Odpowiedz  Napisz temat 
Świnicy nam się zachciało....
Autor Wiadomość
Anna

****


Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #1
Świnicy nam się zachciało....

Piątek

Od pełni szczęścia dzieli mnie 8 h pracy,które jakoś trzeba odbębnić. Przydałoby się popracować, jestem jednak tak rozkojarzona wyjazdem, że moja praca tego dnia polega jedynie na nerwowym wpatrywaniu się w dół monitora-godzinę. W końcu wybija -moja wolnośćSmileOk. 16 melduję się na dworcu, biorę udział w przymusowej akcji pt.:kto pierwszy ten lepszy, siedzi w pociąguWink->siedzę, i w końcu jadę w stronę Krakowa. Dalej ekspresowa przesiadka do busa i Zakopane oraz znajomi, do których dojeżdżam witają mnie przed północą. Na twarzy przykleja mi się uśmiech. Tak niewieleWinkbo tylko 8 godzinna jazda z Wrocławia potrzebne były mi do niesamowitej radości.
Jedyne co spędza mi sen z powiek,to zamknięty na cztery spusty pokój, w którym miałam spać, no tak pozamykały się ludki na noc- nie chcę narobić rabanu, zostaję więc przygarnięta do pokoju znajomych.

Sobota

Pobudka ok. siódmej ,lekkie śniadanko , wymarsz i kurs busem do Kuźnic. W planach mamy trasę Świnica-Zawrat-D5SP-D.Roztoki.
Dzień jest długi, na pewno wyrobimy się czasowo?
Pierwsze kroki na szlaku- przez jakiś czas jest mi ciężko i zanim przystosuję się do marszu, ciągnę się za ludźmi zastanawiając się, kiedy mój organizm zatrybi przestawiając się na większy wysiłek. Idę podziwiając widoki, ciesząc się wyśmienitą pogodą, w tłumie ludzi podążających do Murowańca. Nawet nie jestem zła ,że tak się sprawy mają, przecież dobrze wiedzieliśmy, że tak będzie. Samotności na szlaku poszukamy we wrześniu?. Nawet nie wiemy kiedy dochodzimy do schroniska. Tam zajadamy bardzooooo wczesny obiadek-moje uwielbiane ponad wszystko pierogi ruskie, studiujemy jeszcze mapę i wyruszamy w dalszą drogę. Trochę ludzi piechotką zmierza na Kasprowy Wierch, znacznie więcej na Świnicę nasz cel. I tak jest pięknie. Po drodze oczywiście sesje fotograficzne, Kościelec -obfotografujemy wszyscy w Trójkę ,ta góra przyciąga chyba spojrzenia i aparaty wszystkichWink
Im dalej idziemy,widzimy że na górze będziemy mieć liczne towarzystwo- bardzo różne towarzystwo. Mijanki i przepuszczanki robią się standardem. Sama droga na Świnicę nie nastręcza nam tego dnia trudności, mamy piękną pogodę i cudny spacer. Troszkę kotłowania zaczyna się przy samych łańcuchach.Robią się zastoje.O szybsze bicie serca-nerwowe przyprawia mnie gość w klapkach, który dumnie chwali się ,że ?ja to bym wszedł tutaj nawet i boso?- jak on tu wlazł myślę sobie?- jak zejdzie?Na ostatnich metrach łańcuchów stwierdzamy, że Świnica w sezonie letnim to nie jest dobry pomysł. Ludzi jest tak wielu, że korki robią się na dłuższy czas. Siadam gdzieś w jakiś możliwym ku temu miejscu i przepuszczam schodzących z góry ludzi, nagle słyszę szyderczy komentarz "co kondycyjka wysiadła, siedzimy i co zrobimy?" kurde co za gość??nie dość, że nie wymuszam pierwszeństwa, czekam aż chłopina zejdzie to jeszcze takie podziękowanie słyszę? Ma szczęście ,że jestem w świetnym humorze i puszczam jego gadaninę w niepamięć.Na górze ekspresowe podziwianie widoków i w dół. Robi się coraz później, czas zaczyna nas naglić trzeba się sprężyć, ale?. jak to zrobić kiedy korki na łańcuchach zaczynają równać się tym na Zakopiance? Posuwamy się do przodu w żółwim tempie, w pewnym momencie stoimy nie przesadzając, ponad pół godziny.Sprawdzamy co się dzieje.Jakaś dziewczyna jest na drabince i ani drgnie, ma problem z zejściem, oceną sytuacji, ktoś podpowiada jej gdzie ma stawiać nogi, żeby w ogóle się ruszyć. W końcu jakoś schodzi. Mijam ją za jakiś czas. Widzę, że jest z chłopakiem. Siedzi zanosząc się płaczem.
Słyszę Ona :" Mówiłeś, że zejście będzie proste, a tu dalej łańcuchy?,
On z pretensją: "O co Ci chodzi, nie jest trudno , przecież ja sobie radzę?. Jestem w szoku, idę dalej. Później parę razy zastanawiam się, jak dziewczyna sobie poradziła-mam nadzieję, że zeszła w całym kawałku. Na Zawracie chwila przerwy ,parę zdjęć i dalej w drogę. W okolicach D5SP mija nas czteroosobowa rodzinka, chcą wejść na Kasprowy żeby zjechać kolejką. Nie mam pojęcia jak chcą tego dokonać, tym bardziej że jest już późno. Zastanawiam się czy w takich momentach, kiedy słyszy się o absurdalności ludzkich pomysłów, należałoby się zatrzymać i uświadomić być może nie znających szlaku ludzi na co się porywają???.....
Dalsza droga do doliny Roztoki to lekki pęd przed siebie, rzucam tylko ukradkowe spojrzenia dookoła. Jesteśmy trochę źli, że przez wcześniejsze korki na szlaku straciliśmy tyle czasu. Czuję niedosyt. Brakuje mi postoju na obserwację, zdjęcia i zadumę nad tym co widzę i mijam. Trudno, wiem że za miesiąc zawitam tu na 9 dni-mam nadzieję, że wtedy znajdę czas na to czego brakowało mi teraz.

Niedziela

Bardzo długi powrót, w bardzo długich korkach ale i tak warto i pięknie byłoBig Grin




Załączone pliki Miniatury
               
21-08-2009 06:57 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Świnicy nam się zachciało.... - Anna - 21-08-2009 06:57 PM
RE: Świnicy nam się zachciało.... - magda.s.77 - 21-08-2009, 10:34 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: