Odpowiedz  Napisz temat 
Chorwacki rekonesans - Plitwice, Pag, Velebit.
Autor Wiadomość
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Chorwacki rekonesans - Plitwice, Pag, Velebit.

Rankiem spożywamy szybkie śniadanie, żegnamy panią gospodynię i ruszamy na południe, ku leżącym kilkanaście kilometrów dalej Plitwickim Jeziorom. Jest to przepiękne miejsce, cud natury, wpisany na listę UNESCO kompleks 16 jezior połączonych strumieniami, wodospadami i kaskadami. Całość powstała dzięki zjawiskom krasowym, które występują na tym terenie. Jedno z takich miejsc widzimy po drodze. To miasteczko Slunj, osadzone na wzgórzach i nad wąwozami wyżłobionymi w skałach przez wodę. Niesamowite wrażenie robią wodospady tryskające wprost spod domów, wykorzystywane jako źródło taniej energii. Pośrodku jednego z placów jest małe jeziorko, w którym jak na dłoni widać dorodne pstrągi. Wraz z Bartkiem, jako wędkarze, dostajemy szału, ale w końcu dziewczyny doprowadzają nas do normalności. Pora jechać dalej, gdzie z resztą czeka nas jeszcze więcej atrakcji.

Slunj:                

Po chwili dojeżdżamy na wielki parking w gąszczu lasu. Po rejestracjach samochodów widać, jak bardzo różnorodne jest tu towarzystwo. Stoi prawie cała Europa. W internacjonalistycznym tłumie kupujemy bilety i wchodzimy do bajkowej krainy. Do wyboru ma się kilka tras spacerowych, od 2 do 7 godzin. Oczywiście my wybieramy tą ambitniejszą.
Czeka nas kilka godzin (ale czas sporo skracamy wobec tego, co w przewodniku) spaceru po drewnianych kładkach, mostkach, skałkach i ścieżkach, a także rejs statkiem po jeziorze. Gdyby nie tłumy ludzi blokujących często przejście, cały teren można przebyć w 2 godzinki. Nie będę Was więcej zanudzał słowami. Jak tam jest - zobaczcie sami:

                           

jeszcze więcej zdjęć -> tutaj

Natchnieni widokami wracamy do samochodu. Chciałbym tu jeszcze wrócić jesienią, gdy buki pokraśnieją czerwienią, oraz zimą, zobaczyć zamarznięte wodospady. Może...

Przed nami jeszcze 2 - 3 godziny drogi na Pag. Już nie daleko, a do tego przejeżdżamy przez górską krainę, to i nasze oczki z zaciekawieniem obserwują krajobrazy. Po lewej mamy pogranicze chorwacko bośniackie z jakimś kopczykiem wystającym 1650 metrów nad poziom morza, po prawej zaś całe długie pasmo Velebitu.
                       
Przez góry przebijamy się tunelem Sv. Rok o długości prawie 6 kilometrów. Po wydostaniu się na drugą stronę tunelu najpierw oślepia nas słońce, a potem widzimy, że krajobraz za oknem zmienił się nie do poznania. Zielone, żyzne północne stoki Velelbitu przeobraziły się w suchą i kamienistą pustynię, z rzadka porośniętą krzewami. To wpływ gorących wiatrów wiejących od morza. A morze? No właśnie - widzimy je w dole, na całym horyzoncie.
       
Po chwili zjeżdżamy z autostrady i lokalną drogą przybliżamy się do Paskiego Kanału. To wąska cieśnina nad która zawieszony most łączy kontynent z wyspą. Tutaj dopiero klimat robi się kosmiczny! Większość wyspy, dość górzystej z resztą, pokrywa kamienista pustynia. Promienie słońca oświetlają je albo na biało, albo na żółto lub czerwono przypominając jakby marsjańskie krajobrazy. Gdzieś na tym wszystkim pasę się owce, chude jak nasza szkapa i rozczochrane jak nieboskie stworzenia. Tylko w kilku miejscach, w dolinach, jest nieco wody, co od razu wykorzystuje roślinność do swojej ekspansji. Po dotarciu do pierwszej wioski zatrzymujemy się i biegniemy nad morze. Gosia3ek leci nad brzeg i smakuje wodę, czy aby rzeczywiście słona. Wykonane doświadczenie wskazuje na słoność kilku kropel, więc zadowolony gosia3ek pozwala zawieść się dalej. Docieramy do Pagu, miasteczka w centrum wyspy, położonego między dwoma wzgórzami. Dodatkowo leży ono nad zamkniętym z trzech stron zalewem, taką miniaturką morza.
Zmęczenie daje się nam we znaki, pora rozpocząć poszukiwania kwatery. Przyjechaliśmy w ciemno, bez namiotu i wcześniejszych rezerwacji licząc na łatwe znalezienie noclegu. Trochę zajmuje nam ustalenie w której części miasta będziemy uskuteczniać poszukiwania. Wybór pada na południową stronę, na zboczu wzgórza, z dorodnym widokiem na góry Velelbit. Po obejrzeniu trzech apartamentów, negocjacji cen i sprawdzeniu pobliskiej plaży, dobijamy targu z kolejną gospodynią i na tydzień stajemy się mieszkańcami przytulnego lokum z ładnym widokiem.
   
Wieczór zapada szybko. Zbiegliśmy zatem przywitać się z morzem i posiedzieć chwilę przy zachodzie słońca.
Dzień dobiegł końca.


Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2011 07:18 PM przez Mallaidh.

15-01-2011 04:34 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Chorwacki rekonesans - Plitwice, Pag, Velebit. - Mallaidh - 15-01-2011 04:34 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: