Kemocie drogi!
Doceniam to, że chcesz się dobrze przygotować do tej wyprawy i starasz się zadbać o bezpieczeństwo swoje, jak i Twoich ewentualnych towarzyszy, ale jestem pełen wątpliwości, czy pomimo tych teoretycznych nauk i mnóstwa rad, jakie otrzymałeś od doświadczonych w takich warunkach forumowiczów, będziesz w stanie podołać temu wezwaniu nie podejmując nadmiernego ryzyka. Jak już tutaj wszyscy wspomnieli, wielką niewiadomą stanowić będzie grubość pokrywy śnieżnej. Nawet z bieżących komunikatów, nie wszystko można wywnioskować. Przy obfitym opadzie nawet napęd na cztery koła nie pomoże w wyjeździe na przełęcz. Chcesz przewodniczyć grupie osób, które nigdy jeszcze nie wędrowały w takich warunkach, sam jednocześnie nie mając praktycznie większego doświadczenia. Czy będziesz zatem w stanie podejmować odpowiedzialne i słuszne decyzje w czasie jakiegoś zagrożenia lub wypadku. W ekstremalnych, górskich warunkach, a takie w tym terenie mogą mieć miejsce, każdy, nawet najmniejszy błąd, może zakończyć się tragicznie. Pamiętaj, że nie będziesz miał kogo prosić o pomoc, a wszyscy będą od Ciebie jej oczekiwali. Posiadanie numeru do stacji GOPR-u, to jeszcze nie wszystko. Telefony komórkowe maja to do siebie, że żeby były skuteczne, muszę mieć zasięg sieci, a o ten w górskim terenie też nie jest łatwo. Zatem możesz się znaleźć w sytuacji, w której nie będziesz mógł sobie poradzić i nieszczęście gotowe. Nie chcę Cię zniechęcać do tej wyprawy, ale na Twoim miejscu dobrze bym sobie to jeszcze raz przemyślał. Pamiętaj, że nie wszystko można przewidzieć i nie wszystkiego jesteś w stanie się nauczyć w teorii, a ryzyko jest bardzo duże. Sam nie mam dużego doświadczenia w zimowym górołażeniu, pomimo ponad trzydziestoletniej praktyki łazikowania po kopczykach, co teoretycznie powinno wystarczyć do takich wypraw, ale szczerze Ci powiem, że nie zdecydował bym się na taki krok, jaki Ty chcesz uczynić.