tam też ruszyliśmy przez las na dziko. Śnieg wzmagał i podstępnie zapadał się pod nami, słońce zaszło. Po godzinie marszu postanowiliśmy wyprostować drogę i skręciliśmy w stronę szlaku. Decyzja padła na Schronisko na Turbaczu i choć przed nami było jeszcze ok 2H marszu, to ruszyliśmy z radością w sercach 
Przy starej bacówce zatrzymał nas blask ognia. Krótkie "cześć" zwiodło nas w stronę paleniska. Grupka osób szykowała sobie strawę i rozbijała namiot. Jak się później okazało były to osoby z Studenckiego Koła Przewodników Górskich z Gdańska (pozdrawiamy ). Ugoszczeni zostaliśmy po królewsku rumem, a w zamian puściliśmy w obieg whisky, która taszczyliśmy ze sobą. Łyk, dwa, trzy i w drogę nam trza.
Turbacz zwodził nas podstępnie, co jakiś czas puszczał na manowce i pod górę. Zgubiliśmy szlak i część drogi szliśmy trawersując po zboczu. To był najtrudniejszy odcinek i dużo sił nas kosztował.
Na miejsce dotarliśmy ok 21. Piękne schronisko i bardzo przyjazna atmosfera. Nie mieliśmy problemów z noclegiem z psem. Polecam grzane piwo
Drugiego dnia ze spokojem udaliśmy się na halę. Tam bez pośpiechu przemierzyliśmy ok 6km by wrócić do schronu i poleniuchować 
Dnia ostatniego w Gorcach schodziliśmy tą samą trasą. Tzn bardziej trzymaliśmy się szlaku niż po ciemku Niestety na początku wędrówki musieliśmy korzystać z apteczki Olka, która wędrowała z nami doznała kontuzji. Złamała palec (niestety przysłużył się temu Antek ), musieliśmy zejść na niziny i pojechać do szpitala. No cóż. Palec w gipsie, a właścicielka palca szczęśliwa że złamanie bez przemieszczenia i że nie trzeba było nastawiać
Tatry widziane ze Starych Wierchów
Tatry widziane z Schroniska na Turbaczu
Wylądowaliśmy w Krakowie, by przenocować u rodziny i wyruszyć w stronę Śnieżnika.
cdn.
"Kto nie idzie ten ginie"
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2009 06:35 PM przez Lotka.
|
|
| 05-01-2009 06:26 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Lotka, fajnie mieliście. Lubię takie wycieczki. Na trasie nikogo i w schronisku pustka. W tych stronach jeszcze nie byłem. Muszę dodać do swych planów. Dobrze jest, kiedy się spotka równo zaświrowanych górskich ludzi. Dużo można się wtedy dowiedzieć. Trzeba jednak uważać na wodę ognistą , bo potem ciężko się idzie.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 05-01-2009 06:55 PM |
|
 |
Lotka
i Antek
   
Postów: 375
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Stasiu gorąco polecam Ci te rejony... widoki piękne. Z jednej strony obnażają się Tatry z drugiej majaczy Babia Góra.
Z % to wiadomo. Po trzech łykach już trzeba było powiedzieć "nie", bo to podstępne trunki są 
Sylwester na gorąco... Szczęśliwego Nowego Roku, śpiochu.
Dnia 31.12.2008 roku przerzucaliśmy się w pośpiechu w stronę Kłodzka z Krakowa. Z godziny na godzinę ruch na drogach malał, bo wszyscy zaczynali szykować się do hucznych imprez. My pędziliśmy w nadziei na skrawek podłogi gdziekolwiek. Obdzwoniliśmy wszystko na co mieliśmy namiary i wszędzie odsyłali nas z kwitkiem Pojechaliśmy w ciemno do Dusznik Zdrój, gdyż tam nie raz ratowało nas Pole Namiotowe i gleba w świetlicy No i tym razem się nie zawiedliśmy. Choć świetlica była zajęta, bo szykowano w niej zabawę sylwestrową, to znaleźliśmy nocleg w domu właściciela pola.
Stara chata, której wnętrze nie widziało remontu od wielu lat Kuchnia w starodawnym stylu z tłustą w dotyku, kwiecistą ceratą na stole, budziła wyobraźnię. Urządziliśmy sobie "PRLowski Sylwester". Wyciągając zapasy z plecaków, spędziliśmy ostatni dzień roku hucznie w akompaniamencie galatu, śledzi, jajek i napoju wyskokowego Co by nie było impreza nie doczekała północy o 23:40 spaliśmy jak dzieci
Bynajmniej nie mieliśmy zamiaru spisywać na straty 01.01.2009! Co to, to nie! Już o świtku byliśmy spakowani i gotowi do wyprawy. Gospodarz wysłał nas w drogę, bo sami nie mogliśmy się zdecydować... i tak ruszyliśmy w stronę Orlicy (1084 m.n.p.m). Wyszliśmy czerwieńcem przez górę Kruczą, odbiliśmy na szlak niebieski, by zdobyć Zamek Homole na 733 m.n.p.m To było podejście godne zadyszki
Z niebieskiego szlaku odbiliśmy na Przełęcz Polskie Wrota, by skierować się żółcieńcem, później zieleńcem do granicy Polsko-Czeskiej. Weszliśmy do malowniczego miasteczka Olesnice w Orlickych Horach Ludzi nie było... wszyscy spali. Przemknęliśmy na bezdroża, a stamtąd zaczęliśmy atakować Ostruznik, a później Orlicę. Zdobyliśmy ją ok godz 19. Na szlaku spotkaliśmy tylko jednego, czeskiego górołaza!
Na Orlicy przekroczyliśmy granicę, by znowu znaleźć się po Polskiej stronie. No i dalsza wędrówka musiała okazać się męczarnią 
Zostaliśmy zmuszeni by dalszą drogę przebyć po ruchliwej drodze nr 389, gdyż tak prowadzą szlaki. 8km w ciemnościach, zalegającym na poboczu śniegu z solą, w sznurze samochodów, padającym śniegu... było okropnie. Na domiar złego sól z ulicy zaczęła wyżerać Antkowi łapy i biedak okulał po kilometrze. Założyliśmy mu buciki. Dalej przystawaliśmy co jakiś czas czyszcząc mu śniegiem łapy. Było okropnie! Nigdy więcej dróg! Końcówka tej ulicznej przeprawy wcale nie była lepsza, gdyż czerwieniec, którym się poruszaliśmy zwiódł nas. Źle oznakowany szlak wyprowadził nas ok 500m dalej i trzeba było się cofać. W końcu zeszliśmy na właściwą drogę i ok 23 wylądowaliśmy w Dusznikach.
Oj byliśmy zmęczeni nie na żarty Zasnęliśmy prawie w rzeczach
Zjazd ze Śnieżnika 
Następnego dnia przerzucaliśmy się pod Masyw Śnieżnika, by w końcu móc zdobyć tego ośnieżonego pana 
Wyruszyliśmy na niego 03.01. Ruszyliśmy znaną nam trasą, szlakiem czerwonym przez Średniaka. Podejście dosyć ostre, bo dużo razy ścinaliśmy szlak, idąc na szagę. Schronisko na Hali ominęliśmy i od razu zaatakowaliśmy Śnieżnik Wyżej inny świat. Brak drzew, łysina szczytu pełna wiatru, smagała nas lodowatym oddechem gór po twarzy. Dużo ludzi i tylko Polacy potrafią wejść w lakierkach i cienkich kurtkach zimą na 1426 m.n.p.m
Po zdobyciu szczytu schodzimy czerwonym, granicznym szlakiem w stronę "Zbojnickieja Chaty" w Czechach. Zejście wyślizgane przez narciarzy, no i złota moja myśl i Piotrka "Po co się męczyć" Podpięłam Antka do uprzęży, komenda do biegu i śmignęliśmy w dół Oprócz zdumionych gapiów, obitego tyłka i naciągniętego ramienia, skończyło się dobrze 
Dalej udaliśmy się po granicy i chcieliśmy zdobyć na dziko Mały Śnieżnik. (w sumie też z musu musieliśmy zboczyć ze szlaku, bo z Czeskiej strony brak podejścia na tą górę ). Podejście strome! Śniegu po pas, ale widoki niemożliwe
Kilometr pokonujemy w 40 minut! W końcu wdrapujemy się na Mały Śnieżnik i dochodzimy do zieleńca, który miał nas przeprowadzić przez Goworka do żółtego szlaku. Po drodze zatrzymujemy się na widok zachodzącego słońca i... naszym oczom pojawia się płonące drzewo
Żółcieniec przeraża nas długością, ale brniemy w ciemnościach przez Dzikie Zbocza i Szeroką Kopę. Mijamy trawersem Jawornicę i wkraczamy do Międzygórza. Jesteśmy padnięci, a w głowach tylko spanie...
Następnego dnia przyszedł czas powrotu... powrotu czas
Dziękuję.
"Kto nie idzie ten ginie"
Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2009 06:48 PM przez Lotka.
|
|
| 05-01-2009 07:03 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2009 08:38 PM przez gosia3ek.
|
|
| 05-01-2009 07:56 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Historia z Górami w tle
Ale mieliście wyprawowy okreś świąteczno-noworoczny tez bym tak chciał. Gorce dobrze znam i tak jak gosia3ek napisała są one piekne o każdej porze roku. A i na Śnieżnkiu i Orlicy też byłem- ale to przy okazji zdobywania Korony. Ze Śnieżnkia pamiętam tylko ceprów ale myśle że teraz zimą było ich dużo mniej...
pozdrawiam
|
|
| 05-01-2009 08:28 PM |
|
 |
|
|