I jeszcze z przedwczoraj, bo fajnie było choć wcale to nie była idealna pogoda.
Rano patrzę na prognozę ICM, ma być ładny, bezchmurny dzień. Więc hop do busa i o 9 ruszam moim "ulubionym" podejściem z Ostrego na Skrzyczne. Szlak przysypany świeżym puchem a moje ślady na nim pierwsze. Pogoda się powoli klaruje więc na Jaskowej postój, kawa, papierosek i dalej pod górę. Do szczytu dochodzę z pół godz przed czasem ale tu powtórka z grudnia-Skrzyczne w chmurze
ICM mnie znów wyruchał.
Obok schroniska kręcą się narciarze więc borę się dalej w stronę Malinowskiej Skały.
Powoli zza chmur i mgiełki wyłania się słoneczko, nie jest źle. Co jakiś czas robią się takie świetlne okna które pięknie oświetlają kikuty drzew.

Szkoda, że zdjęcia tego tak dobrze nie pokazują bo sceneria rewelacyjna.
Na szlaku nadal pusto, czasem przemknie ktoś na nartach.
Na Malinowskiej Skale dochodzę do wniosku, że zamiast schodzić do Ostrego żółtym szlakiem to mógłbym, dając ostro z buta, przejść do Ostrego przez Magurę Wiślańska i Radziechowską i na styk dotarłbym na późniejszego busa.
No ale jak zobaczyłem że żółty jest w ogóle nieprzedeptany to mi przeszło bo z Magur do Ostrego to już na pewno nikt nie chodzi i będę w d... z dotarciem na czas.
Brnę więc zapadając się po kolana i głębiej w śniegu, na szczęście docieram do drogi leśnej gdzie jest ślad po skuterze więc idzie się w miarę fajnie.
Idę sobie spacerkiem, mija 20 minut a ślad skutera robi pętle i z powrotem. I tak aż do drogi w dolinie przez śnieg choć teraz już się tak nie zapadałem.
Kilkugodzinna wycieczka, w sam raz na niedzielę. Szczęście mam do nie przeładowanych szlaków bo to 7 wycieczka w tym roku gdzie ludzi nie ma lub pojawiają sie sporadycznie.
Zdjęcia http://www.dzikastrona.c0.pl/Skrzyczne-M...202010.02/