Mapa zakupiona - Jedziemy....!
To krótka, jednodniowa opowieść o Walijskim pięknie Gór, miejsca jednego z najpiękniejszych w Anglii. Kolory tutaj przenikają się ze sobą tworząc fantastyczne widoki. Po soczystej zieleni traw biegają bialo-szare plamki, to owieczki, tak jak tatrzańskie kozice tu mamy owieczki Snowdońskie. Są wszędzie, na skałach, pionowym nachyleniu stoku.
To kraina dawnych średniowiecznych zamków, kolorowych jezior, zaczarowanych Gór, spokojnych rzek, huczących wodospadów, dużych jaskiń, plaż, morza oraz wąskich krętych dróg, co też miało swój urok. Przejeżdżając przez wioski miało się wrażenie, że tam czas zwolnił, czy też się zatrzymał, a ludzie zyją spokojnie i beztrosko.
Obfitująca we wszelakiej maści aktywności fizyczne, przyciąga ludzi po trochę ciszy, oddechu, uśmiechu. Piękna, ale też i niebezpieczna, szczególnie zimą, zresztą jak to w Górach
Byłam bardzo mile zaskoczona, zresztą nie tylko ja, widząc tą Walijską Górską przestrzeń. Myślałam, przeca tam nie ma Gór, ino jakieś pagórki. Ale to co zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania. Ja wiem, to nie są wysokie Góry, zaletą ich jest to, że wyrastają z p.m. i to też je czyni wyjątkowymi. Na pocieszenie swoje, znajdywałam małe odzwierciedlenie naszych Gór troszkę w pomniejszeniu, zarówno Beskidów, może Bieszczad jak rówież, czego się nie spodziewałam Tatr. Ale to sami zobaczcie.
Zapraszam...
Snowdonia National Park in Wales leży w północno-zachodniej jej części. Został utworzony w 1951 r i obejmuje swoim obszarem 2170 km2. W języku walijskim zwana Eryri - Miejsce Orłów, jest w górnych partiach jałowa i odosobniona, w dolnych partiach znajdują się sosnowe lasy, głębokie polodowcowe jeziora, słoneczne zatoki i połyskujące ujścia strumieni. 25% parku jest własnością prywatną z zakazem wstępu. Jest wytyczonych ok 3000 km ścieżek. Natomiast są to ścieżki nieznakowane, nie tak jak w PL różnymi kolorami. Jest ścieżka i sobie nią idziesz, albo czasami, wśród skał jest niewidoczna, albo jej nie ma, szczególnie na grani, więc idziesz sobie tak jak Ci wygodnie.
Walijczycy uważają Snowdonię za serce swojego kraju. To tu znajdowali schronienie podczas inwazji Rzymian i Normanów. Tu miał swoją siedzibę Owain Glyndwr, ostatni książę Walii, który wywodził się z tego kraju.
Wybór noclegów jest przeogromny, od dużej ilości pól namiotowch, campingach, ofertach B&B, bunkhouse (barak, przerobiona stodoła na cele mieszkalne), schroniska, hostele, po kilka gwiazdek - ale w to wybaczcie, się nie zagłebiałam.
Nie wiem czy wiecie, ale obszar masywu Snowdon jest raczej znany z niepogody, deszczu, lecz najczęściej zalegającej tam całymi dniami mgły, tzw mleka, gdzie o widoki trudno. Jak to zresztą bywa w Górach, a że ich tam na lekarstwo, no to wiadomo
Nam się udało, to był ten strzał w 10 - nie mogło być chyba lepszej pogody
Ten wyjazd był Rodzinny jak wspominałam, Rodzice z bratem przylecieli na 4 dni, a ja starałam się im jak najwięcej pokazać, pomimo, że w Snowdonii byłam pierwszy raz. Początkowo wstepny plan opiewał w dwa noclegi w Walii, ale po sprawdzeniu pogody, zostaliśmy przy jednym.
POgoda mówiła, że najlepszym, najcieplejszym dniem ma być piątek, a w sobote ma juz cos pokropić. Więc długo się nie zastanawiając, plan wyjazdu zmieniamy. Ja proponowałam wczeniej 6-7, padła propozycja wyspać sie, czyli 8, więc targiem wyjechalismy po 9
. Ja wiem, że jest pewne powiedzenie cd nie wychodzenia rano, to się często sprawdza, ale wiele razy mi się również zdarzyło iż, wyjście później było również owocne i opłacalne. Tym razem byłam przeciwna, ale okazałam się w mniejszości. Jednak nie wyszło źle.
Tyłki na siedzenia i jazda, czas ok 3 h.
Pierwsze wzniesiania podczas przerwy na kawę
Cel do którego zmierzamy i wychodzimy na szlak to Przełęcz Pen-y-pas 359m n.p.m.
Szlaków na Snowdon z różnych stron jest ok 9 wariantów. Róznice podejść szlaków wahają się miedzy 700 do ok 1030m. My wybraliśmy 2: jeden na zejście i jeden na wejście, start i powrót w tym samym punkcie. Padło na Miners Track (scieżka górników) powrót Pyg Track (nikt za bardzo nie wie dlaczego to się tak nazywa).
Bardzo ciekawe są dwa szlaki, które wiodą graniami, jeden z lewej strony jeziorek, drugi z prawej strony. Każdy z nich ma swoją nazwę, ale również obydwa tworzą szlak Horeseshoe - taką podkowę. Ale to sobie zostawiam na inny raz, ponoć tam bardzo ciekawie i szlak czasami przypomina Granaty.
To w drogę
początek szlaku
za nami owa przełęcz:
Naszym oczom ukazuje się soczysta zieleń traw, uśmiechające się coraz bardziej do Nas Słońce i wierzchołki ... tego potrzebowałam i tego mi brakuje....
tekstu trochę już było
, przejdzmy do zdjeć:
uśmiech jeziora
w tle małe Mięgusze
i tak sobie maszerujac mijamy pierwsze jeziorko Llyn Teyra, idąc dalej lubię często oglądać się za siebie, po czym na mojej twarzy pojawia się wielki banan, moim oczom ukazała się
Snowdońska Babia Góra
- wszędzie tą Babę wyniesie
a to jak się może domyślacie nasz cel:
no i widoki mijane po drodze:
mijamy kolejne jezioro, największe z tych na trasie: Llyn Llydaw
- to pozostałości baraków, w których mieszkali górnicy podaczs tygodnia pracy - wczesniej były tam kopalnie miedzi i kamieniołomy łupków.
grań Crib Goch - w j. walijskim Czerwony Grzebień
kolory jeziora - Glaslyn
- ciekawostka pień pensów
na przełęczy Bwlch Glas
a to Snowdon Mountain Railway, jedyna w Wielkiej Brytanii kolejka zębata wybudowana w 1896 roku. Trasa kolejki liczy ok 8 km. I z tego też powodu, jest to najbardziej oblegany szczyt przez ludzi, nie tylko stricte turystów, z racji tego, że tam można wjechać bez względu na to jak jesteś ubrany

- trochę jak podejście na Szpiglas 
szczytujemy:
cd za chwilę...