Z pewnością Giga nie jesteś jedyna która została dzięki takiej wycieczce zachęcona do ambitniejszej turystyki niż "klapkowa". I tutaj jakąś rolę istotną te klapki odegrały w Twoim życiu, tę pozytywną 
Niewątpliwie jednak ogromna większość klapkowiczów to ludzie którzy nie idą nad MOko czy inne znane cele górskie dla piękna gór. Łatwo to stwierdzić patrząc chociażby na zwyczaj śmiecenia wszędzie gdzie popadnie, krzyczenia i wrzeszczenia na szlaku, braku szacunku dla przyrody itd. Większość idzie tam ot bo miejsce jest znane, a później będzie się można pochwalić przed znajomymi, byłem tu tu i tu. Oczywiście mają oni prawo, żeby pójść tam gdzie chcą, ale przy takiej swojej postawie zawsze będą negatywnie odbierani przez ludzi którzy w góry idą z pasji. Ci ludzie nastawieni bardziej profesjonalnie do turystyki górskiej nie szukają tłumów na szlakach i hałasu. Klapkowicze im właśnie to odbierają i pomimo, że jedni i drudzy mają prawo iść tą drogą, to jednak zawsze będzie istniał pewien konflikt "interesów" pomiędzy klapkowiczami a przygotowanymi turystami górskimi.
Dlatego też większość ludzi tutaj na forum cieszy się z zamkniętej drogi. Powinno się to przełożyć bowiem na mniejszy ruch tych hałasujących, tych którzy nad MOko idą bo można tam zajść wkładając w to niewielki (jak na góry) wysiłek...
Osobiście pomimo że MOko uważam za bardzo ładne miejsce to jednak tłumy na drodze do niego a szczególnie w lecie powodują, że jej po prostu unikam. Tak samo jak Kasprowego, Giewontu, dna Doliny Kościeliska czy Chochołowskiej... i pewnie jeszcze kilka innych miejsc by się znalazło.
Pozdrawiam