Odpowiedz  Napisz temat 
Beskid Niski - słońce gdzie tylko popadnie - jesienna biba 2018
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Beskid Niski - słońce gdzie tylko popadnie - jesienna biba 2018

Dzień drugi, sobota - leśni ludzie

Długo oczekiwana chwila. Wyruszamy w tutejsze kopce. Trochę ze spóźnieniem, ale z wiarą na górskie przeżycia.
   
Co to dla nas Beskidniska z Pawłem przygotowali? Czuję jakieś nędzne zamiary. Pierwsze kroki nas kierują w stronę Blechnarki. Okoliczne góry są fantastycznie ukolorowane. Te widoki nam towarzyszą niemal pod samą Przełęcz Blechnarka. Jednak później ten kolorowy pejzaż nam przysporzy pewien niedosyt. Tak blisko się około nas zacieśni, że nam nie umożliwia żadnych widoków.
   
Na razie wiara bibowa jest w dobrym nastroju. Dolina do przełęczy powoli się podnosi i sił jest na razie sporo. Mamy przez organizatorów zapowiedziane leśne opiekanie kiełbasy i to nas gna do przodu. Nie wiemy kiedy to nastąpi. Pierwszy cel opanowany. Jesteśmy na Przełęczy Blechnarka.
   
Tutaj jest jasne, że kiełbasy pozostaną w plecakach. Na szczęście jest jeszcze młoda godzina. Nawet jeszcze nie drepczemy całą godzinę i już postój na obżeranie się? Śniadania jeszcze ciąży w brzuchu. Wystarczy parę łyków jakiegoś napoju i ruszamy dalej w drogę. Czeka nas teraz dreptanie granicznym grzbietem do Przełęczy Regietowskiej. Półtora godziny górskiej huśtawki w lesie. Zero widoków i tylko ścieżka. Uciążliwe momenty dla fotografika. Zrobić jakieś ujmujące zdjęcie graniczy z cudem. Zwłaszcza uchwycić w kadrze taki niestały organizm jakim są bibowicze w ruchu.
   
Jeszcze, że Pandzia się nade mną ulitowała i była komparsem do mojego zdjęcia z tłem uciekających bibowiczów. Zbliżamy się do Przeł. Regietowskiej. Czeka nas postój i to nie byle jaki. Będziemy opiekać kiełbaski. Przyznam, że jeszcze w lesie na przełęczy nie robiłem coś takiego. Jest wiata z ławeczkami i ogrodowy kominek. Coś takiego wznikło w ramach projektu SOCRATES w celu wspierania ruchu turystycznego na granicy PL/SK w BN. Widać, że tutejsi ludzie chodzą w górach z sercem.
   
Szewczyczek w roli wodzireja rozdziela zadania. Ten pójdzie po drewno na opał, ten przygotuje kiełbaski, inny pokroi chleb. Role rozdzielone i można zacząć opiekać.
   
Większość uczciwie zabrała się na opiekanie.
   
Jednak były jednostki, pasożyty, które darmowo chciały zwinąć prawie że upieczone potrawy dle siebie. Biesiadę południową można uważać za udaną.
   
Dobrze się siedziało i gadało. Jednak my nie dla biesiady w te góry przyjechali. Trzeba nam raczej kilometry trawić niż jedzenie. Ruszamy do kolejnego celu. Dolina Regietowska. Ciekawy krajobraz i miejsce. Tutaj z całkiem dużej wiochy, Regietowa Wyżnego, pozostała tylko kapliczka i cmentarz. Ludzie przesiedleni, zabudowania zlikwidowane. I to wszystko na rzecz "Akcji Wisła".
       
Mnie to przypomina podobny scenariusz w tym samym czasie, ale w innych górach. Szumawie. Akurat w tym roku odwiedziłem zanikłą wiochę Zhůří.
           
Też została tylko kapliczka i puste pola. Hemli lub Kunlun mogą sobie o tym przeczytać z drugiego zdjęcia. Trochę mi na tablicy u Regietowa brakuje historycznych zdjęć z widokiem na wiochę. Podczas dreptania doliną zauważamy na potoku Regetówka kaskadę tam, które nie wytworzyły ludzkie ręce, ale znany wodny gryzoń.
   
Widać, że gdzie ludzka noga sporo nie chodzi, tam się bobrowi powodzi. Po drodze Szewczyczek mi pokazuje miejsce - bazę namiotową w Regietowie - gdzie by można było przeprowadzić przyszłą "Akcję Kocioł". Mnie się podobało. Co jednak na to inni powiedzą? Powracam do rzeczywistości. Czeka nas kolejny etap. Tutaj Beskidniska i Paweł byli tajemniczy, jak Tajemniczy Zamek w Karpatach. Coś tam pod nosem mamrotali, że nas czaka jakieś żebro czy żeberka. Może będzie kolejne opiekanie, tym razem popularnego wędzonego jedzonka. Taaak! Było opiekanie!!! Ale we własnym sosie.
   
W połowie Doliny Regietowskiej skręcamy w lewo w kierunku już na Wysową. To jest w porządku. Czas już zamknąć koło. Tylko że ktoś postawił na drodze mało pozorny kopczyk - Kozie Żebro. Nie rozumiem, jak mogło powstać takie kretowisko z niemal pionowym stokiem. Fuczałem jak maszyna parowa (inni mam nadzieję, że też).
   
Całe szczęście, że ja lubię takie podejścia. Wtedy czuję, jak wraz z potem wytapia się we mnie tłuszcz nagromadzony (przyznaję) w czasie niewłaściwego (nie mogę napisać "niezdrowego") odżywiania się. Chyba jestem masochistą, kiedy mnie cieszą takie podejścia tzw. wyciskacze tchu i krwi. No i nie lubię koziny.
   
Na wierzchołku Koziego Żebra (847 m), najwyższego dzisiejszego punktu, już siedzą wypoczęci Ci, którzy prędzej doszli i mają ubaw z tych co akurat zziajani dochodzą. Jednak to by nie byli forumowicze GŚ, żeby pot na nich wnet nie uschnął, oddech i serce szybko nie powróciły do normy i wnet postawić się do zdjęcia jak jeden oddział.
   
Co nam przyszło wyjść, to nam było trzeba zejść. Na szczęście dla mnie, zejście w stronę Wysowej było mniej strome i moje kolana to przyjęły z wdziękiem.
   
Przyznam, że ostatni odcinek dzisiejszej wędrówki mi się dłużył. Ta klasyka - zejście z kopców i dreptanie asfaltem do celu boli więcej niż podejścia. Jednak i tego rodzaju poruszania się trzeba przyjąć ze zrozumieniem. Ostatnia atrakcja, to mijanie koziego/lamiego ogródka.
   
Swój ku swojemu. każdy się musiał przywitać. Parę zdjęć i już w oddali czuć Wysową. Mamy krótko przed 16:00 i po 6,5 godzinach drałowania usadawiamy się w jednej zajezdni na zasłużoną obiadokolację.
   
Chciałem napisać, że tym razem Bogusia przesyła pozdrowienia na dzień dzisiejszy, ale była zainteresowana czystością kufla do piwa. I to koniec dzisiejszej wędrówki. Rzecz jasna, że wieczorem przebiegały interesujące rozmowy i było czym gadać. Doszli kolejni bibowicze i też Yoter, który gdzie indziej gonił po BN i podzielił się swoimi przeżyciami.

Cdn. wycieczka na najwyższy kopiec BN



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
25-10-2018 04:55 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Beskid Niski - słońce gdzie tylko popadnie - jesienna biba 2018 - Stasiu - 25-10-2018 04:55 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: