Odpowiedz  Napisz temat 
What a pretty Kościelec i nowa droga na Granaty :)
Autor Wiadomość
Edyta85

*****


Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #1
What a pretty Kościelec i nowa droga na Granaty :)

wykorzystując fakt iż koleżanka ma dużo lżejsze pióro niż ja, a byłyśmy na wspólnym wypadzie daje relację od niej oczywiście mam jej zgodę
autorka relacji Kasia86 z TG

"Tym razem postanowiłyśmy wybrać się razem z Hathor do Murowańca, co z tego , że trójka lawonowa, i pogoda tez się wcale jakaś super nie zapowiada... :alien:

Piątek, 5 luty

Wracam umordowana o 23 do domu, po całym dniu pracy i szkoleniu, pakuję się, sprzątem etc o godz 1.00 dochodzę do wniosku, że nie opłaca mi isę iść spać bo i za godz bym musiała się zwlec z wyrka , więc siedzę przed kompem do 2.30 starając się nie usnąć ;P

Sobota, godz 2.30
wychodzę na autobus i jadę na dworzec gdzie już czeka na mnie Edzia, która jak się okazuje tez nic dzisiaj nie spała. Postanawiamy , że prześpimy się w autobusie Big Grin Oczywiśćie nic z tego nie wychodzi i o 6 rano wytaczamy się niewyspane z pks-a i dreptamy z buta do Kuźnic. Koło ronda dochodzimy do wniosku, że jednak poczekamy na jakiś bus. Jednak przez dłuższy czas nic nie jedzie :? Postanawiamy więc iść dalej z buta. Oczywiście po przejściu kilku metrów mija nas pierwszy bus ;p Drugi udaje nam się złapać Toungue Toungue

godzina 7.00 (czy coś koło tego)
Wyruszamy z Kuźnic 8)
Ja się wlekę jak nieboskie stworzenie, Edzia mnie pogania co chwilę, ale nie dosć, że jestem niewyspana i zmęczona po piątku to mam ciężki plecak, załadowany różnym sprzętem, a puszki z piwem mi się całą drogę wbijają w plecy Smile
Ponieważ nie mamy rezerwacji , a chcemy zostać do niedz, na Boczaniu daję Edzi kasę i dokumenty , żeby poszła przodem zaklepać nam pokój :wink: Ja się wtaczam do Muro jakieś pół godz po niej (trzeba było zrobić pano z widokiem na Halę ;P) , jemy śniadanie, zostawiamy niepotrzebne graty (wrescie trochę lżejszy plecak!) i wychodzimy. Cel - Karb (Edzia nie chciała na Kasprowy i Beskid). Godz mniej więcej 9.30 (Edzia, jak coś porypię, to mnie popraw ;P)



Jak rano było jeszcze sporo chmur, tak teraz już się kompletnie rozpogodziło Big Grin


Na początku robie sobie jaja z Edzi i staję co 5 min , żeby podziwiać widoki etc. Edzia krzywo na mnie patrzy bo wyciągnęłam aparat i robię zdjęcia:



Za wyciągiem narciarskim pierwsze panoramy:



Edzia na Zielonym Stawie:



Hala Gąsienicowa:



Od wyciągu aż do rozejścia szlaku na Karb i Przełęcz Świnicka w miarę przedeptane, ale od skrętu na Świnicę Edzia idzie pierwsza i toruje :






godz 12.00

Dotarłyśmy na Karb Toungue Toungue





Po chwili zastanowienia Edzia postanawia zaatakować Kościelec. Ja się zastanawiam, ale dochodzę do wniosku, ze po pierwsze jestem za bardzo zmęczona, a po drugie to może być za trudno dla mnie jak na 2gi zimowy wypad, więc odpuszczam. Czekając na Edzię robię foty, przesyłam pozdrowienia etc Toungue



Moje buty:



I ja:



Od czasu do czasu sprawdzam czy Edzia nie spadła (patrz mała czarna kropecka) Popiernicza dosyć szybko, czyli nie jest tak źle ;p



Po 14.00 upewniam się sms-owo czy Edzia żyje , po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi zaczynam się rozglądać czy juz nie schodzi ;p

Edzia po zejściu z Kościelca:



A to ja Big Grin Big Grin



Jeszcze parę fot i schodzimy, jest koło 16.00



Do Murowańca dotaczamy się w bardzo dobrych humorach, acz z deka zmęczone 8)
Wtaczamy się na piętro, zeby zostawić plecaki i zabrać żarełko i po czym staczamy się do jadalni, gdzie od razy wypijam pół termosu herbaty :shock:

Niedługo dotaczają się do nas jeszce 2 forumowicze tj Leppy i Luiza i uzupełniamy płyny wszyscy razem 8)





W pewnym momencie pada pomysł, żeby wybrać się nad Staw (khem kto to wymyśylił , bo nie pamiętam? ;p) Pomysł zostaje przyjęty z entuzjazmem (a jakżeby inaczej;P) więc szybciutko lecimy do pokoju po ciepłe ubrania i czołówki, a ja po raki (a co mi tam, po to wzięłam , żeby używać) w pokoju :

Współlokatr: hej idziecie gdzieś?
Edyta: nom
Współokator : a możemy isć z Wami?
Big Grin

No więc w 7 osób wybieramy się nad Staw, reprezentacja forum plus 3 gości od nas z pokoju . Po drodze okazuje się , że już nie mam siły w ogóle , tak mi się spać chce :?

ZTGM nad Czarnym Stawem Gąsienicowym jakoś koło 23.00 Big Grin Big Grin Big Grin



Oglądamy gwiazdy (heh już drugi raz mi się udało patrzeć na gwiazdy znad Stawu nocą przy bezchmurnym niebie - priceless!!), przełazimy sobie na drugą stronę stawu, po czym wracamy Smile

Koło pólnocy jesteśmy z powrotem w Muro, jemy kolację (kurde, biedni współlokatorzy , którzy już spali jak wychodziliśmy :lol: ) O północy (wreszcie!!) bierzemy z Edzią prysznic (alleluja, ciepła woda 24/h rulez :cheers: ) i idziemy spać


Niedziela, 7 luty

Idziemy spać Big Grin Big Grin

godz 7.00

Edzia się wytacza w wyrka i godo do mnie, że mam iść z nią nad Zmarzły Staw. Wstępny plan - Edzia uczy się hamowania czekanem a ja robię zdjęcia. W paktyce wychodzi to tak, że Edzia idzie nad Staw z kursantami Waldka Niemca wcześniej, ja docieram trochę później z kolegą od nas z pokoju, który się na Zawrat wybierał, robię Edzi trochę zdjęć jak sobie uklepuje śnieg do zjazdów, niestety wredne stworzenie nie daje mi zjeżdać po swoim torze, bo krzyczy, że psuję jej pracę , więc idę sobie zjeść drugie śniadanko. W międzyczasie przestaje padać śnieg, chmury się rozjeżdżają i pokazuję się słoneczko Smile Patrząć w stronę Edzi widzę to wpadam na piękny pomysł...



Jeszcze czekam na Lepiego i Luizę , żeby się upwnić, że idą na Zawrat po czym rozdzielamy się ja sobie idę na Zadni, oni na Zawrat, a Edzia zostaje Big Grin

Idzie się bardzo fajnie, śnieg sięga max do połowy łydki, chociaz miejscami czekan wbija mi się aż po grot. Tylko im wyżej idę tym coraz mniej śladów się robi (haha później się dowiem dlaczego :lol: ) gdzieniegdzie widać, że zasypane, ale część drogi to w ogóle kilka różnych ścieżek :shock:

Ponieważ idę sama, to sobie robię gdzie chcę przerwy na zdjęcia Smile
Widoki po drodze:








W końcu zakładam własny ślad, bo wszystkie inen się kończą :shock: i dochodzę sobie do żlebików po lewej i kurde nie wiem jak dalej :shock: Po pierwsze nie znam drogi, po drugie nie ma śladów żadnych, po trzecie mam wrażenie, że za daleko w lewo poszłam (oj bardzo za daleko :lol: ) więc po krótkich rozmyślaniach jednak schodzę na dół (Łeeeee ;(((( łeeeee buuuuu nie daruję sobie takie zajebiste warunki, a ja nie wlazłam, muszę tam wrócić ) Próbowałam dzownić do Edzi z pytaniem czy mnie widzi z dołu i w którą stronę trzeba iśc, ale po pierwsze nie miałam zasięgu, a poza tym się okzało,że Edzia już sobie poszła do Muro ;p

Jeszcze po drodze w dół mała sesja z okolicznościami przyrody i drugie śniadanie w widokiem na Czarny Staw Gąsienicowy (mrrrr Big Grin):









I schodzę na dół (buuuu... )
Tu widać mój ślad : Big Grin



No a dzisiaj rano Leppy mnie powiadomił, że ta droga co ja szłam to NIE JEST ZIMOWA droga na Zadni! (no kuffa znowu jakąś nową drogą poszłam.....)

Moja droga na Zadni:
Skapitulowałam tam gdzie się zielone zaczyna



Po drodze na dół jeszcze informuję wszystkich, że żyję i schodzę na dól, ofc nie chce mi się jeszce do Muro wracać, jest dopiero koło 14.00 więc zajmuję się utrwalaniem widoczków na aparacie:





Nowy aparat mi się cholernie podoba, tylko mi brakuje szarej połówki do szczęścia :?

W Muro melduję się koło 16.00 gdzie poznaję użytkownika Łukasza T , wychylam znowu pół termosu herbaty i jakąś taką kaszkę instant dla dzieci Toungue po czym zbieramy z Edytą bety, żegnamy Lepiego i Luizę którzy zostaja jeszcze jeden dzień (ale im dobrze, ehh. ) po czym oddalamy się w strone Kuźnic 8)

Po drodze podziwiamy zachód słońca ;



Na dole się rozdzielamy : Edzia pomyka na dworzec PKP, Słońce Żywca gdzieś wgłąb Zakopanego a ja na dworzec PKS gdzie czeka na mnie stara zrzęda aka MarekM, z którym razem wracamy PKSem do Krakowa Smile

Chyba najlepszy wypad w TAtry jak do tej pory, mimo,że nigdzie tak naprawdę nie weszłam :roll: :wink: Big Grin Big Grin Big Grin

Nowe cele na kolejne wyjazdy już wybrane, mam naddzieję na więcej takich wypadów ;p "



"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
09-02-2010 01:47 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
What a pretty Kościelec i nowa droga na Granaty :) - Edyta85 - 09-02-2010 01:47 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: