Tak się składa, że wieki nie napisałem żadnej relacji dlatego postanowiłem co nieco napisać.
W niedzielę gosia3ek i Mallaidh pojechali na wesele więc musiałem sam coś ze sobą zrobić. Wybór kolejny raz padł na Beskid Sądecki. Wybrałem się w dobrze mi znane Pasmo Radziejowej. Wszystko odbyło się wg standardowego schematu? czyli 5:30 budzik i znowu myśli typu "czemu ja sobie to robię?" , "czemu nie mogę sprzędzić niedzieli przed telewizorem jak człowiek?" itd. Itd.
Po godzine jazdy lokalnym busem stanąłem na parkingu pod Suchą Doliną który był punktem startowym wycieczki. Szybko rozłożyłem kijki i w drogę. Dzień zapowiadał się piękny. Początkowo alfaltową drogą mozolnie nabieram wysokości. Jedynymi ludźmi jakich spotykam są mieszkańcy którzy właśnie zjeżdżają na poranną msze do kościoła. Po ok. 10 minutach jestem na Suchej Dolinie a po następnych 30 na Obidzy. Stąd podziwiam pierwsze widoki tego dnia. Okazuje się, że w dolinach zalegają gęste mgły a ja jestem powyżej i nade mną króluje bezchmurne niebo. Dobrze jest też widać Tatry. Robię tutaj krótki postój na poranną herbatkę i zdjęcia. Przez lornetkę dostrzegam Łomnicę i inne szczyty Słowackich Tatr Wysokich. Czas ruszać dalej. Następnym punktem jest Wielki Rogacz. Na szlakach pusto, powyżej Obidzy spotykam kilku osobową grupę idącą w przeciwnym kierunku. Pod Wielkim Rogaczem szlak pieszy zaczyna mi się nudzić i postanawiam obadać szlak narciarski. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę. Omijam najgorsze kamieniste podejście i lekko trawersując stok wychodzę niemal na skrzyżowane szlaków pod szczytem. Słońce już tak mocno i przyjemnie grzeje, że postanawiam zostać tutaj dłużej i napić się browarka? Rozglądając się dookoła widzę, że jesień już na dobre zadomowiła się w górach. Granatowe niebo, mgły w dolinach, żółknące liście są głównymi tego dowodami.
W końcu pasuje ruszać dalej. Teraz zmierzam na najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego ? Radziejową. Teraz wspominam zeszłoroczną Bibę jak szliśmy tędy tylko w odwrotnym kierunku. Bibowicze też widzieli mgły w dolinach ale nic pozatym. Ja dzisiaj mam więcej szczęścia. Wejście na szczyt zajmuje mi pół godziny ale też kosztuje sporo wysiłku. Teraz czeka mnie miła niespodzianka. Wieża widokowa która została zniszczona w czerwcu przez piorun jest odbudowywana ! Wchodzę pośpiesznie na platformę i podziwiam widoki. Mimo, że jestem tutaj n- ty raz z rzędu i tak zawsze jestem oczarowany widokami. Na wieży wdaje się w rozmowę z parą turystów, którzy po wypatrzeniu odznaki KGP na moim plecaku są wyraźnie zaskoczeni. Okazuje się, że i oni przymierzają się do zdobycia Korony Gór Polski a Radziejowa jest ich I szczytem z listy. Czas jednak kończyć miłą pogawędkę i ruszać dalej. Teraz czeka mnie godzina drogi na Prehybę. Bez żadnych przygód docieram do schroniska. W schronisku kupuję sobie kolejne piwko i wykładam się na polance do słoneczka i podziwiam krajobraz jednocześnie ładując akumulatory na cały przyszły tydzień. Miałem jakoś straszną ochotę na to piwo. Ale tak się składa, że ile razy się jedzie w góry to jestem kierowcą i gdy reszta towarzyszów wycieczki raczy się złotym trunkiem to Mieciur musi się obyć smakiem a, że dzisiaj przyjechałem autobusem to korzystam z okazji.
Po godzinnym odpoczynku czas ruszać w drogę powrotną. Postanawiam schodzić do Rytra. Tak samo bez problemów po blisko 2 godzinach drogi jestem przy szlabanie pod lasem. Czas zacząć szukać sobie transportu do domu. I tu mnie czeka niespodzianka już mniej miła - okazuje się, że w niedzielę żaden autobus tu nie jeździ. Muszę na piechotę dodatkowo 3 km iść do głównej drogi. Na dole udaje mi się od razu złapać autobus powrotny i wracam do domu.
Dziękuję za uwagę.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2010 12:25 PM przez mieciur.
RE: mieciurowe tereny rekreacyjno - wypoczynkowe :)
Pogoda widzę rzeczywiście dopisała...pięknie prezentują się te opadające mgiełki Tylko jakoś ilością zdjęć to nie rozpieszczasz Tatry też widać wyraźnie... Po takiej zapowiedzi jesiennej aury niecierpliwie się jeśli chodzi o moje plany związane z tamtymi rejonami
RE: mieciurowe tereny rekreacyjno - wypoczynkowe :)
Fotek było kilka sztuk więcej, ale że mają powyżej 800 kb nie moge ich załadować, a w pracy nie mam programu do zmniejszania zdjęć. Wiec narazie musi wystarczyć to co jest...
RE: mieciurowe tereny rekreacyjno - wypoczynkowe :)
A teraz przyznaj się bez bicia! To wcale nie chodziło o góry, tylko o tego browara w schronisku. Co?
Determinacji, to Ci nie zabrakło. Telepać się w ciasnym busiku, a przynajmniej dla mnie one takie są, tułać się po bezdrożach, ryzykować niepewnym powrotem, tylko po to, żeby poczuć ten smak rozkoszy na podniebieniu.
I co, warto było?
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
RE: mieciurowe tereny rekreacyjno - wypoczynkowe :)
I jak mało trzeba człowiekowi do szczęścia. Rozpoczyna się najlepszy sezon na widoki. Wystarczy tylko trochę się postarać, na przekór budzika wstać, trochę się pomęczyć pod kopczyk i potem tylko pełne szczęście. Jak mamy fajnie, my górołazy Mieciur, brawo udanej wycieczki.
RE: mieciurowe tereny rekreacyjno - wypoczynkowe :)
Maciek, ludzi było więcej ale i tak mało. Na szlaku pojedyncze osoby, no i na Radziejowej kilka. Pod schroniskiem na Prehybie względny spokój, potem jakaś wycieczka przyszła. A skrót narciarski bardzo ciekawy (zwłaszcza ten powalony świerk leżacy na końcu zjazdu za zakrętem)...
Sokół, ja robie zdjęcia starym analogowym aparatem to dlatego nie startuje w konkursach. A te zdjęcia co wstawiłem to robione komórką są więc do kalendarza się nie nadają niestety.
Lapikusie, chodziło o góry i o browara a raczej o browara wypitego na polance pod schroniskiem Dla mnie te busy też ciasnawe są. Ale warto było !