Hallo!
Pablo, wróciłeś do rzeczywistości,czy nadal duchem w Taterkach? Toungue
Zdradź werbalnie choć parę szczegółów z wyprawy, bo nas ciekawość ( i zazdrość niestety ... ) zżera...
Będzie pewnie piekna relacja, której się nie podejmuję z braku czasu.
I żeby jej nie zepsuć to po krótce: w sobote wylądowałem w Zakopcu po całonocnej jeździe pociągiem, gór nie było widać, zostawiłem część ładunku i w drogę, do Kuźnic i Dol. Jaworzynka, mokro, deszcz pada, nikogo nie ma. Minąłem tam tylko jedną parę i wyżej jeszcze jednego faceta, który gramolił sie pod górę i zjeżdżał tyle samo w dół, wiadomo jak to halny wszystko spycha w dół. Na Równi dogonił mnie Marcin, tzn. poznaliśmy się tam i razem zeszlismy do Murowańca, tam przerwa i ruszamy już razem w stronę Kasprowego. Dudni coraz mocniej, wchodzimy w chmurę i tam nas troszkę zatrzymuje wiatr, jest nieciekawie, to mój pierwszy dzień w górach po takiej niefortunnej przerwie, więc rzucam hasło i wracamy, nie ma sensu mam jeszcze kilka dni w górach. Wracamy tym razem (z premedytacją by nas przewiało) przez Skupniów Upłaz, i faktycznie parę razy nawet zatrzymało nas na kilka minut, na szczęście raki dobrze trzymały oblodzonego grzbietu. W Domu Turysty gadamy sobie przy piffku, być może Marcin nawiedzi nas w Karkonoszach
. Żegnamy się, zabijam czas a wieczorem przyjeżdża KasiaA i Pedro, trochę "zalegamy" przy fotkach z Ameryki - Pedra wakacje, w pokoju pan Witek, czyli "Gość z Atlantydy" daje nam pokaz swoich wątpliwych zdolnosci wokalnych i gitarowych
.
Niedziela rano przyjezdżają Anetta Rychu i Sylwek, ruszamy do Chochołowskiej i schroniska... może poczekamy aż wrócą i napiszą dalszą część