Odpowiedz  Napisz temat 
Gran Paradiso - cztery tysiące dla każdego
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Gran Paradiso - cztery tysiące dla każdego

Dzień drugi - 22.8.2013

Rano słychać, że pierwsze ekipy wstają już po czwartej. My mamy plan wyjść dopiero po szóstej, ponieważ pierwsze kroki trzeba stawiać na kamiennym polu, ścieżka jest mało widoczna i kamienne pachołki po ciemku się źle szukają. Później nawet ma to swoją zaletę. Wierzchołek będzie tylko dla nas. Śniadanko mamy własne, tylko herbatę znowu kupujemy. Nasyceni i już z mniejszymi plecakami wyruszamy, jako jedni z ostatnich na trasę. Według przewodnika czeka nas około 4 - 5 godzin drałowania pod górkę. Najpierw przechodzimy kamienne pole zaraz za schroniskiem. Ścieżka jest jednak dosyć widoczna i nie mamy żadnych problemów orientacyjnych. Dochodzimy do potoka, który wycieka z lodowca.
   
W dali widzimy końcowy jęzor lodowca i tam nam trzeba teraz dojść. Trudno sobie wybrać dogodny wariant, ponieważ kamiennych pachołków jest sporo. Dla wspinaczy, którzy gardzą miękkim łóżeczkiem w schronisku, jest tutaj dogodne miejsce na biwak. Kiedy my przechodziliśmy, to zauważyliśmy jeden namiot. Kamienny żleb kończy się na skraju lodowca Gran Paradiso.
       
Widzimy, jak niektóre grupki borykają się z pierwszym śnieżnym polem. Inna grupa już nawet schodzi. Chyba to byli jacyś amatorzy wschodu słońca. Dla nas też nadeszła chwila, kiedy było trzeba wleźć do szpilek, obwiązać się wzajemnie sznurkiem i do ręki zabrać dziabę.
   
Samotne wyjście na lodowiec jest trochę strome i trzeba się od razu wypocić przy przejściu tego odcinka. Nawet trzeba uważać, żeby zaraz na pierwszym odcinku nie zjechać po tyłku i wyhamować na skale. Po przejściu "brzegu" lodowca, następuje mniej strome śnieżne pole. Wyżej na horyzoncie widzę następną ekipę borykającą się z dalszym stromym zboczem.
   
Tam nam trzeba dreptać. Jakoś mam trochę problemy z wydychaniem każdego kopczyka. No nic, starość domaga się swego. Chyba mi nie wystarczyła aklimatyzacja w Dolomitach. Przerwy w dreptaniu jednak wykorzystuję w robieniu zdjęć. Widoki zaczynają być pierwszorzędne.
   
W tyle pokazuje się znajoma góra. Tak! To jest samotny MB, ta przerośnięta Babia Góra. Dzisiaj zapowiadają się widoki samych top kopczyków. Po przejściu mniej stromego odcinka, gdzie trzeba było nawet omijać miejsca przebijającej się skały, podchodzimy pod strome podejście, które przed chwilą widzieliśmy. Tutaj znów mnie to kosztuje sporo wysiłku i z mego powodu nasza ekipa ma raczej ślimacze tempo.
   
   
Z poza grani wyłania się nasz znajomy Ciarforon. Według jego wysokości przypuszczam, że jesteśmy gdzieś na 3500 m. To znaczy, że nam pozostało do wierzchołka GP z 500 m. Trochę wyżej, w kierunku naszego podejścia, widnieje krawędź, gdzie wszyskie ekipy znikają. Przypuszczam, że tam trasa się znów wypłaszcza i może coś ciekawego się nam pokaże. Znowu wydam litry potu nim do tej krawędzi dotrzemy. Faktycznie, za całe to zmaganie się z wysokością, jesteśmy odmienieni przepięknym widokiem.
   
Na lewo widać już dwuwierzchołek GP, w środku jeszcze jeden czterotysięcznik - Il Rocca (4026 m) i na prawo skały Becca di Montcorve (3869 m). Ale to nie wszystko. W odwrotnym kierunku widoki jeszcze lepsze.
   
Najwięcej mi się z tego miejsca podobał widok na Monte Viso (3841 m) w Alpach Kotyjskich, oddalone od nas około 95 km. Jest to piramida ostatniej wielkiej góry Alp na południu. Dalszy przebieg trasy to chwilka wytchnienia. Niemal płasko trzeba nam dojść pod skalny amfiteatr Il Rocca.
   
Dla naszej ekipy i zwłaszcza dla mnie oznacza to, że największe podejścia mamy już za sobą i zmagania z grawitacją na razie odstawiam w kąt. Chwilka relaksu. Możemy podziwiać dziko potargany podszczytowy lodowiec.
   
Ten paralotniarz widoczny na zdjęciu skrócił sobie oto takim sposobem zejściową trasę. Z czubka lodowca poszybował ku dolonie. Też pomysł na ułatwienie sobie życia wspinacza.
   
Dochodzimy pod skały Il Rocca. W muldzie jest wygodne miejsce do odpoczynku. Wierzchołek GP jest na lewo poza zdjęciem.

Cierpliwości, koniec za chwilę nastąpi.... innocent



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
22-09-2013 02:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Gran Paradiso - cztery tysiące dla każdego - Stasiu - 22-09-2013 02:25 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: